Maski w płachcie inne niż wszystkie, cz. 2


Zapraszam Was dziś na kolejną część cyklu o maskach w płachcie nieco innych niż standardowe. Wybrałam trzy ciekawe maski, a jedna z nich jest moim prywatnym odkryciem i najlepszą maską ze wszystkich stosowanych przeze mnie w Korei! W poprzednim poście z tego cyklu pisałam o masce z akupresurą, z proszkiem z wit. C oraz o glince na płachcie, więc jeśli ktoś przegapił - zapraszam tutaj.





Złota hydrożelowa maska Ginseng Royal Silk od Nature Republic 


Luksusowa, pełna cennych składników maska anti-aging od Nature Republic okazała się najlepszą maską, jaką stosowałam w Korei! Zawiera ekstrakty z koreańskiego czerwonego żeń-szenia, mleczko pszczele, aminokwasy jedwabiu i złoto, ma za zadanie rozjaśnić cerę, wyrównać koloryt, wyprasować zmarszczki i sprawić, że twarz będzie wyglądała młodziej. Maska składa się z dwóch hydrożelowych płatów o żółto-złotym kolorze (złote drobinki pięknie mienią się w słońcu), które zabezpieczone są plastikowymi osłonkami. Gęstej i przeźroczystej esencji jest dużo w opakowaniu, pachnie przyjemnie, kwiatowo. Hydrożel jest cienki, posiada dodatkowe nacięcia, które sprawiają, że maska dobrze dopasowuje się do twarzy i nie zsuwa się podczas noszenia.

Maskę trzymałam ok. 40 minut, po jej zdjęciu resztki esencji wchłonęły się całkowicie i nie zostawiły klejącej warstwy na twarzy (dużo esencji pozostało w opakowaniu, wykorzystałam ją jako serum na twarz, szyję i dekolt następnego dnia). Rezultaty to pięknie nawilżona i sprężysta cera, drobne zmarszczki wokół oczu zostały wypełnione, a skóra pod oczami jaśniejsza i gładsza. Różnica przed i po była wyraźna: cała twarz sprawiała wrażenie wypoczętej, zdrowej, młodszej! To pierwsza maska anti-aging, która dała u mnie tak znakomite efekty i od razu stała się moim numer 1! Szczerze polecam, idealna przed większym wyjściem, na specjalne okazje lub na prezent.

Cena: ok. 20zł

PS
ze względu na zawartość mleczka pszczelego osoby uczulone powinny zrobić test przez użyciem maski!







Pięciominutowa maska Bath House


Ta maska sama w sobie jest dość standardowa i nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale producent wpadł na sprytny pomysł i wszystkim zabieganym i zapracowanym Koreankom (i Koreańczykom też) proponuje maskę do stosowania pod prysznicem. Po demakijażu i dokładnym oczyszczeniu twarzy nakładamy maskę, idziemy pod prysznic i po wyjściu maskę można zdjąć. Te 5 minut wystarczy, aby twarz dostała porcję nawilżenia i odżywienia.

Maska zrobiona jest z miękkiej i śliskiej mikrofibry (mój ulubiony materiał), jest bardzo dobrze dopasowana i świetnie przylega do twarzy. Przeźroczystej esencji jest dużo, zapach ładny - delikatny, kwiatowy. Postąpiłam według wskazówek producenta, czyli z maską na twarzy weszłam pod prysznic, ale zdjęłam ją nie jego zakończeniu, a dopiero po posmarowaniu całego ciała balsamem, czyli po jakichś 10 minutach. Płachta była wciąż wilgotna od esencji i spokojnie można by było potrzymać ją dłużej. Niestety efekty były raczej mizerne - oprócz nawilżenia nie zauważyłam nic więcej, a że skład tej maski też nie jest zachęcający (dużo PEG-ów w pierwszej połowie składu), to nie polecam.

Cena: ok. 3zł








Leaders: Cool Tech 2 Step Mask z chłodzącymi okularkami


Kiedy zobaczyłam tę maskę w sklepie wiedziałam, że to idealny wybór do tego cyklu! Leaders to znana w Korei marka masek, które cieszą się popularnością, a wybór jest bardzo duży. Chłodząca maska Cool Tech w 2 krokach ze specjalnymi okularkami na okolicę oczu? Działanie rozjaśniające, wyrównujące koloryt, chłodzące i łagodzące? Nie zastanawiałam się długo i kupiłam!



Zacznę od tego, że ciężko było mi rozgryźć, jak powinnam jej użyć. Co prawda z tyłu maski są podane szczątkowe instrukcje po angielsku, ale niestety tak pomieszane, że można się zgubić. Trzeba zacząć od tego, że przełamujemy całe grube opakowanie maski na pół, bez otwierania, aby uaktywnić znajdujący się w środku cool pack, czyli wkład chłodzący doczepiony wewnątrz do tylnej ścianki opakowania. Następnie potrząsamy opakowaniem ok. 30 sek, co spowoduje, że żel w cool packu zacznie działać i schładzać zawartość maski. Kiedy opakowanie zrobi się chłodne, otwieramy i nakładamy na twarz płachtę, a na nią okularki.

Ja zrobiłam 2 błędy - zaczęłam od otworzenia opakowania i trochę za krótko poczekałam na ochłodzenie całości, ale mimo to maska nieco się schłodziła i w tym stanie ją użyłam (oczywiście minęło zalecane przez producenta 30 sek).

Płachta okazała się całkiem zwyczajna, o dobrym dopasowaniu i kroju, nasączona obficie przeźroczystą, żelową esencją bez zapachu. Natomiast okularki, to grubsza maska na okolice oczu z jednej strony pokryta srebrną folią izolacyjną. Co ciekawe, okularki mają klapki, więc możemy je zamknąć i całkowicie się zrelaksować. Moje były chłodne, ale nie zimne, było to przyjemne uczucie i miłe odprężenie po całym dniu (niestety i maska, i okularki szybko rozgrzały się od ciepła mojej twarzy). Całość trzymałam ok. 30 min, po zdjęciu i wklepaniu resztek esencji na skórze została delikatnie wyczuwalna warstwa. Efekty to nawilżenie, trochę ujędrnienia, gładka cera, brak rozjaśniania, czyli dobrze, ale bez szału. Nic specjalnego, czego nie dałaby większość masek w płachcie.



rozkroiłam opakowanie, żeby widać było żelowy cool pack


Dlaczego nie warto kupować tej maski:
- skomplikowany proces przygotowywania maski,
- zostaje po niej dużo śmieci,
- efekty jak zwykła, standardowa maska.

Lepiej schłodzić ulubioną maskę w lodówce, lub dla większego efektu kupić w drogerii żelową opaskę / okularki na oczy i nakładać je dodatkowo na maskę, oczywiście uprzednio dobrze schłodzone.

Cena: ok. 14zł



Maski, które opisałam w dzisiejszym poście, są na pewno inne i trzeba przyznać - pomysłowe, ale niestety 2 z nich mnie nie zachwyciły i zdecydowanie nie polecam zakupu. Za to złota maska Nature Republic to miłość od pierwszego użycia, nie tylko ze względu na świetne efekty, ale też na wyjątkowe uczucie luksusu i odpoczynku ze złotem na twarzy :)))



Co sądzicie o tych koreańskich pomysłach? Którą maskę macie ochotę wypróbować?


Pozdrowienia,

Magda

18 komentarzy:

  1. Oczywiście, że mam ochotę na złotą Nature Republic - skoro uważasz, że jest najlepsza jaką poznałaś w Korei, to grzechem byłoby jej nie sprawdzić na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tylko jedna maska Ci się sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle - używam dość dużo maseczek, większość jest dobra, a tutaj opisuję tylko te "dziwne" :)

      Usuń
  3. Ile nowości dla mnie, żadnej nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah te udziwnienia :) Fajna seria :D Sama niedawno skusiłam się na maskę z taką jakby holograficzną płachtą od No:hj :) Kupiłam ją dla samego wyglądu, ale była całkiem dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze w zapasach maskę-saunę, też dziwna! Pewnie pojawi się w następnym poście :)

      Usuń
  5. Złota <3 Uwielbiam maski hydrożelowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, zazwyczaj dają lepsze efekty niż maski z tkaniny lub celulozy!

      Usuń
  6. tę złotą hydrożelową muszę kupić mojej mamie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie ta maska świetnie nadaje się na prezent: nie tylko dobrze działa, ale i pięknie wygląda!

      Usuń
  7. Witam, jestem nowym gościem na Twoim blogu. Prześledziłam wszystkie posty odnośnie Twojego rytuału codziennej pielęgnacji.
    Czy mogłabym prosić o najbardziej aktualny spis tego co używasz?
    Chciałabym ruszyć na zakupy, a przyznam, że na instagramie pokazujesz nowe rzecz i troche sie juz pogubiłam co warto kupić, co polecasz?

    Z góry dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Na IG pokazuję aktualnie używane kosmetyki, rzeczywiście na blogu nie było już dawno postu z rutyną. Używam teraz:
      wieczorem do mycia olejek myjący Balea i łagodna pianka Soon Jung z Etude House, a rano tylko ciepła woda, albo sama pianka
      Swanicoco 1st essence
      Hada Labo Gokujyun Premium Hyaluronic Acid - gęsty toner z kwasem hialuronowym, dobrze nawilża zimą, ale latem może być zbyt ciężki
      Swanicoco Peptine Care - toner i emulsja ujędrniająca - na blogu znajdziesz ich recenzję. Ta emulsja zastępuje mi krem.

      Teraz robię sobie regularnie peelingi kwasem mlekowym (będę o tym pisać na blogu) i moja cera jest dość sucha i czasem podrażniona, więc 1-2 dni po peelingu zamiast ww kosmetyków stosuję jedynie "zestaw ratunkowy" nawilżająco-łagodzący z Klairs: toner, serum Rich Moist oraz niebieski krem Midnight Blue. Gdybym nie używała silnego kwasu, nie potrzebowałabym Klairsa.

      Pod oczy używam albo Innisfree Perfect9 Repair albo Sulwhasoo Concentrated Ginseng (z próbek).

      Przed wyjściem na zewnątrz krem z wysokim filtrem SKINFOOD DRAGON FRUIT POWERFUL SUN ESSENCE (świetny dla cer tłustych i mieszanych).

      I to tyle (aż tyle?). Miałam mini opakowanie esencji Bija Cica z Innisfree, której używałam zamiast kremu, bardzo dobre, lekka, szybko wchłaniająca się. Mam też otwarty krem Swanicoco Intensive Vital, ale ostatnio rzadziej go używam.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuje za tak wyczerpująco odpowiedz :):):)

      Usuń
  8. Jaki krem polecasz po masce w płachcie. Uwielbiam maski i to jak działają. Ale panicznie boje sie po nich nakładać jeszcze krem w obawie ze mnie zapcha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli potrzebujesz czegoś lekkiego, to może:
      Innisfree Green Tea Balancing Lotion - dla cery mieszanej
      Innisfree Jeju Sparkling Oil-free Gel Cream - mocno nawilżający
      Innisfree Bija Trouble Lotion - dla cery z trądzikiem
      Ja akurat dość dobrze znam ofertę Innisfree, ale inne firmy też mają w ofercie kremy żelowe. Jeszcze fajny krem ma Swanicoco Pore Care Tightening Glacier Cream.

      Usuń
  9. Ciekawe te maski, aż mi się buzia cieszy do monitora bo zawsze pokazujesz takie ciekawostki :) :P Choć niewykluczone, że nigdy ich nie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger