Nowości, kwasy i moja zimowa rutyna pielęgnacyjna


Od ostatniego posta z opisem mojej koreańskiej pielęgnacji twarzy minęło już trochę czasu, wiele kosmetyków się skończyło, pojawiły się nowości, zaczęłam używać kwasów, dlatego dziś zapraszam na mały przegląd tego, co aktualnie stosuję podczas wieczornej rutyny.



Poprzednie posty:
Koreańska rutyna pielęgnacyjna w obrazkach
Koreańskie nowości i moja rutyna pielęgnacyjna




Dla przypomnienia - kolejność stosowania kosmetyków ma znaczenie i poniższa grafika ułatwia mi cały proces pielęgnacji:


Koreańska pielęgnacja twarzy



1. Dwuetapowe oczyszczanie: olejek + pianka


Do dwuetapowego oczyszczania nadal używam olejku Innisfree Apple Juicy Cleansing Oil, a żel COSRX (skończył się) zastąpiłam pianką Neogen Real Fresh Foam Green Tea. O olejku Innisfree i jego chemicznym składzie już jest pisałam w poprzednim poście, a ponieważ już mi się kończy - zastanawiam się nad jego następcą. Czy możecie mi polecić coś polskiego? Może słynny olejek Resibio? Wszyscy bardzo go chwalą. A Ziaja Ulga? Dużo tańsza i też dobra.

Z pianki Neogen jestem bardzo zadowolona - mam wersję z zieloną herbatą, która łagodnie i skutecznie oczyszcza twarz z resztek makijażu i olejku (tak, tak, Innisfree nie domywa wszystkiego). Pianka rzeczywiście nie podrażnia, oczy nie szczypią, skóra po jej użyciu nie jest przesuszona, ani ściągnięta. Minusem jest niewielkie opakowanie - na dnie opakowania jest oddzielne miejsce na liście herbaty, do którego nie dochodzi rurka. Nie wiem, czy to tylko moja butelka tak ma, ale przy robieniu zdjęć i położeniu butelki na płasko, okazało się, że płyn wylewa się górą do zakrętki. Szkoda, bo przez to moja pianka nie nadaje się w ogóle do zabrania w podróż :(


2. Tonik i kwasy


Po umyciu twarzy nadal stosuję tonik Bielenda, który też jest już na wykończeniu, a podczas niedługiego pobytu w Polsce planuję kupić Pharmaceris Płyn Bakteriostatyczny Sebo-Almond-Claris 3%. Pamiętajcie, że dobry tonik o lekko kwaśnym ph powoduje lepsze działanie produktów z kwasami! Płyn Pharmaceris zawiera oprócz kwasu migdałowego, również ekstrakt z cytryny, więc może zadziała trochę na moje przebarwienia? Zobaczymy.

Okres jesienno-zimowy to już tradycyjnie u mnie czas stosowania preparatów z kwasami. Wcześniej albo chodziłam do kosmetyczki na silne kwasowe kuracje, albo samodzielnie używałam gotowych kwasów w większych stężeniach (np. w tym poście opisuję 40% kwas migdałowy). W tym roku zamiast stosować silny kwas raz na jakiś czas, np. raz na 7-10 dni, stosuję codziennie łagodniejszy preparat i okazało się to bardzo skuteczną metodą. Co wieczór używam na zmianę jednego z dwóch produktów firmy COSRX:

COSRX BHA Blackhead Power Liquid - zawiera 4% łagodniejszą wersję kwasu BHA (Betaine Salicylate) oraz niacynamid, hydrolat z kory wierzby (też bogaty w naturalny BHA), kwas hialuronowy, pantenol. Delikatnie rozpuszcza zalegające w porach sebum, zanieczyszczenia, martwe komórki, nie podrażnia, nawilża.

COSRX AHA 7 Whitehead Power Liquid - dzięki zawartości 7% kwasu glikolowego (AHA) świetnie uzupełnia się z Blackhead Liquid. Zawiera też hydrolat jabłkowy, niacynamid, kwas hialuronowy, pantenol. Jego zadaniem jest łagodne usuwanie martwych komórek skóry, regulacja wydzielania sebum, zapobieganie powstawaniu wyprysków.

Regularne stosowanie obu produktów przyniosło u mnie świetne rezultaty - przede wszystkim moje pory są czyste, a przez to mniej widoczne, już prawie nie mam zaskórników, skóra się wygładziła, nie mam żadnych grudek. Niestety - moje przebarwienia jeszcze się trzymają, ale mam nadzieję, że po jakimś czasie uda się je trochę zredukować.


3. Esencja i serum/ampułka


Po nałożeniu płynu COSRX zawsze odczekuję ok. 20 minut i dopiero potem przechodzę do kolejnego kosmetyku, którym jest first essence, czyli pierwsza esencja.

Missha The First Treatment Essence - na pierwszym miejscu w składzie zawiera ekstrakt ze sfermentowanych drożdży (80%), niacynamid, DN-Aid - unikalny składnik regenerujący komórki skóry i przeciwdziałający wolnym rodnikom, ekstrakty roślinne o działaniu nawilżającym, łagodzące podrażnienia i kontrolujące wydzielanie sebum. Jest wodnista jak tonik, więc nalewam jej niewielką ilość w zagłębienie dłoni, rozprowadzam na obu dłoniach i wklepuję delikatnie w twarz.

Zaraz po esencji nakładam Missha Time Revolution Night Repair Science Activator Borabit Ampoule (co za nazwa!), która uważana jest za kopię znanego serum Estee Lauder Advanced Night Repair.  Ampułka Misshy zawiera wzmacniające naturalną barierę skóry probiotyki (3 rodzaje bakterii kwasu mlekowego), kwas hialuronowy, retinol, peptydy, niacynamid i kilkanaście ekstraktów roślinnych.

Oba produkty mają za zadanie wygładzić, ujędrnić i rozjaśnić cerę, zwiększyć elastyczność i redukować zmarszczki. Stosuję je od ok. 2 tygodni i na razie zauważyłam jedynie większe napięcie skóry, na dalsze efekty chyba muszę jeszcze poczekać. Samo stosowanie jest szybkie i bezproblemowe - esencja wchłania się szybko, a ampułkę nakłada się łatwo dzięki wygodnej pipecie. Żaden z tych kosmetyków nie zostawia warstwy na skórze, która powodowałaby, że negatywnie odczuwałabym nałożenie po sobie dwóch kosmetyków.


4. Kremy


Po wklepaniu ampułki Misshy przechodzę do kremu. Pod oczy nadal stosuję krem Cosrx Honey Ceramide Eye Cream, który jednak zimą okazał się dla mnie za lekki.  Mimo, że szybko się wchłania, nie obciąża oraz zawiera kilka składników anti-aging, to jednak moja dojrzała skóra wokół oczu potrzebuje czegoś więcej. Wyraźnie widzę, że w tych okolicach skóra zrobiła się cieńsza, sucha i brakuje jej odżywienia. Dlatego będę szukać jakiegoś typowo przeciwzmarszczkowego, bogatego kremu. Myślę o kremie pod oczy z Innisfree - albo wersja z orchideą, albo Perfect 9 repair cream. A może Wy coś fajnego możecie polecić?

Na resztę twarzy używam w zależności od potrzeb albo lekkiego lotionu Innisfree Green tea balancing albo bardziej treściwego Goodal Moisture Barrier Liquid. O Innisfree już pisałam poprzednio: to lekkie mleczko, jest idealne do cer problematycznych i przetłuszczających się, dobrze nawilża, szybko się wchłania, jest pełne dobroczynnych, roślinnych ekstraktów. Goodal z kolei ma również płynną formę, ale bardziej przypomina ona gęstszy żel - lotion, który szybko się wchłania. W składzie ma wiele emolientów i nawilżaczy, jego celem jest nie tyle samo nawilżenie, co utrzymanie tego nawilżenia w skórze, poprzez odbudowanie i wzmocnienie jej naturalnej bariery ochronnej i rzeczywiście tak się dzieję! Po użyciu tego kosmetyku cera jest wyraźnie nawilżona, elastyczna i czuję, że to nawilżenie szybko z niej nie ucieka, zostaje jakby zamknięte w skórze. Idealny produkt na suchą zimę i stosuję go znacznie częściej niż lekki lotion z Innisfree.


5. Dodatki


Po użyciu kremu / lotionu moja wieczorna pielęgnacja jest skończona, ale raz na tydzień wykonuję dwa dodatkowe kroki:

- peeling - moim ulubionym produktem jest Neutrogena Visibly Clear Blackhead Eliminating - to produkt 3w1, czyli połączenie maski, peelingu mechanicznego z peelingiem kwasowym (zawiera i ścierające granulki, i kwas salicylowy). Ja zazwyczaj stosuję go jako maskę na 5 min i przy spłukiwaniu masuję dokładnie twarz, czyli wykonuję peeling mechaniczny. Po użyciu moja cera jest zawsze odświeżona, gładsza, pory oczyszczone. Niestety, tubka kupiona jeszcze w Turcji już mi się kończy, będę szukać go w Polsce! Widziałyście może gdzieś tę pomarańczową serię? Peeling wykonuję zawsze po punkcie 1 - czyli po dwuetapowym oczyszczaniu twarzy i tego wieczoru nie stosuję już kosmetyków z kwasami.

- maseczka w płachcie - tego samego wieczoru co peeling, nakładam też maskę w płachcie. Bardzo lubię ten rodzaj masek, bo przyznaję, że nie przepadam za zmywaniem masek tradycyjnych. Zimą i przy codziennym stosowaniu produktów z kwasami, stawiam raczej na maski mocno nawilżające, anti-aging, rozjaśniające. Bardzo lubię maski My Beauty Diary, Innisfree, Too Cool For School, Mediheal. Wybór w Korei jest naprawdę wielki, ceny niskie, jakość wysoka, więc na maski w płachcie naprawdę można sobie pozwolić i jak ktoś lubi - stosować nawet codziennie. Maseczkę nakładam zawsze po punkcie 3 - po esencji i ampułce - bo dzięki masce użyte wcześniej kosmetyki wchłaniają się lepiej. Maskę trzymam do momentu kiedy czuję, że zaczyna wysychać, a resztki esencji delikatnie wklepuję w twarz. Często, po zastosowaniu maski, nie używam już kremu, bo dla mojej cery jest to już zbyt dużo warstw. 


A co robię rano?


Poranna pielęgnacja jest szybka i uproszczona:
punkt 1 - mycie twarzy pianką Neogen
punkt 2 - wklepanie pierwszej esencji Missha,
punkt 3 - użycie rozjaśniającej ampułki Holika Holika, która testuję od zeszłego tygodnia
punkt 4 - krem pod oczy
punkt 5 - jeśli dzień spędzam w domu - lotion Innisfree lub Goodal na twarz, a jeśli wychodzę na zajęcia z jęz. koreańskiego - krem z wysokim filtrem (używam kupionego jeszcze  na zapas w Polsce kremu LRP Anthelios XL lekki fluid SPF50).



Ceny


Missha ma swój polski sklep internetowy, a kosmetyki firmy Neogen i COSRX dostępne są już w Polsce w kilku sklepach internetowych. Przykładowe ceny*:

COSXR BHA Blackhead Power Liquid 100ml: 77,24zł
COSRX AHA 7 Whitehead Power Liquid 100ml: 69,11zł
Pianka Neogen 150g: 69,92zł
Missha The First Treatment Essence 150ml: 159,99zł
Missha Time Revolution - apmułka 50ml: 169,99zł

*ceny z: www.missha.pl oraz kokosklep.pl


Podsumowując


Wiem, że dla wielu z Was tyle kroków pielęgnacyjnych to za dużo, ale znam też osoby, które każdego wieczoru stosują o wiele więcej produktów. Po prostu każdy znajduje dla siebie najlepszy sposób pielęgnacji, a ja ze swojego jestem bardzo zadowolona. Po przeprowadzce do Korei pierwsze zmiany zauważyłam po wprowadzeniu dwuetapowego oczyszczania (olejek+żel) - przestały pojawiać się duże, czerwone wypryski, które wcześniej miewałam. Kiedy zaczęłam przykładać się do regularnego peelingu, cera zaczęła się wygładzać i zauważyłam mniej zaskórników, ale dopiero jesienne wprowadzenie delikatnych kwasów AHA i BHA oraz stosowanie ich co wieczór - pozwoliło mi pozbyć się zaskórników prawie w 100%, dzięki czemu mam wreszcie gładką i równą skórę! Do tego działanie anti-aging esencji i ampułki Missha powoduje, że moja cera wygląda o wiele lepiej!


Z mojej strony padło w tym poście kilka pytań i próśb o rekomendację ciekawych polskich kosmetyków, więc proszę - dajcie znać, co polecacie! Jeśli macie jakieś pytania do mnie - piszcie w komentarzach. Jeśli chciałybyście, aby pojawiła się szczegółowa recenzja któregoś z ww kosmetyków - też dajcie znać. 


Pozdrowienia i dziękuję wszystkim, którzy dotarli do samego końca :)
Magda



28 komentarzy:

  1. W większości nie znam tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są jeszcze na polskim rynku bardzo popularne, ale powoli, powoli pojawiają się w sklepach internetowych.

      Usuń
  2. Wow, faktycznie tego sporo :) Mnie koreańska pielęgnacja jakoś szczególnie nie pociąga ;) Ale fajnie wiedzieć, co do czego służy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo tego :D Chyba muszę pomyśleć o kwasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest dobry czas na kwasy, warto wykorzystać!

      Usuń
  4. Sporo tego ale u mnie jest tak samo tylko kosmetyki nieco inne ;) Ale etapy pielęgnacji mamy te same :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że taka ilość u nas się sprawdza :)

      Usuń
  5. Mamy okazję zobaczyć Pani bloga po raz pierwszy, na pewno będziemy zaglądać częściej! ❤️ Zapraszamy Panią i czytelników do wzięcia udziału w konkursie walentynkowym, w którym można wygrać perfumy Carolina Herrera Good Girl, Armani Acqua Di Gio Profumo oraz voucher. Pozdrawiamy! http://wisebears.pl/konkurs-walentynkowy/

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu się ogarnąć i zakupić ten krem pod oczy z cosrx i spróbować aha od nich, bo bha a-sol zdecydowanie za słabo na mnie działa, ale póki co zakupiłam już jeden kwas i najpierw ten muszę wykorzystać :D Zymogen kusi mnie swoimi produktami, a co do neogenu - szkoda, że pianka jest takim średniaczkiem jeśli chodzi o opakowanie. Co do resibo - znajomą uczulił ten produkt, znowu sephora ma olejek, ale ma fatalny skład, mi jednak najbardziej podchodzą balsamy do demakijażu - banila co jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zymogen to bardzo ciekawa marka aż szkoda, że taka mało znana, korzystają z wielu ciekawych, sfermentowanych składników. A koreańskie olejki do demakijażu w większości mają beznadziejny skład - sama chemia. Jeśli lubisz Banilę - to powinnaś spróbować balsamu Heimish, on teraz robi furorę w internetach ;)

      Usuń
    2. Niestety :( Znajoma używała zymogenu i bardzo sobie ceni, o Heimish sporo słyszałam, ale padł wybór na banilę w cenie promocyjnej, chociaż i Heimish kiedyś pewnie wypróbuje :) A co do Twojego pytania, kupiłam w końcu C21.5, w Super pharm bywam bardzo rzadko, bo mam kawałek do obu sklepów, które mają w mieście, a online nie sprzedają niestety, więc pierwszy raz słyszę o tym serum. Mieszkam na granicy Polski i Niemiec, ale zakupy kosmetyczne robię głównie w Polsce, bo ceny są bardziej korzystne :)

      Usuń
    3. A ja mam w planach kupić C20 na wiosnę, to serum nie jest dostępne w sklepach stacjonarnych, będę je musiała internetowo zamawiać.
      A o Heimish'u krąży taka plotka, że to firma założona przez ludzi, którzy odeszli z Banila i ulepszyli recepturę balsamu tworząc właśnie balsam Heimish. Pewnie kupiłabym go, gdyby był łatwiej dostępny (on też głównie internetowo jest sprzedawany, tylko kilka sklepów w Seulu ma produkty ich w ofercie), ale ponieważ była promocja w Skinfoodzie - kupiłam ich balsam Black Sugar i też jestem zadowolona.

      Usuń
  7. Moja rutyna wyglądą nawet podobnie ;) Moja skóra kocha wieloetapową pielegnację. Nie widzię u Ciebie żadnego sleeping packa, czy lubisz ten typ produktu i czy możesz coś polecić? :)

    Jeżeli chodzi o mnie to często łączę produkty polskie i koreańskie w codzienniej pielęgnacji. Bardzo lubię kosmetyki z Mazideł oraz Biochemii Urody. Na moją trądzikową skórę świetnie działa trikenol, dostępny na mazidłach. Dodaję go do serum przeciwzmarszczkowego z Biolaven i to naprawdę zaskakująco dobrze działa - łagodzi zmiany trądzikowe, przyspiesza gojenie, sprawia, że cera jest "uspokojona". IMO właśnie to serum z Biolaven wzbogacone o trikenol bije na głowę olejek z Resibo - działaniem i ceną. Trikenol można znaleźć też w kremie Anti Acne z Organique, który również gorąco rekomenduję :) Z Bicohemii Urody najbardziej polecam olejki myjące (moje ulubione), tonik AHA/BHA, puder pełowy, serum renew z retinolem i retinoidem 2%. Super jest wcierka -tonik do włosów z Vianka. Lubię też ich peelingi. Z Sylveco tonik hibuskusowy, tymiankowy i rumiankowy żel do mycia buzi. Orientana ma godne polecenia ślimakowe produkty ;) choć nie przebijają Cosrx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wszystkie porady i polecenia! Ja też bardzo dobrze wspominam olejki myjące z BU, kupowałam je kiedyś namiętnie, aż wreszcie kupiłam swój emulgator i robiłam sobie olejki sama :) Miałam też ten tonik, puder i serum, o których piszesz :) Widzę, że lubimy podobne produkty! Myślę, że podczas wizyty w Polsce przyjrzę się ofercie Sylveco i Vianka!
      A sleeping pack mam 1 - japońskiej firmy Hada Labo, jest w porządku, ale jakoś efektów wow po nim nie widzę. Cera na pewno jest porządnie nawilżona i taka 'plump' :) Ale mając przetłuszczającą się cerę i duże skłonności do zapychania, jakoś nie mogę się przekonać do sleeping pack'ów.

      Usuń
  8. Chętnie poczytam więcej o kosmetykach z Innisfree:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irmino, a ten post czytałaś?
      http://kociamberwpodrozy.blogspot.kr/2016/12/popularne-koreanskie-marki-i-ich.html

      Trochę tam pisałam na temat bestsellerów Innisfree!

      Usuń
  9. mnie zainteresowała ta pianka neogen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest dostępna w Polsce, w różnych wersjach.

      Usuń
  10. Idealny blog dla mnie ! W obecnej chwili jestem w trakcie poszukiwania kosmetyków i odpowiedniej dla mojej cery pielęgnacji. Mieszkam w Seulu od jakiegoś czasu, stąd też moja ekscytacja koreańskimi kosmetykami. Ostatnio wzbogaciła się o kilka produktów z InnisFree i jestem bardzo zadowolona ! ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Paulina :) Cieszę się, mamy to samo hobby :)

      Też bardzo lubię produkty Innisfree, pisałam o ich bestsellerach w tym poście:
      http://kociamberwpodrozy.blogspot.kr/2016/12/popularne-koreanskie-marki-i-ich.html

      też jestem zadowolona i oprócz tego olejku do mycia, który jakoś mnie nie przekonuje, wszystko inne jest OK!

      Usuń
  11. Z przyjemnością pochłonęłam cały wpis ze szczegółami - schemat bardzo pomocny, nauczę się na pamięć ;)
    Ach, jak ja już zacieram rączki na zestaw Missha :)
    U mnie też wieloetapowa pielęgnacja, choć w mojej póki co nie występuje esencja.

    Znam cztery polskie olejki do demakijażu, więc spróbuję pomóc - ale wiesz jak to jest z tymi poleceniami. Pierwszy, który miałam pochodzi z asortymentu Nova Kosmetyki z serii Go Cranberry, którego bazą jest olej ze słodkich migdałów, tuż za nim żurawinowy + witamina E. Jeśli dobrze pamiętam ma krótki skład, 4 albo 5 składników (znajdziesz u mnie recenzję). Lubiłam go, bardzo dobrze się spisywał. Kwestia zapachy zależy od własnych preferencji, moim zdaniem tutaj zapach to naturalne oleje z delikatną (!) nutką żurawiny. Bardzo delikatną. Z wszystkich czterech, które znam jest najlżejszy - w sensie formuły, na skórze jak olejek.

    Mam też Resibo, skład dłuższy, którego bazą jest olej lniany, potem z pestek winogron, abisiński, avocado i manuka + też witamina E. Troszkę bardziej treściwy, ale też spełnia świetnie swoje zadanie. Ile to ja się naczytałam i nasłuchałam jak on pięknie pachnie - jak ktoś preferuje naturalne zapachy to pewnie akceptuje, dla mnie to zapach trudny do zdefiniowania, ja nie wyczuwam w nim żadnych owoców, kwiatów, tylko naturalne oleje, które nie są dla mnie szczytem zapachów w kosmetykach.

    Trzeci, to Clochee - i chyba ten podoba mi się najbardziej! Przede wszystkim ze względu na zapach, ponieważ wyczuwam w nim (oprócz oczywiście naturalnych olei) nutkę cytrynową. Baza olej sezamowy i migdałowy, skład dłuższy od poprzedników, ale naturalny. Na skórze wydaje się najbardziej treściwy, ale potem używam pianki, która domywa resztki makijażu wraz z olejkiem, tonik, który też kosmetykiem w pewnym względzie oczyszczającym i nie zauważyłam zapychania - choć dziewczyny czasem go o to posądzają. Wg mnie ma też najlepsze opakowanie, aluminiowe z pompką, bardzo stabilne, można zabrać w podróż. I jest go najwięcej, bo aż 250ml, a poprzednicy to 150ml, więc stosunek ceny jest OK, tym bardziej, że można go dorwać już za niecałe 50zł - ja właśnie go kupiłam za ok. 47zł w SuperPharm.

    Nie polecam olejku do demakijażu Lilla Mai :( Dla mnie zapach nie do przejścia, choć początkowo akceptowałam, to przy końcówce już nie mogłam wręcz znieść.

    Wybór nie łatwy, dla mnie chyba Clochee... Choć i Go Cranberry i Resibo również robią to co mają robić, świetnie rozpuszczają makijaż.

    Jeśli chodzi o kremy pod oczy, to ostatnio nie trafiam na jakieś szczególnie fajne okazy. Podoba mi się Dr Ireny Eris z nowej serii Face Zone zakończony metalowym aplikatorem, którym można wykonać masaż okolic oczu. Rano faktycznie skóra bardzo delikatna, wygładzona i taka bardzo przyjemna w dotyku. No ale za 15ml trzeba zapłacić ok. 160zł.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dziękuję bardzo za wszystkie propozycje!!! Ja miałam wrażenie, że kosmetyki Clochee są bardzo drogie i nawet nie rozważałam ich zakupu, a tu mnie przyjemnie zaskoczyłaś! Jeśli chodzi o krem pod oczy to myślę o LRP Redermic R, miałam go kiedyś i byłam zadowolona (używałam razem z serum Ava peptydowym), no i zawiera retinol, a w moim wieku trzeba już konkretnie w zmarszczki uderzać :)))

      Missha esencja już zakupiona na promocji, ale ampułki niestety były wyprzedane. Napiszę Ci co i jak, jak zrobię całe zakupy.

      Do zobaczenia!!!

      Usuń
  12. Wcale nie za dużo kroków ;) muszę sobie poczytać Twojego bloga bo sporo mnie zaciekawiło :)
    Jeśli nadal szukasz olejku to owszem Resibo fajne, ale taniutki olejek jest też z Biochemii Urody - polecam pomarańczowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :)
      Bardzo lubiłam olejki z BU - chyba najczęściej używałam tego z tea tree, ale pomarańczowy też miałam. Super sprawa!

      Usuń
  13. W większości nie widziałam jeszcze tych kosmetyków :)Ostatnio odkryłam, że podstawą pielęgnacji skóry jest zdrowe odżywianie oraz picie zdrowej wody. To wszystko ma swój wyraz w wyglądzie cery. Przetestowaliśmy to na sobie. Zamontowaliśmy w domu filtr redox fitaqua, który daje wodę zwalczającą wolne rodniki, które są odpowiedzialne za tworzenie dysharmoni w ciele.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak często stosowałaś kwasy AHA i BHA? Ile razy w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger