Moja koreańska whishlista


W ostatnim poście podzieliłam się z Wami listą moich ulubionych blogów o tematyce asian beauty (klik). Przeglądając recenzje i czytając nieraz bardzo entuzjastyczne opisy działania niektórych kosmetyków, nie mogłam się oprzeć i zaczęłam tworzyć swoją listę zakupów. Kilka słów na temat poszczególnych kosmetyków znajdziecie poniżej.



Przede wszystkim muszę bardzo się pilnować, żeby znowu nie wpaść w niekontrolowany zakupoholizm, dlatego staram się uwzględnić tylko te produkty, które są mi w tej chwili potrzebne, a nie myśleć o całej reszcie.


Kończący się właśnie, ulubiony żel do mycia twarzy Cleanance z Avene chcę zamienić na dwa produkty i tym samym wprowadzić podwójne oczyszczanie cery, zwłaszcza wieczorem. Dlatego planuję kupić olejek myjący oraz żel o niskim ph (o tym, dlaczego jest ważne, aby myć twarz produktami o niskim ph planuję napisać niedługo post). Dobrych olejków myjących jest na rynku wiele, ja kupię olejek z Innisfree wersję jabłkową lub z zieloną herbatą, a do tego żel Low ph good morning z COSRX.


Od kilku tygodni nie mam już kremu pod oczy, zamierzam kupić albo krem Mizon albo COSRX, bo zależy mi na zawartości takich składników, jak ceramidy, propolis, śluz ze ślimaka.






Lato w Seulu nie jest łatwą porą w pielęgnacji cery przetłuszczającej się, jest bardzo ciepło i wilgotno, skóra produkuje nadmiar sebum i szybko się błyszczy. Aktualnie używany przeze mnie zestaw kremów Algorithm Dr Irena Eris jest zbyt ciężki i mam wrażenie, że się pod nim duszę, dlatego poszukuję lekkiego nawilżacza do cer tłustych i wybiorę coś z serii green tea marki Innisfree.


Ostatni zakup to esencja lub ampułka, czyli taka dodatkowa porcja dobroci dla skóry. Moja esencja rozjaśniająca od Hada Labo właśnie się skończyła (recenzja się pisze) i teraz zależy mi na działaniu przeciwtrądzikowym, oczyszczającym i obkurczającym rozszerzone pory, tonującym skórę. Ponad to chcę wprowadzić do pielęgnacji jakiś produkt anti-aging, nawilżający, ujędrniający, wyrównujący koloryt i w ogóle wszystkorobiący :). Po przeczytaniu wielu recenzji oraz dyskusji na reddit.com chcę kupić Leejiham Tea Tree Essence, oraz wybrać pomiędzy Leejiham Vita Propolis lub Benton Snail Bee High Content Essence.


I to już wszystko na mojej liście. Część zakupów została niedawno zrobiona, część jeszcze nie. Dałam się skusić promocji na maski w płachcie i kupiłam ich kilka sporo, ale to taki rodzaj kosmetyku, który się szybko zużywa :).


Czy coś zainteresowało Was szczególnie? A może znacie, któryś z tych kosmetyków? Dajcie też znać, czy macie ochotę na post z nowościami.

Pozdrowienia,
Magda



22 komentarze:

  1. Same ciekaw propozycje, aż się samemu che mieć ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to czekam na posta z nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na kremy pod oczy też mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam umiejętność trwania w postanowieniu i kupowanie tylko tego, co potrzebne :)
    Wszystko fajnie się zapowiada, zupełnie nic nie znam, więc ciekawość duża!

    I jak się Wam mieszka?? Pierwsze emocje i nerwy opadły? Pudła rozpakowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę poszalałam z maseczkami w płachcie (ach te promocje ;)), ale generalnie trzymam się planu! Mieszka się bardzo dobrze, oprócz pogody (aktualnie upały) i faktu, że nasze rzeczy wciąż nie dopłynęły - mają dotrzeć pod koniec miesiąca.

      Usuń
    2. To jest świetny powód, żeby kupić parę nowych, niezbędnych w domu rzeczy, skoro poprzednich jeszcze nie ma :DD
      Niecierpliwie czekam na zdjęcia :)

      Usuń
  5. Będę śledzić wpisy jak już przygarniesz te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nic, ale też mam ochotę na koreańskie kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bentona mam, jest świetny, dobrze jest go nałożyć grubą warstwą i na to bawełniany płat na 15 min i mamy własną maskę. Takie suche płaty są na aliexpress/ebay za parę dolarów, 100 sztuk. Polecam też żel aloesowy i piankę aloesową holika holika, 98% aloesu. Zamiast kremu pod oczy dobre są płatki skin79 ze śluzu ślimaka, cena chyba podobna do tego kremu mizona (chociaż efg w składzie kusi). Innisfree o którym piszesz jest słaby, to już lepiej działa olejek AZS ziaja pod prysznic. Zresztą, wiele tych azjatyckich olejków ma trochę syfu w składzie. Ten akurat niekoniecznie ale cena jest wg mnie niewspółmierna, szkoda kasy, serio, lepiej kupić jakąś lepszą esencję z drożdżami albo ze sfermentowanych kwiatów/ryżu a olejek jakiś tańszy. Leejiham jest w porządku, tea tree akurat nie miałam ale ta z propolisem jest całkiem dobra jako baza pod kolejne serum, samodzielnie działa odwrotnie od zamierzonego celu i wyciąga wodę z naskórka.
    COSRX darzę szczerą niechęcią i nigdy w życiu nie zamienilabym Avene na niego. Zresztą z tego co wiem Cleanance ma lepsze ph dla skóry bo neutralne w kierunku kwaśnego, bardzo niskie wcale nie jest dla niej takie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za takie szczegółowe informacje! Takie kapsułki z czystą maską bawełnianą widziałam w Watsons w Turcji, ale nie kupiłam, a tu w Seulu nie mam blisko ich sklepu. Płatki pod oczy kupię, te z Tony Moly też są polecane - masz jakieś doświadczenia z nimi? Jeśli chodzi o olejki - to zgadzam się, ciężko znaleźć taki bez dodatkowej chemii w składzie (Biochemia Urody i ich olejki rządzą!), ale raz kozie śmierć - Innisfree jabłkowy już kupiłam i zaczęłam używać. A COSRX i ich żel jest tak wielkim hitem ab community, same pieśni pochwalne na jego cześć czytam - jesteś pierwszą osobą, od której słyszę coś negatywnego. Jak wreszcie przypłyną nasze rzeczy sprawdzę paskiem lakmusowym jego ph - w połączeniu z wodą wcale nie musi być bardzo niskie (jeśli woda okaże się raczej zasadowa). Na pewno będę jeszcze o tym pisać.
      Bentona zamówiłam i czekam <3

      Usuń
  8. Tez mam ochotę na jakąś koreańska esencję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. po przeczytaniu książki " Sekrety urody Koreanek" zamieniłabym wszystkie swoje produkty, które mam w domu na te azjatyckie, więc na widok pierwszego zdjęcia serce mi mocniej zabiło i zrobiło mi się gorąco, opowiedz o wszystkich kosmetykach (koreańskich), których będziesz używała, będę czytała z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, zbieraj kasę, poluj na promocje lotnicze i przylatuj do mnie z pustą walizką :)

      Usuń
  10. Moją miloscią są maski w plachcie i żel aloesowy. Opowiem Ci wiecej we wtorek ;)

    Buziaki ! Trzymaj sie tam w tym gorącym Seoulu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym wprowadziła taką azjatycką pielęgnacje, ale jakoś mi nie po drodze. Muszę się tym bliżej zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam wprowadzenie podwójnego oczyszczania, efekty są szybko widoczne :) A krem z mizon pod oczy mam i mogę z całą śmiałością dać swoją rekomendację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wprowadziłam i jestem zadowolona, a na krem jednak zdecydowałam się z CosRX - jest miodowo-ceramidowy, więc mam nadzieję, że będzie równie dobry.

      Usuń
  13. Ja nie mogę się zdecydować jaką esencję chciałabym mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, znam ten problem, sama nie wiedziałam co wybrać!

      Usuń
  14. Benton Snail Bee High Content Essence - miałam i polecam, ale jesli chodzi o porowanie produktow to nie pomoge :D Benton ma bardzo fajna konsystencje, moja skora jest zdecydowanie bardziej miekka i gładka nie wspominajac juz o nawilzeniu. Zauwazylam znaczna roznice jesli chodzi o rozswietlenie, moja cera po prostu wyglada na odzywiona i nigdy nie byla w tak dobrej kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu tego wpisu już zdążyłam kupić i zużyć esencję Bentona :) Lubiłam ją, konsystencja i nawilżenie fajne, ale niestety rozświetlenia żadnego nie zauważyłam :(

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger