Maski w płachcie ze śluzem ślimaka - porównanie dwóch masek


Na fali zainteresowania kosmetykami z zawartością śluzu ślimaka postanowiłam wypróbować i porównać dwie maseczki w płachcie: dostępną w Polsce maskę Snail Age Regenerating Multi-step Treatment firmy Purederm  oraz maskę SNAIL z obecnej w Turcji drogerii Watsons. Śluz ślimaka, jako składnik kosmetyczny, opisałam w poprzednim poście (klik), a dziś przedstawię Wam, jak spisał się w praktyce.





Każda maseczka zapakowana jest w osobną saszetkę, a maska z Purederm ma jeszcze dodatkową porcję emulsji (tzw. amupułkę) w osobnej przegródce. Z tyłu opakowania znajdziemy wszystkie niezbędne informacje, tj. obietnice producenta, sposób działania i użycia maski, skład, datę produkcji, itp.



 

 

Maska 3D SNAIL z PUREDERM



W składzie esencji oprócz śluzu znajdziemy nawilżającą betainę i glicerynę, kwas hialuronowy, ekstrakty z portulaki i anyżku. Konserwowana parabenami i alkoholem.

Opisując maseczkę producent skupia się na jej właściwościach anti-aging i podkreśla zalety maski 3D (czyli super dopasowanie). Zaczynamy od nałożenia zawartości ampułki na czystą i przetartą tonikiem twarz, a następnie nakładamy maskę na 15-20 minut. Po tym czasie należy płachtę delikatnie zdjąć, a pozostałości ampułki i esencji z maski wmasować w skórę.

Ja po spojrzeniu na skład ampułki i esencji w masce - zrezygnowałam z tej pierwszej. Dlaczego? W ampułce nie ma śluzu ślimaka (tym składnikiem byłam najbardziej zainteresowana), za to wysoko alkohol, silikon i parafina. W esencji śluz ślimaka znajduje się już na trzecim miejscu w składzie. Odpuściłam więc bez żalu ampułkę i zastosowałam maskę trochę inaczej: na oczyszczoną skórę twarzy nałożyłam grubą warstwę esencji (jest jej dużo w opakowaniu z maską) i na to maseczkę. Trzymałam ok. 30 min.



Moje wrażenia:
- maseczka 3D: płachta jest sklejona z 2 kawałków materiału, przez co łatwo dopasowała się do kształtu nosa i brody, ale przy oczach i na czole trochę odstawała,
- szew biegnie przez środek twarzy, ale nie drażni i nie przeszkadza,
- materiał jest cienki, półprzeźroczysty,
- esencja jest wodnista, lejąca, dość rzadka,
- maska trzymana 30 min nie wyschła,
- po zdjęciu maski esencja długo się wchłania, a skóra jest klejąca,
- działanie: skóra nawilżona, napita od środka, żadnych efektów anty-aging nie zauważyłam,
- maska dostępna w drogeriach HEBE.



Maska SNAIL by Watsons

Producent opisuje nawilżające i rozjaśniające właściwości maski i zapewnia, że działa ona na wiele problemów skórnych. Składniki takie jaki arbutyna, niacynamid i ekstrakt z korzenia koreańskiej morwy rozjaśniają skórę i zapobiegają tworzeniu się ciemnych plam. Po użyciu maseczki skóra odzyskuje energię, elastyczność i nawilżenie.




Jak widzicie na poniższym zdjęciu, maska nie ma całkowitych wycięć na oczy - materiał tworzy coś w rodzaju klapki. Producent nie pisze, czy można go stosować na powieki, więc ja w razie czego nie użyłam maski na oczach, a klapki zostawiłam otwarte.



Moje wrażenia:
- dobrze dopasowana, chociaż otwory na oczy trochę blisko siebie,
- otwory na oczy z klapkami,
- gruby, miły materiał, przypomina flanelę,
- dużo esencji, dość gęstej i żelowej,
- maska trzymana 30 min nie wyschła,
- podczas aplikacji czułam delikatne mrowienie,
- esencja klejąca, nie wchłania się, skóra się lepi,
- działanie: cera nawilżona, napita, jędrna, napita,wygładzona - widać różnicę,
- maska wyraźnie rozjaśnia skórę, ale nie w miejscach piegów, plamek, przebarwień - w efekcie moje ciemne plamy na tle lekko rozjaśnionej cery były bardziej widoczne!
- dostępna tylko w drogeriach Watsons.



kotka Leonarda sprawdziła, czy aby czasem maski nie nadają się do zjedzenia

Znacznie większe wrażenie zrobiła na mnie maska SNAIL z Watsons - cera była po niej pozytywnie odmieniona, a maska mimo braku efektu 3D - lepiej dopasowana. Podobnie jak przy maskach rozjaśniających, o których pisałam tutaj (klik), efekt jest dość krótkotrwały i utrzymuje się około doby.


Macie doświadczenia z produktami ze śluzem ślimaka? Możecie coś polecić? Ja myślę nad kupnem kremu pod oczy Mizon z zawartością tego składnika.


Pozdrawiam,
Magda

11 komentarzy:

  1. nie miałam chyba żadnej maski ze śluzem ślimaka. Nawet nie wiem czy miałam jakikolwiek produkt z nim:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory moja przygoda ze śluzem ślimaka polegała na obecności w kremie bb, teraz mam płatki pod oczy Skin 79 - super i zamwiłam sobie na Ebay jeszcze esencję. Zobaczymy jak się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mimo wszystko po Twoim ostatnim poście troszkę się zniechęciłam do produktów ze ślimaczkami :P Dokładnie, nie wiadomo kto w jaki sposób uzyskuje, powinni o tym powiadać ale kto by się przyznał... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie maseczki z Pure Derm, mają ich duży wybór. Najbardziej polubiłam trio oczyszczające pory, w którym znajduje się maseczka w płachcie... czarna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mnie zaciekawiłaś, muszę się rozejrzeć za taką czarną maską!

      Usuń
  5. ja miałam maskę podobną ale bez ślimaka w składzie. była cudna! na te jakoś nie mam ochoty ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię maseczki w płachcie, bo bezproblemowo się je usuwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! W tradycyjnych maseczkach najbardziej nie lubię ich zmywania.

      Usuń
  7. tiande ma super maseczkę z mucyną ślimaka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo lubię maski w płachcie, ale akurat z zawartością śluzu ze ślimaka jeszcze nie miałam, bardzo mnie kuszą i pewnie niedługo coś zakupię, o kremie pod oczy Mizon też myślałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dwie różne maski z Purederm, ale jeszcze ich nie stosowałam, nie wiem czy pominę ampułkę, bo w sumie alkohol mojej mieszanej, przetłuszczającej się skórze dobrze robi i sprawia, że kosmetyki lepiej wnikają - ciekawa jestem efektu :)
    Bardzo lubię maski w płatach, wiele firm zostawia te " klapki " też właśnie nie wiem, czy dla aplikacji na powieki czy po prostu dla " podwójnej ' porcji składników odżywczych dla delikatnej skory pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger