Koreańskie nowości i moja rutyna pielęgnacyjna


W ostatnim poście o koreańskiej rutynie pielęgnacyjnej w obrazkach* obiecałam, że pokażę Wam moją pielęgnację i kosmetyki, których używam. A tak się złożyło, że po przylocie do Korei musiałam uzupełnić kosmetyczne braki i przy okazji nie mogłam się oprzeć kilku promocjom :), więc dzisiejszy wpis to również prezentacja nowości (do wszystkich kosmetyków oznaczonych gwiazdką znajdziecie link pod koniec tego posta). Zróbcie więc sobie kawę lub herbatę, bo post wyszedł długi i zapraszam!



Małe przypomnienie z poprzedniego posta* - cała rutyna pielęgnacyjna i kolejność stosowania kosmetyków, wygląda tak:
















A oto moja pielęgnacja:




Do dwuetapowego oczyszczania używam olejku Innisfree Apple juicy cleansing oil oraz żelu Cosrx Low ph morning cleanser. Koreańskich olejków myjących byłam bardzo ciekawa, ale rozczarował mnie ich skład - albo bazują na parafinie, albo są bardzo napakowane chemią. Przejrzałam składy różnych olejków w wielu sklepach, ale nie znalazłam nic godnego uwagi o w miarę prostym i naturalnym składzie. W końcu zdecydowałam się na Innisfree, bo po prostu bardzo, bardzo chciałam mieć koreański olejek. Trochę głupie, prawda? Dlatego polecam raczej olejki dostępne w Polsce, np. świetne olejki z Biochemii Urody czy Ziaja Ulga (a jeszcze lepiej zrobić sobie własny olejek DIY - emulgatory dostępne są w chyba wszystkich sklepach z półproduktami).

Żel myjący wybrałam pod wpływem wielu pozytywnych recenzji na blogach i kanałach YouTube. Cosrx Low ph morning cleanser, jak sama nazwa wskazuje, ma niskie ph, nie przesusza skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Świetnie przygotowuje cerę na przyjęcie kosmetyków, które wymagają niskiego ph - jak serum z wit C lub preparaty z kwasem BHA. Polecam!

Rano stosuję jedynie żel Cosrx, a wieczorem pełne dwuetapowe oczyszczanie.








Po oczyszczeniu twarzy warto przetrzeć ją tonikiem wyrównującym poziom ph, lub delikatnie go obniżającym. Pomimo stosowania żelu Cosrx nie pomijam tego kroku i stosuję tonik Bielenda Super power mezo tonik (seria zielona). Przeznaczony dla cery z niedoskonałościami zawiera niskie stężenia kwasów AHA i przywraca skórze właściwe ph. Wśród miłośniczek kosmetyków koreańskich popularne są toniki Mizon - Tonik peelinujący z kwasami AHA* albo Cosrx AHA/BHA Clarifying treatment toner*. Ja jednak zdecydowanie wolę Bielendę, która kosztuje 12zł zamiast 60-70zł (Cosrx/Mizon). Wcześniej stosowałam tonik Lirene z serii Wybielanie (zawiera 2% kwasu migdałowego) i również byłam zadowolona.


Na tak przygotowaną cerę rano stosuję serum z witaminą C, które pięknie wygładza skórę i rozjaśnia przebarwienia, a efekty są bardzo szybko widoczne. I znowu jest to produkt polski - LIQ CC Serum Rich, z którego jestem bardzo zadowolona! Wersja rich ma większą zawartość witaminy E, która nie tylko stabilizuje witaminę C, ale też opóźnia procesy starzenia się skóry. Nie polecam Wam zamawiać przez internet bardzo popularnego w Korei serum OST Pure Vitamin C20 Serum* - chociaż zbiera same pozytywne recenzje i nie jest drogie, nigdy nie wiadomo w jakich warunkach będzie transportowane i w jaki sposób długi transport (zwłaszcza latem) wpłynie na niestabilną wit. C. W Polsce możecie kupić serum LIQ (wersja light i rich), serum Auriga (drogie, ale dobre), serum Ava Aktywator młodości z wit C (u mnie efekty znacznie słabsze niż po Liq i Auriga) lub kilka rodzajów serum w Biochemii Urody.

Jesienią zamienię serum z wit. C na produkty z kwasami, ale na razie ze względu na bardzo mocne słońce - żadnych kwasów nie stosuję.





Tutaj troszkę poszalałam zakupowo i przyznaję, że spokojnie mogłabym się obyć z mniejszą ilością kosmetyków. Same wiecie jak to jest - nowy kraj, super kosmetyki, promocje, obniżki, itp. - ciężko przejść obojętnie :)

Najpierw odczekuję ok. 15-20 min, aby serum z witaminą C zdążyło dobrze się wchłonąć (serum z wit. C stosuję jedynie rano), a następnie przecieram lub wklepuję w twarz toner Hada Labo*. Jest to mocno nawilżający płyn z dużą zawartością kwasu hialuronowego oraz ze składnikami rozjaśniającymi cerę. Szybko się wchłania i po nim mogę użyć jednego z serum / ampułek:

LeeJeeHam (LJH) Propolis Ampoule* - ampułka o wspaniałym składzie: 50% ekstrakt z propolisu, 20% witaminy, 26% ekstrakt z wąkroty azjatyckiej i oczaru. Jej zadaniem jest rewitalizacja skóry, nawilżenie, rozjaśnienie, wygładzenie, wyrównanie kolorytu. Wystarczy użycie niewielkiej ilości samodzielnie lub dodanie np. do lotionu lub kremu, aby skóra wyglądała na młodszą, gładszą i wypoczętą. I tak właśnie ją stosuję: albo kropelkę samodzielnie w okolice oczu lub 1-2 krople mieszam na dłoni z tonerem Hada Labo i taką mieszankę wklepuję w całą twarz. Używam jej codziennie.



Po użyciu tonera Hada Labo i propolisowej ampułki stosuję albo LeeJeeHam (LJH) Tea Tree 90 Essence*, albo Benton Snail Bee High Content Essence*. Tych dwóch produktów używam zamiennie, np. jeśli rano użyłam produktu LJH, to Bentona użyję wieczorem i odwrotnie.

LeeJeeHam (LJH) Tea Tree 90 Essence - to bardzo lekki kosmetyk z 90% zawartością ekstraktu z drzewa herbacianego, przeznaczony dla skóry delikatnej, podrażnionej, z problemami trądzikowymi. Ma za zadanie nawilżyć oraz ukoić i załagodzić ostre zmiany zapalne. Przeczytałam chyba kilkadziesiąt super pozytywnych opinii o tym produkcie i mając nadzieję, że pomoże mi ograniczyć mocne przetłuszczanie cery w gorącym i wilgotnym klimacie Seulu - kupiłam. Na pewno nie jest to zły kosmetyk, ale po prostu nie dla mnie - nie mam trądziku, czerwonych zmian, wyprysków, itp., więc nie widzę jego działania. Po skończeniu tej buteleczki przejdę na produkt z zawartością kwasów.

Benton Snail Bee High Content Essence - to kolejny super oceniany kosmetyk. Zawartość ekstraktu ze śluzu ślimaka, jadu pszczelego, oligopeptydów, kwasu salicylowego, soku z aloesu oraz beta-glukanu i betainy czyni go produktem idealnym dla cer dojrzałych i przetłuszczających się. Ma postać przeźroczystego żelu, szybko się wchłania, ogranicza produkcję sebum, wygładza, nawilża, ujędrnia skórę. Jestem na tak i polecam!


Również na tym etapie pielęgnacji możecie śmiało używać produktów dostępnych lub wyprodukowanych w Polsce. Z tańszych a dobrych polecam Ava Laboratorium Aktywator Młodości (kilka różnych rodzajów, ja lubię peptydowe), Bielendę, Tołpę, serum od Babuszki Agafii lub Planeta Organica. Z droższych mamy Yonelle, Kiehl's, Estee Lauder, Clinique. Wybór jest ogromny!

Maski w płachcie
Wydawać by się mogło, że skóra po takiej pielęgnacji dostała już bardzo dużo cennych składników i że już wystarczy. A jednak dopiero po etapie serum/esencji nakładamy maskę w płachcie, która przyspieszy wchłanianie składników aktywnych z kosmetyków nałożonych wcześniej, ale też dostarczy dodatkowych dobroci z esencji, którą jest nasączona. Pisałam już w poprzednim poście, że maski w płachcie są naprawdę tanie w Korei, ich ceny zaczynają się od ok. 3zł za sztukę, ale bardzo często sprzedawane są w promocjach typu 5+5 gratis lub 10+10 gratis, co dodatkowo obniża cenę.



Ja też skorzystałam już z kilku promocji i mam mały zapas maseczek :). Staram się używać 1-2 masek na tydzień, nakładam je wieczorem po oczyszczeniu, tonizowaniu i serum/ampułce, trzymam ok. 45min  (podczas wieczornego seansu serialowego). Po zdjęciu maski wklepuję delikatnie pozostałą esencję. Dotychczas trafiłam na jedną świetną maskę, po której widziałam genialny efekt - jest to maska żelowa Shingmulnara Melting Essence Hydrogel Mask z miętą, którą przed nałożeniem schładza się w lodówce. W odróżnieniu od masek z materiału - zrobiona jest ona z przeźroczystego żelu, wyobraźcie sobie żelka-miśka rozwałkowanego na cieniutką maskę, nawilżonego esencją. Ciężko to nałożyć na twarz, ucieka z rąk i na początku trochę "pływa" po twarzy. Jednak po zdjęciu moja cera była gładziutka, jasna, nawilżona, bez kurzych łapek, 10 lat młodsza! Jak na razie to jedyna maska, po której zaobserwowałam taki efekt!







Kolejny krok to kosmetyk emolientowy, emulsja lub krem, który stworzy barierę i nie dopuści do ucieczki cennych składników. Stosuję osobny krem pod oczy oraz lotion na resztę twarzy. Nie muszą to być produkty napakowane składnikami aktywnymi, raczej lekkie, zatrzymujące w skórze wszystko to, co już dostała w poprzednich krokach (na anglojęzycznych blogach używa się określenia to seal the moisture) .



Cosrx Honey Ceramide Eye Cream
* - lekki i przyjemny w użyciu krem, szybko się wchłania, nie obciąża delikatnej skóry wokół oczu, nawilża. Jego głównym składnikiem jest ekstrakt z miodu, ale zawiera też kilka składników anti-aging (co prawda pod koniec składu).

Innisfree Green tea balancing lotion* - to właściwie mleczko, a nie krem. Ma lejącą konsystencję, szybko się wchłania, nie lepi się i nie zostawia tłustej warstwy. Jest napakowane roślinnymi ekstraktami, nie zawiera silikonów i parafiny, przeznaczone do cer problematycznych, przetłuszczających się. Ma ładny, świeży zapach.






Mój ostatni krok w pielęgnacji porannej to zastosowanie kremu z wysokim filtrem. Przy mojej bardzo skłonnej do przebarwień cerze, filtr 50 to konieczność. W Polsce kupiłam krem Avene Emulsion SPF50+, czyli emulsję o bardzo wysokiej ochronie z efektem dry-touch. Zdecydowałam się na nią, bo nie było już na półce ani Antheliosa LRP, ani Vichy Capital Soleil, czyli moich ulubionych kremów z wysokim filtrem, idealnych do cer tłustych. Niestety, Avene nie dołączy do grona ulubieńców - jest gęsty, zostawia na twarzy wyczuwalny film z białą poświatą, ale muszę mu oddać uczciwie - dobrze chroni i to jest najważniejsze!



Przecież miało być mało!
To fakt, trochę się rozpisałam, chciałam przybliżyć Wam stosowane przeze mnie produkty. Poza tym cała opisana powyżej rutyna, to jest moje maksimum, wszystko co aktualnie posiadam, ale to nie znaczy, że za każdym razem to wszystko stosuję. Podsumowując - co robię:

1. Oczyszczanie
Dwuetapowe, olejek i żel - wieczorem
Tylko żel - rano

2. Produkty aktywne
Rano - tonik Bielenda + serum z wit. C (nie każdego dnia)
Wieczorem - nic (ale jesienią pojawią się w tym miejscu kwasy)

3. Toner, esencja, serum
Toner Hada Labo zmieszany z kroplą ampułki z propolisu
Do wyboru - albo serum Benton, albo LJH Tea Tree
Maseczka - zazwyczaj raz w tygodniu

4. Emulsje
Krem pod oczy
Lotion na całą twarz

5. Filtr
Avene - rano (nie stosuję, jeśli wiem, że nie będę wychodzić z domu)


Wracając do grafiki z kolejnością produktów: jeśli zaznaczę na niej wszystkie moje kosmetyki, czyli taką pielęgnację na 100%, z użyciem każdego kroku, to wygląda to tak:




Natomiast pielęgnacja uproszczona, kiedy odpuszczam sobie poranne serum z wit C i wieczorną maskę, wygląda tak:




A oto wszystkie moje kosmetyki razem. Dużo? Dla niektórych tak, dla niektórych nie. Mam koleżanki, które nie stosują pielęgnacji azjatyckiej, a ich kosmetyczne zbiory są przynajmniej 2x większe :)



Mojej cerze świetnie służy taka warstwowa pielęgnacja - kosmetyki są lekkie, ale pełne składników aktywnych, dobrane do moich potrzeb, uzupełniają się nawzajem. Przy modnym ostatnio minimalizmie, w tym kosmetycznym, warto zdać sobie sprawę, że nie wszystkim będzie służyć używanie jedynie kremu (tak samo jak nie wszystkim będzie odpowiadać pielęgnacja azjatycka). Bardzo polecam post Ewy z bloga Mademoiselle Eve* o obraniu swojej pielęgnacyjnej drogi. Ewa jak zwykle świetnie tłumaczy u kogo sprawdzi się minimalizm, a u kogo pielęgnacja warstwowa, jakie przyniesie korzyści, jakich kosmetyków używać. Warto przeczytać!



Ciekawa jestem co sądzicie o takiej pielęgnacji? Macie ochotę spróbować? A może już ją stosujecie? Dajcie znać w komentarzach!


Teraz planuję mały odpoczynek od kosmetyków na blogu, bo następny post będzie o moich wrażeniach z mieszkania w Seulu - właśnie minął pierwszy miesiąc od naszego przylotu! Zapraszam też do obserwowania mojego konta na Instagramie, gdzie znajdziecie dużo zdjęć z codziennego życia w Korei.


Pozdrawiam Was serdecznie,

Magda



Przydatne linki (w tekście oznaczone są gwiazdką *):

Posty:
Koreańska rutyna pielęgnacyjna w obrazkach
Hada Labo - japońskie kosmetyki rozjaśniające
Post Ewy - Obierz swoją pielęgnacyjną drogę

Produkty:
Mizon Tonik peelingujący z kwasami AHA
Cosrx AHA/BHA Clarifying treatment toner
OST Pure Vitamin C20 Serum
LeeJeeHam (LJH) Propolis Ampoule
LeeJeeHam (LJH) Tea Tree 90 Essence
Benton Snail Bee High Content Essence
Cosrx Honey Ceramide Eye Cream
Innisfree Green tea balancing lotion

25 komentarzy:

  1. Zawstydzasz mnie tym postem,bo tak słabo o nią dbam ,jakoś latem zawsze minimalizuje nakładane kosmetyki ale teraz na jesień już mam zaplanowaną kuracje z kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już czekam na jesień i na kwasy, zawsze bardzo dobrze robią mojej skórze!

      Usuń
  2. Mi niestety azjatycka pielęgnacja nie służy. Moja tłusta, trądzikowa cera nie lubi mieć na sobie tylko produktów na raz i staram się w tym temacie zachować minimalizm. Ostatnio pisałam o masce na noc LIQ C, a od dziś zaczynam testować to różowe serum dla cer normalnych i mieszanych. Może akurat się sprawdzi. Krem z filtrem od Avene ja akurat bardzo lubię, choć faktycznie jest gęsty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię Vichy, a Anthelios na drugim miejscu. Ciekawa jestem, jak to serum się sprawdzi u Ciebie!

      Usuń
  3. W moim przypadku już nie raz okazało się, że mniej znaczy więcej. Ogólnie moja pielęgnacja wygląda podobnie, ale nie stosuje codziennie wszystkich etapów. Fajnie się czytało i przypomniałaś mi, że muszę kupić jakiś tonik z kwasem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ja też każdego dnia nie przechodzę tych wszystkich etapów, raczej w ramach "dopieszczania" cery, a najbardziej lubię te różne serum i ampułki :)

      Usuń
  4. Raz, że zazdroszczę wyjazdu do Korei (skupiam się tylko na plusach); dwa, że jakbym była na Twoim miejscu to oszalałabym na punkcie zakupów, bo przede wszystkim wiadomo, że to co kupujesz jest w 100% oryginalne..
    Pielęgnacja wygląda świetnie, z pewnością można coś podpatrzeć! I nie koniecznie trzeba kupować z Azji, jak pisałaś.
    Mam nadzieję, że będziesz publikować wiele postów z Seulu, kosmetycznych i nie :)
    Pozdrawiam,
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie jest łatwo wytrzymać w sklepie ;)))
      Od poniedziałku zaczynam szkołę językową, więc mam nadzieję, że mi czasu starczy na publikowanie!

      Usuń
    2. Też mam taką nadzieję, a nauka języka to, obok możliwości zwiedzania, najlepsza sprawa jaką można robić wyjeżdżając zagranicę!
      Serdecznie pozdrawiam,
      Anka

      Usuń
  5. Ja nie wiedziałam że olejki te ich są akie naszpikowane zawsze myślałam że w ich pielęgnacji sa same dobroci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty - jak wszędzie: są słabe i dobre kosmetyki, trzeba uważać i czytać składy (co łatwe nie jest, bo w większości są po koreańsku)

      Usuń
  6. Staram się dbać o swoją cerę lepiej. Jeszcze daleko mi do takiej pielęgnacji jak Twoja, ale jestem na dobrej drodze :) Od niedawna stosuję LIQ CC w moim przypadku light i jestem nim oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jeszcze nie widziałam negatywnej opinii o serum Liq :)

      Usuń
  7. Super opisana pielęgnacja, od razu widać czarno na białym, jak to wygląda w praktyce :) Dzięki za podlinkowanie do Ewy, już się zabieram za lekturę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Porobiłam sobie notatki.
    Postaram się dopasować kosmetyki, które posiadam do tych kategorii.
    Zobaczymy jak to zacznie działać na moją cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona! Najważniejsze to dopasowywać pielęgnację do potrzeb, np. jak u nas są wielkie upały, to ja redukuję trochę ilość używanych kosmetyków, bo to za dużo dla mojej cery.

      Usuń
  9. Też mam ochotę na myjący olejek azjatycki, masz racje, wszyscy je chwalą, więc zdziwiłaś mnie nienaturalnym składem, myślałam że są bio :) Najważniejsze to dobrać pielęgnacje, która się uzupełnia w działaniu, wtedy efekty są najlepsze!
    Na kosmetyki Mizon mam ogromną chrapkę, a z toników ( naturalnych i niedrogich ) polecam toniki Evree Różany lub hamamilesowy - cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię kosmetyki na bazie olejków z drzewka herbacianego , myślę że ten Mizon przypadłby mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  11. Stosuję ten sam tonik z Bielendy oraz serum LIQ CC (u mnie light) - jest świetne ! Mam wielką ochotę na maski w płachcie i chyba się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiero niedawno trafiłam na bloga więc muszę nadrobić zaległości. Że tak na wstępie zapytam, masz zamiar tam zostać na stałe czy to po prostu jakaś dłuższa podróż ?

    OdpowiedzUsuń
  13. też mam tego Benton Snail Bee Essence - jest super!! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Benton Snail Bee Essence kupiłam mamie w Douglasie na urodziny. Cały czas go wychwala pod niebiosa i wyszukuje nowosci o koreanskich kosmetykach. Link do Twojego bloga bede musiala jej wyslac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślij, wyślij, mam nadzieję, że coś fajnego znajdzie tu dla siebie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger