Tatuaż do brwi w żelu, recenzja


Yadah, Quick Tattoo Brow Gel


Dziś zapraszam Was na recenzję ciekawego produktu jakim jest tatuaż do brwi. Wydaje mi się, że takich kosmetyków nie ma jeszcze na rynku polskim (jeśli się mylę - dajcie znać!), a w Korei ma je w ofercie wiele firm kosmetycznych. Trochę się bałam zastosować to cudo na swoich brwiach, a co z tego wyszło - zobaczcie same!






Kilka słów o firmie

Yadah to marka produkująca hypoalergiczne kosmetyki do twarzy i makijażu oparte na naturalnych składnikach. Podstawowymi surowcami wykorzystywanymi w ich kosmetykach są ekstrakt z opuncji, hydrolaty z cytryny i pomarańczy, szałwia i rozmaryn. Minimalizowane jest użycie składników chemicznych, nie dodaje się sztucznych barwników, zapachów i konserwantów, kosmetyki są łagodne, ale skutecznie oczyszczające i nawilżające cerę. Jeśli chcecie poznać ofertę marki i pełną listę używanych składników - zajrzyjcie na ich stronę yadahcosmetics.com.


Tatuaż do brwi

To według zapewnień producenta pierwszy tak wygodny produkt, który nie blaknie i nie rozmazuje się oraz nadaje brwiom naturalny kolor, działając na zasadzie peel-off. Wzbogacony o ekstrakty z czarnej fasoli, jeżyny, kwiatu portulaki oraz panthenol dodatkowo wzmacnia brwi. Ma formę ciemnego żelu, zastygającego w miękką warstwę peel-off, którą łatwo zdjąć z brwi.

Quick Tattoo Brow Gel dostajemy w zestawie z trzema różnymi szablonami, żeby łatwiej było nadać brwiom konkretny kształt. Trochę mnie dziwią te wąskie szablony, bo Koreanki noszą dość grube brwi, przynajmniej dwukrotnie szersze niż na szablonie. Na ulicach raczej nie widać dziewczyn o cienko wyskubanych brwiach. Na kartoniku znajduje się instrukcja używania szablonu w 4 krokach: wyczesujemy brwi, przykładamy szablon, nakładamy żel, czynność powtarzamy na drugiej brwi. Ja z szablonów nie korzystałam, bo ostatnio staram się trochę zapuścić brwi w miejscach, gdzie kiedyś wyrywałam, do bardziej naturalnych.

Sam żel znajduje się w czarnej buteleczce wielkości tuszu do rzęs, zaopatrzonej w pędzelek, która dodatkowo zapakowana jest w kartonik. Znajdziemy na nim instrukcję użycia, informacje o produkcie (ale nie ma podanego składu) i producencie, sposób użycia, datę ważności, itp. Buteleczka zawiera 8ml produktu, który po otwarciu powinien być zużyty w ciągu 6 miesięcy. Podoba mi się szata graficzna opakowania - przy projektach swoich opakowań Yadah współpracuje z doświadczoną agencją reklamową i to widać!






Sposób użycia

Jest prosty: jeśli chcemy skorzystać z szablonów, należy zacząć od przycięcia lub wyskubania pęsetką brwi do wybranego kształtu. Jeśli nie korzystamy z szablonu, tak jak ja, wystarczy zrobić demakijaż lub umyć twarz, gdyż brwi muszą być czyste, bez makijażu czy kremu. Obawiałam się trochę pierwszego użycia, a szczególnie pobrudzenia produktem okolic wokół brwi, więc posmarowałam skórę kremem (oczywiście tylko dookoła brwi, widać to na środkowym zdjęciu). Okazało się to niepotrzebne, bo żel jest gęsty, nie kapie, nie rozmazuje się i łatwo go nałożyć dołączonym pędzelkiem. 

Producent zaleca odczekać min. 1 godzinę, w tym czasie żel zastygnie tworząc na brwiach miękką powłoczkę, podobną do maseczki peel-off. Jeśli zależy nam na mocnym efekcie można nałożyć żel przed pójściem spać i zdjąć dopiero rano. Ja wolałam nie ryzykować i po odczekaniu 1,5 godz. zdjęłam żel. Nie było to trudne, należy go odrywać zaczynając od końcówki brwi. U mnie dość łatwo schodził z włosków i chociaż zostawiał trochę drobnych kawałków, to spokojnie dało się usunąć je wilgotnym płatkiem kosmetycznym. Przez 24 godz. od usunięcia żelu nie powinno się stosować na okolicę brwi produktów do demakijażu. 




Efekty

Przyznaję: bałam się, że po użyciu tego żelu będę wyglądać śmiesznie, z bardzo mocno podkreślonymi brwiami. Jednak wcale tak się nie stało, bo efekt użycia Quick Tattoo Brow Gel jest delikatny, ale widoczny. Wygląda to tak, jakbym użyła cienia do brwi. Jedyna rzecz, do której można mieć zastrzeżenia to kolor - wybrałam kolor 03 Ash Brown, który powinien być chłodnym, ciemnym brązem, a okazał się raczej czekoladą, czyli kolorem ciemnym, ale ciepłym. Do moich czarnych brwi i włosów bardziej pasowałby kolor chłodny. 

Kolejny minus związany z kolorem to jego blaknięcie - ponieważ jest to kolor ciepły, na 2-3 dzień po aplikacji przybrał odcień ciemnej pomarańczy :/ Na szczęście 4-5 dnia zmienił się na jasno brązowy i 6-7 dnia był już właściwie niewidoczny. 

Komu polecam ten produkt? Będzie świetny dla dziewczyn o ciepłym kolorycie i oprawie oczu, o włosach ciemno-rudych, złoto-brązowych, kasztanowych. To naprawdę duże ułatwienie, bo nakładając żel wieczorem w niedzielę, cały tydzień nie trzeba malować brwi.




Dostępność i cena

Kosmetyki marki Yadah dostępne są w kilku sklepach internetowych, a Quick Tattoo Brow Gel pochodzi ze sklepu BB Cosmetic - ten sklep znajduje się na liście sprawdzonych sklepów przygotowanej przez Justynę i dostępnej w poście o internetowych zakupach, więc zachęcam do przejrzenia oferty sklepu i zakupów :) 

Z tego sklepu ciekawy kosmetyk testowała Karolina z bloga Mint on Mars - jest to rozświetlacz w sztyfcie 4D Stick Diamond Highlight z firmy April Skin - zajrzyjcie do jej recenzji!


Mój zestaw żel + szablony kosztuje 11,35USD, aktualnie na promocji za 9,08USD.
Dostępny jest w 3 kolorach: 01 Natural Brown, 02 Deep Brown, 03 Ash Brown.



Ciekawa jestem, czy odważyłybyście się nałożyć na brwi taki tatuaż, czy raczej nie?


Pozdrowienia
Magda



** Produkt otrzymałam do testowania ze sklepu BB Cosmetic, w ramach programu Beauty Creator, co w żaden sposób nie wpłynęło na moją opinię ** 

34 komentarze:

  1. Kuszą mnie takie tatuaże do brwi, ale właśnie się boje efektu,.. ale w sumie nie wychodzę za często z domu (ah ta praca przez neta) wiec w sumie jakbym zrobiła masakra na twarzy to trudno XD zmyje się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dokładnie tak zrobiłam - wiedziałam, że w ciągu najbliższych dni nigdzie się nie wybieram, więc zaryzykowałam :)

      Usuń
  2. Lubię czytać o takich nietypowych kosmetykach. Sama chyba bym się nie odważyła tego użyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest naprawdę dużo nietypowych kosmetyków :)

      Usuń
  3. No nie wiem, czy mnie to przekonuje... od wielu lat sama wykonuję hennę Refectocilem w kolorze brown i jestem zadowolona. Nie lubię niepospodzianek w tym zakresie i raczej ciężko byłoby mnie namówić na zmianę. Ty przed "tatuowaniem" masz ciemniejsze brwi ode mnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam czarne włosy i czarną oprawę oczu, więc często zapominam o brwiach i ich nie maluję.

      Usuń
    2. Po przeczytaniu posta właśnie sobie pomyślałam 'hmmmm, czemu nie zrobić po prostu henny?' 2 tygodnie spokoju:P

      Usuń
    3. Gdyby nie kolor, bardzo byłabym zadowolona z tego tatuażu, ale to może dlatego, że nigdy sama henny nie robiłam...

      Usuń
  4. Szkoda że kolor blaknie, gdyby nie to to nawet fajny gadżet z tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka trochę domowa henna, ale w sumie lepiej, że kolor blaknie - a co, gdyby był zbyt mocny?

      Usuń
  5. Z tymi szablonami w Korei to trochę jak z podkładami w Polsce, niby Polki blade, a podkłady od pomarańczowego wzwyż :P Gdyby istniał odcień chłodny, chętnie bym spróbowała, ale ja zdecydowanie stronię od ciepłych, a nawet neutralnych odcieni. Chwilowo posiłkuję się henną Refectocil, ale i do niej mam słabą systematyczność :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie, dobre porównanie! Ja sama henny nigdy nie robiłam, raz albo dwa u kosmetyczki jedynie.

      Usuń
  6. Ciekawe i na zdjęciach wygląda całkiem dobrze :D Ale chyba jednak lepiej samodzielnie ogarniać temat brwi, nie trwa to aż tak długo, jeżeli używamy żelu typu Gimme Brow. Albo henna u kosmetyczki. Ciekawie byś wyglądała bez zdejmowania – Breżniew stajl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, dobre - stylówka a la Breżniew :) Na co dzień używam żelu do brwi (browcara to się nazywa) albo cienia.

      Usuń
  7. A to Ci dopiero ciekawostka! Osobiście raczej bym się nie zdecydowała. Raz że tak jak piszesz z odcieniem bywa różnie, dwa że trzeba to robić co tydzień, a efekt nie jest jakiś zadowalający. Malowanie kredką idzie znacznie szybciej, mimo że trzeba robić to codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt, chociaż sama jakoś się nadal tego boję :D Dziękuje, że zwróciłaś mi uwagę :) Jestem taka nietomna ostatnio, że dzisiaj przespałam bite 12 godzin :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana skoro tyle spałaś, znaczy się - organizm tego potrzebował! Przesilenie wiosenne mamy, człowiek zmęczony :)

      Usuń
  9. Przyznam, że wygląda na brwiach bardzo naturalnie. Mnie by się przydał w chłodnym odcieniu, z przyjemnością bym wypróbowała taki produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę naturalny, gdyby tylko kolor był chłodny - dla mnie ideał :)

      Usuń
  10. efekt bardzo naturalny, chętnie przetestowałabym, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszkę to wygląda jak akcja z henną w domu :) Henny już dawno nie używałam, ostatnio sięgam częściej po cień do brwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na co dzień stosuję cień, albo tusz do brwi.

      Usuń
  12. wow, przydałoby mi się takie cudo :D Może wreszcie miałabym jakieś bardziej kształtne te brwi :D Choć z drugiej strony efekt nie jest tak trwały jak sugerowałaby nazwa tatuaż :/ No i też pomarańcz w międzyczasie.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pomarańczka bardzo niefortunna, gdyby nie to i lepsze dopasowanie koloru - używałabym regularnie!

      Usuń
  13. Tego akurat w Korei nie widziałam, ale kupiłam sobie tint do brwi (firmy Missha) i jestem bardzo zadowolona. Boję się tylko momentu, kiedy się skończy... Trzeba będzie kupować online i na pewno wyjdzie drożej. Ale na razie jest ze mną i tego się trzymam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tintów jeszcze nie używałam. A online pewnie wyjdzie trochę drożej, ale może uda Ci się trafić na jakąś fajną promocję i nie będzie tak źle! Tego się trzymajmy :)

      Usuń
    2. Oby się udało z tą promocją... Może na dzień dziecka haha?:)

      Usuń
  14. Nie lubię takich dodatków do brwi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Straszny badziew. Kto tego używa. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym się jednak trochę bała :) Maluję codziennie kredką, ale trwa to chwilkę, a tatuaż mógłby mi się nie spodobać, nie wiadomo jakby by wyszedł odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba wypróbuję, ale czy to nie wyrywa włosków?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger