Ciekawostki i zdjęcia z Seulu, cz. 4


To kolejny zbiór luźnych ciekawostek i obserwacji z naszego życia w Seulu. Poprzednie części znajdziecie tutaj.






Wiosna w Seulu jest piękna i przychodzi nieco wcześniej niż w Polsce. Już w marcu kwitną śliwy, zaraz po nich wiśnie i magnolie, a w połowie kwietnia kwitnie już bez i azalie. Oczywiście najbardziej znana z kwiatów wiśni jest Japonia, ale również w Korei wszyscy czekają na ten magiczny moment i w prasie oraz na portalach internetowych publikowane są prognozy i mapki - można sprawdzić kiedy przewidywane jest maksymalne ukwiecenie w danym regionie kraju. Wiśniami obsadzone są alejki w parkach i przeróżne trasy spacerowe, więc jeśli tylko pogoda dopisuje wszyscy wychodzą robić zdjęcia :)











A w taki sposób na kwiatach wiśni zbija się kasę: cherry-cola, cherry-piwo, cherry-czipsy i cherry-ciastka ;)))






Niestety wiosna w Korei oznacza również smog, z każdym rokiem coraz większy! Przez lata Koreańczycy obarczali winą Chiny, bo to ciepłe wiatry przynoszą znad pustyń Chin i Mongolii tzw. yellow dust, a wraz z nim trujące pyły z chińskich fabryk. Jednak rząd koreański zlecił badania agencji NASA i okazało się, że ponad połowa koreańskich zanieczyszczeń produkowana jest na miejscu, głównie przez przestarzałe elektrownie węglowe. W praktyce oznacza to dla nas codzienne, poranne sprawdzanie aplikacji podającej stan smogu w naszej dzielnicy oraz noszenie maski (w wyjątkowo zapylone dni najlepiej nie wychodzić za wiele z domu). Takich apek jest kilka do wyboru, ja korzystam z AirVisual i często sprawdzam sobie też światowy ranking - niestety zdarzają się dni zwłaszcza zimą, kiedy Kraków i Warszawa są na liście o wiele wyżej niż Seul :(


Dzisiaj nie jest najgorzej, ale dobrze też nie!


Zima i wiosna to w Korei sezon na truskawki! Są to oczywiście truskawki szklarniowe, więc nie mają tego cudownego smaku polskiej truskawki dojrzewającej pod słońcem, ale nie są takie złe. Powiedziałabym, że smakowo plasują się po środku pomiędzy naszymi, polskimi, a takimi bez smaku, kiedyś sprowadzanymi z Holandii. Wyglądają pięknie i sprzedawane są w pudełkach, równiutko ułożone na gąbce. A na uprawie truskawek można zarobić dodatkowo, organizując wycieczki - na truskawkowe farmy najczęściej jeżdżą rodziny z dziećmi, razem zbierają owoce, na miejscu robią dżemy lub truskawki w czekoladzie. Tutaj jest fajny post ze zdjęciami opisujący, jak wygląda taka wycieczka: iamontheroad.net/blog/strawberry-picking-in-korea/  Koszt samodzielnego zebrania 1kg truskawek to ok. 85zł (bez dojazdu).





Wiele osób narzeka na zwyczaj pozostawiania przez polskich listonoszy awiza w skrzynce mimo, że ktoś jest w domu, a w Korei jest to inaczej rozwiązane - paczki zostawia się pod drzwiami. I podobnie jak ich polskim kolegom, koreańskim listonoszom często nie chce się nawet zadzwonić do drzwi, albo zdarza się, że dzwonią, ale nie czekają na otwarcie, zostawiają paczkę i jadą dalej. Jeśli paczka była wysłana pocztą, wtedy przynajmniej dostaje się sms-a, że paczka zostawiona, ale w Korei działa wiele firm dostarczających przesyłki i właściwie mało kto coś wysyła pocztą (lokalnie). Nawet drogie towary tak czekają pod domem. Z jednej strony jest to wygodny sposób, bo nie trzeba nigdzie chodzić po odbiór, z drugiej strony strach, że coś może zaginąć.

A przy okazji drzwi - pisałam już, że mamy wygodny zamek, bo bez klucza i na kod, tak to wygląda:




Jest sobie w Seulu centrum handlowe COEX, znane z tego, że jest największym podziemnym shopping mall'em w kraju (a przy okazji jednym z najgorzej rozplanowanych centrów, w jakim byłam), ale jest tam miejsce magiczne - biblioteka! Prawdziwa, działająca biblioteka z papierowymi książkami! Wygląda to niesamowicie i przyciąga wiele osób - stoliki są zawsze pełne, a często nie ma nawet miejsca na schodkach. Zobaczcie sami (zdjęcia pochodzą z okresu świątecznego):







Jedną z pierwszych rzeczy, jakie należy zrobić po przyjeździe do Korei na dłużej, to zalogować się do komunikatora Kakao Talk. Jest on tutaj bardzo popularny i używają go wszyscy! WhatsApp czy Messenger nie mają szans, wszędzie dookoła słychać "ka-tok, ka-tok" (to standardowy odgłos przychodzącej wiadomości). Oczywiście KaTalk (jak się go tu w skrócie nazywa) oferuje wszystko to, co inne komunikatory: można dzwonić, wysyłać zdjęcia i video, robić czaty grupowe, grupy zamknięte, itp. Kolejna bardzo charakterystyczna rzecz, to postacie-emotikony używane w tym komunikatorze. Każda z nich ma imię, swoją historię i osobowość, można poczytać co lubi, a czego nie lubi, itp. Oprócz tego, że możemy używać ich jako emotek podczas pisania do kogoś (mogą być to albo małe, zwykłe ikonki, albo duże i animowane), wystarczy pójść do sklepu Kakao Friends i kupić sobie wszelkie możliwe pamiątki i drobiazgi ze swoim ulubieńcem, np. długopis z Neo, poduszkę z Tube, parasolkę z Apeach, case na telefon z Frodo itp, itd. Można też kupić dodatkowe emotikony i zaszpanować przed znajomymi ikonką, której inni nie mają :)




screen z mojego telefonu

część oferty sklepu www.kakaofriends.com



U nas robi się coraz cieplej i powoli wiosna zaczyna przypominać lato. Cieszy mnie to dopóki jest ok. 25st, ale za wyższymi temperaturami nie tęsknię. Mam nadzieję, że dzisiejsze zestawienie było ciekawe!


Pozdrowienia,

Magda


24 komentarze:

  1. Bibliotek wygląda cudownie, nic tylko zaszyć się z ciepłą czekoladą :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah! Czytam o Seulu i moje serce wzdycha z tęsknotą. Spędziłam tam pół roku i jak tylko czytam Twoje ciekawostki z tego miejsca to aż serducho się raduje i krzyczy "Znam! Wiem! Byłam! Widziałam! O! To przegapiłam! " ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może jeszcze przyjedziesz i będziesz nadrabiać zaległości :)

      Usuń
  3. Super wpis. Biblioteka robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, a najbardziej podobają mi się kwiaty i biblioteka <3 Z tym smogiem nieciekawie :/ Też nie lubię wysokich temperatur ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiaty są tu przepiękne i widać rękę ogrodników i tych, co planowali, bo rośliny w parkach i na skwerach dobrane są tak, że jak jedne kończą kwitnąć, to zaczynają drugie i zawsze jest pięknie!

      Usuń
  5. Faktycznie wiśniowy motyw atakuje z kazdej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega klimatycznie i te kwitnace wisnie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. I te przepięknie kwitnące drzewa...bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ah, piękna biblioteka :) Ciekawe jak sięgają po książki z najwyższych półek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że tam stoją atrapy z plastiku...
      Ale oczywiście, to tylko moje podejrzenia :)

      Usuń
  9. Biblioteka jest naprawdę imponująca! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ piękne kwiaty :) Uwielbiam, gdy tak wszystko kwitnie! Muszę przyznać, że ciekawią mnie jak zawsze koreańskie słodycze :D I te czipsy wyglądają też smakowicie. A biblioteka robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Te kwitnące drzewa są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno ten blog jest bardzo dobrze prowadzony przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super wygląda ta ściana z książkami. Pytanie tylko jak się dostać do tych książek z górnych półek?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger