Ciekawostki i zdjęcia z Tokio


Właśnie minęło 5 miesiący od kiedy zamieszkaliśmy w Tokio, więc pora na pierwszy post z cyklu "Ciekawostki z...". Dotychczas pisałam o Seulu i Korei i może dlatego ciężko mi zacząć pisać o podobnym, a jednak zupełnie innym kraju, jakim jest Japonia. Kiedy myślę, co mogłabym tu opisać, automatycznie nasuwają mi się porównania z Koreą, a nie chciałabym Was zanudzać. Poza tym moja wiedza o Japonii jest jeszcze bardzo powierzchowna, więc umówmy się, że są to moje pierwsze wrażenia z Tokio, które potem życie może całkowicie zmienić!






Jedną z pierwszych rzeczy, z którą stykają się wszyscy przylatujący do Japonii jest wręcz legendarna uprzejmość mieszkańców tego kraju. Ludzie są mili, uśmiechnięci, chętnie pomagają, nie kłócą się i nie podnoszą głosu. W metrze i w autobusie nie wypada głośno rozmawiać między sobą, ani przez telefon. Po rozkrzyczanej Korei jest to dla nas miłą odmianą, ale trzeba pamiętać, że to tylko pozory, a bycie uprzejmym jest zasłoną dymną. Bardzo restrykcyjne wychowanie i normy społeczne nakazują Japończykom trzymanie emocji w sobie i pod żadnym pozorem nie okazywanie ich na zewnątrz. To, co sobie myślą naprawdę, zatrzymują dla siebie, lub ujawniają tylko w gronie najbliższych. Jest to temat mocno skomplikowany i ja nie mam jeszcze ani wiedzy, ani doświadczenia, żeby go poruszyć głębiej. Mój mąż zachwycony uprzejmym zachowaniem Japończyków został sprowadzony na ziemię przez kolegę (Japończyka, ale wychowanego w USA), który uświadomił go, że to tylko maska.




Lato to czas przeróżnych festiwali




Pamiętam, kiedy w pierwszych tygodniach pobytu w Seulu byłam zaskoczona, że jak na tak wielką metropolię, jest to bardzo czyste miasto. Niestety, w Tokio odniosłam odwrotne wrażenie - chodniki są brudne, a puste kubki po kawie, piwie, puszki i pety walają się zwłaszcza w mniejszych uliczkach. Jeśli zastanawiacie się czemu nie można ich po prostu wrzucić do kosza na śmieci, to odpowiedź jest prosta - koszy na śmieci nie ma (podobnie zresztą jak w Seulu). A dlaczego? Po pierwsze - ze względu na zagrożenie terrorystyczne, bo w koszu łatwo można ukryć bombę; a po drugie - system recyclingu jest dość skomplikowany, więc trzeba by było ustawić kilka różnych koszy, z których i tak nikt nie  korzystałby we właściwy sposób (ach ci turyści ;)). Oczekuje się więc, że swoje śmieci zabierzesz ze sobą do domu. Na obronę Tokio muszę dodać, że mieszkam blisko mega popularnego miejsca, które odwiedzają tłumy turystów, gdzie jest dużo restauracji, barów i klubów, więc to naturalne, że tych śmieci jest więcej niż gdzie indziej. Poza tym w soboty i niedzielę widuję grupki japońskich wolontariuszy przepasanych fioletową szarfą, uzbrojonych w długie szczypce i worek, którzy zbierają śmieci z chodników!




Nasza dzielnica Shibuya i uliczka, przy której mieszkamy



Pogoda w Tokio nie należy do łatwych - lato jest bardzo gorące i wilgotne, często pada deszcz, potem nadchodzi pora tajfunów i dopiero pod koniec października oraz w listopadzie piękna, złota jesień. Zima jest łagodna (w grudniu mieliśmy cały czas ok. 10st C), rzadko jest mróz czy pada śnieg, jest sucho i słonecznie. Warto dodać, że mieszkania są bardzo kiepsko izolowane i wiele z nich nie ma żadnego systemu ogrzewania, więc zimą jest w nich naprawdę chłodno. Ludzie dogrzewają się przeróżnymi piecykami, elektrycznymi kocami, matami i stolikami kotatsu. Nasze mieszkanie ogrzewane jest tylko klimatyzacją (z chłodzenia przełącza się ją na opcję grzania), ale jest to bardzo nieekonomiczny i nieefektywny sposób. Dlatego siedzę teraz przed komputerem ubrana w najcieplejszą bluzę z futerkiem, dwie pary skarpet i owinięta kocem, a moim najlepszym przyjacielem jest elektryczne prześcieradło ;)


Stolik kotatsu ma pod blatem zamontowaną grzałkę, a kołdra zatrzymuje ciepło.
Cały zestaw do kupienia na Aliexpress




Fajne jest to, że na tokijskich ulicach widać dużą różnorodność w ubiorze i fryzurach, a w porównaniu do Seulu jest mniejsza presja na wygląd. Zwłaszcza młodzi ludzie potrafią być odjechanie ubrani, zarówno dziewczyny, jak i chłopcy. Zestawiają ze sobą bardzo kolorowe części garderoby, albo nowoczesne z tradycyjnymi, włosy często odważnie obcięte lub zafarbowane, ciekawa biżuteria, itd. Widuję też starsze panie i panów ubranych albo tradycyjnie w kimono, albo bardzo awangardowo. Po Seulu, gdzie absolutnie nie należało się wychylać i odstawać od innych, bardzo mi się to podoba!




Świątynie mają urok spokoju




Jest drogo - dużo drożej niż w Polsce i trochę drożej niż w Korei. Droższy jest wynajem i opłaty, ale też jedzenie w restauracjach, kawa, zwykłe codzienne zakupy, czy kosmetyki. Zwłaszcza dla obcokrajowców przyzwyczajonych do zachodniego stylu jedzenia, ceny są wysokie, np. litr mleka ok. 7zł, małe opakowanie serka Arla ok. 14zł, paczka z 6-ma plastrami żółtego sera 20zł, itd. a wybór jest bardzo ograniczony, np. chleb jest tylko tostowy, a jeśli się już trafi taki lepszy, ciemny, w dobrej piekarni, to potrafi kosztować kilkadziesiąt zł za bochenek. Dlatego my cały czas pieczemy swój chleb i niestety jemy dość monotonnie, bo jakoś nie potrafimy przestawić się na żywienie japońskie, czyli ryż rano, ryż w dzień i ryż wieczorem :)




Jest też mega turystycznie




Ze znajomością angielskiego jest słabo, nawet w sklepach duty free częściej można spotkać obsługę mówiącą po chińsku, niż po angielsku. Dlatego mój kolejny najlepszy przyjaciel to aplikacja Google Translate i możliwość tłumaczenia ze zdjęcia!




Zakochaliśmy się w Kyoto




Pisałam już na IG, że Japonia jako kraj nie chrześcijański nie ma właściwie żadnych tradycji związanych z Bożym Narodzeniem. Oczywiście przejęli zwyczaj z ubieraniem choinki i strojeniem domów i sklepów bombkami i lampkami, ale w święta nie ma wolnego od pracy, czy szkoły. Okres świąteczny i samo Boże Narodzenie uważane jest za świetny dzień na randkę i stał się właściwie drugimi walentynkami! Pary idą na romantyczną kolację do restauracji, a popularnym jedzeniem zamawianym do domu jest pieczony kurczak (np. specjalny świąteczny kubełek z KFC!!!) i tort czekoladowy lub truskawkowy.

Specjalny zestaw świąteczny
Artykuł o fenomenie KFC w Japonii - tutaj



Ostatnia ciekawostka - Japonia obchodzi urodziny cesarza 23 grudnia jako święto państwowe i ten dzień jest zawsze wolny od pracy, a jeśli wypada w niedzielę - wolny jest poniedziałek. Właśnie w tym roku urodziny wypadały w niedzielę, dzięki czemu Wigilia była dniem wolnym! Jednak cesarz Akihito abdykuje w kwietniu 2019 i od maja nowym cesarzem Japonii zostanie jego syn, książę Naruhito, który urodziny ma w lutym.





Kyoto koniecznie trzeba zobaczyć!





Mam nadzieję, że podobały Wam się moje pierwsze wrażenia i ciekawostki, a ja mam w planach kolejny post z tej serii poświęcony w całości kosmetykom!


Pozdrowienia,

Magda

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. O widzisz, powinnam dodać jeszcze jeden punt - dużo, dużo ludzi, ciasno i mega tłoczno!

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba! Najbardziej zaskoczyła mnie ta pozorna maska uprzejmości i brak śmietników... Chociaż kwestie ogrzewania też. A tak właściwie to wszystko :D Świetny wpis :) Też nie mogłabym jeść ryżu non stop...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basiu! My i tak jemy ryż zdecydowanie częściej niż w Polsce, ale tak non-stop też sobie nie wyobrażam!

      Usuń
  3. Nie zniosłabym braku koszy na śmieci i ogrzewania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ani Korea, ani Japonia, to kraje zdecydowanie nie dla Ciebie :D

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też czekam na więcej!

    Fajny fotoreportaż! Bez wątpienia to ciekawe miejsce, ale ten kocyk podbił moje serce. Co prawda teraz w domu mam bardzo ciepło, ale czasami tak by mi się przydał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Zapraszam na moje instagramowe stories, tam regularnie wrzucam różne ciekawostki!

      Usuń
  6. A co do braku śmietników, to przypomniało mi się, jak kilka lat temu w Niemczech zaskoczyła mnie zdumiewająca obfitość śmietników.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie zaciekawiłaś. Fajnie odpocząć od wrzasków i hałasu, ale faktycznie ukrywanie emocji nie jest już dobre... a wizje bomb w koszach na śmieci.. przerażające :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem zachowania np. w komunikacji miejskiej Japonia bardzo różni się od Korei :)

      Usuń
  8. Z ciekawością przeczytałam Twój wpis. O niektórych rzeczach wiedziałam wcześniej, bo czytałam książkę Joanny Bator "Japoński wachlarz". Jeśli nie wpadła w Twoje ręce, to bardzo polecam :-)
    Pozdrawiam, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Akurat Japońskiego wachlarza nie czytałam, ale Purezento bardzo mi się podobała!

      Usuń
  9. Kyoto to moje marzenie od wielu lat, jednak nadal Japonia jest dla mnie nie osiągalna. Na całe szczęście dość często truje mojemu K o tym marzeniu, a on przecież lubi spełniać moje marzenia :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to mieć marzenia! Nigdy nie wiadomo, kiedy się spełnią :)

      Usuń
  10. Pewnie Was nie zaskoczę komentarzem bo jak większość z Was ja także marzę o podróży do Tokio. Moje marzenie miało się spełnić już dwa lata temu ale dowiedziałam się, że jestem w ciąży i moja podróż została zawieszona :) aktualnie czekam aż moja córka będzie na tyle duża by zabrać ją ze sobą. Bardzo fajny artykuł. Uwielbiam takie wpisy ze zdjęciami. Czuję się ta, jakbym już tam była. Ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  11. Stolik kotatsu kusi mnie, tylko gdzie ja bym go trzymała podczas nieużywania go?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger