Kosmetyki w tropiki - podsumowanie


Wróciliśmy! W niedzielę o drugiej w nocy dotarliśmy wreszcie do naszego domu w Izmirze, po 24-godzinnej podróży z Bangkoku. Wciąż jeszcze jestem pod delikatnym wpływem różnicy czasu, zrobiłam już chyba z pięć prań, duże zakupy spożywcze, rozpakowywanie, sprzątanie, itp itd - jak to po wakacjach bywa. Najwyższa już pora odezwać się na blogu, dziś zapraszam Was na krótkie podsumowanie kosmetyczne, relacja i zdjęcia z wyjazdu ukażą się trochę później, kiedy przejrzymy setki zdjęć :)




W poście Kosmetyki w tropiki - Tajlandia pokazałam Wam, jakie produkty zabieram na 2,5 tyg. do tak gorącego i słonecznego kraju, jakim jest Tajlandia. Część okazała się zbędna, kilka było bardzo przydatnych i cieszę się, że je zabrałam. 


Kosmetyki nieużywane


Makijaż - przy upałach sięgających 40st C malowanie mija się z celem! Makijaż zrobiłam jeden raz, więc równie dobrze mogłam zostawić puder, tusz, kolorowe kredki i krem BB w domu. Na szczęście wzięłam tylko kilka sztuk kolorowych produktów, więc za bardzo nie obciążały mojej kosmetyczki. 

Mydełko - wróciło nie używane ani razu, po prostu nie było potrzeby go rozpakowywać. Wszędzie mieliśmy albo mydło, albo żel pod prysznic zapewnione przez hotel.

Pomadka ochronna Alterra - całkiem o niej zapomniałam, nie używałam, bo nie było takiej potrzeby.


Podsumowując: mogłabym całkowicie zrezygnować z zabrania tych produktów, ale nie odchudziło by to znacząco mojej kosmetyczki. 


Szczególnie przydatne

 
Ochrona przeciwsłoneczna - tu nie ma dyskusji i dobry krem z wysokim filtrem do twarzy oraz do ciała, to konieczność. Tradycyjnie Anthelios XL Ultra-light fluid 50+ spisał się bardzo dobrze. Krem ochronny w spray'u Lancaster Sun Sport wrócił prawie pusty, a Lirene Balsam 20SPF używaliśmy już pod koniec podróży.

Niestety, mimo ochrony, zdarzył się wypadek przy pracy: podczas nurkowania z rurką mój mąż spalił sobie tył ud i łydek, bo nie pomyślał, że te obszary też trzeba posmarować filtrem. Bardzo przydatna okazała się wtedy woda różana i żel aloesowy, delikatnie chłodziły i nawilżały czerwoną i gorącą skórę, a po kilku dniach oparzone miejsca smarowałam dodatkowo Cicaplastem

Podwójne oczyszczanie twarzy okazało się hitem - najpierw mycie olejkiem, a potem żelem dobrze usuwało resztki wielu warstw kremu z filtrem, słonej wody, a nawet piasku. Przyjechałam z cerą w całkiem dobrym stanie, bez dodatkowych zanieczyszczeń i niespodzianek. Oba produkty miałam przelane do małych buteleczek, po 30ml na 2,5 tygodniowy wyjazd zupełnie wystarczy.

Lekki krem nawilżający Bioderma był w użytku codziennie, nie tylko do twarzy, ale przydał się też do ciała. Bardzo go polecam, nadaje się do cer mieszanych i tłustych, nie zapycha, dobrze nawilża. 

Żel antybakteryjny do rąk: jeśli planujecie jadać w restauracjach - nie trzeba go zabierać, ale jadając w lokalnych stoiskach, czyli tzw. street food lub na nocnym markecie, taki żel to podstawa - odświeżymy dłonie bez użycia wody. 


Pozostałe kosmetyki to podstawa pielęgnacji: szampon, odżywka, pasta do zębów, dezodorant - dobrze się spisały, tutaj oczywiście z niczego nie dało by się zrezygnować, ale w ramach oszczędności miejsca i redukcji wagi walizki/plecaka - warto zabierać mniejsze pojemności lub przelewać produkty do mniejszych butelek. 


Na zakończenie pokażę Wam jeszcze moje kosmetyczne zakupy, postawiłam na rozjaśniającą linię japońskiej firmy Hada Labo, ale skorzystałam też z bogatej oferty mini produktów (część dla mnie, ale część dla córki, mamy, część na konkurs blogowy). 



Więcej zdjęć i opis tych kosmetyków pojawi się w następnym poście!


Mam nadzieję, że powyższe podsumowanie będzie przydatne przy planowaniu Waszych kosmetyczek przed wakacyjnymi wyjazdami! 


Pozdrowienia,
Magda


14 komentarzy:

  1. Czyli ładnie przemyślałaś wszystko :D Nie mogę sie doczekać relacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      do relacji jeszcze trochę - dużo roboty ze zdjęciami, ale będzie na pewno!

      Usuń
  2. Brawo za organizację! Masz racje, przy czterdziestostopniowym upale makjaż mija się z celem. Biodermę lekką uwielbiam, gościła już u mnie kilka razy i często ją polecam :) Nie znam filtru Anthelios, ale głośno o nim więc zamierzam w tym roku wypróbować - po trzech zużytych emulsjach matujących VICHY. Wraz z początkiem sezonu otworzyłam Avene koloryzującą 50+ i póki co też mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anthelios daje trochę inne wykończenie niż Vichy, bardziej satynowe, a mniej matujące, ale ma nieco wyższy filtr, więc zawsze zabieram go na wyjazdy i jestem zadowolona. A Avene z kolorem miałam kiedyś dawno temu i to był wielki dramat - musiałam się smarować bardzo niewielką ilością kremu, żeby nie wyglądać na 100% tapety, więc ochrona była słaba :/ Mam nadzieję, że teraz jest jakaś nowsza i lepsza wersja tego kremu.

      Usuń
  3. Uwielbiam olejek z nuxe z drobinkami! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje bardzo ładny efekt na skórze, ale jego właściwości odżywcze są dość średnie, ja jestem trochę zawiedziona...

      Usuń
  4. Ja rzadko na wyjazdy w tropiki zabieram kosmetyki do makijażu, nawet w Polsce latem czuję jak tusz mi z rzęs spływa ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę ciekawe zakupy, jestem ciekawa Twojej opinii na temat kosmetyków Hada Labo. Miałam kiedyś lotion i mleczko nawilżające z tej serii, miałam również ten żel-krem z AHA, ale był dla mnie za mocno wysuszający i w końcu zużył go mój mąż. Lotion i mleczko były całkiem w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowałam się na HL po przeczytanie bardzo wielu pozytywnych opinii o serii nawilżającej, sama jestem bardzo ciekawa ich działania :)
      Na pewno będę je opisywać na blogu!

      Usuń
  6. Zazdroszcze wyprawy do Tajlandii. Ten grzebień z TBS uwielbiam. W ogóle widze tu sporo fajnych rzeczy które znam i lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kociamberku super, że wszystko dokładnie przemyślałaś i nie musiałaś dźwigać tony niepotrzebnych kosmetyków hehe
    ja też bardzo lubię ten grzebyk TBS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś albo brałam za mało, albo za dużo, a teraz dzięki blogowi mam ogarnięte, co się przyda, a co nie.
      A grzebyki z TBSu mam dwa - jeden noszę w torebce, drugi siedzi w łazience :)

      Usuń
  8. Nie mogę się doczekać relacji z wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale fajnych, japońskich kosmetyków :)! Czekam na relację z podróży!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger