Zakupy, nowości - koreańskie maski i nie tylko!


Ze świątecznej wizyty w Polsce przywiozłam pół walizki kosmetyków (post świąteczne nowości), więc naiwnie myślałam, że przez długi czas nic nie kupię w Turcji, bo nie będzie takiej potrzeby. Jak się domyślacie, wcale tak nie było - zakupy kosmetyczne robiłam małe, ale za to kilka razy. Zapraszam więc na styczniowo-lutowe nowości, nie tylko kosmetyczne!




Pierwszym zakupem było naturalne mydełko oliwkowo-jałowcowe, kupione na targu bezpośrednio od pana, który takie mydełka wytwarza. Miało służyć głównie mojemu mężowi na jego problemy skórne, ale ja też go używam. Mydełka zostało nam już ok. 1/3, niestety jest bardzo niewygodne w użytkowaniu: rozpuszcza się i maże, ciągnie się i brudzi wszystko dookoła. Działa, ale znacznie słabiej niż nasze pierwsze tureckie mydło - dziegciowe (pokazywałam je tutaj)





Potem przyszła kolej na zafarbowanie włosów. O farbie BioMagic mogłyście już przeczytać w poście o farbach naturalnych i jak wiecie, nie zdobyła ona mojego uznania.




Coraz gorszy stan cery mojej nastoletniej córki był przyczyną zakupu wody rumiankowej. Butelka z atomizerem jest bardzo wygodna i córka używa wody jako toniku po każdym myciu. Jest  zadowolona, widzi poprawę i mniej ropnych wykwitów. Olejek arganowy nakładam od czasu do czasu pod oczy zamiast kremu na noc, a olejek eukaliptusowy służy nam do inhalacji (świetny przy przeziębieniach i katarze).




Podczas pisania postu o szamponach czosnkowych tak się pozytywnie nakręciłam, że kupiłam sobie butelkę takiego szamponu o dobrym składzie (była na promocji za pół ceny, co było dodatkową zachętą :)). Przy okazji do koszyka wpadł naturalny dezodorant Crystal, czyli ałun, który stosujemy i ja, i mąż - jesteśmy zadowoleni.




Kto mnie obserwuje na Instagramie ten wie, że nie potrafię przejść obojętnie obok stoiska z kosmetykami Flormar :). Tym razem kupiłam dwa balsamy do ust z filtrem SPF15, o delikatnych kolorach arbuza (dla córki) i truskawki (dla mnie), oraz kredkę do oczu w kolorze taupe ze złoto-metalicznym wykończeniem.





Płyn micelarny Biolaven zastąpiłam płynem Diadermine High Tolerance, który jest równie szybki i skuteczny w usuwaniu makijażu, ale nie tak łagodny - podczas kuracji Atredermem podrażniał mi cerę (a Biolaven nie!). Przy okazji wzięłam buteleczkę ulubionych kropelek do wysuszania lakieru Nail Art Essence i maskę koreańską w płachcie ze śluzem ślimaka - na wypróbowanie (te maski dostępne są też chyba w Hebe).




Skuszona samymi pozytywnymi recenzjami kupiłam książkę Charlotte Cho "Sekrety urody Koreanek" i właśnie ona spowodowała, że wyszłam z drogerii Watsons z kolejnymi koreańskimi maskami w płachcie i poważnie myślę nad zakupem lotionu i esencji :)





Powoli przygotowuję się / nas do wyjazdu do Tajlandii, o którym napiszę jeszcze kilka słów, stąd bardziej praktyczne zakupy, typu plastry, chusteczki nawilżane, dezodorant, itp. Woda różana będzie spełniać rolę toniku, mgiełki nawilżającej do włosów oraz koić zbyt mocno opaloną skórę. Jak widzicie - kolejne maski do wypróbowania (pocieszam się, że to z powodu 40% obniżki...). Ech, człowiek jest słaby :)




Pokażę Wam jeszcze fajny, choć niekosmetyczny zakup - podkładka pod myszkę w formie notesu. Składa się z 55 kartek, na których można robić różne zapiski, a jak karta się zapełni - odrywamy i mamy następną, czystą pod spodem. W sklepie papierniczym był dość duży wybór wzorów, ja wzięłam taką spokojną, z biedronkami.

jeszcze nie rozpakowana podkładka - notes


To już wszystkie nowości, jak na dwa miesiące, kiedy miałam nic nie kupować, trochę się tego nazbierało. Coś Wam wpadło w oko? Dajcie znać, czy chciałybyście np. zbiorczą recenzje koreańskich masek?


Pozdrowienia,
Magda






25 komentarzy:

  1. Lubię czytać posty z nowościami, zawsze coś wpadnie mi w oko - tym razem maseczka Purederm ze śluzem ślimaka :) Byłam ostatnio w Hebe i kupiłam kolagenowe tej samej firmy, jeszcze nie stosowałam, ale lubię się maseczkować :) Flormar kompletnie nie znam, ale przewijają się na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze czytam takie posty :) Ciekawa jestem, jak się te maseczki sprawdzą, jak na razie widziałam jedną pozytywną recenzję tej ślimakowej. A Flormar to taki tutejszy odpowiednik naszego Inglota, ich stoiska/sklepy wyglądają podobnie - duży wybór, mnóstwo kolorów.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To racja, trochę się przez te 2 miesiące nazbierało!

      Usuń
  3. Zazdroszczę mydła, uwielbiam takie produkty :) I ta podkładka pod myszkę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mydełek to mam tutaj naprawdę duży wybór! Następnym razem kupię też takiego "śmierdziucha", ale gdzieś indziej.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jest fajny, kolorek delikatny, zapach super - jak gdzieś znajdziesz - bierz koniecznie!

      Usuń
  5. Miałam kiedyś taką podkładkę notes - świetna sprawa :) Znów muszę sobie taką sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo wygodny sposób - notatki zawsze pod ręką :)

      Usuń
  6. Wooow, ile cudowności. Pierwszy raz widzę czosnkowy szampon, muszę poczytać bo jestem w tyle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapraszam Cię na mojego posta o tych szamponach :)
      ja właśnie kończę jeden szampon czosnkowy, z którego jestem bardzo zadowolona i niedługo zacznę ten ze zdjęcia

      Usuń
  7. świetne zakupy... zwłaszcza ta podkładka w bieronki super jest:)
    mnie ostatnio wpadł w łapki zestaw Semilaca do robienia hybryd...
    Jestem ciekawa tej maski ze ślimakiem:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i jak Ci idą te hybrydy? coś dawno nie widziałam nic na Insta :)

      Usuń
  8. A mnie zainteresowały kropelki do wysuszania lakieru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo je lubię, szybko działają, a ja nie boję się, że zniszczę świeżo pomalowane paznokcie. Polecam!

      Usuń
  9. Wszystko ciekawe :)
    Przez Ciebie strasznie męczą mnie szampony z czosnkiem :DDDD ale na razie postaram się powściągnąć chuć zakupową, bo mam kilka szamponów na stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź dzielna i na razie nie kupuj! (nie to co ja ;)))

      Usuń
  10. Takie mydła mają to do siebie, że się tak ciągną i rozłażą, ale za to świetnie działają na suchą skórę! Brałabym to, które masz, że hej! :-)

    Taką podkładkę też miałam, chyba nawet 2. Jedną mam nadal, ale nie używam jako podkładkę, bo wzorki i kratki na niej sprawiają, że mysz skacze. Więc u mnie to jednak notesy. :-) Ale pomysł jest fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje w takim razie powinno Ci odpowiadać - bo w tym jego mazaniu widać, że ma dużo zawartości oleju!

      Usuń
  11. Koreańskie kosmetyki mnie nie przekonują. Mam jakieś obawy co do nich ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger