Prosty sposób na nawilżenie ciała po zimie

+ mini recenzje dwóch produktów do ciała


Wiecie, że w pielęgnacji ciała możemy używać tych samych trików, co w pielęgnacji twarzy? Dziś w ramach przygotowania ciała do wiosny przedstawiam mój sposób na szybkie przywrócenie do formy przesuszonej skóry wraz z mini recenzjami dwóch ciekawych produktów. Nie jest to nic odkrywczego, ale sama się zdziwiłam jak dobrze działa. Zapraszam!

 




Przyznaję uczciwie - zaniedbałam skórę ciała przez zimę, nie chciało mi się smarować balsamami, czy masłami, bo zaraz po prysznicu najbardziej lubię wskoczyć pod ciepłą kołdrę :). Niestety takie postępowanie doprowadziło do przesuszenia skóry przede wszystkim na łydkach, kolanach, łokciach, czyli w typowych suchych miejscach. Postanowiłam więc zastosować prosty sposób znany z z pielęgnacji twarzy, polegający na użyciu najpierw lekkiego kosmetyku mocno nawilżającego, a następnie zamknięcie tego nawilżenia bardziej treściwym kremem/balsamem. Jak sprawdziła się ta metoda i czego używam?






Krok 1: nawilżenie

Snail Soothing Gel, The Saem 

To lekki żel bardzo podobny do popularnych żeli aloesowych, z tą różnicą, że jest to mieszanka żelu aloesowego z filtratem śluzu ślimaka i z nawilżającą gliceryną (to trzy pierwsze składniki). Ponad to zawiera 22 roślinne ekstrakty: ziołowe, z kwiatów, korzeni, liści, owoców (poniżej znajdziecie link do analizy składu). Ma postać przeźroczystego żelu / lekkiej galaretki, bez zapachu, zapakowany jest w duży, plastikowy słoiczek. Jest łatwy w użyciu, bo szybko się wchłania i nie zostawia żadnej warstwy, a mimo tego skóra jest od razu wyraźnie nawilżona. Ma właściwości łagodzące i przyspiesza gojenie wyprysków i ranek, poprawia gładkość i elastyczność skóry. Stosuję go na całe ciało oraz na twarz, zwłaszcza kiedy jakiś kosmetyk mnie podrażni lub przesuszy. Polecam go każdemu, kto pyta o najlepszy żel z aloesem :) 



Cena za 300ml ok. 10USD, dostępny na Amazonie, ebay'u.

Analiza składu Soothing Gel w COSDNA




Krok 2: natłuszcznie

Jeju camellia butter body oil cream, Innisfree

To ciekawy kosmetyk: producent określa go jako produkt 2w1, który zawiera krem i olej. Jest lekki, ale treściwy, dobrze nawilża i odżywia. Nie zostawia tłustej warstwy, ale jest wyczuwalny na skórze (zostawia takie nieco silikonowe wykończenie). Szybko się wchłania i łatwo go wmasować w skórę. Dzięki dodatkowi masła z nasion kamelii dobrze nawilża i łagodzi. Nie zawiera sztucznych barwników i zapachów, oleju mineralnego, składników pochodzenia zwierzęcego. 200ml słoiczek jest ładny i poręczny. Nie przepadam jednak za zapachem tego kremu, jest intensywnie kwiatowy i dla mnie po prostu za mocny.



Cena 200ml od 11 do ok. 20USD, w zależności od sklepu. Dostępny w zagranicznych sklepach internetowych, na Amazonie, ebay'u.




Zastosowanie najpierw lekkiego żelu nawilżającego, a na to balsamu przyniosło natychmiastowe rezultaty - skóra odżyła, jest gładka i nawilżona. Raz w tygodniu robię pod prysznicem masaż turecką rękawicą kesa, żeby usunąć martwy naskórek i... z niecierpliwością czekam na wiosnę!

W Polsce z wyborem balsamu, lotionu, czy masła do ciała nie powinno być problemu, bo sklepowe półki wręcz się pod nimi uginają. Żele aloesowe też są łatwo dostępne, do najbardziej popularnych należą te z Gorvity, Floslek czy Equilibra. Z żeli koreańskich największym powodzeniem cieszy się Holika Holika, ale jeśli będziecie mieć okazję - koniecznie kupcie ślimakowy żel z The Saem!


Dajcie znać jakie macie sposoby na przygotowanie ciała do wiosny i lata. Stosujecie żel aloesowy?

Pozdrowienia,
Magda



16 komentarzy:

  1. Jeju camellia brzmi kusząco ;) Ja póki co o balsamowaniu pamiętam a z Ciebie to ładny był leniuszek ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bo zimno w łazience i nie chce mi się smarować :)))

      Usuń
  2. Nigdy w życiu nie próbowałam takiego sposobu na ciało! Świetny pomysł.
    Ja też się trochę leniłam ostatnio z balsamowaniem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybciutko działa i zabiera tylko trochę więcej czasu, niż zwykły balsam.

      Usuń
  3. O mam ten żel aloesowo-slimakowy - właśnie go otworzyłam i zużyłam do maseczki glinkowej :) Kupiłam na iherbie za niecałe 30 zł Kupiłam też z Nature Republic żel aloesowy ale jeszcze nie otwierałam. To fajny pomysł z takim dwufazowym nawilżaniem, tylko muszę wymyślić co na ten żel można by nałożyć :)
    Ja zaczęłam intensywniej używać peelingów ;) ale też zimową porą mam mniejszą ochotę na balsamowanie itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę się wziąć za peeling, bo dawno nie robiłam!
      A żel polecam każdemu! Nature Rep jest z alkoholem i ponoć szczypie, jak są na skórze jakieś ranki, itp.

      Usuń
    2. O to ciekawe z tym Nature Rep, nie otwieram go póki co, ten bedę zużywać, a mam jeszcze końcówkę z Gorvity :) i skorzystałam, a jakże ;), z Twojej propozycji - snaliowy żelek plus balsam z palmers :)

      Usuń
  4. Też zaniedbałam swoje ciało zimą, muszę w końcu o nie zadbać, chociaż na razie nieciekawą mamy wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już ładne słoneczko + smog, niestety :(

      Usuń
  5. Mi identycznie jak Tobie nie chce się po kąpieli kremować ciała ale niestety w ten sposób moja skóra jest w gorszej kondycji. Bardzo interesujące kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze wyjście, to stosować delikatne płyny do kąpieli / pod prysznic z olejkami, ale tu w Korei ciężko coś takiego znaleźć!

      Usuń
  6. Ten żel ze ślimoka śmiesznie wygląda, za to na innisfree już bym się chętnie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe połączenie. Zachęciłaś mnie do wypróbowania tych produktów. Mam nadzieję że efekty będą natychmiastowe i satysfakcjonujące. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy sposób i nawet dosyć logiczny :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dodatkowo w celu nawilżenia uwielbiam dodawać do kąpieli rożnego rodzaju olejki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przesuszyłam skórę bo po prostu za mało wody piłam. Teraz założyliśmy filtr redox fitaqua i mam łatwy dostęp do smacznej i zdrowej wody :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger