Ciekawostki i zdjęcia z Seulu - pożegnanie


To ostatnie już ciekawostki i zdjęcia z Seulu, czyli pożegnanie z tym ciekawym miastem! Wiele osób wie już z Instagrama, że nasza dwuletnia przygoda w Korei dobiegła końca i jesteśmy w trakcie wyprowadzki i przenosin do nowego miejsca. Zapraszam więc na luźne informacje, kosmetyczne nowości i tradycyjnie trochę zdjęć.




Jak każdy kraj, tak i Korea ma swoje kosmetyczne mody, które są tutaj bardzo widoczne (może to wina wielkiej ilości firm i marek kosmetycznych?). Na przykład w zeszłym roku królowały kremy z wysokim filtrem w poduszce - czyli aplikowane gąbeczką tak, jak cushion foundation. Z kolei w tym roku jest moda na filtry w sztyfcie i każda marka ma przynajmniej jeden rodzaj sztyftu, a najczęściej jest ich kilka. W łagodzących produktach do twarzy coraz częściej pojawia się calamine, zamiast trochę już opatrzonej centella asiatica, wraca też miód i propolis, na który była moda kilka lat temu. W makijażu królują lekkie, wodniste podkłady, które dają naturalny efekt drugiej skóry.



Nowości na lato z Etude House, w tym sztyft, chłodząca woda z filtrem, lekka baza z filtrem

Filtr w sztyfcie z Misshy

Mineralny filtr w sztyfcie z The Face Shop




Kolejną ciekawostką jest fakt, że oprócz wielkiej ilości marek dostępnych w sklepach własnych lub w drogeriach, przynajmniej drugie tyle funkcjonuje jedynie w obrocie przez internet i próżno ich szukać na półkach w realu.  Tak zaczynał np. bardzo popularny teraz Benton, który przez kilka lat można było kupić jedynie on-line. Najczęściej są to małe, niszowe marki, które czasem przebijają się dzięki IG i influencerom, np. Urang, Iunik, czy Purito, albo marki własne klinik dermatologicznych. Ostatnio karierę robią produkty Zeroid (dostępne jedynie online oraz w kilkunastu klinikach w Korei), od kiedy Taehyung z k-popowego boysbandu BTS przyznał, że wyleczył nimi trądzik i swoją gładką jak pupa niemowlaka cerę zawdzięcza kosmetykom z linii Zeroid Pimprove. Pisali o tym nawet w Vogue (klik), więc coś mi się wydaje, że Zeroid niedługo stanie się kolejną gorącą nowością z Korei :)


zeroid pimprove
zeroid.com





W Seulu fajne jest to, że miasto stara się uprzyjemnić i ułatwić życie mieszkającym tu obcokrajowcom organizując np. bezpłatne wycieczki, zajęcia z języka koreańskiego, kursy gotowania, malowania, poznawania koreańskiej tradycji, itp. Wybrałam się ostatnio na jeden z takich właśnie eventów, a był to pokaz koreańskiego makijażu z użyciem produktów marki Espoir, w ich głównym sklepie, tzw. flag store. Na ślicznej modelce makijażysta Espoir zaprezentował najnowsze trendy (jak sam to określił), które obowiązują tego lata:

- obowiązkowe jest użycie bazy pod makijaż z wysokim filtrem, jeśli nie mamy bazy krem z filtrem też może być,

- nigdy nie nakładamy korektora od razu po nałożeniu podkładu, tutaj makijażysta najpierw użył podkładu w poduszce Taping Cushion, potem pomalował oczy i brwi i dopiero wtedy zastosował korektor,

- czarny, widoczny eyeliner czy tzw. kreski-jaskółki są już passé, teraz ciemnobrązową kredką rysuje się bardzo cienką kreskę na samej linii rzęs, która dodatkowo jest roztarta ciemnym cieniem, aby oko wyglądało jak najbardziej naturalnie,

- na ustach użyto dwóch szminek: najpierw w bardzo delikatnym różowym kolorze na całe usta, a następnie w mocniejszym, czerwonym - tylko na środek ust. Co ciekawe, do aplikacji szminki makijażysta używał miękkiego, puchatego pędzelka, jak do nakładania cieni, aby uzyskać bardziej naturalny efekt,

- na twarzy użyto tylko delikatnego różu, bez rozświetlacza i bronzera.


Cały makijaż ma wyglądać naturalnie, dziewczęco i świeżo.









Ochrona przeciwsłoneczna to nie tylko kremy z wysokim filtrem! W Korei wiele osób korzysta z dodatkowej osłony, na którą składają się specjalne daszki odbijające promienie UV, parasolki przeciwsłoneczne, maski na twarz, rękawiczki oraz rękawki uszyte z chodzącego materiału. Jak widzicie poniżej taki daszek potrafi dość skutecznie zasłonić całą twarz :) Amatorkami daszków, masek i rękawków są głównie starsze panie, u których czasem ciężko jest znaleźć choć centymetr odsłoniętej skóry! Ja używam albo słomkowego kapelusza, albo parasolki anty-UV, która jest moim ulubionym letnim dodatkiem :)








Kawa dostępna jest w Korei na każdym kroku, a kawiarnie są zawsze oblegane. Latem ulubionym napojem jest oczywiście iced coffee, ale jeśli ktoś nie chce wydawać codziennie po kilkanaście złotych w kawiarniach, może ją kupić w dowolnym spożywczaku! Wystarczy wybrać saszetkę z gotowym napojem oraz kubek z lodem z zamrażarki, przelać i gotowe!






Ciekawy zwyczaj to wieszanie luster po wewnętrznej stronie drzwi w toaletach publicznych. Lustro wisi na wysokości twarzy osoby siedzącej na toalecie, więc można sprawdzić np. czy make-up się nie rozmazał. Jeśli stoimy, to możemy sobie obejrzeć w lustrze.... hmm, to zależy od wzrostu :)))

Jeszcze jedna ciekawostka związana z toaletami - dopiero od tego roku można oficjalnie wrzucać do WC i spuszczać zużyty papier toaletowy. Dotychczas papier po użyciu wrzucało się do kosza na śmieci, stojącego obok WC. Możecie sobie wyobrazić ten zapaszek latem? Tłumaczono to wąskimi rurami kanalizacyjnymi i ich częstym zatykaniem się.






Seoul Metro zapowiedziało w zeszłym roku, że będzie sukcesywnie pozbywać się reklam klinik oferujących operacje plastyczne ze stacji i z pociągów metra. Cały proces ma być rozłożony na kilka lat i zakończyć się w 2022 roku. Niektóre stacje są wręcz przeładowane takimi plakatami, człowiek może nabawić się kompleksów w 5 minut :) I tak dobrze, że nie ma już reklamy, która sugerowała, że jeśli jesteś brzydka nie dostaniesz pracy (CV ze zdjęciem przed operacją), a po operacji plastycznej - mając nowe, ładne zdjęcie w CV - od razu znajdziesz pracę. Niestety, w wielu przypadkach tak właśnie jest, tutaj (klik) ciekawy artykuł o przygotowaniach do ubiegania się o pracę stewardessy.





Moje pożegnanie z Seulem i sesja w hanboku, tradycyjnym stroju koreańskim, wywodzącym się z czasów dynastii Joseon:




A już niedługo hanbok zmieniam na kimono, bo przenosimy się do Japonii. Przede mną całe pakowanie i wyprowadzka, wylot na wakacje do Polski i dopiero pod koniec lipca wylot do Tokio. Dlatego będę miała mniej czasu na bloga, chociaż planuję jeszcze post denko maj-czerwiec (cały czas staram się zużyć jak największą ilość kosmetyków). Z jednej strony dziwnie się czuję i trochę smutno mi zostawiać Seul, poznane tu osoby, wszystko, co już wiem i umiem i przechodzić od początku cały proces poznawania nieznanego. A z drugiej strony to właśnie jest ekscytujące: nowe potrawy, miejsca, ludzie, język i kosmetyki oczywiście! Mam nadzieję, że jesteście ciekawe japońskich kosmetyków, bo na pewno będą się tu pojawiały :)


Coś Was zaskoczyło z dzisiejszych ciekawostek?

Ostatnie pozdrowienia z Seulu!
Magda


26 komentarzy:

  1. ten daszek przeciw słońcu zabawny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. co mnie zaciekawiło? oczywiście lustra wieszane w taki sposób w toaletach, saszetki z kawą ze spożywczaka...pięknie Ci Madziu w tym stroju. Będziesz teraz w Japonii, super!!! Wiesz, że ja kiedyś byłam strasznie zafascynowana tym krajem, nie było wtedy komputerów, internetu, więc wycinałam wszystko co dotyczy Japonii z gazet, cieszę się, przybliżysz kulturę tego wspaniałego kraju i pokażesz nam ich nowości kosmetyczne, bezpiecznej podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Jest tu trochę dziwacznych rzeczy, jak te lustra na przykład ;)
      A czasy wycinków z gazet pamiętam i wklejanie do zeszytu... Moje dzieci nie wierzą, że dało się żyć w czasach bez internetu :D

      Usuń
  3. O, to z tym papierem jak w Grecji :P troszkę fujka :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będę oryginalna i powiem, że najbardziej rozwaliły mnie zasady korzystania z toalety! Lustro na drzwiach też jest trochę chore, bo makijaż można poprawić przy umywalce, choć sama tego nie praktykuję, bo zwyczajnie krępuję się coś robić przy ludziach :D Z tym papierem nie przemogłabym się i chyba po prostu nie weszłabym do takiej toalety no way:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w Korei przeżyłabyś szok kulturowy - robienie całego makijażu (a nie tylko poprawek) w metrze przy wszystkich to norma. Najlepsze są dziewczyny, które nie trzymając się niczego , rysują piękną kreskę na oku, jak metro właśnie hamuje!!!

      Usuń
  5. Ja chce to Koreiiiiiiiiiiii ;/ Dobra już będę się zachowywać jak człowiek ;) A tak na serio to jeśli byś mogła skrobnąć post podsumowujący np. jak najtaniej dolecieć z Polski do Korei, ile kosztuje realne życie, czy choćby co warto zobaczyć w Seulu, a nie jest to oczywiste lub co jest przereklamowane było by super. Generalnie planujemy z koleżanką polecieć tak za 2 lata, bo z tego co się orientowałam trzeba mieć ładnych pare tysięcy żeby choć przez 2 tygodnie pozwiedzać, więc jeśli mogłabyś takie podsumowanie napisać było by super, a jak ci się nie chce to zrozumiem ;)


    Apropos Zeroid... idę googlować, bo Tae jest śliczniutki. Natomiast troszkę mnie bawią problemy z cerą Suho z EXO, bo jednak jak na idola przystało powinien mieć idealną twarz, a nadal nie ma :D Japońskie kosmetyki mnie też ciekawią. Póki co miałam chyba Kanebo Suisai peeling w kapsułkach i Kose olejek do demakijażu (tego nie polecam, bo wysusza) ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Seul jest drogi, od lat ląduje w czołówce najdroższych miast do życia na świecie. Nie wiem, czy uda mi się napisać taki typowo turystyczny post, ale powiem, że:
      - jeśli chcecie lecieć za 2 lata, to sposobów na najtańszą podróż zaczniecie szukać jakieś 6 m-cy przed wylotem. Ja i tak korzystam ze Skyscanner i Kayak, więc nic odkrywczego,
      - spać najlepiej w hostelach lub Airbnb, w dzielnicach studenckich typu Hongdae lub turystycznych jak Myeong-dong,
      - wszystko, co internety polecają warto zobaczyć, możecie odpuścić sobie pałace, jeśli zobaczycie 1 pałac i 1 świątynię, bo one i tak wszystkie bardzo podobne,
      - tanio wypożyczycie hanbok i porobicie fajne zdjęcia w Namsangol Hanok Village,
      - warto chodzić po mieście wieczorem, jak wszystko jest podświetlone, a zwłaszcza DDP i Seoullo 7017,
      - jeśli interesuje Was koreańska "moda" to najlepiej kupować w Hongdae, koło uniwerku Ewha lub w Express Bus Terminal "Goto Mall". Butiki sprzedają te same ubrania ze swoją metką kilka x drożej,
      - dobrze jeść w porze lunchu 12-14.00 bo wtedy wiele knajpek ma specjalne zestawy lub niższe ceny. W porze kolacji jest już drożej. Wiele knajp jest zamkniętych w godz. 15-17, robią sobie sieste, a po taniości - można stołować się w sklepach typu 7/11 lub C&U, sprzedają gotowe zestawy do podgrzania, gotowane jajka i ryż, rameny, itp - mikrofalówki i gorącą wodę do zalania macie na miejscu, często są stoliki lub lada, przy której można zjeść.

      To tyle, co mi przychodzi do głowy. Jakby coś - pytaj

      Usuń
    2. O dziękuję bardzo! Nie wiedziałam o tej sieście ;/ I o tym, gdzie spać, bo pewnie bym po prostu szukała czegoś w centrum. Możesz mi jeszcze powiedzieć coś o transporcie miejskim? Bo w k-dramach widziałam, że odbijają karty miejskie w autobusach. Czy są jakieś bilety dla turystów - jednorazowe albo ile kosztuje wyrobienie takiej karty? A i najważniejsze czy są napisy po angielsku? Wydaje mi się, że to cywilizowane miasto, ale no :)

      Usuń
  6. Przygoda w Azji musi być niezapomniana i pełna przezyc. Zazdroszczę i zycze wielu kolejnyc hi cudownych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć - bywa ciężko, ale na pewno ciekawie!

      Usuń
  7. Ciekawe, czemu korektor na koniec, bardzo mnie to zaciekawiło, szczególnie że często bywam niezadowolona z efektu pod oczami :). Prowadzicie niesamowite życie, będzie co wspominać na starość! Tak naprawdę cieszę się, że zmykasz do Japonii, bo znam temat od mojej przyjaciółki (która niestety, akurat pół roku temu przeniosła się do Irlandii po 10 latach) i jestem bardzo ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia. Wszystkiego dobrego na kolejnej nowej drodze życia :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba chodziło mu o to, żeby ten podkład dobrze na skórze wysechł i żeby to wszystko w tym upale i wilgoci nie spłynęło za 30 min. Sama jestem ciekawa, jak wypadnie Japonia na tle Korei, jak na razie wydaje mi się, że będzie bardziej pozytywnie!

      Dzięki Kochana, a może następna Wasza podróż zamiast do NYC to do Tokio? Hmm?

      Usuń
  8. Bardzo przyjemnie czytało mi się Twoje wpisy na temat Korei, no i oczywiście koreańskich kosmetyków ale są one w końcu dostępne na całym świecie, więc może coś jeszcze o nich kiedyś napiszesz? :D Zazdroszczę wyprowadzki do Japonii, bo to piękny kraj i w przyszłości również planuję tam na jakiś czas wyjechać, ale nie sądzę że zostałabym tam na całe życie - chciałabym po prostu poznać bardziej dogłębnie ich kulturę no i popróbować tych wszystkich pyszności :D Mam pytanie - czy mieszkając dotychczas w Korei znałaś język? Czy przez cały czas używałaś angielskiego?

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Kosmetyków koreańskim mam jeszcze całkiem spory zapas, więc na pewno będą się pojawiały! Ja również nie chciałabym na pewno mieszkać dłużej w Korei: brak indywidualizmu, hierarchiczna struktura na każdym kroku, robienie wszystkiego na pokaz i obawa co sobie inni o mnie pomyślą - tego nie da się długo wytrzymać :) Ciekawa jestem, czy w Japonii będzie podobnie.

      A język znałam na poziome 3B - czyli intermediate, po angielsku nie za bardzo da się porozmawiać (jeśli nie jesteś w turystycznych miejscach), bo mimo, że wszyscy uczą się w szkole, to jest to nauka pod testy i jak zapytasz kogoś, czy zna - to woli odpowiedzieć, że nie. Teraz już zaczęłam uczyć się japońskiego, bo tam ponoć podobnie.

      Pozdrowienia!

      Usuń
  9. Korea zawsze mnie zaskakuje! ;o
    Trochę przykro, że wyprowadzasz się z Seulu, ale świetnie Cię rozumiem. Czas na nowe miejsce, nowe przygody, a tym samym czekam na świeże posty z nowych miejsc! ;)
    Udanego wypoczynku w Polsce i powodzenia w Japonii !

    OdpowiedzUsuń
  10. Kubeczki z lodem to super pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez uważam że pomysł z kubeczkami z lodem to genialny pomysł

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze, zaciekawiło mnie... wszystko :D Uwielbiam te wpisy u Ciebie, no po prostu uwielbiam. I z całego serca życzę pomyślności w Japonii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tam to rzeczywiście można przeżyć szok kulturowy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej, Kochana, tyle ciekawostek... Pozytywnie Ci zazdroszczę poznawania tych wspaniałych krajów ( Seul, Japonia ) to musi być bardzo ekscytujące przeżycie, a z drugiej strony... jestem domatorem, więc nawet wyjazd na wakacje wiąże się u mnie ze stresem i tęsknotą za domem ( i kotami ) po kilku dniach :) Pięknie wygladasz w tym stroju, a w kimono będzie Ci jeszcze piękniej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś w swoim życiu chciałbym pojechać do Seulu na wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybym miała możliwość pojechania do Seulu nawet jutro to w tym momencie właśnie bym się pakowała :) Moim marzeniem od zawsze jest odwiedzenie Korei lub Japonii, niestety ceny biletów są kosmiczne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele jest takich blogów, ale ten jest oryginalny i pełno tu ciekawych informacji. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale fajnie wyglądasz w tym stroju!

    Co do daszków i innej ochrony przeciwsłonecznej, to ja właśnie się tłumaczyłam z nieużywania mocnych filtrów, bo lubię się opalać (na tyle, na ile mogę, jakąś brązową California Girl i tak nie będę, nie mam szans).

    Szkoda, że opuszczasz Koreę, bo fajnie się o niej czytało, ale o Japonii też chętnie poczytam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger