Wielki test wszystkich masek Dr.Jart+ z serii Solution


Już nie raz wspominałam na blogu, że w Korei maski w płachcie są bardzo tanie i można spokojnie pozwolić sobie nawet na ich codzienne stosowanie, jeśli ktoś ma taką ochotę. Producenci często mają w ofercie podstawową linię masek tańszych (co nie zawsze musi oznaczać słabych) oraz jedną lub kilka linii tych droższych. Dziś zapraszam Was na porównanie masek dr.Jart+ z serii Solution, czyli takiej środkowej - nie najtańszej, nie najdroższej - linii koreańskiego producenta, które dostępne są w polskich Sephorach. Jeśli zastanawiacie się, czy warto taką maskę kupić i którą wybrać, ten post będzie dla Was pomocny!






O marce dr.Jart+ pisałam już w poście o popularnych koreańskich markach - klik, możecie tam poczytać o historii firmy, jej wartościach oraz najpopularniejszych produktach. Mnie zainteresowała linia masek Solution i dodatkowo skuszona promocją 1+1 kupiłam każdy rodzaj maski. Warto dodać, że w koreańskich drogeriach maski z tej linii kosztują ok. 17zł (Wrinkless i Firming) lub 14zł (pozostałe), ale często pojawiają się promocje typu 1+1 lub cena obniżana jest o 50% na 1 sztuce. Aby łatwo było porównać różne rodzaje masek użyłam szkolnej skali ocen od 1 do 6 oraz krótko opisałam działanie każdej maski.


Gama masek Solution jest szeroka i znajdziemy w niej produkty odpowiednie do wielu problemów czy rodzajów cery. Co ciekawe, w zależności od typu maski, producent zastosował inny materiał:

  • maski do cer dojrzałych - Firming, Wrinkless - żel celulozowy Intra Jet
  • maski nawilżające - Vital Hydra, Soothing Hydra - płat celulozowy Water Jet
  • maski oczyszczające, rozjaśniające - Clearing, Brightening - miękka mikrofibra Micro Jet
  • maski do głębokiego oczyszczenia porów - czarna mikrofibra z dodatkiem węgla Ultra Jet
  • maski typu lift, przeznaczone tylko na dany obszar twarzy np. pod oczy lub na szyję - hydrożelowe płatki z wypustkami Spot Jet (tych masek nie testowałam)
Maski nie zawierają parabenów, siarczanów i ftalanów.







Obie maski anti-aging zrobione są z celulozowego żelu i są dwuczęściowe. Cieniutki żel ma właściwości termoaktywne, co oznacza, że dzięki ciepłu naszego ciała uwalniają się z niego składniki aktywne, a żelowa płachta nie pozwala im odparować i jeszcze efektywniej wpływa na nawilżenie skóry. Obie części żelowej maski chronione są plastikowymi osłonkami, ale ja miałam pecha - w moich maskach, jeszcze w opakowaniu, część żelowa wysunęła się z osłonek i miałam problem z jej rozłożeniem i nałożeniem na twarz (cienki żel łatwo się skleja). Na szczęście jakoś się udało i obie bez żadnych uszkodzeń wylądowały na mojej twarzy :) Warto wspomnieć, że żelowe maski mają zaraz po nałożeniu tendencję do zsuwania się po twarzy - trzeba ją albo chwilę przytrzymać, albo się położyć. Po 2-3 minutach maska trzyma się już dobrze.


Wrinkless

Od producenta:
Znajdujące się w żelowej masce składniki aktywne tj. bio-peptydy, elastyna, kolagen i adenosine aktywowane są ciepłem ciała, wpływają na wygładzenie skóry, poprawiają wygląd linii mimicznych i zmarszczek, skóra jest bardziej napięta i wygląda młodziej.
Esencja:
przeźroczysta, lekka, lejąca, nie ma jej zbyt wiele (28g), po zdjęciu maski prawie nic nie zostaje na skórze, nie tworzy warstwy, wchłania się całkowicie. 
Zapach:
bardzo delikatny, praktycznie bez zapachu
Skład:
Water, Glycerin, Butylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Ceratonia Siliqua Gum, Chondrus Crispus Powder, PEG-60Hydrogenated Castor Oil, Triethylhexanoin, Allantoin, Hydrolyzed Elastin, Agar, Dipotassium Glycyrrhizate, Adenosine,Disodium EDTA, Hydrolyzed Collagen, Cupressus Sempervirens Leaf/Nut/Stem Oil, Potassium Hydroxide, Glyceryl Polymethacrylate, Propylene Glycol, Palmitoyl Oligopeptide.

Działanie: podobne do maski Firming, twarz wyraźnie nawilżona, gładsza, bardziej sprężysta i jędrna, ale ta maska obiecywała wygładzenie zmarszczek i mam wrażenie, że wersja Firming lepiej sobie tu poradziła, zwłaszcza w okolicach oczu.


Moja ocena: 4


Firming

Od producenta:
Znajdujące się w żelowej masce składniki aktywne tj. bio-peptydy, koenzym Q10 czy beta-glutan aktywowane są ciepłem ciała. Maska ma działanie zwiększające elastyczność skóry, liftingujące i napinające, ale też zwiększa poziom nawilżenia i wygładza cerę.
Esencja:
przeźroczysta, lekka, lejąca, nie ma jej zbyt wiele (28g), po zdjęciu maski prawie nic nie zostaje na skórze, nie tworzy warstwy, wchłania się całkowicie.
Zapach:
bardzo delikatny, praktycznie bez zapachu
Skład:
Water, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Ceratonia Siliqua Gum, Chondrus Crispus Powder, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Cetyl Ethylhexanoate, Phenyl Trimethicone, Allantoin, Butylene Glycol, Beta-Glucan, Agar, Dipotassium Glycyrrhizate, Adenosine, Disodium EDTA, Cupressus Sempervirens Leaf/Nut/Stem Oil, Potassium Hydroxide, Ubiquinone, Glyceryl Polymethacrylate, Propylene Glycol, Palmitoyl Oligopeptide.

Działanie: jest widoczne, po zdjęciu maski moja cera stała się sprężysta i nawilżona, okolice oczu wygładzone, a cała twarz zdecydowanie jędrniejsza. Oczywiście nie oszukujmy się - efekty masek są krótkotrwałe, ale uważam, że ta świetnie nadaje się na maskę przed wielkim wyjściem. Spełnia obietnice producenta!

Moja ocena: 5+ (nie daję 6 za kłopoty z nakładaniem)





Do masek nawilżających producent wykorzystał cienki płat celulozowy, który doskonale przylegając do skóry sprawia, że cenne składniki masek są lepiej przez nią absorbowane. Płat jest przeźroczysty i prawie niewidoczny na twarzy - ktoś patrzący z daleka na pewno nie zauważy, że nosimy maskę! Jednak ma to pewien minus - mimo zabezpieczenia maski dodatkowym filmem ochronnym, ciężko ją nałożyć, celuloza lubi lepić się do siebie i podwijać. Jednak po uporaniu się z założeniem - dopasowanie maski jest bardzo dobre!


Vital Hydra

Od producenta:
Maska przeznaczona dla cer suchych i odwodnionych, nawilża i wzmacnia barierę ochronną skóry, kwas hialuronowy i ekstrakt z alg zapewniają długotrwałe nawilżenie, a opatentowany składnik nawilżający Aquaxyl wspomaga zatrzymanie wody w skórze.
Esencja:
Lekka, przeźroczysta, lejąca, ilość w sam raz na 1 użycie (25g). Po zdjęciu maski reszta esencji szybko się wchłonęła, bez konieczności wklepania w skórę. Nie zostawia wyczuwalnej warstwy.
Zapach:
Bardzo delikatny, nie przeszkadza w użytkowaniu
Skład:
Water, Glycerin, Butylene Glycol, Alcohol, Panthenol, Betaine, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Algae Extract, Laminaria Japonica Extract, Chlorphenesin, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Xanthan Gum, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Coptis Japonica Root Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Caprylyl Glycol, 1,2-Hexanediol, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Carbomer, Arginine, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Acorus Calamus Root Extract, Perilla Ocymoides Leaf Extract, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, PEG-10 Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Pelargonium Graveolens Flower Oil

Działanie: Moja cera nie jest ani sucha, ani odwodniona, jednak zauważyłam poprawę po zastosowaniu tej maski, skóra była bardziej sprężysta, wygładzona, a poprawa nawilżenia była wyraźna i trwała. Mimo, że nie były to jakieś spektakularne efekty, maska robi dokładnie to, co obiecuje producent. Myślę, że osoby z suchą cerą będą bardzo zadowolone z jej działania.

Moja ocena: 5+ (nie daję 6, bo na mojej cerze efekt nie jest spektakularny) 


Soothing Hydra

Od producenta:
Maska przeznaczona do wrażliwej skóry, o działaniu kojącym i łagodzącym, szybko przynosi ulgę i podnosi poziom nawilżenia. Koi i odświeża zestresowaną skórę.
Esencja:
Lekka, przeźroczysta, lejąca, ilość w sam raz na 1 użycie (25g). Po zdjęciu maski reszta esencji szybko się wchłonęła, bez konieczności wklepania w skórę. Nie zostawia wyczuwalnej warstwy. 
Zapach:
Bardzo silny, ziołowy, kojarzący się z syropem na kaszel; mi osobiście bardzo nie przeszkadzał, ale osoby wrażliwe na zapachy mogą mieć problem z wytrzymaniem w tej masce przez zalecane 10-20min
Skład:
Water, Glycerin, Butylene Glycol, Alcohol, Panthenol, Betaine, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Pinus Densiflora Leaf Extract, Thuja Orientalis Extract, Chamaecyparis Obtusa Leaf Extract, Chlorphenesin, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Xanthan Gum, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Coptis Japonica Root Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Caprylyl Glycol, 1,2-Hexanediol, Dipotassium Glycyrrhizate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium, Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Carbomer, Arginine, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Acorus Calamus Root Extract, Perilla Ocymoides Leaf Extract, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, PEG-10 Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Polyglutamic Acid, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/Leaf Oil

Działanie: Maskę stosowałam, kiedy moja skóra była wrażliwa i podrażniona zbyt mocnym peelingiem, więc obawiałam się trochę alkoholu na 4-tym miejscu w składzie. Na szczęście nic złego się nie stało, a wręcz przeciwnie - moja skóra została ukojona, uspokojona, zniknęły zaczerwienia, skóra była nawilżona, gładka. Maska spełniła wszystkie obietnice producenta w zakresie łagodzenia i ukojenia skóry.


Moja ocena: 6- (minus ze względu na silny zapach)





Do masek o działaniu oczyszczającym i rozjaśniającym cerę użyto białej, ultracienkiej mikrofibry. Jest to bardzo przyjemny w noszeniu materiał, jedwabisty i luksusowy, trochę śliski w dotyku. Dzięki idealnemu dopasowaniu i przyleganiu do skóry aktywne składniki z maski są szybciej i równo wchłaniane przez skórę. Maski są jednoczęściowe, a w opakowaniu chroni ją sztywna, plastikowana osłona. Z samym użyciem nie ma problemu, ze wszystkich testowanych przeze mnie masek Solution to właśnie maski z mikrofibry najłatwiej było nałożyć i dopasować, a maska trzyma się twarzy jak druga skóra. Jest to zdecydowanie mój ulubiony rodzaj materiału!


Brightening

Od producenta:
Jedwabista i luksusowa maska idealnie przylegająca do twarzy pełna składników rozjaśniających i przywracających młodzieńczy blask, tj. glutathione, niacinamide oraz α-bisabolol, które w widoczny sposób rozjaśniają i wyrównują odcień skóry.
Esencja:
Mleczna, lekka, lejąca, szybko wchłaniająca się, nie pozostawia lepkiej warstwy, jest jej bardzo dużo, w opakowaniu zostaje jej jeszcze na kilka dni stosowania na twarz (30g).
Zapach:
Lekki, nie przeszkadza w stosowaniu
Skład:
Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Niacinamide, Dipropylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Trehalose, Stearic Acid, Allantoin, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Sodium Hyaluronate, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltodextrin, Sodium Starch Octenylsuccinate, Silica, Glutathione, Bisabolol, Sorbitan Sesquioleate, Glyceryl Stearate, Polysorbate 60, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Triethanolamine, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin,
Phenoxyethanol

Działanie: Niestety, oprócz nawilżenia skóry nie zauważyłam nic więcej, ani blasku, ani rozjaśnienia. Szkoda, bo to bardzo przyjemna maska zrobiona z mojego ulubionego materiału. Jeśli potraktujemy ją jako maskę odświeżająco - nawilżającą, będzie OK, jednak nie spełnia obietnic producenta w zakresie rozjaśnienia cery, a to jej główne zadanie.

Moja ocena: 3


Clearing

Od producenta:
Jedwabista maska przeznaczona do cer problemowych, z trądzikiem i z plamami pigmentacyjnymi. Zawiera składniki wyrównujące koloryt cery (glutathionei kontrolujące nadmiar sebum (salicylic acid, tea tree oil, niacinamide) . Łagodzi zaczerwienia i podrażnienia skóry trądzikowej, pozostawia skórę czystą i ogranicza powstawanie wyprysków.
Esencja:
lekka, lejąca, przeźroczysta, ilość średnia (27g), wystarcza na posmarowanie twarzy przed maską, po zdjęciu maski pozostawia lepką warstwę, którą trzeba wklepać w skórę (wchłania się całkowicie po ok. 10min).
Zapach:
typowy zapach olejku z drzewa herbacianego, na szczęście nie jest bardzo silny i szybko się ulatnia
Skład:
Water, Glycerin, Niacinamide, Glycereth-26, Sodium Hyaluronate, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltodextrin, Sodium Starch Octenylsuccinate, Silica, Trehalose, Hydroxyethyl Urea, Betaine, Erythritol, Glutathione, PEG/PPG-17/6 Copolymer, Butylene Glycol, PEG-14M, Allantoin, Xanthan Gum, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Salicylic Acid, Disodium EDTA, Carbomer, Triethanolamine, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol

Działanie: przez cały czas używania maska daje efekt chłodzenia na twarzy, co jest bardzo przyjemne, niestety po zdjęciu efekty nie są spektakularne - cera co prawda jest gładsza, jaśniejsza i wyraźnie odświeżona, ale u mnie to wszystko. Myślę, że maska ma większe szanse sprawdzić się na cerach trądzikowych, z zaczerwienieniami i z przebarwieniami potrądzikowymi.


Moja ocena: 4- 





Do maski bąblującej użyto czarnej płachty bawełnianej, która jest cienka, dobrze przylegająca, porowata. Dopasowanie jest bardzo dobre, otwory pasujące do mojej twarzy, cała maska nie jest ani za duża, ani za mała, dobrze się trzyma i nie zsuwa się.


Porecting

Od producenta:
Bąbelkująca maska węglowa, która oczyszcza i minimalizuje widoczność porów. Zawiera węgiel oraz oczyszczające składniki o właściwościach absorbujących, reguluje nadprodukcję sebum, wzmacnia elastyczność skóry i nadaje jej młodszy wygląd.
Esencja:
Mleczna, lejąca, dość duża ilość (28g). Po zdjęciu maski resztki esencji wchłaniają się szybko, chociaż delikatne wklepanie jest wskazane i zostaje trochę klejącej warstwy, która całkowicie znika po ok. 10min.
Zapach:
Słabo wyczuwalny, nie przeszkadza w użytkowaniu
Skład:
Water, Methylpropanediol, Glycerin, Ethyl Perfluoroisobutyl Ether, Ethyl Perfluorobutyl Ether, Sapindus Mukorossi Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rhus Semialata Gall Extract, Althaea Rosea Flower Extract, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Melaleuca Viridiflora Leaf Oil, Iris Ensata Extract, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Asparagus Officinalis Stem Extract, Eucalyptus Globulus Leaf Extract, Acrylates Copolymer, Betaine, Hydroxyacetophenone, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Tromethamine, Dimethicone, Allantoin, Laureth-7,1,2-Hexanediol, Ethylhexylglycerin, Adenosine, Butylene Glycol, Polyglyceryl-10 Stearate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Hydrogenated Lecithin, Propanediol, Lecithin, Pistacia Lentiscus (Mastic) Gum, Butyl Avocadate, Maltodextrin,Calcium Gluconate, Gluconolactone, Propyl Gallate, Caffeine, Alcohol, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Działanie: Nie oczekujcie, że ta maseczka da efekt piany porównywalny do np. maski Elizavecca. Podczas trzymania maski słychać ciche pękanie bąbelków i czuć bardzo delikatne mrowienie, a na zewnątrz pojawia się warstwa delikatnej pianki i to jedynie na czole i na policzkach. Mimo wszystko maska działa - pory są oczyszczone, przez co wyglądają na mniejsze, cera jest wygładzona, powierzchnia wyrównana, skóra jest elastyczna i lepiej wygląda. Niestety, zaskórniki otwarte jak były, tak są - nie widzę tu żadnej poprawy. Obietnice producenta uważam za spełnione w dużym stopniu.

Moja ocena: 5-





Podsumowując: Solution bardzo udana linia masek, prawie wszystkie działają super i spełniają obietnice producenta. Dużym rozczarowaniem okazały się dla mnie maski Brightening i Clearing zwłaszcza, że są zrobione z mojego ulubionego materiału - cienkiej mikrofibry. Myślę, że często będę wracać do masek: Firming, Soothing Hydra oraz Porecting.


Linia Solution dostępna jest w Sephorze, więc jeśli już testowałyście, to dajcie znać, jakie macie doświadczenia. Ciekawa jestem, jak te maski sprawdziły się na innych cerach, niż moja!


Po ciekawe wskazówki i triki pomocne przy stosowaniu masek zajrzyjcie do posta:
10 SUPER SPOSOBÓW NA WZMOCNIENIE DZIAŁANIA MASEK W PŁACHCIE

Pozdrowienia
Magda






17 komentarzy:

  1. Bardzo pomocny post! Tym bardziej, że teraz jestem z dala od koreańskich i azjatyckich dóbr :(

    OdpowiedzUsuń
  2. hydrasolution muszę w końcu zużyć i wypróbować, za to ta na pory mnie zaciekawiła, muszę się rozejrzeć przy kolejnym zamówieniu za nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się po niej spodziewałam takiej dużej piany, a tu jedynie była mini pianka. Ale działa OK.

      Usuń
  3. Ja również uważam, że to dobre maski, choć cena w Sephorze trochę zawyżona, bo efekty są krótkotrwałe. Mam podobne odczucia do Twoich co do masek Brightening i Clearing, ale w odróżnieniu od Ciebie mnie nie bardzo przypadły do gustu ze względu na materiał - zdecydowanie wolę te cienkiej celulozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta milutka mikrofibra jest najfajniejsza :) Bardzo dobrze działają te maski żelowe, ale założenie ich to niezła zabawa!

      Usuń
  4. Ale się Kociamberku napracowałaś, dziękuję za bardzo przydatne informacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana, namaskowałam się za wszystkie czasy!

      Usuń
  5. To sie nazywa porządna recenzja! *_* Wspaniale opisane i wyjaśnione. Ja masek w płachcie mam cała szufladę xdd Co myślisz o trzymaniu ich w lodówce tak jak robią to czasem Koreanki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dziewczyny :* U mnie też cała szuflada masek i cały czas przybywa!
      Ja tez lubię przed użyciem włożyć maskę do lodówki, to super sposób zwłaszcza latem.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawie opisałaś, bardzo przydatny post. Jeśli chodzi o maski koreańskie, jestem jeszcze zielona, więc chętnie tu wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam książeczkę z maseczkami, zaraz sobie jakąś zapodam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Z ciekawości muszę sobie zerknąć ile kosztują te maseczki w Sephora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaję mi się, że nie wszystkie maski z tej serii są dostępne w Sephora. Ja miałam wersję Brightening i byłam z niej na tyle zadowolona, że następnego dnia wrzuciłam do koszyka kilka innych wersji. Maska rozjaśniająca na mojej cerze świetnie się sprawdziła, bo pozostawiła skórę nawilżoną, gładką i jedwabistą. Może nie było jakiegoś efektu "wow" jeżeli chodzi o rozjaśnianie, ale ja bym tej masce dała mocne 4+ a nawet 5- ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger