Kilka słów o farbach naturalnych i mój kolor po farbie BioMagic


Zapraszam Was na dzisiejszy post o farbowaniu włosów "naturalną" farbą BioMagic oraz o moich przemyśleniach na temat tego typu farb (będzie wyjaśnienie skąd "naturalna" w cudzysłowie) plus kilka ciekawych linków.




Farbę kupiłam w drogerii Watsons i była to jedyna farba wyróżniająca się wśród znanych marek swoim ekologicznym opakowaniem i zapewnieniami producenta. Możemy przeczytać, że farba zawiera certyfikowane składniki organiczne, jest wolna od amoniaku, PPD i resorcinolu, oraz ma w składzie keratynę i olej arganowy. Co ciekawe, każdy kartonik ma naklejony próbnik z kolorem, jeszcze się nie spotkałam z takim rozwiązaniem. Opakowanie i ulotka wyprodukowane są z papieru z recyclingu, a napisy w kolorze zielonym kojarzą się z naturą. Takie to sprytne :)




Zdecydowałam się na kolor 5.0 czyli jasny brąz, bo zależało mi na osiągnięciu naturalnego rezultatu. Zestaw składa się z 6% oksydantu, tubki farby, całkiem dobrych rękawiczek oraz saszetki z szamponem i odżywką, których należy użyć po koloryzacji. Ulotka zawiera informacje w kilku językach, w tym po angielsku, więc nie było problemu ze zrozumieniem. 

Sam proces koloryzacji przebiegł szybko i sprawnie. Po wymieszaniu farba miała zwartą konsystencję, nie uciekała z pędzla i bez problemu nakładało się ją na włosy. Mieszanka miała ciemno różowy kolor i przyjemnie pachniała. Najpierw pofarbowałam odrosty, a po odczekaniu 15 minut nałożyłam farbę na długość, na kolejne 15 minut. Ilość mieszanki była wystarczająca na mojego boba i jeszcze całkiem sporo zostało. Farba ładnie się spłukała, a włosy po zastosowaniu dołączonego zestawu pielęgnacyjnego wyglądały bardzo ładnie (trudno, żeby silikonowy szampon i odżywka dały inny efekt). 

Z koloru byłam całkiem zadowolona - moje rudawe włosy zyskały głęboki odcień brązu chociaż, jak widzicie na zdjęciu, wierzchnia warstwa włosów zachowała trochę rudego połysku. Niestety siwe odrosty słabo złapały kolor - były co prawda trochę przyciemnione, ale wyraźnie jaśniejsze od reszty (podobny efekt osiągałam przy hennie).


Dziś - dwa tygodnie po farbowaniu włosy są lekko jaśniejsze, siwy odrost dużo bardziej widoczny, ale ładnie błyszczą się w słońcu i nie widać żadnych negatywnych konsekwencji farbowania:


Do farby, a właściwie do producenta, mam jedno duże ALE, o którym poniżej. Od kilku lat bliżej interesuję się pielęgnacją włosów i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że farby, aby zadziałać, muszą zawierać różne chemiczne składniki, niekoniecznie przyjazne i dobre dla naszego organizmu. Takim składnikiem jest oczywiście amoniak (pomaga wprowadzić pigment do włosa), którego nie udało się jak na razie zastąpić żadnym naturalnym i mniej szkodliwym związkiem. Farby "bez amoniaku" zawierają jego odmianę - sole amonowe (MEA - monoetyloamina lub AMP - aminomethylpropanol), które gromadzą się we włosach i sieją zniszczenie, chyba że od razu po farbowaniu porządnie i dwukrotnie je umyjemy. Na ten temat powstało już wiele wpisów i osoby zainteresowane odsyłam do ciekawych postów:

Na opakowaniu farby BioMagic producent zapewnia nas, że farba jest wolna od amoniaku, PPD oraz resorcinolu. 

PPD, czyli p-fenylenodiamina, to  pochodna amoniaku, czarny barwnik występujący nie tylko w farbach o ciemnych odcieniach, ale też w barwnikach do tkanin, czy farbie drukarskiej. Może wywołać silne reakcje alergiczne i podrażnienia, wysypki, owrzodzenie skóry głowy, wypadanie włosów i tym podobne przyjemności. Więcej o PPD poczytacie u:

Resorcin lub resorcinol jest z kolei groźnym dla nerek i wątroby składnikiem wielu farb. Jego dopuszczone maksymalne stężenie to 5%, kosmetyki z większą ilością resorcinolu mogą powodować powstanie zmian w kodzie DNA. O resorcinolu poczytacie w:


No i teraz rzut oka na skład farby BioMagic:


Na czerwono podkreśliłam składniki, których wg informacji na pudełku nie ma w farbie. I oto mi chodzi - nie mam pretensji, że farba zawiera chemikalia, zdaję sobie sprawę, że muszą tam być (chociaż barwniki można zastąpić naturalnymi), ale po co kłamać na opakowaniu? 



Oczywiście trzeba zaznaczyć, że skład farby Biomagic jest wyjątkowo bogaty w naturalne oleje, proteiny i ekstrakty (zaznaczone na zielono), co wcale nie jest częste przy tego typu produktach!
 

Na koniec jeszcze jeden link - sprawca mojego zainteresowania "naturalnymi" farbami, czyli recenzja farby Biokap Nutricolor w wydaniu Angel. Warto przeczytać, bo Angel ostro tu pojechała!


Mam nadzieję, że zainteresowałam Was tematem farb "naturalnych" i będziecie wiedzieć, na jakie składniki farby zwracać uwagę. Ja następne farbowanie planuję dopiero na początku kwietnia, chociaż po przygotowaniu tego posta być może się rozmyślę :) Ciekawa jestem Waszych przemyśleń na temat bezpiecznego farbowania, bo nawet lawson okazuje się nie być taki bezpieczny, jak się ogólnie uważa. 


Pozdrawiam,
Magda

23 komentarze:

  1. Ja przestałam farbować po kilku latach totalnego niszczenia delikatnych włosów, bo już nie miałam siły.
    Jeśli kiedyś spowrotem zacznę farbować włosy to mam nadzieję, że coś wymyślą w tej dziedzinie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam biokap. Ukazał się w poście o porażkach roku :)))
    http://naturalnazakupoholiczka.blogspot.com/2013/10/the-best-of-porazki-2012-2013.html
    Daj sobie z nim spokój, szkoda włosów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz farbowałam Biokapem, pominę fakt, że kolor wyszedł zupełnie inny (miał być średni blond - wyszedł czarny, który potem sprał się na rudo), ale już nawet nie pamiętam stanu włosów. Od recenzji Biokapu u Angel otworzyły mi się oczy na farby naturalne!

      Usuń
    2. Ja przez wiele lat farbowałam proszkami (henna, indygo, amla, mieszanki) i tak już mi to zbrzydło, że przez moment przeleciało mi przez głowę farbowanie chemiczne...
      Ale stanęło na herbatint - prawie naturalny :D ale jestem zadowolona. Uważam, że to świetny i całkiem zdrowy kompromis dla mnie i moich włosów :)

      Usuń
    3. Z tego co pamiętam, to Herbatin jako jedna z niewielu farb rzeczywiście nie zawiera resorcinolu, a PPD w małych ilościach (mniej niż dopuszczalne stężenie).

      Usuń
    4. Taka do końca czysta naturalnie nie jest :) ale jestem bardzo zadowolona - zamówiłam już kolejną :D

      Usuń
  3. Nigy nie miałam naturalnej farby do włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam zostanę przy tych wszystkich 'chemicznych' ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A co jest nie tak z lawsonem? Pytam, bo czasem jak mam lekko podrażnionom-przesuszoną skórę głowy to odczuwam pogorszenie tego stanu po hennie, mimo że używam cacarouge Lusha który ma oleje i zawsze dodaję odżywkę do mojej mieszanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coś, że to związek wysoce toksyczny, może uszkadzać nerki, ale oczywiście trzeba by się najeść czystego lawsonu, żeby zaszkodził. Nawet zaczęłam czytać raport - oficjalny dokument unijny - na jego temat, ale się poddałam, bo takim językiem to było napisane...

      Usuń
    2. Ciekawe, przyznam że zdarzyły mi się mdłości i bóle głowy po nałożeniu henny.

      Usuń
  6. Pierwszy raz spotykam się z taką farbą, ale kolor bardzo ładny

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie cierpię takich producenckich sztuczek...

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to jest właśnie z "naturalnymi" kosmetykami, że trzeba umieć czytać ich składy, żeby nie dać się zrobić w bambuko :) Szkoda, że nie każdy wie jak to się robi :/ Podoba mi się pomysł z próbką koloru na opakowaniu, czego zdecydowanie brakuje we wszystkich drogeryjnych farbach. Szkoda tylko, że tak nieładnie oszukują :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie łapanie klient za wszelką cenę - bo a nuż tego nie sprawdzi? A pomysł z kolorem ciekawy, chociaż na pewno droższy do wykonania.

      Usuń
  9. Padłam.
    Mam mocne uczulenie na PPD i chcę zafarbować włosy kiedyś tam. I gdybym zobaczyła ,,PPD free", to bez namysłu kupiłabym właśnie tę farbę. Twój post uratował mnie przed skutkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza jak się człowiek spieszy, to rzut oka na opakowanie - jest PPD free - OK, kupuję. Niestety obawiam się, że ciężko znaleźć farbę bez PPD, a może znasz jakąś i możesz polecić?

      Usuń
    2. Nie, nie znam. Jeszcze nie farbowałam włosów.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger