TOP3 2014: ranking kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych

Początek wakacji to czas wyjazdów nad morze i opalania - a przynajmniej tak zawsze było u mnie, bo jako dziecko i nastolatka opalałam się bez żadnego zabezpieczenia. Potem - kiedy różne kremy i olejki pokazały się na sklepowych półkach - korzystałam tylko z tych z niskim faktorem, bo przecież chciałam być opalona! Od kiedy kilka lat temu nabawiłam się paskudnych przebarwień na twarzy (w poprzednim rankingu opisywałam tę historię) - zmieniłam o 180 stopni podejście do beztroskiego opalania i zimą stosuję kremy z filtrem SPF30, a latem SPF50. A że mam tłustą cerę wcale nie łatwo było znaleźć odpowiadający mi kosmetyk. Zapraszam Was na minirecenzje i ranking używanych przeze mnie ostatnio kremów z wysokim filtrem, przeznaczonych do cer tłustych. 





ZIAJA MED matujący krem do twarzy SPF 50+
Skusiłam się na ten krem po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na blogach, ciekawa byłam tego taniego, polskiego produktu. 

Opis producenta:
Polecany przy leczeniu dermatologicznym oraz po zabiegach medycyny estetycznej. Do stosowania przy ekstremalnym nasłonecznieniu, również dla osób aktywnie uprawiających sporty. 

EFEKT MED 
• Zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB.
• Zapobiega podrażnieniom słonecznym.
• Chroni naskórkowe zmiany barwnikowe – znamiona i pieprzyki.
• Zabezpiecza skórę przed powstawaniem przebarwień.
• Neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za fotostarzenie.
• Skutecznie absorbuje nadmiar sebum.
• Pozostawia na skórze niewidoczną warstwę matującą. 

Moja opinia:
PLUSY:
- zawiera cztery stabilne filtry, 
- nie bieli
- niska cena - za 50ml kremu zapłacimy ok. 20zł
- lekka konsystencja, nie ma problemów z samą "techniką" nakładania

MINUSY:
- dziwnie pachnie (trudno powiedzieć czym dokładnie, ma taką chemiczną nutę)
- wchłania się jedynie nałożony bardzo cienką warstwą
- przy przepisowej ilości (różne źródła podają od 1,5 do 2,5 ml kremu na twarz i szyję) zostawia u mnie tłustą, błyszczącą warstwę, którą oczywiście można zmatowić pudrem, ale wtedy czuję się jakbym miała szpachlę na twarzy :)
- nie matuje wcale, nie wiem co przyszło producentowi do głowy, aby nazwać go matującym.




LA ROCHE-POSAY Anthelios XL Żel-krem do twarzy suchy w dotyku SPF50+
Dry touch gel-cream
Nowa wersja Antheliosa, który stosuję od lat, zabrałam go na wyjazd do Kostaryki.

Opis producenta:
Optymalna ochrona słoneczna SPF 50+ wzmocniona przeciw promieniowaniu UVA (poziom ochrony wyższy niż rekomendacja Unii Europejskiej), dzięki opatentowaniu systemowi filtracji Mexoplex®. Minimalistyczna formuła: bezzpachowa, bez parabenów, nie powoduje powstawania zaskórników. Sucha w dotyku konsystencja: podwójne działanie przeciw błyszczeniu się skóry, natychmiastowe wchłanianie, matujące wykończenie. Nie pozostawia tłustej warstwy, ani białych śladów. Odpowiedni do każdego typu skóry. Wodoodporny.

Moja opinia:
PLUSY:
- zawiera dziewięć filtrów - głównie chemicznych, w tym dwa opatentowane przez L'oreal,
- wzmocniona ochrona przed promieniowaniem UVA: PPD31 (Persistant Pigmentation Darkening, czyli opalenizna trwała, im większa wartość wskaźnika PPD tym lepiej)
- łatwo się wchłania i skóra po jego zastosowaniu jest rzeczywiście sucha
- nie zostawia na twarzy wyczuwalnej warstwy
- szybko i wprawnie wmasowany nie bieli
- nie pachnie - nie ma w składzie żadnego zapachu (dla niektórych plus, dla innych minus)
- prawdziwie matuje, przy mojej mocno świecącej się twarzy utrzymuje mat przynajmniej 6 godzin 
- wodoodporny, stosuję go zawsze na treningi biegowe i nie spływa z twarzy wraz z potem.

MINUSY:
- najdroższy z tu przedstawionych, za 50ml zapłaciłam 67zł (niestety nie trafiłam na żadną promocję)
- trzeba nabrać wprawy przy aplikacji - rozsmarowywać szybko, bo inaczej tworzą się smugi oraz uważać przy linii włosów i brwi, gdzie lubi się zbierać i bielić włoski.




VICHY Capital Soleil matujący krem do twarzy SPF50
Moje kolejne Vichy, po wersji zimowej z SPF30, mam już letnią 50-tkę, która poleciała ze mną do Indii.

Opis producenta:
Krem przeznaczony do ochrony przeciwsłonecznej skóry twarzy. Odpowiedni do skóry mieszanej i tłustej. Zapewnia wysoką ochronę dzięki formule wzbogaconej w MEXORYL® oraz MINERAŁY. Pomaga chronić skórę przed uszkodzeniami słonecznymi, przebarwieniami i jej przedwczesnym starzeniem się. Lekka konsystencja zapobiegająca błyszczeniu się skóry. Fotostabilny. Hipoalergiczny. Wodoodporny. Bez parabenu. Zawiera wzmacniającą i kojącą Wodę Termalną z Vichy. Odpowiedni do skóry wrażliwej.

Moja opinia:
PLUSY:
- zawiera dokładnie te same filtry co powyższy krem z LRP (obie marki należą do koncernu L'Oreal), jedynie w nieco innej kolejności,
- zawiera dodatkowo 3 ekstrakty roślinne o działaniu antyrodnikowym
- łatwo się wchłania i skóra po jego zastosowaniu jest sucha
- po jego aplikacji mam uczucie miłej w dotyku, satynowej skóry, nie ma mowy o tłustej warstwie 
- szybko i wprawnie wmasowany nie bieli
- prawdziwie matuje, utrzymuje mat przynajmniej 6 godzin 
- cena ok. 40zł (internet) do 50zł (stacjonarnie), mi udało się w promocji kupić go za 36zł i dostałam jeszcze balsam po opalaniu i wodę termalną Vichy :)
- również wodoodporny.

MINUSY:
- słabsza ochrona przed UVA, PPD17
- podobnie jak przy Antheliosie trzeba nabrać wprawy przy aplikacji - rozsmarowywać szybko, bo inaczej tworzą się smugi oraz uważać przy linii włosów i brwi, ale jego konsystencja jest nieco lżejsza, przez co łatwiej go nałożyć. 







Widzicie jak bardzo podobne są oba kremy? Długo zastanawiałam się, który z nich powinien zostać zwycięzcą i który Wam zarekomendować (bo Ziaja odpadła w przedbiegach). I doszłam do wniosku, że nie da się jednoznacznie wyłonić numeru 1. Oba kremy wypróbowałam w naprawdę trudnych warunkach - Anthelios nad Atlantykiem, w pełnym słońcu, przy temperaturze dochodzącej do 46st! Vichy w Indiach, w mieście, w pełnym słońcu i 41 stopniach!





Zalety Antheliosa:
Bardzo wysoka ochrona - w sytuacjach ekstremalnych jednak sprawdził się lepiej niż Vichy, moje plamy nie wzmocniły się i nie nabrały bardziej brązowego koloru, co stało się po Indiach. Ponieważ brak w składzie antyoksydantów - warto go nakładać na serum, np. z wit. C. Jeśli jedziecie na wakacje do bardzo słonecznego kraju i macie zamiar spędzać tam dużo czasu na plaży - bierzcie Antheliosa. 







Zalety Vichy:
Przyjemność stosowania - skóra jest wyczuwalnie satynowa, gładka, miła w dotyku. Troszkę łatwiej się aplikuje niż Anthelios, chociaż i tak uważam, że trzeba sobie to wypraktykować. Zawiera antyoksydanty. Jeśli nie udajecie się w tropiki, a musicie porządnie chronić się przed słońcem - bierzcie Vichy.


Mam nadzieję, że moja opinia okaże się Wam pomocna przy wyborze kremu na lato. Dodam tylko, że przebarwień posłonecznych szalenie ciężko się pozbyć - rozjaśnione kwasami jesienią/zimą wracają w tych samych miejscach choćby od jednego nierozważnego wystawienia się na letnie słońce...


Mimo wszystko - słoneczne pozdrowienia!



43 komentarze:

  1. Bardzo fajny opis :)
    Sama zastanawiam się jaki filtr sobie kupić, ponieważ do tej pory nie trafiłam na ten idealny.
    Mimo wszystko chyba postawię na jakiś SPF 30

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vichy z SPF30 (ten z mojego denka) też jest fajny!

      Usuń
    2. Fajna jest też soraya spf25 :)

      Usuń
  2. Próbowałam LPR, ale Vichy mnie jeszcze kusi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie Vichy jednak jest trochę przyjemniejszy w używaniu, spróbuj!

      Usuń
  3. Rzeczywiście produkt Ziai nie matuje. Używam go mimo, że mam suchą skórę. Zresztą porównując ten krem z wersją przeciwzmarszczkową, nie widzę między nimi różnicy szczerze mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam tylko ten "matujący" i nie wiem co z nim zrobię...

      Usuń
  4. Jako pierwszy kupiłam ten krem z filtrem Ziaja. Jest koszmarny, twarz po nim świeci się strasznie, cera jest obciążona. Zabiorę go nad morze, ale do smarowania ciała. Kupiłam Vichy, który opisujesz i uwielbiam go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zgadzamy się w opiniach :)

      ja nie wiem, co zrobić z tą Ziają, może też do ciała wykorzystam

      Usuń
  5. Zastanawiałam się ostatnio nad tą Ziają bo cena pozostałych jest dość wysoka. Ale na razie nie jadę na żadne wakacje więc do pracy nie potrzebuję takiego wysokiego filtra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, możesz spokojnie czegoś z niższym filtrem używać

      Usuń
  6. Nie używam SPF50. Dla mnie jest za duże :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak już lato przyjdzie na dobre, to spf30 polecam :)

      Usuń
  7. oj, temat nie dla mnie w sensie rodzaju cer;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam Ziaję i faktycznie nie matuje, jednak u mnie nie spisuje się najgorzej. Nakładam bardzo niewielką ilość i pudruje ją pudrem mineralnym i wygląda ok. Może to też zależy od konkretnej cery. Niemniej jakbym znalazła ten Vichy w promocji to chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się to zdjęcie, gdzie ponumerowałaś uczestników rankingu :) Ładne.
    Miałam Vichy i Ziaje i niestety racja, Ziaja nawet odrobinkę nie matuje, ale zostaje przy niej, bo na regularne kupowanie flirtów L'orela mnie nie stać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Racja - Ziaja - nie matuje, pozostawia tłusty i niemiły w dotyku film na twarzy. Kupiłam, wypróbowałam kilka razy i porzuciłam ;)
    A co do Vichy i LRP - mam dylemat:
    Anthelios jest w miarę przyjemny w stosowaniu, ma wysoką ochronę przed UVA... ale Vichy jest bardzo przyjemny w stosowaniu ale niższą ochronę przed UVA. I co wybrać? :)
    Mimo wszystko - trzeba przyznać, że filtry stają się coraz bardziej przyjazne dla tłustej/mieszanej skóry. Może w końcu stworzą filtr idealny :) [tak - jestem marzycielką;)]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz dokładnie ten sam dylemat, jak ja. Do codziennego zastosowania latem - Vichy. Na wyjazd, plażę, cały dzień poza domem - LRP. Tak bym to podsumowała :)

      Zgadzam się z ostatnim zdaniem w 100% - wreszcie coś dla nas!

      Usuń
    2. Rzeczywiście - w porównaniu z filtrami oferowanymi jeszcze kilka lat temu - jest coraz lepiej:)

      PS. Twój blog-to jeden z moich ulubionych:)

      Usuń
    3. Dziękuję! Bardzo mi miło :)

      Usuń
  11. muszę w końcu się ogarnąć i kupic sobie jakiś filtr... postawię jednak na 30

    OdpowiedzUsuń
  12. Ziaja jak dla mnie to jakieś nieporozumienie ;/ Obecnie mam Soraya SPF 25 i mimo, że producent nie deklaruje matowości to mat jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. super że napisałaś ten post bo ja bardzo chciałam na lato zaopatrzyć się w Vichy ale niestety w Irlandii go nie ma i tak się zastanawiałam czy la roche jest do niego podobny i czy wogóle dobry. Powiedz mi jeszcze taką rzecz: próbowałaś te filtry pod podkład? ma to wogóle jakiś sens? opinie są podzielone na temat noszenia filtrów pod podkład, daj znać jakie masz zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że pytasz o parsol 1789, czyli filtr niestabilny, który po kontakcie z np. miką czy talkiem (czyli popularnymi składnikami podkładów) się destabilizuje. Parsol jest w składzie filtrów Vichy i LRP, ale są tam też substancje stabilizujące go jak mexoryl i tinosorb. Poza tym oprócz Parsolu oba kremy zawierają jeszcze 8 innych substancji chroniących przed promieniami UV, więc ja nie martwie się tym zbytnio. Kiedyś czytałam trochę na ten temat, ale chemik ze mnie marny... Tu bym raczej polecała bloga Ziemoliny: http://kosmostolog.blogspot.com/ - dużo informacji o filtrach i ich składach.

      Usuń
    2. Ziemolinę czytam od czasu do czasu ale chemik ze mnie marniejszy niż z Ciebie :P i się w tych wszystkich składach gubię. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź, rozjaśniła mi ona trochę ten temat w którym jestem zupełnie zielona :) przy następnej okazji na pewno skuszę sie na lrp, w zasadzie innego wyboru i tak nie mam :/

      Usuń
    3. Jasne - jak nie masz wyboru to bierz LRP. Może uda Ci się kupić Vichy przy okazji wizyty w Polsce?

      Usuń
  14. Ja krem z filtrem stosuję tylko na przebrawienia po pryszczolkach, tak ogólnie to nie, bo słońca to głownie unikam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie zawsze sie udaje unikać słońca, więc muszę mieć dobrą ochronę.

      Usuń
  15. Miałam wszystkie trzy, z tym że Antheliosa tylko w miniaturce. Obecnie używam Vichy, ale kiedy skończę skuszę się na LRP, skoro wygrywa w Twoim rankingu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LRP wygrywa ochroną, a Vichy jest przyjemniejsze w używaniu, więc trzeba wybrać, na czym aktualnie bardziej nam zależy.

      Usuń
  16. Dobra robota! Ja bardzo lubię Vichy, z LRP miałam jeszcze taka wersję w prostokątnym pudełeczku i ona była dla mnie za tłusta, nawet na chwilę nie było matu, natomiast w Vichy taki satynowy mat jest na długo. Ziai nie miałam, i po tej recenzji widzę, że nic nie straciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że dziewczyny w komentarzach piszą to samo o Ziaji, czyli nie tylko mi ona nie służy.

      Właśnie dostałam maila z SuperPharmu, ze mają promocję na Vichy i LRP 25% taniej!

      Usuń
    2. Wygrzebałam w swoich zbiorach próbkę LRP i ewidentnie odczułam, że aplikacja tego kremu jest dużo mniej przyjemna niż Vichy, a i wystąpiło bielenie skóry. Dlatego na moje miejskie wędrowanie Vichy jest idealne, ale gdybym jechała w jakieś tropiki to zdecydowałabym się na LRP.

      Usuń
    3. Dokładnie tak - na co dzień Vichy rulez!

      Usuń
  17. Prawda, że ziaja nie matuje ;) Wiedziałam o tym przed kupnem, przeczytałam opinie, ale fakt, że nie bieli i dam radę zrobić na niej makijaż sprawia, że i tak ją kupuję. Choć ostatnio wolę wersję antyoksydacyjną z witaminą C, też spf50 ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. O, a u mnie Ziaja w sumie nawet matuje! Ale i tak jak sie skonczy to chetnie wypróbuje dwa pozostałe które tu pokazujesz, a nóż okażą się fajniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna recenzja! Wielkie dzięki. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. właśnie nadszedł czas na stosowanie filtrów...i cieszę się, że natknęłam się na Twoje rady, podoba mi się:)
    Ja zawsze używałam Bioderma...50+, bo mam cerę naczynkową, świeci się mega!!! co o niej sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ewo, cieszę się, że post jest przydatny! Ja używałam jedynie Bioderma SPF30 AKN Mat (do cery tłustej) - idealnie sprawdził się zimą, szybko się wchłania, nie bieli, jest lekki (wręcz trochę zbyt lejący, trzeba uważać), nie przetłuszcza cery.

      Usuń
  21. Widzę, że Vichy podbija serca wielu kobietom :) moje zresztą też

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger