Najnowszy krem z filtrem od Klairs - recenzja



Marka Klairs pojawiała się już kilkukrotnie na łamach tego bloga. Cenię ich produkty za proste składy i skuteczne działanie, więc zawsze chętnie testuję nowości. Opisywałam już maskę Freshly Juiced Vitamin E Mask (klik) i porównywałam nawilżające tonery z serii Supple Preparation (klik), a dziś zapraszam na recenzję najnowszego produktu – kremu z wysokim filtrem Klairs Soft Airy UV Essence.




Producent opisuje krem, jako produkt lekki, niewidoczny na skórze, nadający się do codziennego stosowania. Faktor SPF50+ i PA++++ dają szeroką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB, a żelowa, nietłusta konsystencja uprzyjemnia stosowanie. Krem nie był testowany na zwierzętach i jest vegan friendly.


Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to duża tuba, która mieści aż 80ml kremu. Wykonana jest z miękkiego plastiku, więc nie ma problemu z wydobyciem i dozowaniem kremu. Tuba pewnie stoi na srebrnym korku, a pod światło widać ile jeszcze produktu pozostało w środku. Estetyka produktu utrzymana jest w prostym, biało-srebrnym stylu znanym już z serii produktów Freshly Juiced (np. serum z wit. C, maska z wit. E). Kartonik, w który zapakowano krem, jest równie prosty - ma ciekawą, holograficzną grafikę oraz podstawowe informacje o produkcie, w tym skład po koreańsku i angielsku.





Klairs Soft Airy UV Essence to tzw. filtr chemiczny, czyli nie zawiera tlenku cynku, ani dwutlenku żelaza. Jego ochrona przeciwsłoneczna opiera się jedynie na dwóch nowoczesnych składnikach:

Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, znany jako Uvinul A Plus – zapewnia stabilną ochronę przed promieniami UVA (szczególnie przed UVA1, tzw. longwave UVA, które wyrządzają najwięcej szkody w skórze), chroni przed wolnymi rodnikami, najlepiej sprawdza się w połączeniu z Uvinul T150

Ethylhexyl Triazone, znany jako Uvinul T 150 – uważany za najbardziej efektywny składnik chroniący przez promieniami UVB, działa już w bardzo niewielkim stężeniu, nie przenika do skóry, wykazuje wysokie powinowactwo do keratyny.

Oba wyżej wymienione składniki są bardzo foto-stabilne, tzn. nie rozkładają się pod wpływem promieni słonecznych, więc stopień ochrony nie zmniejsza się. Oba rozpuszczają się w olejach, a nie w wodzie, co czyni je idealnymi składnikami kremów wodoodpornych.  Oba nie wykazują wpływu na gospodarkę hormonalną, co czyni je bezpiecznymi w porównaniu z filtrami chemicznymi starszego typu*.

W składzie kremu znajdziemy jeszcze sporą ilość substancji nawilżających i łagodzących, tj. gliceryna, kwas hialuronowy, pantenol, alantoina, czy beta glucan. Dodatkowe działanie przeciw wolnym rodnikom zapewniają witamina E oraz niacynamid, a skład uzupełniają olejki: rumiankowy, rokitnikowy i pomarańczowy. Cały skład wraz z oceną bezpieczeństwa i potencjałem komedogennym znajdziecie w CosDNA (klik)


*) Dodatkowa lektura na temat filtrów:





Kremu używa mi się świetnie i właściwie nie mam się do czego przyczepić :) Konsystencja jest bardzo lekka, ale nie wodnista, krem nie ucieka, ani nie spływa. Rozsmarowuje się bardzo dobrze, szybko się wchłania, bez pozostawiania tłustej warstwy. Skóra po nim jest nawilżona, gładka i miękka, satynowa w dotyku. Krem nie bieli, nie pachnie (może trochę czuć użyte olejki, ale jest to bardzo słaby zapach), nie obciąża skóry, nie zapycha ani nie wysusza. Gdybym nie wiedziała, że to krem z wysokim filtrem, powiedziałabym raczej, że to lekki krem nawilżający. Używany rano pod makijaż spisuje się dobrze, nic się nie roluje, a skóra nie przetłuszcza się szybciej.




Biorąc pod uwagę opisane wyżej właściwości poleciłabym Klairs Soft Airy UV Essence zarówno osobom z cerą suchą/normalną, jak i tym z cerą mieszaną/tłustą. W przypadku tej pierwszej grupy konieczne może być użycie dodatkowego serum lub kremu nawilżającego pod filtr, ale dla cer mieszanych/tłustych krem Klairs może być świetnym produktem 2w1 (nawilżanie plus ochrona przeciwsłoneczna).


Marka Klairs jest własnością Wishcompany, więc ich produkty znajdziecie zawsze w internetowym sklepie Wishtrend (klik) w cenie 23USD za 80ml. Jeśli dorzucicie do koszyka któryś z zestawów z działu Free Shipping, nie musicie płacić za przesyłkę!


Cieszę się, że na rynku pojawiają się coraz lepsze kremy z wysokim filtrem, które nie przypominają już tłustej, białej mazi :) Wybór jest naprawdę spory wśród koreańskich i japońskich producentów, a składy coraz lepsze. A jaki jest Wasz ulubiony krem z filtrem?


Pozdrowienia,
Magda


8 komentarzy:

  1. Narobiłaś mi ochoty, może po Nowym Roku będzie szansa na uzupełnienie zasobów, bo póki co jestem świeżo po zaopatrzeniu ;)

    Teraz, gdy jeszcze jest ciepło wciąż się zachwycam filtrem Noevir Raysela Protector UV Gel SPF50+ PA++++, Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ PA++++, pasuje mi także (Shiseido) ELIXIR REFLET Balancing Oshiroi Milk SPF50+ PA++++ . Lubię też filtry OMI Solanoveil.
    Kiedy zrobi się chłodniej wrócę do oferty aptecznej, czyli sprawdzonego SVR Sensifine AR SPF50+, Cicaplast Baume B5 SPF 50 oraz SVR AK Secure DM Protect (który też był moim hitem w letnim sezonie). I na razie niczego nowego nie będę sprawdzać, bo przy retinolu to nie jest dobry czas na testy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, przy retinolu lepiej nie ryzykować! A oglądałam ostatnio to mleczko Oshiroi z Elixir i bardzo mi się spodobało! Jednak zanim skończę 80ml Klairs i otwarty krem Avene Dry touch (teraz przy chłodniejszej pogodzie spisuje się znacznie lepiej niż wilgotnym latem), to jeszcze chwila minie :)

      Usuń
  2. O firmie Klairs dużo dobrego słyszałam, bardzo chętnie wypróbuje coś od nich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie nim zaciekawiłaś, używam tego drugiego kremu z filtrem z Klairs i również jest rewelacyjny jednak mocno wyświeca skórę i lekko wybiela. Jeśli ten tego nie robi to biorę w ciemno ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że jesteś zadowolona! Ja mam obecnie kilka filtrów w zapasie więc postaram się zużyć w pierwszej kolejności, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger