Nowość od Bentona - naturalne mydełko


Zapraszam Was dziś na recenzję mydełka Dear My Best Friend Bar, czyli nowości w ofercie marki Benton. Pod koniec października Benton ogłosił na swoim IG, że poszukuje osób chętnych do testów, zgłosiłam się (była to akcja międzynarodowa) i w ten sposób stałam się posiadaczką mydła i specjalnej siateczki. Jeśli chcecie się dowiedzieć, do czego służy siateczka i czy jestem zadowolona z mydełka - zerknijcie poniżej!




Dear My Best Friend Bar to pierwsze mydło w ofercie Bentona, koreańskiej firmy stawiającej na naturalne receptury, bez szkodliwych dodatków i wypełniaczy. Mydło, nazywane w skrócie BF Bar, to produkt naturalny, oparty na olejach i wyciągach roślinnych, przeznaczony dla każdego typu skóry. Ma działanie:
  • delikatnie złuszczające dzięki zawartości papainy, bazylii, płatków owsianych i pudru z ziaren kakaowca, 
  • nawilżające, dzięki zawartości miodu, gliceryny i 8 olejów tj.: kokosowy, palmowy, oliwa z oliwek, rycynowy, grejpfrutowy, makadamia, masło shea, ryżowy,
  • łagodzące, dzięki zawartości kalaminy oraz wyciągów z centella asiatica, drzewka herbacianego i oczaru.

Mydło powstaje w procesie zmydlania naturalnych olejów z wodorotlenkiem sodu (sodium hydroxide) metodą na zimno, dzięki czemu cenne właściwości olejów pozostają zachowane. Produkt rekomendowany jest przez producenta dla całej rodziny, do używania na twarz oraz całe ciało, a szczególnie na miejsca z wypryskami / trądzikiem, o nadmiernej produkcji sebum, na skórę o nierównej teksturze, wymagającą złuszczenia, na miejsca suche i podrażnione przez nadmierne oczyszczanie.






Dear My Best Friend Bar

Mydło otrzymałam w zgrabnym kartoniku z nadrukiem przypominającym pocztówkę lub mini paczkę gotową do wysłania. W podobnym stylu zrobiono foliowe opakowanie wewnętrzne mydełka oraz wytłoczenie na kostce. W kartoniku znalazłam też specjalną siateczkę spieniającą.

Mydełko wygląda zachęcająco - jasno brązowy kolor, widoczne drobinki i łagodny zapach (mydlano-ziołowy) oraz estetyczne wytłoczenie na kostce, to wszystko robi bardzo pozytywne wrażenie. Podobnie jest ze składem mydła: napakowany naturalnymi olejami, ekstraktami, wyciągami:

Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Water (Aqua), Sodium Hydroxide, Ocimum Basilicum (Basil) Extract, Avena Sativa (Oat) Kernel Flour, Citrus Unshiu Peel Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Powder, Calamine, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Moringa Oleifera Leaf Extract, Papain, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Honey, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Extract, Propolis Extract, Kaolin, Centella Asiatica Extract, Laminaria Japonica Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Chamaecyparis Obtusa Oil

Dołączona siateczka, która jak na koreańskie standardy jest bardzo prosta*, dobrze daje sobie radę ze spienianiem mydła: piany jest dużo i tworzy się bardzo szybko. Jest to po prostu woreczek w kształcie prostokąta, wymiarami dopasowany do kostki, uszyty z dwóch warstw syntetycznej siatki o małych oczkach, ze sznureczkiem. Oprócz tworzenia piany, to świetny sposób przechowywania mydła - wystarczy zawiesić go np. na prysznicu i mamy pewność, że mydło nie rozmięknie nam, jak by to mogło się stać w mydelniczce.
  
* Pisałam już, że w Korei kochają pianę? W każdej drogerii można kupić za niewielkie pieniądze kilka rodzajów siateczek do mydła, które uszyte są z 3-5 warstw syntetycznego materiału i wypełnione dodatkowo niewielkimi kawałkami gąbki o różnych kształtach i kolorach. Po włożeniu do nich mydła, namoczeniu i zmydleniu tworzą wielkie ilości piany.






Moja opinia

Początkowo obawiałam się używać tego mydła do mycia twarzy, więc zaczęłam od mycia ciała pod prysznicem. Mydełko umieściłam w siateczce i po zmoczeniu go wodą, zacierając dłonie, tworzyłam miękką pianę. Ciało myłam albo pianą, albo bezpośrednio mydłem w siatce, dzięki której miałam dodatkowy łagodny peeling. Z samych właściwości myjących jestem zadowolona, ale pianę trzeba bardzo dobrze spłukać, inaczej na skórze zostaje wyczuwalny osad. Niestety BF Bar nieco przesusza mi skórę - nie jest to bardzo mocne wysuszenie, mam jednak niemiłe uczucie ściągnięcia skóry, więc użycie balsamu po kąpieli jest konieczne.

Sucha skóra skłoniła mnie do sprawdzenia pH - moje paski lakmusowe pokazały ok. pH 8.5, czyli typowe dla mydła toaletowego pH zasadowe. Mimo, iż mydło Benton nie zawiera silnych detergentów, to do jego produkcji używany jest wodorotlenek sodu, w czystej postaci środek bardzo drażniący. Mamy więc do czynienia z mydłem sodowym (zdecydowana większość mydeł w drogeriach to mydła sodowe): takie kostki świetnie myją i piorą, ale mogą wysuszać skórę. Mimo wielu naturalnych dodatków, mydło Benton również może mieć takie działanie.

Mimo wszystko wypróbowałam też Dear My Best Friend Bar do mycia twarzy. Tym razem używałam samej piany, a mydło było moim drugim krokiem w oczyszczaniu - zawsze stosowałam go po myciu olejkiem. I tu ciekawostka - moja cera dobrze reaguje na to mydło, nie jest ani zbyt sucha, ani ściągnięta oraz jest dobrze domyta. Mam taką teorię, że to zasługa olejku myjącego, jako pierwszego kroku w oczyszczaniu, bo zostawia on minimalną warstwę, która ochrania skórę. Użycie toniku lub hydrolatu o jest konieczne, aby przywrócić cerze jej lekko kwaśne pH.

Producent zachęca również do używania BF Bar do zmycia makijażu! Ja odważyłam się tylko raz w celu opisania moich doświadczeń w tym poście i już więcej tego nie powtórzę! Dużą ilością mydlanej piany potraktowałam twarz pokrytą kremem BB (w wersji long lasting) i oczy z eyelinerem (również long lasting) i zwykłym, nie wodoodpornym tuszem. BB i eyeliner zmyły się dobrze, ale tusz już nie - mydło rozpuściło go trochę i zlepiło rzęsy. Piana oczywiście dostała się pod powieki i oczy zaczęły szczypać i łzawić. Kiedy udało mi się je otworzyć potwierdziły się moje przypuszczenia: czysta skóra, zaczerwienione oczy i posklejane w grupki rzęsy, które musiałam domyć płynem micelarnym. Nie polecam!

 




Podsumowanie

Patrząc na naprawdę niezły skład mydła Dear My Best Friend Bar liczyłam na więcej - miałam nadzieję na nawilżoną i odżywioną skórę, lekkie złuszczanie martwego naskórka, wygładzenie. Tak się nie stało, ale nie skreślam mydełka Bentona całkowicie: wciąż używam go zarówno pod prysznicem, jak i od czasu do czasu do mycia twarzy, jedynie zmywanie makijażu odpuściłam.

Benton Cosmetic Polska na swoim profilu FB zapowiada wprowadzenie Dear My Best Friend Bar do sprzedaży w Polsce, cena na razie jest nie znana. Niestety w sklepach zagranicznych jest ona wysoka - np. w Stylekorean mydło kosztuje 15USD, czyli ok. 53zł, co wg mnie jest zdecydowanie za dużo. Na rynku znajdziecie wiele polskich mniejszych i większych firm produkujących mydła o naturalnym składzie w znacznie niższej cenie, a jeśli szukacie rekomendacji i recenzji zajrzyjcie koniecznie do Anuli!

I co sądzicie o takim mydełku? Ciekawa jestem Waszej opinii - macie ochotę kupić, jak zostanie wprowadzone do Polski? Jeśli chcecie poczytać jeszcze inne recenzje Dear My Best Friend Bar to najłatwiej je znaleźć na Instagramie pod hashtagiem #BFBar


Pozdrowienia,
Magda



9 komentarzy:

  1. Z mydłami się pożegnałam, wyjątek robię jedynie dla Sultana of soap z Lush i czasami coś tam kupię z innych firm, ale tylko wyłącznie pod kątem ciała (jako okazjonalny dodatek). Uwielbiam mydła w kostce i mam do nich słabość, jednak moja skóra coraz gorzej na nie reaguje i potem czeka mnie wzmożona pielęgnacja. Najchętniej za to kupuję syndety.

    Siateczka to super rzecz, odkryłam ją jakiś czas temu i teraz, czy to czyścik w kremie lub w proszku, to bardzo chętnie po nią sięgam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie i Benton to jest moje pierwsze mydło od nie wiem ilu lat. Mam jeszcze w zapasach przywiezione z Japonii mydło z kwasami AHA, ale je przeznaczam do mycia pleców, z którymi w zimie mam problem.

      Usuń
  2. Mi się podoba ten patent z siateczką na mydło - przydatny i praktyczny gadżet. Skład mydełka jest naprawdę bogaty i szczerze mówiąc spodziewałam się więcej po jego działaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz tworzenia piany to super sposób na przechowywanie - czyli zawieszenie mydła!
      A z tego, co czytam na IG mydło zbiera różne recenzje: od bardzo zadowolonych (tu zauważyłam głównie osoby z aktywnym trądzikiem) do takich jak ja, czyli nie ma tragedii, ale też nie jest super.

      Usuń
  3. O rany, pierwszy raz widzę taką siateczkę, nie miałam pojęcia, że w taki sposób spieniają mydło w Korei :) Ciekawy pomysł :) Współczuję przejść z demakijażem - poświęciłaś się dla dobra testów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, siateczki można kupić wszędzie, a jeśli zamiast mydła używasz np. żelu, to można kupić do niego specjalny plastikowy przyrząd do spieniania.

      Oj, z tym demakijażem to była porażka... :)

      Usuń
  4. O, widziałam już to mydełko na kilku innych blogach i chyba tak śmiesznie się złożyło, że wszystkie wpisy zostały opublikowane tego samego dnia, więc mogłam zapoznać się z większą ilością opinii i ogólnie jestem jak najbardziej na tak! Lubię mydełka do twarzy za ich prostotę, a w tym przypadku także za perfekcyjny skład! Widzę, że jest cała masa różnych olejów, więc raczej nie muszę się obawiać że mogłoby przesuszyć moją skórę, tym bardziej że wcześniej stosuję olej myjący dający - jak wspomniałaś w poście, dodatkowe zabezpieczenie ;) Podejrzewam, że wkrótce się na nie skusze bo cena, mimo tego że wygórowana to jednak nie tak bardzo przesadzona :P

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benton wyznaczył datę recenzji nie później niż 6/12, więc wiele postów pojawiło się tego samego dnia :) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z tego mydełka!

      Usuń
  5. Musze je koniecznie wypróbować!:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger