Nowy toner Supple Preparation Unscented od Klairs - recenzja porównawcza


Zapraszam Was dziś na recenzję porównawczą nawilżających tonerów Klairs Supple Preparation Toner. Oryginalna wersja tego produktu dostępna jest na rynku od kilku lat - stała się bestsellerem, zdobywcą nagród oraz ulubieńcem wielu osób, jednak ze względu na zawartość olejków eterycznych nie mogła być stosowana przez posiadaczy cery bardzo wrażliwej lub alergicznej. Specjalnie dla nich Klairs wypuścił niedawno wersję Unscented, która nie zawiera kompozycji z olejków eterycznych, czyli jest łagodniejszym odpowiednikiem wersji oryginalnej.




Po raz pierwszy o bestsellerach Klairs wspominałam w poście o popularnych koreańskich markach (klik). Warto przypomnieć, że marka powstała w 2009 roku, a jej filozofią jest dostarczanie prostych produktów bazujących na naturalnych składnikach najwyższej jakości, odpowiednich dla potrzeb skóry wrażliwej. Klairs nie używa sztucznych zapachów ani barwników, alkoholu, parabenów; nie testuje na zwierzętach. W porównaniu do wielu popularnych (tanich) koreańskich marek, składy kosmetyków Klairs są proste i krótkie, bez niepotrzebnych wypełniaczy i sztucznych dodatków.




Tonery Supple Preparation to produkty oparte o naturalne ekstrakty roślinne,  łagodzą i nawilżają, hamują podrażnienia, zapewniają skórze właściwe pH, dzięki czemu pozostałe kosmetyki działają bardziej efektywnie. Wchłaniają się szybko, dzięki zawartości kwasu hialuronowego i beta-glukanu silnie nawilżają, a skóra wygląda zdrowo i jest ukojona.

Opakowanie: twarda butelka plastikowa, 180ml
Ważność: 3 lata od daty produkcji, po otwarciu 1 rok


Oba tonery mają ten sam cel - koić i nawilżać, a różnią się w tych trzech obszarach:
  • skład
  • konsystencja i zapach
  • działanie
dlatego właśnie na nich skupię się w poniższym porównaniu, co mam nadzieję pozwoli znaleźć najważniejsze różnice i ułatwić wybór osobom niezdecydowanym.




Skład

Kompozycja zapachowa bazująca na olejkach eterycznych w oryginalnej wersji tonera może podrażniać skórę bardzo wrażliwą lub alergiczną. Stąd decyzja producenta o wypuszczeniu na rynek wersji całkowicie pozbawionej olejków, ale o identycznej reszcie składu. Olejki zaznaczyłam na zielono w wersji 1 (toner oryginalny) i jak widzicie - brak ich w składzie wersji 2 (toner Unscented):

Wersja 1: Supple Preparation Facial Toner

Water, Butylene Glycol, Dimethyl Sulfone, Betaine, Caprylic/Capric Triglyceride, Natto Gum, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Centella Asiatica Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Polyquaternium-51, Chlorphenesin, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Panthenol, Arginine, Luffa Cylindrica Fruit/Leaf/Stem Extract, Beta-Glucan, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydroxyethylcellulose, Portulaca Oleracea Extract, Lysine HCL, Proline, Sodium Ascorbyl Phosphate, Acetyl Methionine, Theanine, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Copper Tripeptide-1


Wersja 2: Supple Preparation Unscented Toner

Water, Butylene Glycol, Dimethyl Sulfone, Betaine, Caprylic/Capric Triglyceride, Natto Gum, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, Centella Asiatica Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Polyquaternium-51, Chlorphenesin, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Panthenol, Arginine, Luffa Cylindrica Fruit/Leaf/Stem Extract, Beta-Glucan, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydroxyethylcellulose, Portulaca Oleracea Extract, Lysine HCL, Proline, Sodium Ascorbyl Phosphate, Acetyl Methionine, Theanine, Copper Tripeptide-1


A co oprócz olejków? Składniki nawilżające to oczywiście kwas hialuronowy, ekstrakt z aloesu i beta-glukan, do tego ekstrakt z korzenia lukrecji o działaniu rozjaśniającym, łagodząca centella asiatica (wąkrota azjatycka), woda różana i pantenol, aminokwasy, witamina E oraz odmładzające arginina i copper tripeptide-1 (ten co prawda na samym końcu składu). Skład jest naprawdę ciekawy i dobrany tak, aby działanie poszczególnych składników nawzajem się uzupełniało i wzmacniało. W analizie CosDNA (klik) oprócz witaminy E (Tocopheryl Acetate) pozostałe składniki oznaczone są na zielono pod względem bezpieczeństwa.


Konsystencja i zapach

Oba tonery mają lejącą, żelową konsystencję, która jednak trochę się różni: toner oryginalny, czyli wersja pierwsza z olejkami, jest nieco gęstszy, trochę bardziej żelowy i śliski na skórze, w porównaniu od wersji drugiej, bez olejków. Jeśli nałoży się po kilka kropli obu tonerów obok siebie na dłoni i przechyli dłoń, to pierwszy zacznie spływać toner Unscented, natomiast większy poślizg przy wmasowaniu w skórę czuć przy tonerze pierwszym. Nie są to wielkie różnice, ale jednak wyczuwalne.

Przez przeźroczystą butelkę tonera Uscented widoczne są też bąbelki powietrza zawieszone w toniku, przez co jego konsystencja wydaje się być jeszcze lżejsza, a sam produkt szybciej się wchłania.

Wersja pierwsza pachnie mieszanką użytych olejków - trochę cytrusowo, trochę lawendowo. Nie jest zapach bardzo mocny, ani nie zostaje na skórze po użyciu produktu, nie drażni nosa. Wersja druga jest pozbawiona dodatków zapachowych, ale wcale nie oznacza to, że nie pachnie. Toner Unscented pachnie po prostu użytymi do jego produkcji składnikami. Niektórzy określają ten zapach, jako zapach lekarstw, spotkałam się też z określeniem "zapach laboratorium chemicznego", a dla mnie jest to zapach plastikowy :) Nie umiem tego lepiej określić, pachnie jak opakowania plastikowe i jest to dla mnie jedyny minus tego toniku. Jednak myślę, że dla osób o bardzo wrażliwej skórze ważniejsze będzie to, że produkt nie ma żadnych dodatków zapachowych, niż sam zapach, który ulatnia się zaraz po aplikacji.


po lewej - wersja oryginalna, po prawej - bardziej rozlewająca się wersja Unscented


Działanie

Moją tłustą cerę niewiele produktów potrafi podrażnić, więc używam z powodzeniem obu wersji tonera Klairs. Wersję oryginalną polubiłam za dobre nawilżenie, działanie łagodzące, wyciszające, szybkie wchłanianie, brak klejącej warstwy.  Podczas suchych, zimowych miesięcy zużyłam praktycznie całą jego butelkę wklepując produkt dłońmi, od razu po umyciu twarzy. Jeśli moja skóra była sucha i ściągnięta - toner od razu to niwelował, dawał wrażenie otulenia i nawodnienia cery, bez żadnego obciążenia czy zapychania. To dla mnie idealny toner nawilżający zimą.

Nowa wersja Unscented jest nieco lżejsza, wchłania się jeszcze szybciej i oczywiście nie zostawia żadnej warstwy i nie obciąża skóry. Tak samo dobrze nawilża i łagodzi, ale brak olejków w składzie powoduje, że zaraz po aplikacji toner jest zupełnie niewyczuwalny na skórze - jakbym niczego nie użyła, a jednak skóra jest nawilżona. Szczególnie latem jest to dla mnie dużą zaletą, bo niektóre toniki z kwasem hialuronowym potrafią zostawiać nieprzyjemną, klejącą warstwę.

Oba tonery doskonale nadają się do metody 7 skin (klik) - można je wklepywać kilkukrotnie, w zależności od potrzeb cery. 


Dostępność i cena

Marka Klairs jest własnością Wishcompany, więc ich produkty znajdziecie zawsze w sklepie Wishtrend. Oba tonery dostępne są tutaj - klik - w tej samej cenie 21,99USD, należy jedynie wybrać interesującą nas wersję.


W kwietniu Wishtrend promuje 2 produkty idealne na wiosnę: serum z żeń-szeniem Ginseng Serum (klik) oraz krem miodowy Honey Cream (klik). Oba są przecenione o 10%, a dodatkowo można uzyskać 5% obniżkę wpisując w podsumowaniu koszyka kod WISHSPRING. Kodu można użyć kupując również inne produkty.


 ** Wpis zawiera linki afiliacyjne ** Toner w wersji oryginalnej kupiłam sobie sama, toner Unscented dostałam od producenta w ramach współpracy ** Współpraca w żaden sposób nie wpływa na moją opinię, oba tonery uważam za bardzo dobre i warte uwagi produkty **



Ciekawa jestem, jaki jest Wasz ulubiony produkt nawilżający i czy już zmieniacie pielęgnację na lżejszą? Mój toner w wersji oryginalnej jest już prawie skończony, więc dobrze się składa, bo wiosną i latem będę używać lżejszej wersji bezzapachowej.


Pozdrowienia!

Magda


8 komentarzy:

  1. Nigdy jakoś za bardzo "nie pochyliłam się" nad ofertą firmy, ale tak patrzę na skład INCI tonerów i wersja bezzapachowa będzie moja. Wolę dmuchać na zimne, bo jednak czasami skóra mi wariuje a od kiedy mam włączony retinol, bywa mało przewidywalna. No i jeszcze jedno, oczy. Przy niektórych połączeniach cera OK, ale za to mam koncertowe łzawienie i podrażnienie oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra uwaga nt oczu - ja, jako osoba o raczej niewrażliwej skórze, nawet o tym nie pomyślałam! Z Klairs do kompletu polecić mogę jeszcze ich krem Midnight Blue Calming Cream, którego słoiczek mam zawsze pod ręką. Ratuje mnie przy podrażnieniach kwasami, które tej zimy mi się zdarzały, moją córkę - jeśli przesadzi z peelingiem na swojej wrażliwej cerze i moich 2 facetów, małego i dużego, kiedy za bardzo się opalą (namów faceta na reaplikację filtru co 2 godziny - mission impossible). W składzie oczywiście cica, ale też guaiazulene, ceramidy, masła i oleje, itp. Skład podany jest na stronie Wishtrend.

      Usuń
    2. Zapisane, przyda mi się na przyszłość :)
      Myślę, że to naturalne bo jednak inna skóra, inne wymagania i co za tym idzie z zupełnie odmiennej perspektywy patrzy się na różne aspekty ;)

      Usuń
  2. Składy takie ooo tych produktów... Ja nigdy takich produktów nie stosowałam, dla mnie to totalna nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Korei Klairs jest dość popularny, chociaż nie ma swoich sklepów, jak inne marki, a ich produkty lubiane są przez osoby o cerach wrażliwych.

      Usuń
  3. Bardzo bogate składy mają te tonery. Chyba wybrałabym wersję bezzapachową, choć na razie wykańczam inne kosmetyki. Ciągle jeszcze azjatycka pielęgnacja to dla mnie bardziej "egzotyczne wycieczki" niż stały program pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale kosmetyki Klairs szczerze polecam, mało w nich "egzotyki" i "słitaśnych" opakowań, a więcej dobrych składników!

      Usuń
  4. Świetny pomysł mieli z tym wypuszczeniem drugiej wersji :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger