Nowość do pielęgnacji paznokci Scholl Velvet Smooth - moja opinia


Mikołaj najwyraźniej chce, aby moje paznokcie były zawsze piękne i zadbane, więc pod choinką znalazłam zestaw Scholl Velvet Smooth - Electronic Nail Care System. Jeśli jesteście ciekawe moich wrażeń z używania tego pilnika - zapraszam do lektury!






Kwestie techniczne

W plastikowym opakowaniu (dość twarde i zgrzane po bokach, nie da się go otworzyć bez rozcinania lub rozerwania) znajdziemy pilnik z baterią oraz 3 nakładki. Instrukcja używania (w kilku językach) wydrukowana jest po wewnętrznej stronie kartonika, ale nie trzeba jej zachowywać na później, bo użytkowanie jest banalnie proste.


Urządzenie posiada metalowy bolec, na który należy nałożyć jedną z trzech nakładek dostępnych w zestawie, konstrukcja podobna do elektrycznych szczoteczek do mycia zębów. Przełącznik włącz/wyłącz znajduje się w wygodnym miejscu, dzięki niemu możemy też regulować prędkość drgań - niższa lub wyższa. Jakość wykonania w porządku, chociaż czasem mam problem z dociśnięciem do końca którejś z nakładek.



W zestawie
 
Trzy różne nasadki mają nam pomóc uzyskać zdrowo wyglądające i lśniące paznokcie.
Nakładka numer 1 - do piłowania (niebieska)
Nakładka numer 2 - do wygładzania (miętowa)
Nakładka numer 3 - do polerowania (biała)

Jedynka to typowy pilniczek, jej powierzchnia najbardziej przypomina mi czarne pilniczki z Rossmanna, wersja dla mocnych paznokci (für feste Nägel). Dwójka jest bardzo delikatna, można nią zmatowić powierzchnię paznokcia lub wyrównać brzeg, a trójka to typowa gładka polerka.


Do podstawowego zestawu można dokupić zapasowe nasadki, po jednej sztuce z każdego rodzaju


Jak działa Elektroniczny System Do Pielęgnacji Paznokci?
(bo tak brzmi jego polska nazwa)

Na takiej samej zasadzie jak zwykła szczoteczka elektryczna - metalowy bolec wprawia nasadkę w drgania, a ta przyłożona do paznokcia albo go piłuje, albo wygładza, albo poleruje. 

Jeśli chcę szybko skrócić paznokcie używam nakładki nr 1 i wyższej prędkości, ale już dla nadania im dokładniejszego kształtu - wolę prędkość niższą. Nakładki drugiej używam jedynie do wyrównania brzegów, bo nie matuję powierzchni swoich i tak słabych paznokci. Przy użyciu wyższej prędkości całkiem szybko to idzie. Polerowanie robię sporadycznie, ale jeśli już - to też "na drugim" biegu. 

Podsumowując - wszystko przebiega szybko i sprawnie, a cały zestaw jest przyjemny w użyciu (i ten piękny, niebieski kolor... :)).



Czy są jakieś minusy?

Ano - są dwa:
  1. Zużycie nakładek - producent nie wymyślił tu niczego nowego, nakładki zużywają się jak tradycyjny pilniczek / blok do paznokci, a co gorsza są małe - więc trzeba częściej je wymieniać. Moja nakładka nr 1 - ta do piłowania - już jest mocno biała, po dwóch tygodniach użytkowania.
  2. Cena - bez promocji zestaw podstawowy, czyli pilnik + 3 nakładki, kosztuje w Rossmannie 169,90zł, przed świętami była na niego promocyjna cena 129,90zł, a w sklepach internetowych znajdziecie go od 119zł + wysyłka. Do tego koszt dodatkowych nakładek: 39,90zł Rossmann lub 29,90zł + wysyłka sklepy internetowe.

Czy kupiłabym sobie sama ten zestaw?

Mimo, że z działania jestem zadowolona - to nie.

Jest to ciekawy gadżet, ale pozostaje w sferze gadżetów. Na urządzeniu próżno szukać logo Scholl, pewnie jakaś chińska fabryka z jednej linii zaopatruje w pilniki wielu odbiorców i tym bardziej dziwi mnie tak wysoka cena tego urządzenia. Uważam, że nie warto za niego przepłacać, kiedy dobry pilniczek lub blok / kostkę dostaniemy za kilka złotych i posłuży nam znacznie dłużej. Oczywiście - manicure lub pedicure zrobimy szybciej produktem Scholl Velvet niż tradycyjną metodą, ale jednak nie za tę cenę. 


I co sądzicie o tym produkcie? Lubicie takie techniczne gadżety?Miałyście z nim do czynienia?


Pozdrowienia,
Magda


21 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam doczynienia z nim.Dobrze wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sam w sobie zły nie jest, ale jednak nie za tę cenę

      Usuń
  2. Nie miałam i nie kupię, ta cena odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Radzę sobie ze zwykłym pilniczkiem za kilka-kilkanaście złotych, więc nie mam potrzeby posiadania takiego gadżetu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę drogi no i eksploatacja też nie najtańsza.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też dostałam w prezencie ale gwiazdkowym, jestem z niego zadowolona, mam go ciągle pod ręką i kiedy tylko znajdę chwilkę to z niego korzystam, pewnie sama też bym go nie kupiła, ale ogólnie jestem z niego zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, ja też jestem zadowolona, bo manicure robi się szybko, ale jednak nie kupiłabym go...

      Usuń
  6. znam tą markę, ale używałam tylko kosmetyków i z nich akurat byłam nieziemsko zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak teraz się zastanawiam, że właściwie nie używałam jeszcze żadnego kosmetyku Scholl'a :)

      Usuń
  7. Faktycznie cena do niskich nie nalezy, jednak mimo wszystko fajnie miec taki gadzet, zwlaszcza, kiedy brakuje nam na wszystko czasu ;)Sprawdze czy u nas dostane ten zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - nie można mu odmówić, że przyspiesza cały proces.
      Na pewno u Was też będzie!

      Usuń
  8. Nie używałam nigdy produktów scholl, bo jakoś mnie do siebie nie potrafią przekonać. Mam wrażenie, że to płacenie kilkanaście razy więcej za coś co po prostu porusza się samodzielnie aczkolwiek niewykluczone, że mógłby mnie zachwycić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kiedyś zastanawiałam nad ich tarką do pięt, ale potem mi przeszło, to też może być ciekawe urządzenie!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy blog. Super recenzja! Powiem szczerze że jak za tą cenę proponowałabym lepiej kupić profesjonalna frezarkę.. Napewno lepiej by się sprawdziła... A dla tych którzy nie lubią tego typu gadżetów (między innymi ja) polecam tradycyjny manicure :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatrix! Ja pewnie nie będę kupować tych nakładek, jak skończę to, co mam i pozostanę przy tradycyjnym manicure :)

      Usuń
  10. Zainwestowałam w to urządzenie do stóp. Załuję każdej wydanej na nie złotówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobrze wiedzieć, bo ja chciałam sobie kiedyś to kupić, ale teraz już chyba dam spokój...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger