Chłodzący szampon od Jungle Botanics

Forest Leaves Cooling Shampoo


Moje koreańskie poszukiwania idealnego szamponu i odżywki trwają! Drogeryjne marki mają mało ciekawe składy (SLS+silikony w szamponach to norma), a Whamisa jakoś nie przekonała mnie do siebie w 100% (link do recenzji ich produktów do włosów - klik). Sięgnęłam więc po kolejną naturalną markę, czyli Jungle Botanics i ich duet: chłodzący szampon i rozgrzewają odżywkę. Żeby jednak post nie wyszedł za długi, podzieliłam go na dwie osobne recenzje i dziś zapraszam na opis szamponu Forest Leaves Cooling Shampoo!



Misją marki Jungle Botanics jest przeniesienie witalności zielonej dżungli do naszych domów za pomocą najwyższej jakości naturalnych składników i zaawansowanych technologii. Odpowiedzią na brak równowagi skóry i sposobem na przywrócenie naturalnej energii jest dżungla! Jak to dżungla? W swoich produktach Jungle Botanics wykorzystuje naturalne roślinne ekstrakty i oleje, które zbiorczo nazwano Amazon Forest Complex, natomiast nie używa silikonów ani ftalanów. O dobroczynnym wpływie 10 olejów zawartych w ich produktach do włosów można poczytać na stronie marki - tutaj.






Forest Leaves Cooling Shampoo



To hipoalergiczny szampon o właściwościach łagodzących i chłodzących. Jego lekko kwaśne ph wyrównuje ph skóry głowy oraz jest odpowiednie dla włosów zniszczonych, po trwałej i farbowaniu. Szampon przeznaczony jest dla włosów szybko przetłuszczających się, które myje łagodnie, ale skutecznie oczyszczając z nadmiaru sebum, nadając im lekkości i dodatkowej objętości.


Szampon ma bardzo bogaty skład! Będzie nadawał się dla osób nie tolerujących SLS / SLeS, bo jego składnikami myjącymi są Cocamidopropyl Betaine, Potassium Cocoyl Glycinate, Coco-glucoside oraz Sodium Cocoyl Alaninate. W efektywnym oczyszczaniu przetłuszczającej się skóry głowy pomaga również kwas salicylowy oraz olejek z drzewa herbacianego, czyli składniki lubiane i doceniane przez posiadaczki cer tłustych. Za właściwości chłodzące odpowiadają olejki miętowy, mentolowy, wintergreen i eukaliptusowy. Climbazole to składnik stosowany w produktach do walki z łupieżem, ze względu na jego przeciwgrzybicze i antyspetyczne działanie. Znajdujące się wysoko w składzie Polyquaternium-7, które w innych szamponach powoduje przyklapnięcie moich włosów, tutaj na szczęście nie daje takiego efektu!


Skład:
Water, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Potassium Cocoyl Glycinate, Coco-glucoside, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Alaninate, Menthol, Sodium Hydroxide, Polyquaternium-7, Zea Mays (Corn) Starch, Microcrystalline Cellulose, Mannitol, Sucrose, Butylene Glycol, Buteth-3, Salicylic Acid, Climbazole, Origanum Vulgare Leaf Extract, Ocimum Basilicum (Basil) Extract, Moringa Oleifera Leaf Extract, Malpighia Emarginata (Acerola) Fruit Extract, Gaultheria Procumbens (Wintergreen) Leaf Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Crocus Sativus Flower Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Achillea Millefolium Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Pentaclethra Macroloba Seed Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Tributyl Citrate, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Euterpe Oleracea Fruit Oil, Camellia Japonica Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, 1,2-Hexanediol, Ethylhexylglycerin, Chromium Hydroxide Green, CI 19140, CI 42053, Fragrance


Szampon zapakowano w biały, prosty kartonik, który skrywa plastikową butelkę o pojemności 250ml, zaopatrzoną w pompkę. Szata graficzna opakowania bardzo mi się podoba, motywy liści pasują do konceptu marki, naklejka zawiera wszystkie podstawowe informacje o produkcie i jest wysokiej jakości, oraz umożliwia podgląd ile produktu zostało nam jeszcze w opakowaniu. Pompka chodzi bez problemu i dodatkowo posiada nakładkę zabezpieczającą przed przypadkowym naciśnięciem, na przykład w podróży.








Szampon ma gęstą, żelową konsystencję i jasno zielony kolor, a dodatkowo pływają w nim ciemno zielone kapsułki. Pachnie dość delikatnie i kwiatowo, ale podczas mycia zielone kapsułki uwalniają olejki eteryczne i wyraźnie wyczuwalna staje się nuta mięty, wintergreen i eukaliptusa oraz przyjemny efekt chłodzenia (podobny do szamponu Petal Fresh z olejkiem z drzewka herbacianego). Świeży, miętowy zapach nie utrzymuje się na włosach po myciu. Początkowo używałam tego szamponu bezpośrednio po naciśnięciu pompki i bez rozcieńczania, ale ten sposób nie sprawdził się u mnie - szampon pienił się słabo i musiałam jeszcze kilkakrotnie nabierać go i dokładać na włosy, co było mało ekonomiczne. Dlatego wprowadziłam metodę pokazaną na tym filmiku (możecie przewinąć do 5:55min):




czyli mycie rozcieńczonym, spienionym szamponem i przetrzymywanie go chwilę na głowie przed spłukaniem. Z racji tego, że mam krótkie włosy, nie stosuję tego pierwszego, wstępnego mycia pokazanego na filmie. Dotychczas nie używałam żadnego kubeczka do rozcieńczania, ale chyba zacznę, bo będzie to na pewno wygodniejsze, niż mieszanie na dłoni! Taki sposób użycia pozwala na wydajniejsze korzystanie z produktu, który jest gość gęsty.


Moje włosy bardzo polubiły się z szamponem Jungle Botanics! Po umyciu nim są lekkie, świeże, ładnie odbite od nasady i puszyste, ale nie spuszone. Szampon nie przesusza moich przetłuszczających się włosów, a wręcz nieco przedłuża ich świeżość! Nie jest to niestety mocno spektakularny efekt, ale zawsze 3-4 godziny lepiej, niż przed rozpoczęciem jego stosowania.


Szampon dostępny jest tutaj - klik, aktualnie na promocji -20% w cenie 17,90USD. Można go też kupić w zestawie z maską rozgrzewającą (zestaw w cenie 30,65USD), o której przeczytacie w następnym poście. Cena nie jest niska, ale jak na koreańskie standardy porównywalna do innych naturalnych marek. Szkoda, że tutaj nie ma jeszcze tak dobrego wyboru kosmetyków naturalnych, jak w Polsce, ale może za jakiś czas będzie ich więcej i będą łatwiej dostępne!


Lubicie takie naturalne szampony? Możecie coś ciekawego mi polecić? Stosowałam jedynie szampon Biolaven i pamiętam, że miał strasznie wodnistą konsystencję, przez co był bardzo słabo wydajny :/

Za tydzień zapraszam na recenzję rozgrzewającej maski z tej samej serii!

Pozdrowienia,
Magda




** Wpis zawiera linki afiliacyjne, czyli jeśli klikając na któryś z nich zrobisz zakupy w sklepie, ja dostanę niewielką prowizję, ale ziarnko do ziarnka i mam nadzieję, że dzięki temu uzbieram na jakiś fajny kosmetyk do zrecenzowania na blogu :) **

6 komentarzy:

  1. Oj nie ... w takie zimno chłodzenie nie dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten szampon będzie idealny na upalne dni. Niestety teraz to szukam wszędzie rozgrzania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy szampon, cena jednak trochę odstrasza :)
    Ja mogę polecić szampony Born to bio i rosyjskie szampony naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, widziałam ten filmik który podlinkowałaś - śledzę kanał Wishtrend na Youtube, więc jestem na bieżąco z ich nowościami :D

    Co do szamponu, to muszę przyznać że ma naprawdę świetny skład i mam go w sumie na oku już od jakiegoś czasu - fajnie, że się u Ciebie sprawdził, ale szkoda trochę że tak słabo się pienił. Dla mnie to ważne bo w przeciwnym wypadku mam wrażenie niedomytych kosmyków ;)

    Chociaż z drugiej strony, skoro jest sposób żeby temu zaradzić to chyba nie ma się czego czepiać :P Podoba mi się jego naturalny skład i mnogość różnego typu ekstraktów - na pewno kiedyś się na niego skuszę!

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałaz znalazłam swój idealny szampon z Vianka to ten również wydaje się być dla mnie interesujący:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym wypróbowałam taki naturalny szampon, ale uczucie ochłodzenie teraz nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger