Tydzień po tygodniu z Atredermem - rezultaty


Wczoraj - po prawie sześciu tygodniach stosowania - użyłam Atrederm 0,025% po raz ostatni, więc dziś zapraszam Was na opis moich doświadczeń, używanych kosmetyków pielęgnujących oraz osiągniętych rezultatów. Zanim zaczęłam swoją kurację, sama szukałam tego typu postów z podsumowaniem, więc mam nadzieję, że wpis przyda się wszystkim osobom zastanawiającym się nad stosowaniem Atredermu.






Zanim przejdziemy do opisu moich doświadczeń chcę Wam przypomnieć, że w poście pt. Planujesz kurację Atredermem? wrzuciłam kilka linków do bardzo ciekawych wpisów, które polecam przeczytać przed rozpoczęciem stosowania leku. 


Pierwszy tydzień

Zgodnie z zaleceniami z ulotki stosowałam Atrederm ok. 20-30 min po wieczornym umyciu twarzy. Zaczęłam od aplikacji wacikiem, ale szybko zrezygnowałam z tej metody, bo miałam wrażenie, że  "wypija" on większość płynu i przeszłam na aplikację palcami. 

Rozpoczęłam od systemu 2x2, czyli 2 wieczory z Atre i 2 wieczory odpoczynku. Po pierwszym użyciu moja skóra zareagowała jedynie nieco większą produkcją sebum w nocy, a rano po umyciu była lekko ściągnięta. To samo drugiego ranka, ale już po południu naskórek zaczął pękać i rozpoczęło się łuszczenie. Dzień 3 i 4 to odpoczynek od Atredermu i złuszczanie na całego - najbardziej newralgiczne miejsca to broda, nos i okolice, a spod złuszczonej skóry pokazał się zaróżowiony, świeży naskórek, bardzo wrażliwy. Dzień 5 i 6 - skóra schodziła praktycznie z całej twarzy oprócz czoła, miejsca wokół ust i nosa oraz broda były zaczerwienione i podrażnione, całą twarz miałam w małych, odstających skórkach. Dobrze, że nie trzeba było iść do pracy!

Drugi tydzień

Ze względu na dużą wrażliwość i zaczerwienienie postanowiłam zwolnić i zmieniłam sposób stosowania na 1x co drugi lub trzeci wieczór. Cały czas mocno się łuszczyłam, a do miejsc podrażnionych doszły jeszcze skronie. Zaczerwienienie było najmocniej widoczne na drugi dzień po zastosowaniu leku. 

Trzeci tydzień

Skóra wreszcie zaczęła się przyzwyczajać, nie reagowała już tak mocnym zaczerwieniem i łuszczenie było znacznie mniejsze, dało się opanować i "zaklepać" kremem lub olejkiem. Na drugi dzień po wieczornej aplikacji Atre, miejsca wokół nosa i ust nie robiły się już mocno czerwone i podrażnione, tylko skronie wciąż były zaróżowione i reagowały podrażnieniem.

Czwarty i piąty tydzień

Lek stosowałam co drugi wieczór, nadal się lekko łuszcząc, ale było to łuszczenie bez porównania mniejsze, niż w pierwszych dwóch tygodniach. Lekkie podrażnienie występowało tylko na drugi ranek po zastosowaniu Atre. Można powiedzieć, że skóra trochę się przyzwyczaiła i nie reagowała tak gwałtownie.

Dlaczego przerywam kurację? 

Niecałe sześć tygodni to mało, jak na stosowanie retinoidów, a płynu została mi jeszcze połowa (oczywiście przelewałam go sobie do mniejszej buteleczki, resztę mocno zakręconą przechowując w lodówce), ale muszę już zakończyć moją kurację. Równo za 4 tygodnie wylatujemy na wakacje, a jest to minimalny czas potrzebny skórze na regenerację po tak silnym i uwrażliwiającym leku, jakim jest Atrederm. Słońce Tajlandii mogłoby narobić mi dużo szkód w postaci plam i dodatkowych podrażnień.





Kosmetyki

Przy stosowaniu Atredermu musiałam uprościć moją pielęgnację, która ograniczyła się do kilku kosmetyków:
  • żel Avene - stosowany do porannego i wieczornego mycia, nawet przy silniejszych podrażnieniach na początku kuracji nie powodował szczypania, ani pieczenia skóry,
  • woda termalna Uriage - zawsze po umyciu twarzy żelem spryskiwałam ją tą wodą, bo daje uczucie ulgi i nawilżenia,
  • krem Cicaplast LRP - niezastąpiony w pierwszych dwóch tygodniach, łagodzi i  uspokaja podrażnioną cerę, stosowałam zawsze na drugi dzień po Atre, czasem kilka razy w ciągu dnia; jest dość gęsty i trudno go rozsmarować na podrażnionych miejscach - polecam stosowanie na skórę jeszcze wilgotną od wody termalnej,
  • skwalan i naturalne oleje: lniany, jojoba - świetnie sprawdza się stosowanie czystego oleju, odpowiedniego do cery tłustej; ja najczęściej stosowałam skwalan od razu na wilgotną skórę, jest lekki, szybko się wchłania, łagodzi, nawilża, ma właściwości gojące.
Warto wspomnieć, że wszelkie próby stosowania dotychczasowej pielęgnacji, np. kremu pod oczy, czy kremu nawilżającego, kończyły się u mnie szczypaniem i pieczeniem.


Podsumowanie - rezultaty

1) Niecałe sześć tygodni to jednak za krótko, żeby cieszyć się czystą cerą: mimo widocznego wygładzenia skóry, jedynie policzki są w lepszym stanie niż przed kuracją - zaskórników jest mniej i pory są oczyszczone. Skóra na czole jest nadal dość zanieczyszczona, okolice brody również.

2) Na skuteczne działanie przeciwzmarszczkowe też było za krótko, a wręcz skóra pod oczami jest teraz przesuszona, bardziej się marszczy np. przy uśmiechaniu i przede mną duże zadanie przywrócenia jej do normalnego stanu ("efekt staruszki").

3) Żaden wysyp się u mnie nie pojawił, ale mój trądzik ma postać raczej grudkowo-zaskórnikową, nie mam wyprysków, czy innych czerwonych gul, więc i wysyp mnie oszczędził.

4) Atrederm nie miał żadnego wpływu na rozjaśnienie przebarwień i plamek na skórze - jak były, tak są.


Podobne posty z podsumowaniem kuracji Atredermem



Jeśli pogoda pozwoli i nie będzie bardzo dużego słońca, mam zamiar wrócić do Atredermu w kwietniu, po powrocie z wakacji. 


Dajcie znać, jak sytuacja u Was - stosujecie teraz kuracje kwasami czy retinoidami? A może jeszcze coś innego? Jak efekty?

Pozdrowienia,
Magda



10 komentarzy:

  1. nigdy nie używałam żadnych kwasów, ale szkoda, że nie robiłaś zdjęć - jestem ciekawa efektów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrederm to nie jest preparat z kwasem tylko z retinolem - a konkretnie z tretinoiną, ostry zawodnik (zgadzam się z Anulą poniżej :), a kwasy jak najbardziej polecam Ci wypróbować, oczywiście zaczynając od delikatnych i w słabych stężeniach.

      Usuń
  2. boję się kwasów... raz spróbowałam i to byłkoszmarek... ale jak Tobie służy... choć odważna jesteś, to czemu nie
    Patrzę na to czarno-białe Twoje zdjęcie i podziwiam... ślicznaś:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatnych kwasów to nie ma się co bać, może powinnaś spróbować z czymś innym? A Atrederm to retinoid - czyli mocny retinol, na receptę, dobrze działa i na trądzik, i na zmarszczki :)))
      Dziękuję Ci bardzo Kochana, ciesze się, że wracasz do naszej blogowej "rodzinki" :)

      Usuń
  3. Droga Magdo,

    Stosowałaś Arte pod oczy/ na powieki/ w bezpośredniej okolicy ust?

    Ostatniej zimy byłam u kosmetyczki dwa razy na peelingu kwasowym, tej zimy od ponad 2 miesięcy stosuję 10% krem z kwasem migdałowym od Pharmaceris. Do dwóch tygodni wstecz mnie chyba uczulał, albo twarz mi się czyściła. Teraz jest lepiej, naskórek schodzi tylko czasem, minimalnie, peeling enzymatyczny wystarczy. Mimo, że krem ma takie delikatne działanie złuszczające, zmagam się z przesuszeniem twarzy (skóra mieszana). Używałam kilku kremów, jest średnio, czasem mieszam je z olejem lnianym. Ostatnio często stosuję krem półtłusty.

    Pozdrawiam,
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Anka,
      stosowałam Atre pod oczy i na kurze łapki oraz blisko ust, nie stosowałam na powieki. Najbardziej podrażniła się okolica ust, oczy zniosły to dobrze, ale mam typowy efekt staruszki - tzn bardzo suchą i łatwo marszczącą się skórę, dlatego teraz nie żałuję sobie w te rejony odżywczego kremu oraz stosuję olej arganowy.
      U mnie krem Pharmaceris 10% nie robił nic - smarowałam się regularnie, ale nie było żadnej różnicy, ale ja mam mocno przetłuszczającą się cerę.
      Wydaje mi się, że do pielęgnacji Twojej mieszanej cery powinnaś wprowadzić jeszcze coś nawilżającego, np. po umyciu psikać wodą termalną (ja bardzo lubię Uriage), wmasować ją jak krem i na jeszcze wilgotną skórę zastosować lekki nawilżacz - np. Bioderma Hydrabio Light. Dopiero na to zastosuj olej lniany lub krem półtłusty.
      Pozdrowienia,
      Magda

      Usuń
  4. Sześć tygodni kuracji i jeszcze masz pół butelki? Jak Ty to zrobiłaś?
    Szkoda, że nie zaczęłaś kuracji wcześniej.
    Ja jechałam z Atrederm ostro. Nie odpuszczałam. Ale też moja skóra na ten lek reagowała bardzo dobrze. Jedynie po trzeciej aplikacji, gdy na drugi dzień wstałam rano, to na całej twarzy miałam pełno skórek. I później do końca kuracji zero skórek, nie mówiąc nic o jakimś konkretnym złuszczaniu.
    Pamiętam, że przy drugiej buteleczce 0,05 było tak samo.
    Chyba mam gębę z kamienia.
    Ale pamiętam, że z 2-3 tygodnie po drugiej kuracji byłam na dermokonsultacji u Kosmostologa, gdzie Angelika sprawdzała mi stan mojej skóry i bardzo chwaliła stopień oczyszczenia. Nie miałam żadnych zaskórników.

    Po tych kuracjach moja skóra nigdy już nie wróciła do stanu, który miałam wcześniej.

    A i uważaj na naczynka. Atrederm jest dla nich bezlitosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jak aplikuję palcami, to zużywam o wiele mniej Atre, bo nie wsiąka on w wacik. Niestety - receptę dostałam dopiero podczas wizyty w PL na święta, więc zaczęłam dopiero w styczniu. Teraz mam w planach kupić sobie Atre latem i następnym razem zacząć dużo wcześniej, na jesieni, żeby pociągnąć tak długo, jak Ty!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger