3 ciekawe produkty do oczyszczania cery o niskim ph


Dziś zaprezentuję Wam trzy aktualnie używane przeze mnie produkty do wieczornego i porannego oczyszczania cery. Czemu aż trzy? Jeden z nich jest zbyt silny do codziennego stosowania, drugi zbyt delikatny, żeby stosować go samodzielnie, trzeci za to jest 2w1, więc oszczędzam go na wyjazdy i tak jakoś wyszło, że w mojej łazience stoją otwarte aż 3 opakowania. Zapraszam na krótkie recenzje!



Hada Labo TamagoHada AHA - BHA Cleanser


To najstarszy kosmetyk z aktualnie używanych, bo kupiłam go ponad rok temu podczas wakacji w Tajlandii* (tutaj znajdziecie post z moimi tajskimi zakupami - klik). Kwasy lubię, stosuję od lat, więc produkt do mycia twarzy z zawartością AHA + BHA (kwas glikolowy i salicylowy) był dla mnie naturalnym wyborem. Producent opisuje go jako kosmetyk łagodnie złuszczający, oczyszczający pory, wyrównujący powierzchnię skóry, rozjaśniający. Cleanser nie zawiera alkoholu, parafiny, sztucznych barwników i substancji zapachowych.

* mała dygresja - produkty HL są bardzo łatwo dostępne w Tajlandii nie tylko w drogeriach, ale i w dużych marketach czy małych sklepikach spożywczych! Ilość poszczególnych kosmetyków i całych linii produktów jest większa niż w Korei, więc jeśli wybieracie się więc na wakacje do tego kraju, koniecznie przywieźcie sobie coś z Hada Labo :)


Produkt ma postać gęstej pasty, którą przed użyciem należy spienić w dłoniach*, a następnie tą pianą delikatnie masować wilgotną twarz i spłukać. To ważne, aby na twarz nakładać pianę, czyli produkt rozwodniony, a nie samą pastę, która może podrażnić czy przesuszyć. Pasta pieni się bardzo dobrze, już mała jej ilość spokojnie wystarczy do wytworzenia gęstej pianki. Mimo, że ja za każdym razem ochoczo zacierałam ręce i produkowałam miłą pianę, to jednak ten cleanser okazał się dla mnie za mocny i absolutnie nie nadaje się do codziennego stosowania. Moja przyzwyczajona do kwasów cera reaguje na tę piankę wysuszeniem i lekkim ściągnięciem, co później w przypadku cer tłustych skutkuje nadprodukcją sebum, jeśli szybko nie zajmiemy się naprawą szkód.

*kolejna mała dygresja - Koreańczycy kochają pianę :) Na rynku dostępnych jest wiele produktów myjących do ciała, dłoni, twarzy w formie pianki, a dla tych w formie pasty można zakupić specjalny spieniający kubeczek lub siatkę.


Zawiodłam się bardzo zwłaszcza, że pianka ma ph 6 i nie zawiera SLS/SLeS, więc skąd to przesuszenie? Nie wiem, ale żal mi było wyrzucać całą tubkę (jest bardzo wydajna), więc najpierw zaczęłam stosować ją pod prysznicem do mycia pleców, a potem znowu włączyłam do pielęgnacji twarzy, ale już tylko raz na 7-10 dni, jako mocny oczyszczacz do kompletu z łagodnym oczyszczaczem, o którym za chwilę.


Skład*
Water, Butylene Glycol, Potassium Myristoyl Glutamate, PEG-450, Lauramidopropyl Betaine, Stearic Acid, Lauramide DEA, Glycolic Acid, Lauric Acid, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Glycol Distearate, Potassium Hydroxide, Methylparaben, Salicylic Acid, Sodium PCA, Betaine, Sorbitol, Glycine, Alanine, Proline, Serline, Threonine, Arginine, Lysine, Glutamic Acid, Methylparaben, Propylparaben, Water.

*trzecia mała dygresja - jakiś dziwny ten skład, a przepisałam go słowo w słowo z opakowania. 2x wymieniono wodę i methylparaben. Może jakieś problemy z tłumaczeniem? A i propylparaben to bardzo niefajny konserwant (klik).


Tuba 130g, cena ok. 13USD na Amazonie, ok. 47zł






Innisfree Blueberry Rebalancing 5.5 Cleanser


Wprowadzenie tego produktu przez Amore Pacific do oferty Innisfree w zeszłym roku pokazuje, że firmy koreańskie reagują na rynkowe zapotrzebowanie (może nie super szybko, ale jednak)*. O konieczności mycia twarzy produktem o ph zbliżonym do ph skóry lub nieco niższym pisało już wiele znanych amerykańskich blogerek, a na rynku tryumfy święcił COSRX Low pH Good Morning Gel. Odpowiedzią Innisfree był właśnie cleanser Blueberry Rebalancing, który wg producenta łagodnie oczyszcza bez przesuszania, przywraca suchej skórze właściwe ph, a dzięki zawartości ekstraktu z jagód jest bogaty w antyoksydanty, więc przywraca skórze zdrowie i młodość (hehe, te jagody znajdziecie pod koniec składu).

* pozostałe cleansery Innisfree (oprócz serii Bija oraz Calming) to niezłe wysuszacze o wysokim ph, nawet do 9,5. Znam takich, co twierdzą, że takim produktem dobrze myje się WC albo szoruje wannę, a nie twarz!


Jagodowe Innisfree rzeczywiście ma ph w okolicach 5,5 i jest produktem dość podobnym do opisanego powyżej Hada Labo. Gęsta pasta, z której łatwo wytworzyć pianę - aż szkoda, że nie pachnie jagodami (taki psikus - pachnie cytrusami :))! Tym razem jednak produkt okazał się bardzo łagodny, dobrze myje, nie przesusza, po jego użyciu skóra nie jest ściągnięta, ale miękka i nawilżona. Stosuję go codziennie rano oraz wieczorem, po umyciu twarzy olejkiem (Skinfood Egg White Pore - nie polecam!), dobrze domywa resztki oleju. Wydajny. Wszystkim poszukującym łagodnego myjadła szczerze polecam tę piankę, ale jak pisze na swoim blogu Ewa Szałkowska - przy codziennym stosowaniu łagodnego oczyszczania, nie wolno zapominać o regularnym, mocniejszym doczyszczeniu raz na jakiś czas, w zależności od potrzeb skóry. Dlatego ja na co dzień stosuję Innisfree, a co jakieś 7-10 dni myję twarz pianką z Hada Labo i ten sposób działa u mnie całkiem nieźle.


Skład
Water, Sodium Cocoyl Isethionate, Diglycerin, Diethylhexyl Sodium Sulfosuccinate, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Benzyl Glycol, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Potassium Cocoyl Glycinate, Potassium Cocoate, Citric Acid, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Sodium Chloride, Ethylhexylglycerin, Butylene Glycol, Allantoin, Disodium EDTA, Raspberry Ketone, 1, 2-Hexanediol, Vaaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Poly C10-30 Alkyl Acrylate, Polyquaternium-67, Sodium Acetate, Isopropyl Alcohol

Skład może nie super naturalny, ale bezpieczny, oprócz ostatniego na liście alkoholu izopropylowego, który jednak w tak małej ilości krzywdy nie powinien zrobić.

Tuba 100g, cena 5000KRW w Korei, czyli ok. 16zł, w sklepach internetowych od 6 do 10USD







Troiareuke ACSEN Oil Cut Cleansing


O tej marce pisałam ostatnio w recenzji ich podkładu w poduszce (recenzja ACSEN A+ Cushion - tutaj), ale z tej samej serii ACSEN mam również cleanser. Oil Cut Cleansing to bardzo ciekawy kosmetyk 2w1, bo zastępuje pierwsze mycie twarzy olejkiem, a jednocześnie działa jak tradycyjny żel. Ma ph 5,5 i bardzo lekką, wodnisto-żelową konsystencję, nie pieni się, przeznaczony jest dla osób o cerach trądzikowych i wrażliwych (acne + sensitive).  Jak go stosować? Na suchą twarz nakładamy porcję żelu, dokładnie masujemy (również okolice oczu), moczymy dłonie w ciepłej wodzie i jeszcze chwilę masujemy mokrymi dłońmi, spłukujemy. W ten sposób za jednym razem pozbywamy się całego makijażu i wszelkich zanieczyszczeń mimo, że wcześniej nie zastosowaliśmy olejku myjącego.

Lubię ten żel za prostotę i szybkość stosowania oraz poręczną buteleczkę. Staram się go oszczędzać i nie używam codziennie, bo jest idealny na podróże! Działa łagodnie, twarz po jego użyciu nie jest sucha ani ściągnięta, ale czysta i odświeżona, a cały makijaż dokładnie usunięty. ACSEN Oil Cut Cleansing świetnie sprawdzi się u osób, które nie mogą stosować olejków myjących, u wrażliwców z trądzikiem, w czasie podróży. Byłby ideałem, gdyby nie cena, która niestety do niskich nie należy :(


Skład
Water, Butylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-8, Olive Oil PEG-7 Esters, 1,2-Hexanediol, Tromethamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Carica Papaya (Papaya) Fruit Water, Portulaca Oleracea Extract, Fragrance


W składzie znajdziemy ciekawe ekstrakty o działaniu łagodzącym i nawilżającym (wyciąg z porostu alpejskiego, z pieprzu japońskiego, z kwiatu Pulsatilla Koreana, z aloesa, z portulaki oraz hydrolat z papai), ale przy produktach do mycia twarzy nie mają one na tyle długiego kontaktu z cerą, aby realnie na nią wpłynąć.

Butelka 120ml, cena 38USD na bbcosmetic.com, ok. 135zł







Wszystkie z powyżej opisanych produktów już powoli mi się kończą, więc przywiozłam sobie z Polski żel Sylveco rumiankowy. Ciekawa jestem czego Wy używacie i czy zwracacie uwagę na kwestię niskiego ph Waszych produktów myjących?


Pozdrowienia,
Magda


15 komentarzy:

  1. Of kors - kosmetyków nie znam, ale znam za to rumiankowy żel z Sylveco. O wiele lepiej spisała się u mnie wersja tymiankowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie jakoś ten tymianek nie przekonał, poza tym jakaś wadliwa wersja mi się dostała (zamawiałam ze sklepu internetowego) i coś w nim pływało. Jednak wolę rumianek :)

      Usuń
  2. Jeśli o mnie chodzi to szczerze mówiąc kompletnie nie zwracam uwagi na pH produktów myjących - wiem, że to błąd ale nie miałam jeszcze okazji kupić sobie papierków lakmusowych, ale w najbliższym czasie będę musiała to chyba zrobić bo produkty, które mają zbyt wysoką wartość mogą mocno przesuszyć i zrobić wiele złego, zwłaszcza skórze tłustej, która tak jak wspomniałaś zaczyna się wtedy mocniej przetłuszczać :(

    Na chwilę obecną nie zakupiłabym zapewne żadnego z tych produktów - no może tylko piankę z Innisfree, przez wzgląd na ich składy. Nie sądziłam, że taka naturalność w mojej pielęgnacji wywrze na mnie i mojej skórze aż tak pozytywne wrażenie :P

    Miałam kiedyś tą piankę z Hada Labo z kwasami i z tego co pamiętam bardzo się z nią polubiłam i nie zrobiła mi krzywdy - nie zauważyłam również przesuszenia, ale każda cera jest inna i zareaguje w inny sposób :)

    Pozdrawiam! :*

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja sama się dziwię, że moja skóra aż tak zareagowała i nie polubiła się z Hada Labo, bo kwasy to dla mnie nie nowość. A piankę Innisfree polecam, bardzo łagodna i krzywdy nie powinna Ci zrobić.

      Usuń
  3. Ja przede wszystkim staram się by mój produkt do mycia twarzy nie miałam SLS w składzie, bo wtedy właśnie wysusza mi cerę i od razu zaczyna się bardziej przetłuszczać. Z całej pokazanej przez Ciebie trójki najbardziej zaciekawił mnie ten produkt od Innisfree. Marka od dawna widnieje na mojej liście, ale za dużo sobie życzą za przesyłkę na stronie głównej i zawsze jakoś odkładam zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sprawdzam zawsze, czy jest SLS :)

      A piankę Innisfree możesz kupić w innych, popularnych sklepach internetowych typu Jolse, BB Cosmetic, Rose Rose, i innych.

      Usuń
  4. Innisfree czuje, że pójdzie u mnie w kolejkę, bo wcześniej badałam tę serię. Troiareuke mnie kusi, ale te ceny, w chwili obecnej nie na moją bidową studencką kieszeń po uwaleniu pensji :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta firma w ogóle się ceni, bo pozostałe produkty mają jeszcze droższe.
      Innisfree jak najbardziej polecam.

      Usuń
  5. Ja się na Sylveco obraziłam, kiedy stwierdziłam na dnie drugiej z kolei flaszki żelu tymiankowego białe dość obfite męty sugerujące rozwój nieznanej formy życia :/ aczkolwiek pierwsze opakowanie żelu, bez mętów, było całkiem fajne. Niestety, po użyciu środków o niskim pH zawsze mam wrażenie niedomytej twarzy, nadal pokrytej warstewką czegoś, mimo obfitego płukania, za to po żelach czy piankach o wyższym pH nie mam jakichś specjalnie nieprzyjemnych sensacji, zważywszy, że ściągnięciem moja skóra reaguje na każdy kontakt z wodą z kranu. Dlatego używam wymiennie różnych rzeczy - pianki Innisfree z zielonego owsa, manuki Ziai , pianki brokułowej Skinfood (ponoć dla skóry wrażliwej) i ziołowych żeli Planeta Organica. A że i tak potem idzie seria nawilżaczy itp , nie przywiązuję do pH myjadła większej wagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym musi być, bo ja żel tymiankowy też dostałam z jakimiś białymi śmieciami na dnie!

      Usuń
    2. Pewnie przez te śmieci zmienili butelki na brązowe, przedtem były bezbarwne ;P

      Usuń
  6. tez kupiłam ten z innisfree i uzywam od ostatniego tygodnia. Naprawdę jestem zadowolona, bo czego niecierpie najbardziej to sćiągnięta skóra po wyjściu z łazienki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lubimy ten sam produkt! Szkoda, że różne promocje w Innisfree najczęściej nie obejmują linii Superfoods :(

      Usuń
  7. dziekuje za wpis. Ja dopiero poszukuje swojego produktu. Mam cere dojrzala lecz na szczescie bez zmarszczek. Uzywam REN gentle cleansing milk dla cery wrazliwej i jest bardzo dobre. Ale jednak pojawiaja sie czasem pryszcze i bede chciala poeksperymentowac z innymi produktami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tych pryszczy, polecam szukać łagodnych preparatów do mycia, żeby niepotrzebnie nie odtłuszczać skóry. Pryszcza zawsze można potraktować punktowo, a całej twarzy szkoda przesuszać.

      Usuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger