Przeprowadzka, pierwszy miesiąc w Japonii i zaległe denko


Witajcie po wakacjach! Moja letnia blogowa przerwa okazała się dłuższa, niż planowałam, a to wszystko przez przeprowadzkę, wyjazdy i zwykłe wakacyjne lenistwo :) Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego mam w domu więcej spokoju, więc będę nadrabiać blogowe zaległości. Dziś zapraszam na pierwszy powakacyjny post z nowego miejsca!




Przed wyjazdem z Seulu miałam ambitne plany: przygotowałam zdjęcia do dwóch postów i liczyłam, że opublikuję je podczas wakacyjnego pobytu w Polsce. Nic z tego nie wyszło, więc zerknijcie na ich skróconą wersję poniżej:


1. Dwa bardzo dobre, azjatyckie kremy z wysokim filtrem, czyli Nivea i Dr.Jart+

Opisywałam je już na IG, ale uważam, że warto przypomnieć, bo to produkty lekkie, szybko się wchłaniające, nie bielą skóry, nie robią efektu maski, nadają się do cer mieszanych/tłustych, nie zapychają. Dr. Jart+ ma dużą pojemność (100ml), bardzo lejącą konsystencję (przypomina LRP Anthelios XL) i zostawia lekko błyszczące wykończenie na skórze. Nivea nie jest aż tak bardzo płynna, dobrze nawilża, ma wyższy stopień ochrony przed UVA. Oba kremy są warte uwagi, bardziej przypominają lekkie mleczka nawilżające, niż kremy z wysokim filtrem!









2. Zaległe denko maj - czerwiec

Bardzo mi zależało, aby przed wyprowadzką zużyć jak najwięcej kosmetyków i nawet nieźle mi to wyszło! Wykończyłam sporą ilość produktów do ciała, miniaturek, masek w płachcie oraz kosmetyków do twarzy. Chyba nie ma sensu teraz tego wszystkiego opisywać, więc jeśli macie pytania odnośnie do jakiegoś konkretnego produktu - piszcie w komentarzach. Do ulubieńców tego denka zaliczam:

Vianek Odżywczy balsam do ciała
Wish Formula C200 Bubble Peeling Pad
Whamisa Foam cleansing cream
Klairs Supple Preparation Facial Toner
LIQ CR serum z retinolem









Nasza przeprowadzka z Korei do Japonii przebiegła całkiem sprawnie, chociaż ilość spraw do załatwienia i dokumentów do wypełnienia przyprawiała mnie nieraz o ból głowy. Na szczęście samym pakowaniem kartonów, czy rozkręcaniem mebli zajmowała się wyspecjalizowana firma, choć nie obyło się bez wpadek. Na miejscu okazało się, że kilka talerzy jest rozbitych, drukarka cała zaklejona tuszem, biurko i stół obtłuczone, a ukochany sprzęt audio mojego męża nie działa i nie można go naprawić, bo w Japonii nie ma serwisu Philips'a. Teraz trwają przepychanki z ubezpieczycielem i walka o zwrot pieniędzy. Niestety przy każdym wyjeździe takie rzeczy się zdarzają i po prostu trzeba być na to psychicznie przygotowanym.



W Tokio mieszkamy już 5 tygodni i ze względu na pogodę wciąż jeszcze nie zobaczyliśmy wielu ciekawych miejsc, czy turystycznych atrakcji. Lato tutaj jest gorące i wilgotne, a w tym roku padł rekord temperatury - w lipcu zanotowano 41,4st C. Cały czas jest ciepło - w tym tygodniu średnio po 33st C, co wraz z wilgotnością ok. 85% powoduje, że człowiek nie ma ochoty wychodzić z domu: ubrania lepią się do ciała, słońce pali skórę, łatwo się odwodnić i ciężko cieszyć się zwiedzaniem. Czekamy z utęsknieniem na jesień  i dopiero wtedy zaczniemy bardziej intensywnie poznawać miasto.



Jeśli chodzi o kosmetyki, to Japonia, podobnie do Korei, oferuje całe mnóstwo marek i produktów, w których na początku ciężko się połapać, ze względu na brak angielskich napisów na opakowaniach. Nie widzę tutaj tzw. road shops, czyli sklepów sprzedających produkty jedynie danej marki, których tak dużo jest w Korei, za to jest całkiem sporo drogerii, a droższe marki sprzedawane są w eleganckich department stores. Moje zakupy na razie są bardzo skromne (wciąż mam zapasy do zużycia, a jeszcze przywiozłam co nieco z Polski) i jak się okazało - średnio udane:

- zielona pianka do mycia twarzy Rosette, która wg polecającej ją blogerki, miała super oczyszczać pory, okazała się zwykłym, wysuszającym myjadłem,

- baza pod makijaż Canmake co prawda dobrze trzyma w ryzach produkcję sebum, ale jest trochę za ciemna i zbyt pomarańczowa; używam jej bardzo cienką warstwą na gąbeczce, jednak wolałabym, aby była przynajmniej o ton jaśniejsza,

- puder wykończeniowy Canmake Marshmallow świetnie wygładza cerę i tuszuje drobne niedoskonałości, ale też jest troszkę za ciemny; oświetlenie w sklepie zupełnie mnie zmyliło i żałuję, że nie wzięłam jaśniejszego koloru,

- za to maseczki w płachcie Keana Good Bye Men's Mask (tak, tak, one są przeznaczone dla facetów) są świetne - po ich użyciu powiększone pory są o wiele mniej widoczne, a cera ma wyrównany koloryt i jest gładziutka! W opakowaniu znajduje się 10szt masek, więc wystarczy mi na jakiś czas.






Planuję serię wpisów o naszym codziennym życiu w Japonii, podobną do ciekawostek z Seulu, oraz oczywiście wpisy kosmetyczne. Mam też całkiem sporo zdjęć z kilku naszych wycieczek, więc jeśli posty bardziej turystyczne też Was ciekawią - dajcie znać!


Pozdrowienia,
Magda


19 komentarzy:

  1. Japonia! Co za przygoda! Trochę smutno, że opuściłaś Seul, ale mam nadzieję, że w nowym miejscu szybko się zaklimatyzujecie.
    Czekam na ciekawostki z Japonii! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że szybko się zaaklimatyzujemy, a do Seulu mamy całkiem niedaleko :)

      Usuń
  2. Nie mogę się doczekać wpisów z Japonii :D. Mam nadzieję, że uda Wam się wszystko załatwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, to jest już z górki, najcięższe i najtrudniejsze sprawy już za nami!

      Usuń
  3. Z chęcią poczytam o codziennym życiu w Japonii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłej przygody w Japonii! Niesamowite to Wasze życie, Twoje dzieci będą miały taaaaaaaakie szerokie horyzonty! (choć na pewno nie jest to dla nich łatwe). Szkoda, że akurat chwilę przed Waszą przeprowadzką moja przyjaciółka przeniosła się po 10 latach do Irlandii – myślałam, że Was jakoś spiknę i pięknie Cię zapozna z tym i owym. No trudno, na pewno sama niedługo się przekonasz, jak to jest w tej japońskiej rzeczywistości :)

    Z kosmetyków japońskich zachwycił mnie mocno żółty, świetny krem BB Kiss Me Ferme z wysokim filtrem i całkiem porządnym kryciem. Chyba jest dość tani, więc jak go gdzieś namierzysz, to polecam wypróbować!

    Przykro mi z powodu przeprowadzkowych problemów :(. Uszkodzony sprzęt to jakaś straszliwa kara za to Wasze włóczęgostwo! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, szkoda, że tak wyszło z Twoją koleżanką, bo miałabym łatwiej na początek!
      Śmiejemy się z mężem, że kiedy wreszcie zdecydujemy się wrócić do kraju, to rozdamy te wszystkie poobtłukiwane meble i kupimy nowe. A Philipsa na pewno da się naprawić tyle, że nie w JP :)

      Usuń
  5. czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  6. Prowadzisz niesamowite życie! Tyle podróży i to takich fajnych, z możliwością pomieszkania w różnych miejscach i poznania ich głębszego, niż w przypadku takiego "zwykłego turysty".

    Współczuję tych problemów podczas przeprowadzki, ale to prawda, one zawsze są, nawet jeśli człowiek przeprowadza się w obrębie jednego miasta...

    Powodzenia z ogarnięciem tego wszystkiego!

    No i udanego pobytu w Japonii! Chętnie poczytam, jak Ci się tam wiedzie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu!!! Teraz to już z górki, ale rzeczywiście takie uszkodzenia dzieją się chyba przy wszystkich przeprowadzkach! Będę pisać :)

      Usuń
  7. Czekam aż polecisz nam więcej lokalnych produktów kosmetycznych! Bardzo chętnie dorwałabym coś Japońskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama chętnie poznam lokalne produkty kosmetyczne, ale jeszcze mam tyle innych (polskich i koreańskich) do skończenia!

      Usuń
  8. Tak, tak, tak! Posty turystyczne bardzo chętnie przeczytam! Cóż ja japońskie kosmetyki kupuję na ebay, więc zawsze znajdę opis, ale jak przychodzą to mam ... bo wszystkie napisy są w ich języku. Nawet kosmetyki na eksport tak traktują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój najlepszy przyjaciel ostatnio to Google Translate :) Czasem tłumaczenia wychodzą śmiesznie, ale przynajmniej można się domyślić do czego dany kosmetyk służy!

      Usuń
  9. Oba filtry mnie zaciekawiły :)
    Wszystkiego dobrego i nie mogę się doczekać ciekawostek :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow ile kosmetyków, kiedy Ty miałaś czas to przetestować?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten blog jest po prostu niesamowity pod każdym kątem.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger