Święta i Nowy Rok na Filipinach


Witajcie w Nowym Roku! Dziś kilka (obiecanych) słów i dużo zdjęć z naszego świątecznego wyjazdu. Święta i nowy rok postanowiliśmy spędzić nietypowo i zamiast do Polski wyjechaliśmy na Filipiny! Jest to niesamowity kraj-archipelag, który składa się z 7107 pięknych wysp, ale ze względu na swoje położenie narażone są one na częste trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i tajfuny. Mimo pięknej przyrody mieszkańcy nie mają więc łatwo. Zapraszam na zdjęcia i trochę wspomnień!




Czy warto było jechać w czasie świąt i nowego roku? 

Warto - bo zawsze warto gdzieś jechać, zobaczyć coś nowego i poznać nową kulturę. Jednak z typowo turystycznego punktu widzenia - nie zobaczyliśmy kilku miejsc, bo były po prostu zamknięte. Dlatego postanowiliśmy, że nie będziemy już wyjeżdżać w okresie świątecznym w miejsca, gdzie jest tak dużo do zobaczenia.

Największy zawód?

- Jedzenie! Jest to dla nas zawsze jeden z ważniejszych punktów programu i na Filipinach byliśmy trochę zawiedzeni. Je się tam przede wszystkim drób i wieprzowinę, ale żadna z potraw jakoś nie podbiła naszych żołądków. Sytuację ratowały ryby z grilla w nadmorskich miejscowościach - świeża rybka prosto z morza, to jest to!

- Obchody świąt Bożego Narodzenia - mieliśmy nadzieję na huczne i kolorowe obchody świąt i nawet pojechaliśmy specjalnie do miasta, w którym (wg informacji znalezionych w internecie) te obchody są najciekawsze w całym kraju i co? I nic - niewiele się działo, albo to my nie trafiliśmy w odpowiednie miejsca.

Najmilej wspominam?

- Ludzi! Kontrast po przylocie na Filipiny z Korei był ogromny! Koreańczycy są uprzejmi, ale raczej chłodni w kontaktach, nie odezwą się sami, nie uśmiechną, nie przeproszą. Na Filipinach jest dokładnie odwrotnie: ludzie uśmiechnięci, oferujący pomoc (bez oczekiwania zapłaty), chętnie wdający się w pogawędki np. w sklepie.

- Przyrodę! Przepiękna, bujna, zielona roślinność, przepyszne mango, ananasy i banany, piękne morze, plaże i rafy koralowe. Niezapomniane zachody słońca. Cudo!

Najgorzej wspominam?

- Bieda, całe rodziny żyjące dosłownie na chodniku, żebrzące dzieci, dużo śmieci, brud. Kilka dni spędziliśmy na zupełnie nieturystycznej wyspie, gdzie było to szczególnie zauważalne i dość przygnębiające. Trochę mi Filipiny przypominały Indie pod tym względem.


Zapraszam na zdjęcia!

Gorszej choinki i stajenki nie widziałam...
Butelki po Mountain Dew

A ta z plastikowych resztek

Mały tarsier na wyspie Bohol

Czekoladowe wzgórza

Quadem pojeździłam :)

Tarasy ryżowe

Młody ryż

Ryż po zebraniu
 


Brak drogi, prąd tylko wieczorem, zasięgu komórkowego też brak - ale Żubrówka jest!

Na desery pyszne owoce

Happy New Year!


Sezon na mango - nie mogliśmy trafić lepiej!


Wszystkie kolory morza:







Wyspa - helikopter

Piękna plaża i duże fale, ciężko wejść


Motyl prosto z morza


Selfie na wulkanie Pinatubo

Z jednej strony ciężko było wracać do zimowej Korei, ale z drugiej - cieszyliśmy się już na powrót do cywilizacji :)


Pozdrowienia
Magda


17 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :) Też tak mam, że "własna kultura" jest tym, do czego chcę wracać. Raz byliśmy z mężem we Włoszech przez miesiąc, a dwa razy na Bałkanach (raz 3 tygodnie, raz 2 tygodnie) i za każdym razem z ulgą wracam do Polski, bo z czasem ta inność męczy... Zasmucająca jest ta bieda na Filipinach, przykro się patrzy na takie rzeczy jako turysta, który na chwilę przyjechał, a zaraz sobie pojedzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu zawsze najlepiej, a zwłaszcza we własnym łóżku i pod własnym prysznicem! :)
      Filipińczycy nie mają łatwo, bardzo często mają różne naturalne katastrofy, ale i tak chodzą uśmiechnięci. Tylko się od nich uczyć podejścia do życia!

      Usuń
  2. Widoki zapierające dech w piersiach. Całkiem inny Świat niż ten nasz europejski. Mimo że jest tam bieda to zazdroszczę tym ludziom tego że nie ma takiej pogoni za pieniędzmi jak u nas...
    Mają spokojniejsze życie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno mają całkiem inny tryb życia - są bardzo biedni, ale wszyscy uśmiechnięci, przyjaźni, nie gonią tak, jak my...

      Usuń
  3. Zazdroszczę! ^^ sama chętnie by tym się wybrała na taką wycieczkę. Swoją drogą ten motyl z morza robi wrażenie :oo

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękne te widoki! Warto zwiedzać ;)
    Ja nie wiem czy wytrzymałabym widok dzieci mieszkających na chodniku ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto, a z biedą niestety w wielu krajach człowiek spotyka się oko w oko, bo u nas w Polsce aż tak jej nie widać...

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia :)
    Stajenki są, ale faktycznie paskudne :)
    To zdjęcie, jak idziesz z dziećmi - magiczne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie wyjazdy są dobre, bo zmieniają trochę spojrzenie życie i świat. Też uważam, że warto podróżować i czerpać z tego jak najwięcej się da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia i nieziemskie widoki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowne zdjęcia i bardzo ciekawy wpis! :)
    Od niedawna inspiruję się koreańskimi tajnikami dbania o urodę i coś czuję, że pokocham ten Twój blog! Z pewnością będę tu często zaglądać :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger