Zwykłe płatki kosmetyczne? Nie w Korei!


Wydawać by się mogło, że o płatkach kosmetycznych trudno napisać cały wpis blogowy, bo i o czym? A jednak się da, bo w Korei podobnie jak z kosmetykami, tak i z płatkami, ciągle pojawiają się jakieś nowości. W dzisiejszym poście zaprezentuję kilka podstawowych rodzajów płatków, ale nie dałam rady opisać wszystkich, bo jest ich po prostu za dużo. Jeśli zastanawiacie się, co nowego można wymyślić w kwestii zwykłych wacików, to zapraszam do czytania!




Płatki kosmetyczne znajdziemy oczywiście w każdej drogerii i pierwsze, co rzuca się w oczy, to ich kwadratowy / prostokątny kształt oraz kartonikowe opakowanie. Płatków okrągłych, do których byłam przyzwyczajona w Polsce, jest znacznie mniej (stanowią może z 10% oferty). Dodatkowo popularne kosmetyczne marki też sprzedają własne waciki, więc wybór jest naprawdę spory. Dla potrzeb tego posta podzieliłam wszystkie płatki na następujące kategorie:

  1. płatki zwykłe - najczęściej bawełniane, ale równie popularne są jedwabne, a niedawno Etude House wypuściło płatki z gazy 
  2. płatki "połówki" - na opakowaniu oznaczone są 1/2, bo łatwo można je podzielić na pół
  3. płatki wytłaczane - są skompresowane, więc cieńsze i z wzorkiem
  4. płatki kilkuwarstwowe - najczęściej składają się z 4 lub 5 warstw, które można rozdzielić
  5. płatki z dodatkami - wzbogacone o różne lecznicze substancje


Na podstawie własnych doświadczeń opiszę dziś pierwsze 4 kategorie, bo tych wacików z dodatkami jeszcze nie miałam. Na poniższych zdjęciach widzicie (od lewej) po 5szt płatków:

  1. Missha Premium Water-Jet Cotton Puff
  2. Muji Cut Cotton Ecru
  3. LG / Unicharm Silcot Face cotton 1/2
  4. Innisfree 5 Layer Cleansing Cotton Pads
  5. Olive Young Embossing Cotton Puff




Dwa pierwsze płatki od lewej to Missha w wersji premium i japońskie Muji w mniejszym rozmiarze i w kolorze ecru (mają jeszcze w ofercie rozmiar większy, oraz kolor biały). Są to miękkie, bawełniane waciki, bez wykończonych brzegów, o gładkiej powierzchni. Mimo, iż płatki Missha z jednej strony mają drobną siateczkę, to nadal są bardzo delikatne. Muji zrobione są z naturalnej i nie w 100% przetworzonej bawełny (stąd ich kolor - bawełna nie jest wybielana), ale są bardzo miękkie i przyjemne w dotyku. Taki typ płatków dobrze sprawdza się przy demakijażu oczu, bo nie podrażnia wrażliwej skóry. Siateczka na płatku Misshy ułatwia zmywanie rozpuszczonych produktów do makijażu, które zbierają się w jej drobnych dziurkach i dzięki temu łatwo usunąć je ze skóry. Oba płatki są dość grube (w środku mają bawełnianą warstwę) nie są więc tak ekonomiczne, jak pozostałe, ale "piją" podobną ilość produktów typu płyn micelarny, czy tonik, jak dostępne w Polsce płatki okrągłe.


Nieco inne są waciki skompresowane, u mnie to ten ostatni na powyższych zdjęciach, marka własna drogerii Olive Young, Embossing Cotton Puff. Wygląda jakby któryś z tych 2 grubasków (Missha lub Muji) włożyć do ściskającej prasy i porządnie sprasować, przy okazji wyciskając wzorek. Ten tutaj ma zwykłą kratkę, ale np. Etude House robi swoje płatki w serduszka <3 Taki płatek jest cieniutki, a jego zaletą jest ekonomiczność - zużywamy mniej płynu lub toniku, a mimo tego dobrze zmywa makijaż. Świetnie się też nadaje do zmywania lakieru z paznokci.





Kolejny produkt na pewno znany jest miłośniczkom japońskich lotionów nawilżających! To popularna "połówka", czyli płatek rozdzielany na pół. W Korei za najlepsze produkty tego typu uważane są japońskie Unicharm Silcot Face cotton 1/2, które sprzedawane są w joint-venture z LG. Skąd się bierze ich popularność? Płatek jest cienki o strukturze gąbki, dzięki czemu wystarczy użyć połowę dotychczas stosowanej ilości kosmetyku, aby otrzymać taki sam efekt. Toner lub lotion nie jest "wypity" przez płatek i praktycznie jest w całości oddany i zaaplikowany na skórę. Z tego właśnie powodu Silcot face są często polecane do używania wraz z drogimi kosmetykami, np. esencją SK-II, bo nie marnują produktu. Ponadto gąbczasta struktura tego wacika powoduje, że dobrze utrzymuje on płyn w sobie i może być stosowany jako mini maska. Stąd też jego kształt i możliwość rozdzielenia na pół: płatek nasączamy lotionem, tonerem, esencją, wodnistym serum, etc., rozdzielamy na dwie części i nakładamy pod oczy, jako szybką maskę. Można zastosować go również na czoło i brodę, wszystko zależy od naszego zapotrzebowania. Taki wilgotny wacik zachowuje się jak maska w płachcie - dobrze się trzyma, nie zsuwa się i nie spada. Bardzo lubię te płatki właśnie do takiego szybkiego nawilżenia okolic oczu, ale ponieważ są gładkie, słabiej radzą sobie z demakijażem lub zmywaniem paznokci.





Następne w mojej kolekcji to Innisfree 5 Layer Cleansing Cotton Pads, czyli płatki do demakijażu składające się z 5 warstw, które połączone są ze sobą na obu brzegach płatka. To połączenie jest na tyle delikatne, że łatwo można rozdzielić je albo całkowicie, albo tylko z jednej strony (jak na poniższych zdjęciach). Warstwy są ułożone w ten sposób, że pierwsza to delikatna siateczka, druga to gładki płatek, trzecia - znów siateczka, czwarta i piąta - gładki płatek. Jak stosuję taki wacik? Wylewam na niego płyn micelarny i przykładam do oka, żeby rozpuścić tusz i resztę kosmetyków. Po chwili delikatnie przecieram - dzięki siateczce na pierwszej warstwie płatek dobrze zbiera makijaż. Następnie zdejmuję ten pierwszy, brudny płatek i przecieram twarz warstwą gładką, usuwając puder i podkład. Zdejmuję drugi brudny płatek i wracam do demakijażu oka warstwą trzecią, siateczkową. Po przetarciu i zdjęciu trzeciej warstwy zostają mi już 2 ostatnie, gładkie płatki i nimi razem przecieram twarz, albo jeszcze oko, w zależności od potrzeby. Może to brzmi skomplikowanie, ale używanie tego płatka, to trochę jak przekładanie stron w książce (te cienkie warstwy mogę albo odrywać całkowicie, albo przekładać jak stronę). Najfajniejsze jest to, że płatek nasączam płynem tylko jeden raz, a wszystkie 5 warstw pozostaje wilgotnych i dobrze zmywa makijaż. Producent proponuje też stosowanie każdej warstwy osobno nasączonej tonerem, jako mini maski (dokładnie tak jak płatki 1/2 Silcot face), ale nie mamy wtedy tego wygodnego wycięcia pod oczy.





Tak wygląda moja obecna kolekcja płatków. Bardzo przyjemnie stosuje się te puchate płatki z Misshy lub Muji, ale nie zmieniają one aż tak wiele w codziennej pielęgnacji. Natomiast waciki 5 warstwowe oraz gąbczaste 1/2 bardzo polecam, to zupełnie inna jakość :)




A co jeszcze ciekawego można dostać w lokalnych sklepach? Na przykład takie 3 warstwowe waciki z Etude House, gdzie środkowy płatek jest wykonany z rayonu z dodatkiem węgla drzewnego z bambusa, aby jeszcze lepiej oczyszczać skórę i usuwać micro dust, czyli smog, którego w Korei niestety jest bardzo dużo.




Z kolei A'pieu proponuje bawełniane płatki z 2% zawartością łagodzącej kalaminy (calamine). Taki płatek jest jasno-różowy z jednej strony, a biały z drugiej. Kalamina ma m.in. działanie  antyseptyczne i regenerujące, więc płatki powinny nadawać się dla osób ze skórą podrażnioną, wrażliwą i z trądzikiem.

apieu.beautynet.co.kr



Innisfree wraz z nową linią produktów oczyszczających wprowadziło też płatko-chusteczki, które można stosować jak zwykły płatek lub rozłożyć.

www.innisfree.com


Widziałam jeszcze płatki antybakteryjne, ale nie było wyjaśnione skąd się ta ich właściwość bierze.


Wydawać by się mogło, że w kategorii wacików za wiele nie da się wymyślić, a jednak :) Coś wpadło Wam w oko? Które płatki wydają się Wam najciekawsze? A może w Polsce też są już jakieś fajne nowości w tej dziedzinie?


Pozdrowienia,

Magda

16 komentarzy:

  1. Myślałam, że to będzie post o płatkach wielorazowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest tyle rodzajów płatków jednorazowych, że nawet wpis o nich da się zrobić :)

      Usuń
  2. Niesamowite, nie mialam zielonego pojecia o tylu rodzajach o.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo też nie, ale jak zaczęłam wgłębiać się w temat, to okazało się, że nie mam szans wszystkich tu opisać, bo tyle tego jest!

      Usuń
  3. Ciekawe, dlaczego w Korei są płatki kwadratowe/prostokątne, a u nas przyjęły się okrągłe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, dlaczego tak się przyjęło. Dla mnie więcej sensu mają te okrągłe, ale kwadratowych wcale nie używa się źle.

      Usuń
  4. Wow, przyznaję że nie miałam pojęcia że w Korei jest aż tak duży wybór płatków kosmetycznych. Oczywiście, zdawałam sobie sprawę że mają takie cieńsze niż te u nas do demakijażu, które służą do tonikowej maseczki, ale w dzisiejszym wpisie widzę że jednak jest ich znacznie więcej. Od zawsze podziwiałam tą kreatywność koreańskich producentów, ale fajnie że tak zaskakują na każdym kroku xD

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wpis ;) nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że rodzaje płatków mogą być aż tak zróżnicowane :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet płatki mają fajniejsze od nas... A tak na serio to zawsze kupuje jedne, najtańsze płatki i nawet się nie zastanawiam nad wyborem. Ale te super cienkie do esencji np. SK II to faktycznie sama bym chętnie sobie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, wybór nieziemski! Na pewno bym się tam odnalazła, bo te nasze nie do końca mi odpowiadają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. JA przyznam, że co raz mniej sięgam po takie płatki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak z tymi płatkami idzie się za głowę złapać ale o dziwo wolę te azjatyckie bo idzie je użyć jako takie 5-minute sheet masks :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog. Bardzo podobają mi się blogi tego typu. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi też ten blog bardzo się podoba i będę na nim bardzo często na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, nie sądziłam, że w Korei jest tyle rodzajów płatków :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger