Leczniczy podkład, czyli Troiareuke Acsen A+ Cushion


Dziś przedstawię Wam ciekawy produkt koreańskiej marki kosmetycznej, o której w internetach zrobiło się głośno za sprawą cushionu, czyli podkładu w poduszce. Dlaczego? Był on reklamowany jako "99% skincare i 1% makeup", idealny produkt nie tylko kamuflujący, ale przede wszystkim leczniczy dla cer trądzikowych i problematycznych. Osoby obserwujące takich youtube'rów jak Joan Kim, Edvarda Avila lub Meejmuse na pewno już się domyślają, że chodzi o Troiareuke i ich H+ Healing Cushion! Ale nie o tej poduszce będzie dziś mowa, tylko o jej młodszej siostrze Acsen A+ Cushion, którą otrzymałam do testów od sklepu BB Cosmetic.



Zacznę jednak od kilku słów o marce Troiareuke, bo jej produkty jeszcze się na blogu nie pojawiały. Kosmetyki Troiareuke pierwotnie przeznaczone były jedynie do użytku w salonach medycyny estetycznej w Korei. Marka postawiła sobie za cel możliwość dopasowania pielęgnacji do indywidualnych problemów skórnych każdego pacjenta, który wychodząc z kliniki dostawał spersonalizowany zestaw kosmetyków "przepisanych" przez lekarza. Obecnie kosmetyki Troiareuke stosowane są w ponad 5000 salonach medycyny estetycznej i spa.



W swojej ofercie marka ma kilka linii kosmetyków, a jedną z nich jest ACSEN, specjalizująca się w produktach dla skóry trądzikowej i wrażliwej [Acne + Sensitive = ACSEN]. Podstawowym składnikiem używanym w produktach tej linii jest ekstrakt z centella asiatica, czyli wąkrotki azjatyckiej. Ma on silne działanie antybakteryjne i przeciwzapalne, przyspiesza leczenie ran i problemów skórnych, stymuluje skórę do syntezy kolagenu. Oprócz wąkrotki stosuje się też ekstrakt z kiełków soi oraz z kory magnolii, wszystko po to, aby w naturalny i łagodny sposób przywrócić trądzikowej skórze piękny wygląd.




Jednym z kosmetyków dostępnych w linii ACSEN jest leczniczy podkład A+ Cushion. Dlaczego leczniczy? Troiareuke twierdzi, że ten produkt to w 99% pielęgnacja, a tylko w 1% make-up. Poduszka przeznaczona jest dla posiadaczy skóry wrażliwej i trądzikowej, jej formuła dostosowana do potrzeb cer mieszanych i tłustych zapewnia wysokie krycie i kontrolę wydzielania sebum. Podkład zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF50+ / PA+++, a jego główne składniki aktywne to ekstrakty z wąkrotki, drzewa herbacianego, kwiatu rumianku oraz adenozyna i niacynamid. System SMC (Smart Moisture Capture) pozwala zachować nawilżenie, przy jednoczesnej kontroli sebum. Brzmi jak produkt idealny dla mnie!




Przyjrzyjmy się więc bliżej temu podkładowi! Jest on zapakowany w ładne pudełeczko, utrzymane w charakterystycznym, minimalnym stylu. Znajdziemy na nim jedynie podstawowe informacje o kosmetyku, częściowo przetłumaczone na język angielski. W pudełeczku mieści się cushion oraz jedna dodatkowa gąbeczka do aplikacji, nie ma za to refill'u. Otrzymujemy więc 13g podkładu i 2 gąbeczki.





Poduszka ma standardowe, proste opakowanie. Białe wieczko otoczone jest srebrną obwódką, plastik jest mocny, nic złego się z nim nie dzieje. W środku znajdziemy całkiem duże lusterko, gąbeczka do aplikacji tradycyjnie ma swoje miejsce na plastikowej przekładce, a podkład jest zabezpieczony naklejką, którą należy zerwać przed pierwszym użyciem. Zatrzask wieczka trzyma mocno, nie ma obawy, że podkład może otworzyć się np. w torebce.





Gąbeczka do aplikacji trochę różni się z wyglądu od tych, które używałam przy innych cushionach, bo jest jasna i dość szeroka. Jest drobno porowata, równo nabiera i aplikuje podkład, nie marnuje produktu. Łatwo ją wyprać łagodnym detergentem.





Podkład Acsen A+ to cushion z rodzaju "mochi" - tak nazywają się popularne w Azji miękkie ciasteczka z nadzieniem w środku. Od tradycyjnej poduszki różni się tym, że po zerwaniu zabezpieczającej naklejki widzimy czystą gąbkę, nie nasączoną podkładem. Dopiero po dociśnięciu podkład wypływa na powierzchnię ze środka gąbki. Taki rodzaj podkładu mają w swojej ofercie np. Heimish, April Skin lub Klair's, a wygląda to tak:




Skład: Water, Titanium Dioxide, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate, Cyclohexasiloxane, C12-15 Alkyl benzoate, Niacinamide, Octocrylene, Zinc Oxide, Trimethylsiloxysilicate, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Iron Oxides (CI 77492), Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, PEG-10 Dimethicone, Butylene Glycol, Sodium Chloride, Quaternium-18 Bentonite, Polypropylsilsesquioxane, Dimethicone, Calendula Officinalis Flower Water, Melaleuca Aternifolia (Tea Tree) Leaf Water, Centella Asiatica Leaf Extract, Madecassoside, Iron Oxides (CI 77491), Iron Oxides (CI 77499), Triethoxycaprylylsilane, Chlorphenesin, Aluminum Hydroxide, 1,2-Hexanediol, Adenosine, Perfume

Nie znam się na składach podkładów, ale podoba mi się, że Acsen A+ ma dużo filtrów wysoko w składzie (zaznaczone na pomarańczowo), w tym oba filtry mineralne: tlenek tytanu i dwutlenek cynku oraz 3 filtry chemiczne: Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate i Octocrylene. Dziewczyny w ciąży czy karmiące piersią może zainteresować informacja, że 2 z nich zaliczane są do tzw. filtrów przenikających, ze względu na możliwość przeniknięcia do krwiobiegu i wpływania na nasz system hormonalny (niestety, wcale niełatwo jest znaleźć krem bez filtrów przenikających). Więcej informacji na ten temat znajdziecie np. na blogu Sroka o ... lub PiggyPEG. Niemniej jednak Acsen A+ zapewnia wysoką ochronę przeciw promieniom UV w porównaniu do innych podkładów i w sytuacji awaryjnej, kiedy nic innego nie ma pod ręką, można użyć go jako kremu z filtrem.


Na niebiesko zaznaczyłam naturalne ekstrakty i substancje, którymi chwali się producent. Warto zwrócić uwagę na wysoką pozycję niacynamidu (podkład może mieć delikatne działanie rozjaśniające) oraz niską adenozyny (więc na działanie anti-aging nie ma co liczyć). W drugiej połowie składu znajdziemy hydrolat z nagietka i drzewa herbacianego, ekstrakt z liści centella asiatica oraz madecassoside - składnik pozyskiwany z jej korzeni. Są to składniki działające przeciwzapalnie i antybakteryjnie, łagodząco, przyspieszając gojenie zmian skórnych, przeciwzmarszczkowo i regeneracyjnie.

Ocena składu wg CosDNA znajduje się tutaj (klik).




A jak z działaniem? Moje oczekiwania były naprawdę wysokie, bo to w końcu nie tylko zwykły podkład, ale w 99% pielęgnacja, a tylko w 1% make-up. Szybko okazało się, że nie jest to produkt bez wad i niektóre obietnice producenta są trochę na wyrost.

Kolor: Minus
Podkład dostępny jest tylko w 1 kolorze Natural Beige, który jest odpowiednikiem koreańskiego 23 lub MAC'owego NC20-25. U mnie ten odcień okazał się strzałem w dziesiątkę, mimo że ma wyraźnie różowe poddtony, to jednak ładnie stapia się z moją cerą. Osoby o jaśniejszej czy ciemniejszej karnacji nie będą miały w czym wybierać.

Krycie: Plus
Krycie można określić jako średnie do wysokiego, ładnie wyrównuje koloryt cery, ale na mocniejsze zmiany trzeba użyć korektora. Krycie można budować dokładając kolejną warstwę produktu, ale tu uważałabym z ilością! Jeśli nałożymy za dużo lub zbyt grube warstwy podkładu twarz będzie wyglądała nienaturalnie, typowa "tapeta", którą dość łatwo niechcący zetrzeć. 

Wykończenie: Minus ~~ Neutralne 
Dewy, czyli lekko mokre, delikatnie błyszczące, dające lubiany w Korei efekt zdrowej, rozświetlonej skóry. Jako posiadaczka tłustej cery nie przepadam za takim wykończeniem, zwłaszcza latem, kiedy cera lubi się mocniej przetłuszczać. Takie lekko błyszczące wykończenie potrafi też uwidocznić rozszerzone pory, więc dobrze jest użyć odpowiedniego primera. Jednak podkład nie wchodzi w pory, ani w zmarszczki, za co należy się plus, ale za to jest widoczny na twarzy, dając wrażenie "o, wymalowała się!" i nie chodzi o kolor. Ogólnie wykończenie oceniam pomiędzy minusem a neutralnie, bo efekt błyszczenia nie jest nachalny i na pewno są dziewczyny, które go polubią. 

Trwałość: Plus
Nie jest to podkład long-standing i producent tego nie obiecuje, ale trwałość jest całkiem niezła! Na mojej cerze spokojnie wytrzymuje ok. 6 godzin bez primera, a z The POREfessional z Benefitu oraz No Sebum mineral powder z Innisfree - spokojnie cały dzień!

Obietnice producenta: Neutralne ~~ Plus
Acne + Sensitive: trudno mi jednoznacznie ocenić, bo moja skóra nie jest wrażliwa, ale podkład mnie nie podrażnił, nie zapchał, nie wywołał żadnych reakcji alergicznych.
99% skincare, 1%  makeup: hmm, a jak to zmierzyć? nakładając ten podkład czuję się, jakbym używała  kremu nawilżającego, podkład jest mokry (trzeba dać mu chwilę na wyschnięcie na skórze), ale lekki, dobrze nawilża, absolutnie nie przesusza. Patrząc na skład i ilość substancji pozytywnie wpływających na stan skóry - nie jestem zachwycona. Jedynie niacynamid mamy w większej ilości, a pozostałe ekstrakty znajdują się w drugiej połowie. Nie wydaje mi się, żeby stanowiły to reklamowane 99% ..?
Ochrona UV: wspominałam już o niej przy analizie składu, podkład zawiera łącznie 5 filtrów (2 mineralne, 3 chemiczne), więcej niż niejeden krem z wysokim filtrem! 

Ilość i cena: Minus
Podkład nie zawiera refilla (dodatkowe opakowanie uzupełniające), więc w pudełeczku znajdziemy tylko 13g podkładu i 2 poduszeczki-aplikatory, w cenie ok. 40USD (w zależności od sklepu). To cena typowa dla tzw. średniej półki, ale u innych producentów w podobnej cenie zawarty jest też refill, dlatego daję minus. Jednak zamawiając podkład w sklepie BB Cosmetic - klik i korzystając z mojego kodu zniżkowego N3ELVGL93264 dostaniecie go za 35USD.


1 warstwa podkładu, w różnym świetle i po rozblendowaniu

Porównanie do żółtego IOPE Matt Longwear W23. IOPE po lewej, Acsen A+ po prawej

Oba podkłady ładnie stapiają się ze skórą, nie widać granic i różnicy w kolorze


Jak widzicie ciężko mi jednoznacznie ocenić ten produkt. Nie jestem zachwycona, ale nie mogę powiedzieć, że jest to produkt zły. Moim ulubieńcem też nie będzie. Myślę, że ze względu na efekt dewy będzie raczej nadawał się dla cer normalnych i suchych, ale czytałam w sieci wiele recenzji osób z cerą trądzikową zachwyconych tym podkładem. Poniżej linkuję kilka ciekawych recenzji, wszystkie na YT, żebyście mogli zobaczyć jego kolor:

Recenzja u Edwarda Avila - ma cerę trądzikową
Recenzja u Denise Lim - ma cerę suchą
Recenzja u Ihope - porównanie do Laneige
Recenzja porównawcza u Chimes Ling - wszystkie 3 poduszki od Troiareuke: H+, A+ i Aesthetic



Co sądzicie o tej poduszce? Lubicie taki rodzaj podkładów? Dajcie znać!

Pozdrowienia,
Magda



15 komentarzy:

  1. Pomysłowe, trzeba przyznać.
    Ja nie używam podkładów innych niż minerały - nigdy się nie nauczyłam tak naprawdę :) próbowałam, ale za głupia jestem na to. Miałam wrażenie, że zawsze były widoczne na skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to u mnie dokładnie odwrotnie!!! Bardzo chciałam przestawić się na minerały, zamawiałam próbki z różnych firm, o różnych wykończeniach i tonacji, ale nic z tego! Za głupia jestem :D na mojej cerze z minerałów robiło się zawsze zważone ciasto :/

      Usuń
    2. Ciężko dobrać odpowiednie proszki, fakt. Ale kiedy już trafisz na te swoje - miłość dozgonna :D
      Stosowałaś primer pod minerały? Może za dużo nakładałaś? Ja na jedną aplikację stosuję dosłownie tyle co szczypta soli :)

      Usuń
    3. Primera nie stosowałam, więc to może być jakiś klucz. I chyba też wybierałam złe konsystencje, bo jak przeczytałam u Ewy Szałkowskiej, że do tłustej cery powinnam raczej stosować takie bardziej suche i pyliste, to już mi się nie chcialo w to bawic :(

      Usuń
  2. Spoko, nie ma dla mnie odcienia ;D mam peeling od DR G z tą wąkrotką i cudny jest! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąkrotka jest tu mega popularna i chyba rzeczywiście działa ;)

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc kiedy zerknęłam na skład tego produktu, to pomyślałam sobie gdzie miałoby być te reklamowane 99% skincare xD Ale potem pomyślałam, że przecież maści w aptece również zawierają równe obco brzmiące substancje, które rzeczywiście leczą skórę, ale często mają również skutki uboczne. Fajnie, że ten kosmetyk nie zaszkodził Twojej skórze, ale ja bym się na niego raczej nie zdecydowała. Poza tym drażnią mnie także filtry chemiczne, właśnie z powodów które przedstawiłaś - oddziałuję na układ hormonalny, a z tym i tak mam już problemy, dlatego stawiam zawsze na filtry fizyczne bo są uznane za bezpieczniejsze :)

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja napaliłam się na Troiareuke od kiedy dawno temu obejrzałam filmik Meejmuse (której kanał YT bardzo lubię), w którym bardzo chwaliła wersję H+. Zauważyłam też , że jest już coraz większa grupa osób zwracająca baczną uwagę na składy kremów / podkładów z filtrem ze względu na ich niepożądane działanie. Ja oczywiście również wolałabym unikać tych składników, ale w tym przypadku chęć przetestowania cushionu A+ była silniejsza :)

      Usuń
    2. Hah, znam to bardzo dobrze - też czasem biorę jakiś kosmetyk bo chcę po prostu sprawdzić jego działanie i nie zwracam wtedy tak dużej uwagi na skład :D

      Usuń
  4. Coś czego poszukuję od dawna. Mała ilość makijażu, a ogrom pielęgnacji! Kosmetyk zapowiada się świetnie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz lekki efekt dewy, to wypróbuj koniecznie. Na tych podlinkowanych filmikach z YT widać, jak to wykończenie wygląda na twarzy.

      Usuń
  5. Ciekawa sprawa, głównie z uwagi na właściwości pielęgnacyjne (skład ma dość ciekawy jak na propozycję, która dodatkowo staje się opcją makijażową).
    Z poduszkami jako takimi nie mam za wiele do czynienia, kupiłam w zeszłym roku jedną z YSL i przepadłam. Skusiłam się także na drogeryjną opcję z L'Oreal, ale nie byłam zadowolona i zaczęłam kupować wkłady do YSL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a pamiętam jakie psy wieszała na poduszce z YSL Dwa Koty, zupełnie jej się nie podobał, jednak każda cera reaguje inaczej, ale najważniejsze, że Ty jesteś zadowolona!
      Ja polubiłam się ze wspomnianą w poście poduszką IOPE, ale chcę jeszcze wypróbować Laneige. I tak aż dziw, że mam tylko 2 takie podkłady, bo znam maniaczki mające po kilkanaście sztuk :)

      Usuń
  6. Mam na myśli tę "poduszkę" http://asianskincareblog.blogspot.co.uk/2016/03/yves-saint-laurent-le-cushion-encre-de.html :D i niej Dwa Koty była zadowolona, w zasadzie to dzięki Jej recenzji zdecydowałam się na zakup. No i została ze mną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, przeczytałam sobie recenzję z ciekawości, uwielbiam styl pisania Dwa Koty :D

      Usuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger