Machu Picchu - tajemnica w dżungli


Najsłynniejsze ruiny w Peru, jedne z najsłynniejszych na świecie.
Tajemnicze - wszystko, co o nich wiemy opiera się na przypuszczeniach naukowców. 
Machu Picchu - kiedy powstało, czym było, dlaczego zostało opuszczone?
Zapraszam na kolejną część podróży.






Zobaczenie Machu Picchu było głównym punktem programu naszego wyjazdu do Peru, a bilet wstępu wykupiliśmy od razu po kupieniu biletów lotniczych (na szczęście można to zrobić on-line). Spośród kilku sposobów dostania się do tego tajemniczego miasta wybraliśmy taki pośredni pomiędzy czterodniowym trekkingiem szlakiem Inków (długo i drogo), a busem zawożącym turystów pod samą bramę (Niemcy i Japończycy). Zdecydowaliśmy się na trekking jednodniowy, który obowiązkowo trzeba odbyć z lokalnym przewodnikiem. Chcieliśmy połączyć przyjemność dostania się do Machu Picchu na własnych nogach i to szlakiem wybudowanym i wykorzystywanym przez mieszkańców miasta ponad 600 lat temu, z oszczędnością czasu, jaką dawał trekking jednodniowy. Początek takiej wyprawy jest ciekawy: rano trzeba przyjechać koleją z Cusco do przystanku zwanego po prostu 104 kilometr - nie ma żadnej stacji, napisów, nic (szlak czterodniowy zaczyna się na 82 kilometrze). Pociąg staje i trzeba się zorientować, że to już tu. Czekała już tam na nas nasza przewodniczka Janet, wręczyła nam po małym zwiniątku z prowiantem i ruszyliśmy.
 
Szlak nie jest trudny technicznie, problemem jest wysokość i klimat: otacza nas dżungla, jest gorąco i bardzo wilgotno. Po drodze obserwujemy bujną roślinność doliny rzeki Urubamby: paprocie, storczyki, begonie i wypatrujemy kolorowych ptaków. Do sforsowania jest jedna wysoka przełęcz 3450 m npm, mijamy też ruiny inkaskiego miasta z wieloma uprawnymi tarasami.
 







Pod koniec dnia stajemy wreszcie w kamiennej bramie zwanej Intipunku - Brama Słońca i po raz pierwszy widzimy Machu Picchu, które jest jeszcze od nas oddalone o ok 1km. Po męczącym dniu to wspaniała nagroda, ale tego dnia nie zwiedzamy miasta, robimy tylko zdjęcia i schodzimy na dół do miasteczka Aguas Calientes na nocleg.

pierwszy widok na MP



Rano budzimy się lekko przerażeni - całą noc lało i wciąż pada. Janet nas uspokaja, że to normalne i całkiem prawdopodobne, że niedługo się przejaśni. Ruszamy więc znowu pod górkę, wchodzimy na teren miasta i pod jakąś wiatą przeczekujemy resztki deszczu. Początkowo zupełnie niewidoczne we mgle i chmurach Machu Picchu zaczyna się przed nami odsłaniać w promieniach słońca. Jeden z najpiękniejszych spektakli, jakie widziałam w życiu!


 
 




Nigdy nie zdobyte przez hiszpańskich konkwistadorów Machu Picchu kryje wiele tajemnic: było zamieszkiwane tylko przez ok 100 lat i nie wiadomo,  czemu zostało opuszczone. Teorii na temat, czym było jest kilka, a dwie najbardziej popularne to:
- mogło służyć jako letnia rezydencja inkaskiego króla,
- było miejscem kultu słońca i sanktuarium "Dziewic Słońca" (w ruinach znaleziono prawie wyłącznie kobiece szczątki, ale badania z 2000r obaliły tę teorię).
Jak dotąd nie widomo w jaki sposób wielkie kamienne bloki zostały obrobione i przycięte tak, że idealnie do siebie pasują bez żadnej zaprawy oraz wytrzymują trzęsienia ziemi. Istnieje teoria, że Inkowie po prostu zaadoptowali do swoich celów istniejące ruiny, pozostałe po innej cywilizacji (oceniane na 3 tys. lat), nadbudowując na nich miasto. Różnica w budowie Światyni Słońca, czy Świątyni Kondora, a np. budynkami mieszkalnymi, jest widoczna gołym okiem.  
 
Miasto podzielone było na część wiejską - z tarasowymi polami i systemem nawadniającym działającym do dziś, oraz miejską - ze świątyniami, pałacami i domami mieszkalnymi. Znajduje się tam Świątynia Trzech Okien czy Wieża Słońca. Budowle te pozwalały Inkom dokonywać szczegółowych obliczeń związanych z ruchem słońca po niebie - potrafili określić dni przesilenia letniego, zaćmienia słońca oraz księżyca. Stąd kolejna teoria, że Machu Picchu było obserwatorium astronomicznym: znajduje się tam święty kamień Intihuatana - miejsce, gdzie przystaje słońce. Jedynie w dzień letniego przesilenia słońce znajduje się dokładnie nad słupem, który nie rzuca wtedy żadnego cienia.



kompas idealnie wskazuje północ
 
 
święty kamień




górujący nad MP szczyt Wayna Picchu

a to ja na Wayna Picchu - oczywiście musieliśmy tam wejść :)

Większość źródeł podaje, że ruiny Machu Picchu odnalazł amerykański archeolog Hiram Bringham w 1911r, który poszukiwał ostatniej stolicy Inków - Vilcabamby. Podobno nie był wcale pierwszy, bo już w XIX w. ruiny odnalazł i sprzedawał znalezione w nich przedmioty pewnien niemiecki przedsiębiorca. Jednak to Hiram rozpoczął zakrojone na szerszą skalę badania archeologiczne, doprowadził do oczyszczenia ruin miasta z porastającej je dżungli oraz wywiózł wszelkie cenne przedmioty ze złota, srebra, ceramiki do USA, wg umowy tylko na 18 miesięcy, do badań. Nie muszę chyba dodawać, że nie wróciły one do Peru?
 
Jeśli kiedyś będziecie mieć możliwość odwiedzenia Machu Picchu bardzo polecam przejście Inca Trail - czyli dojście do ruin szlakiem Inków jedno- lub czterodniowym. Daje to niesamowitą satysfakcję i frajdę, że "zdobyliśmy" ten szczyt, a nie wjechaliśmy na niego busikiem.
 
A może ktoś z czytelników odwiedził Machu Picchu? Podzielcie się wrażeniami!
 
Pozdrowienia,
Magda


13 komentarzy:

  1. Zazdroszczę podróży! Piękne miejsce, a na dodatek owiane tajemnicą co jeszcze bardziej sprawia, że chce odwiedzić to miejsce. Bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny, niektóre te zdjęcia wyglądają jak obrazy... :) Rozpłynęłam się! :) Mam nadzieję, że i mi uda się kiedyś zwiedzić ten raj... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, bardzo się cieszę, że Ci się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, masz rację - tajemnica czyni je jeszcze ciekawszym!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale pięknie tam, może i mi się kiedyś uda wybrać w to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne widoki. Zazdroszcze takiej podrozy. Fascynujacy temat, tymbardziej ze moje dzieci teraz namietnie ogladaja serial dzieciecy o ruinach zlotego miasta Inkow. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  7. Fotki są piękne. Przyznam Ci się, że oglądając je dostałam gęsiej skórki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie! Marzy mi się, żeby kiedyś to miejsce odwiedzić <3 i ta jednodniowa wycieczka to super pomysł, to musi być satysfakcja dojść do tego miejsca :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zjawiskowe zdjęcia, nie sądzę, żebym kiedyś znalazłam się na tym kawałku Ziemi, ale kto to wie... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowita wyprawa i cudowne zdjęcia! Zawsze zastnawiam się jakim cudem te starozytne cywilizacje były w posiadaniu takiej wiedzy, która pozwalała im m.in. na budowanie tak trwałych i zmyślnych budowli...

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne widoki :) Machu Picchu może i trochę przeludnione, ale nie bez powodu. Miejsce robi wrażenie i nie da się temu zaprzeczyć.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger