Moja opinia: Estee Lauder Clear Difference BB Creme


Nie spodziewałam się, że polubię krem BB. Po co mi taki ni to podkład, ni to krem, który na dodatek nie zakrywa żadnych przebarwień, ani innych niespodzianek - myślałam. A jednak okazał się całkiem przydatny i z przyjemnością po niego sięgam. Chcecie wiedzieć więcej? Chodźcie!











Krem BB Estee Lauder Clear Difference kupiłam całkiem w ciemno, bez sprawdzania recenzji, czy opinii na blogach. Wybrałam się po podkład EL Double Wear Light na wyprzedaż kosmetyków do siedziby firmy*, ale niestety - jasnych kolorów podkładu już nie było. Jednak skoro już przyszłam i odstałam swoje w kolejce, to postanowiłam coś kupić i w ten sposób trafił do mnie Clear Difference. Swoją tubkę kupiłam na wiosnę, ale przeleżała w szafce aż do późnej jesieni, bo latem jakoś nie widzi mi się nakładanie na krem z wysokim filtrem, który zawsze stosuję, jeszcze innego kremu z filtrem. Bo Estee Lauder to krem z filrem SPF35 i to jeden z punktów, za które go lubię. 



Producent obiecuje nam beztłuszczową, lekką formułę, która nawilża, chroni i koi. Krem ma za zadanie kontrolować wydzielanie sebum, neutralizować zaczerwienienia oraz zamaskować ślady po wypryskach, rozszerzone pory i inne niedoskonałości skóry, dzięki specjalnie opracowanemu zabarwieniu. Krem BB uzupełnia pozostałe produkty z linii Clear Difference zwalczające wypryski. Dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: Light i Medium, a tubka 30ml kosztuje w Sephorze 169zł.



Krem ma ciekawą konsystencję - podczas wyciskania go przez małą dziurkę wydaje się, że jest dość gęsty, ale już podczas rozprowadzania na twarzy czujemy, że jest lekki i aksamitny, gładko sunie po skórze i nie mam problemów z jego równomiernym rozsmarowaniem. 

Kolor Light jest dla mnie w sam raz, zwłaszcza zimą. Odcień jest neutralnie beżowy, w kierunku ciepłego. Clear Difference dobrze współpracuje z tłustą cerą, nie obciąża jej, nie zapycha, nie wchodzi w pory, nie waży się. Matuje na jakieś pół dnia i nie jest to płaski mat, efekt jest bardzo naturalny, nawet lekko świetlisty.



Stopień krycia jest niski, w końcu mamy do czynienia z kremem BB, a nie z podkładem. Clear Difference zapewnia raczej wyrównanie kolorytu, ujednolicenie cery, a nie jej przykrycie. Na poniższym zdjęciu widzicie, że mały pieprzyk jest tylko lekko rozjaśniony, ale wciąż widoczny spod kremu EL.


Przyznaję, że taki delikatny stopień krycia mi odpowiada, a kiedy chcę mocniej przykryć moje przebarwienia, to kilka minut po aplikacji kremu używam albo pudru, albo podkładu mineralnego (cienką warstwę).


Podsumowując: z kremu Estee Lauder Clear Difference BB Creme jestem zadowolona, filtr SPF35 daje mi ochronę zimą, kiedy słońce nie grzeje tak mocno, lub jest schowane za chmurami. Cieszę się, że kupiłam go za pół ceny, ale jeśli możecie polecić jakieś inne (nieco tańsze) kremy BB/CC do cery tłustej, najlepiej z filtrem - będę wdzięczna!
 

Pozdrawiam,
Magda



* Kilka razy w roku w siedzibie firmy Estee Lauder Poland w Warszawie przy ul. Poleczki organizowane są wyprzedaże kosmetyków Estee Lauder, Clinique, Tommy Hilfiger, DKNY, Lab Serries, Michael Kors, GoodSkin Labs w cenach niższych o 40-50% od cen rynkowych. Niektóre moje koleżanki zaopatrują się tam od lat, ja wybrałam się po raz pierwszy. Wszystkie informacje znajdziecie np. na facebook'owym profilu Cosmeticshare.

16 komentarzy:

  1. Przy okazji zakupów jakiś czas temu dostałam kilka próbek i byłam bardzo zadowolona :) Jedyne BB, które mogę Ci polecić to Nude Diora, ale niestety tu cena jest zbliżona do Estee :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Dior na pewno jest dobry, ale cena podobna do EL.

      Usuń
  2. Tego nie używałam, ale właśnie skończyłam BB Day Wear tej firmy i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Day Wear nie znam, ale czytałam kilka recenzji, że DW lepiej się nadaje do normalnej/suchej cery, zgadzasz się z tym?

      Usuń
  3. nigdy nie miałam, dla mnie trochę za drogi ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie wszystkie BB wypadają na za ciemne ;c

    OdpowiedzUsuń
  5. ja kocham cc z bell hypoallergenic, co prawda ma filtr 10 lub 15 (nie pamiętam), ale u mnie spisuje się bosko.
    i tak z wielu powodów nie wierzę w działanie filtrów w podkładach, więc w celu ochrony przed UV stosuję odrębny produkt.
    wracając do bell - jest tani jak barszcz i niesamowicie fajny, jeśli szuka się naturalnego efektu, małego krycia i zdrowego blasku. dodatkowo jest tani jak barszcz, zwłaszcza jak dorwie się go w wyprzedaży -49% za kilkanaście zł. ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do marek typu bell, eveline, essence, wibo, etc. ale ten produkt naprawdę mnie oczarował.;) nawet jak by się nie sprawdził, to nie szkoda tych 15 zł.

    dzięki za info o przecenach, zaraz obadam sprawę na fb!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jeśli jeszcze o tym nie wspomniałam to wiedz, że jest tani jak barszcz! :DD

      Usuń
    2. czytałam sporo pozytywnych opinii o tym cc z bell hypoallergenic, ale coś mi się wydaje, że on niezbyt się nadawał do cer tłustych, które lubią się błyszczeć...? też tak uważasz?

      Usuń
    3. wiesz co, mam cerę normalną w kierunku suchej, więc ciężko mi stwierdzić, ale jeśli rzeczywiście skóra bardzo Ci się przetłuszcza, to może nie być najlepszym wyborem. u mnie się ładnie trzyma aż do demakijażu, ale to inna historia, bo mamy inne cery. Nie wiem jak by się zachowywał po utrwaleniu matującym pudrem, albo zastosowany na bazę...

      Usuń
  6. Nie miałam tego kremu BB, ale częściej sięgam po tego rodzaju produkty niż po podkłady :) Świetnym bebikiem jest Misha, jest polski sklep online - ma kilka kolorów, chyba 5, więc można coś fajnego dobrać i kosztuje 55zl :) Bardzo lubię też BB Skin79 - szczegolnie Orange, który jest zbliżony do europejskich karnacji, ma wysoki filtr 45 :) Aktualnie testuje nowość Krem BB Golden Rose, nie jest zły ale do koreańskich bebikow mu daleko, choć dostępny jest też w kilku odcieniach :)
    Słyszałam wiele dobrego o CC Clinique :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, dzięki za wszystkie przykłady, o koreańskich BB myślałam już od dawna, ale jakoś nigdy się na nie nie zdecydowałam. Myślę, że to byłby dobry zamiennik drogiego EL, więc chyba pora pooglądać, co Misha ma do zaoferowania :)

      Usuń
    2. Ja też długo zwlekałam przed zakupem koreańskich bebików, ale jak już spróbowałam, to dzisiaj mam już ich kilka :) Uważaj, bo to uzależnia ;)

      Usuń
  7. Nie słyszałam o nim, ani o takiej wyprzedaży. Szkoda, że Warszawa tak daleko ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger