Letnia pielęgnacja w minirecenzjach


Lato już się skończyło i nadszedł czas pożegnać kosmetyki, których używałam podczas tych upalnych miesięcy. Prawie wszystkie już się skończyły, albo zostało ich bardzo niewiele, dlatego zapraszam dziś na mini recenzje mojej letniej pielęgnacji. Zdradzę też następców, czyli produkty, których będę używać podczas jesieni.







Pielęgnacja wieczorna



1. Oczyszczanie

Latem postanowiłam zmniejszyć wielką ilość próbek i miniaturek, wśród których znajdowało się dużo olejków myjących oraz żeli i pianek do twarzy. Używałam więc olejków i żeli z Laneige, Mamonde, IOPE, Innisfree, Etude House, itp. itd. Na zdjęciu widzicie 2 ostatnio skończone produkty, czyli:

Mamonde, Petal SPA Oil to Foam - to ciekawy kosmetyk, bo według nazwy powinien to być olejek, ale to jest raczej żel myjący wzbogacony olejkiem. Wyraźnie czuć jego bogatą i bardziej odżywczą konsystencję. Żel nie wysusza skóry, dobrze zmywa makijaż, przyzwoicie się pieni, pachnie trochę zbyt mocno - sztuczną różą. Jest to idealny na wakacje produkt 2w1, po którym nie trzeba już sięgać po kolejny kosmetyk myjący.

Dr.Jart+, Dermaclear Micro Foam - tej pianki używałam dodatkowo, jako drugi krok w oczyszczaniu. Jest to gęsta pasta, która po roztarciu w wilgotnych dłoniach tworzy pianę. Micro Foam bardzo dobrze domywa twarz, jest to produkt dość silny, u mnie powodował lekkie ściągnięcie i przesuszenie skóry. 


2. Tonizowanie

W tym roku po raz pierwszy latem odważyłam się sięgnąć po kosmetyki z kwasami! Zawsze odstawiałam kwasy na lato, ze względu na możliwość pojawienia się przebarwień, ale tym razem dałam się przekonać bestsellerowi Pauli Begoun :)

Paula's Choice Skin Perfecting BHA Liquid - to płyn oczyszczający pory, wyrównujący koloryt cery i wygładzający drobne zmarszczki. Zawiera 2% kwasu salicylowego i można go stosować przez cały rok. Ja jednak zachowywałam dodatkową ostrożność i jeśli wiedziałam, że na drugi dzień wybieramy się z dzieciakami na plażę lub na całodniową wycieczkę, to nie używałam go. Efekty są widoczne (choć po tych wszystkich ochach i achach w internecie, spodziewałam się ich szybciej) - cera jest zdecydowanie gładsza i bardziej napięta, a pory oczyszczone.

La Roche-Posay Serozinc - w wieczory, kiedy nie używałam płynu Paula's Choice, spryskiwałam twarz mgiełką Serozinc. Kupiłam ją pod wpływem wielu pozytywnych opinii i nie zawiodłam się! Mgiełka jest bardzo drobna i rozproszona, a produkt nie tylko łagodzi i odświeża, ale również zmniejsza wydzielanie sebum. Bardzo polecam!



3. Serum

The Ordinary "Buffet" + Copper Peptides 1% - używałam go przez całe wakacje i została mi już końcówka. Bardzo przyjemne w użyciu serum, o niebieskim kolorze i żelowej, lekkiej konsystencji. Wchłania się szybko, nie zostawia tłustej warstwy, nie pachnie. Efekty nie przychodzą natychmiast, ale myślę, że to właśnie dzięki serum Buffet moja pozioma zmarszczka na czole jest spłycona i o wiele mniej widoczna. Produkt na pewno warty wypróbowania!


4. Kremy

LRP Redermic R Intensive krem pod oczy - to już moja kolejna tubka tego kremu, a jego recenzję sprzed ponad 3 lat możecie przeczytać na blogu (klik). Stosowany samodzielnie lekko wysuszał mi skórę pod oczami, ale nakładany na serum Buffet spisywał się świetnie. Ta dwójka razem spowodowała, że moje "kurze łapki" wokół oczu są płytsze, a skóra jędrna i nie mam problemu z opuchnięciami w tej okolicy. Kolejny produkt do polecenia!

LRP Effaclar Duo (+) - to kolejne łagodne kwasy stosowane latem i kolejna tubka tego kremu! Duo (+) to kosmetyk idealny do mojej cery - oczyszcza pory, wygładza, zmniejsza wydzielania sebum, a do tego jest lekki i szybko się wchłania oraz nie podrażnia. Ulubieniec!





Pielęgnacja poranna



1. Oczyszczanie - rano myłam twarz albo jedynie ciepłą wodą, albo którymś z miniaturowych żeli, który aktualnie używałam wieczorem.


2. Tonizowanie - mgiełka Serozinc sprawdzała się idealnie na dzień, bo dzięki niej moja twarz dłużej pozostawała świeża, bez błyszczącej warstewki sebum.


3. Serum

Paula's Choice Resist Ultra-Light Super Antioxidant Concentrate Serum - lekkie serum antyoksydacyjne z kwasem hialuronowym, przeznaczone dla cer normalnych, mieszanych i tłustych. Szybko się wchłania i nadaje się do stosowania pod krem z filtrem, wzmacniając jego działanie ochronne przed promieniami UV. Stosowałam je latem zwłaszcza podczas upalnych dni, wycieczek czy plażowania. Trudno mi wypowiedzieć się na temat rezultatów, bo to raczej inwestycja długofalowa w gładką skórę, bez przebarwień i zmarszczek :) Serum świetnie się sprawdzi u posiadaczek cer tłustych i mieszanych, nie przyspiesza produkcji sebum, ani nie zapycha.

Swanicoco Pore Care Tightening Serum - w leniwe dni, kiedy za wiele nie wychodziłam z domu, lub pogoda była deszczowa i brzydka, używałam serum Swanicoco. To lekkie serum nawilżające zawiera sporą ilość naturalnych ekstraktów roślinnych, delikatnie wygładza cerę i oczyszcza pory. Bardzo przyjemne w stosowaniu (można w nim wyczuć zapach mięty), ale efekty przychodzą dość późno i nie są mocno widoczne, dlatego nie planuję do niego powrotu.


4. Kremy

Tołpa Urban Garden 50+ krem pod oczy - przyjemnie maślany kremik (tylko 10ml pojemności) o ciekawym składzie (ekstrakty, skwalan, olej makadamia, peptydy) dobrze odżywił moją skórę pod oczami, bez obciążania i bez tłustej warstwy. Bywa na promocji w Rossmannie i wtedy na pewno warto się na niego skusić!

LRP Anthelios XL lekki fluid - to już mój letni klasyk! Używany od lat lekki krem (mleczko?) z wysokim filtrem UVA i UVB, idealny do cer tłustych. Szybko się wchłania, nie bieli, nie zapycha. Cała recenzja do poczytania tutaj.

LRP Anthelios mgiełka do twarzy - okazała się niewypałem! Kupiłam ją latem z zamiarem używania na makijaż w ciągu dnia, kiedy należy ponowiać aplikację filtra. Niestety nie zdała egzaminu przede wszystkim ze względu na rozpylacz, który oprócz samego produktu rozpyla wokół białą, duszącą chmurę. Trudno w tym wytrzymać i przy aplikacji na twarz praktycznie nie mogłam oddychać. Mgiełkę zużyłam na ciało i nie planuję powrotu!




Tak przedstawiała się moja pielęgnacja latem, ale jak już pisałam - większość produktów jest albo skończona, albo na wykończeniu, a ja powoli przestawiam się na pielęgnację jesienną. Co zmieniam? Włączam dodatkowy produkt z kwasem, tym razem z AHA i będzie to produkt sympatycznej vlogerki Liah Yoo, która założyła firmę Krave Beauty produkującą m.in. Kale-lalu-yAHA. Jest to łagodny tonik z 5,25% kwasem glikolowym, który ma za zadanie odświeżyć, wygładzić i rozjaśnić cerę. Jako serum poranne włączam LIQ CC w wersji light, czyli 15% witaminy C, a na wieczór Galactomyces Niacin z Manyo Factory o działaniu rozjaśniającym i wygładzającym. Jeśli chodzi o krem pod oczy, wracam do próbek Sulwhasoo Concentrated Ginseng Renewing, które wciąż mam w swoich zbiorach. Zaczęłam też używać mocno nawilżającego lotionu Hada Labo Shirojun Premium (odstawiłam go na lato). 



moje denko sierpień - wrzesień


Z mojej letniej pielęgnacji jestem bardzo zadowolona, nie nabawiłam się żadnych nowych przebarwień posłonecznych, ani potrądzikowych, a moja skóra nie rozregulowała się zbyt mocno podczas wakacji i spędzania czasu na plaży. Jednak przeprowadzka do Tokio, stres, inna woda, inne jedzenie, okropna pogoda (upał + wilgoć) na pewno wpłynęły na gorszy stan cery, dlatego jesienna rutyna to przede wszystkim dalsze oczyszczanie, wygładzenie i rozjaśnienie cery.


Ciekawi mnie, czy Wy jesteście zadowolone / zadowoleni ze stanu cery po lecie i czy planujecie mocne zmiany kosmetyczne w związku ze zmianą pory roku? Dajcie znać w komentarzach!


Pozdrowienia,
Magda

13 komentarzy:

  1. Nie znam ani jednego z tych kosmetyków, ale kuszą mnie bardzo produkty the ordinary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz się pospieszyć, bo właśnie zamykają sklepy :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Paula's Choice to popularna marka w USA, ale w Polsce można ją dostać w 2 sklepach internetowych.

      Usuń
  3. Kocham Effaclar Duo i już nie pamiętam, która tubka u mnie zagościła :) Uwielbiam do niego wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam już kolejną tubkę i następna czeka w zapasie, bo w Japonii cena 2x wyższa!

      Usuń
  4. Krem Redermic pod oczy znam, ale nie pamiętam żeby mi wysuszał skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zdziwiło, że tak dziwnie moja skóra na niego reagowała, ale wystarcza serum pod spód i już jest OK!

      Usuń
  5. Zaciekawiła mnie mgiełka LRP Serozinc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj jej recenzje na blogach - jest bardzo chwalona!

      Usuń
  6. Ale sporo LRP u Ciebie, ale wcale się nie dziwimy, bo to dobra marka :) Mamonde podobno z zapachami przesadza. Aha z Krave muszę zamówić, ale zanim skończę zapasy peelingów to minie nim to zrobię, Manyo Factory miałam i u mnie średnio - podczas stosowania efekty były, teraz znowu mam wrażenie, że wrócę do kuracji z Biodermy. Moja cera po lecie nie była zła, za to praca ją ostatnio wykończyła - zaczęłam pić kawę z mlekiem, żeby nie spać w pracy i śpię nie raz z 2 godziny co dobre nie jest, ale liczę że teraz jak zmienię pielęgnacje to cera wróci do lepszego stanu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się właśnie złożyło, że latem u mnie dużo LRP :) A o Manyo Factory czytałam pozytywne opinie i dlatego się skusiłam, mam tylko nadzieję, że zdążę je zużyć przez 6 m-cy, bo to jest dość duże serum - 50ml.

      Może zamiast kawy przerzuć się na zieloną herbatę? Też ma działanie pobudzające, a na pewno będzie lepsza dla cery!

      Usuń
  7. Przyznam szczerze, że znam tylko Effaclar Duo z Twojej letniej pielęgnacji. Jednak u mnie tej produkt nigdy nie działa ;). U mnie w ruch leci Witamina C właśnie z The Ordinary (chyba muszę zrobić przed zamknięciem zakupy :P) oraz serum z lukrecji od It's Skin :D.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger