Przedświąteczne szykowanie miejsca w szafkach - czyli denko :)


Już niedługo przybędzie mi trochę kosmetyków: zrobiłam duże zamówienia w kilku sklepach internetowych i jak znam życie na pewno jeszcze coś wpadnie do koszyka podczas świątecznej wizyty w Polsce (Rossmann i SuperPharm odwiedzę koniecznie :)). Najwyższa więc pora pozbyć się trochę śmieci - zapraszam na denko listpadowo-grudniowe!



Sylveco Kremowy żel do ciała - dobry, naturalny i łagodny produkt, nie wysusza i dzięki niemu mogłam odpuścić sobie używanie balsamu po prysznicu. Jednak niezbyt podobał mi się jego zapach kojarzący się z niedobrym syropem z dzieciństwa :)

Dezodorant Rexona kupowałam kiedyś namiętnie i bardzo lubiłam, ale ta wersja nie spodobała mi się. Działanie jest w porządku, jednak podczas rozpylania dezodorantu tworzy się mocna i dusząca chmura zapachu, co ciężko wytrzymać w małej łazience.

Nacomi Naturalny peeling cukrowy - kawowy: niezły zdzierak! Mielona kawa i cukier oraz naturalne oleje powodują, że produkt nie tylko pięknie pachnie, ale i wspaniale pielęgnuje skórę. Zostawia na niej konkretną olejową warstwę (zwłaszcza pod koniec słoiczka), co nie każdemu może przypaść do gustu.






Efekty mojego farbowania Color&Soin pokazywałam niedawno w poście Włosowa aktualizacja. Mam wrażenie, że farba jeszcze trochę wypłukała się z moich włosów, ale na pewno nie pogorszyła ich kondycji, więc koniec końców trudno mi ją jednoznacznie ocenić.





A tutaj sami ulubieńcy!

Peling Bio Papaya z Biotique to połączenie peelingu enzymatycznego i mechanicznego, świetnie wygładza skórę i pomaga pozbyć się suchych skórek.

Vichy Ideal Soleil SPF50 dla skóry mieszanej - lekki, nietłusty fluid, stosuję go zamiennie z Antheliosem XL z LRP. Nie zapycha, nie bieli, nie błyszczy się i zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniami UV.

Acne-Derm znam i stosuję już od kilku lat, zawsze wtedy kiedy moja cera zaczyna się mocniej przetłuszczać. Niestety nie zauważyłam żadnego działania rozjaśniającego, ale lekkie zwężenie porów, szybsze gojenie się przeróżnych niespodzianek, uspokojenie cery - tak.

Olejek z drzewa herbacianego to mój lek na wszystko - stosuję go na opryszczkę, którą szybko goi i zasusza, na duże podskórne gule, zdarza mi się dodać go do kominka zapachowego, bo ma piękny wyrazisty zapach. Nowa buteleczka już zamówiona!






Krem do rąk milky - lekki, szybko się wchłaniający, jak dla mnie w sam raz na lato i wtedy go głównie stosowałam, bo zimą nie zapewnia wymaganej ochrony i natłuszczenia.

Balea Soft Creme - taki mini kremik do wszystkiego, zużyłam głównie do rąk. Idealny do torebki.

Baza pod cienie Paese - jakoś się nie polubiłyśmy, baza jest dość gęsta, jakby gumowata, ciężko mi było rozprowadzić ją na powiekach bez ich naciągania. Wyrzucam, bo całkiem stwardniała.

Tusz Max Factor 2000 Calorie - klasyk, ale w kolorze Navy. Ładnie pogrubiał rzęsy, kolor nie był mocno widoczny, to bardzo ciemny granat. Jakoś nie zachwycił mnie na tyle, żeby do niego wracać. 






Postanowiłam zużyć trochę próbek i saszetek zalegających w domu. Spodobał mi się krem Norel Mandelic Acid, stosowany na noc nie powodował nadmiernego przetłuszczania, budziłam się z suchą i gładką buzią. Podobnie krem Clarins do cery mieszanej i tłustej, na dzień - przyjemnie pachnący, lekki, szybko się wchłaniał. Natomiast krem BB Ultra Nawilżenie bardziej nada się dla cer normalnych, dla mojej był nieco zbyt ciężki, a jego jasny kolor okazał się zimą trochę za ciemny. Na koniec mandarynkowa sól do kąpieli Isana: pachnie pięknie, tworzy delikatną pianę i delikatnie natłuszcza skórę. 


Tak przedstawiają się zużycia z ostatniego 1,5 miesiąca. Znacie te kosmetyki? Coś Wam wpadło w oko?

Pozdrowienia,
Magda



16 komentarzy:

  1. niesttey nie lubię tego vichy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no patrz, a to mój ulubiony krem z filtrem razem z Antheliosem!

      Usuń
  2. Znam jedynie Max Factor 2000 Calorie, mam wersję czarną i lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz używam czarnej i wydaje mi się, że jest trochę lepsza niż ta granatowa.

      Usuń
  3. Najbardziej wpadł mi w oko peeling Biotique :) Fajne ma opakowanie i w działaniu chyba też niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to mój ulubieniec! W ogóle pomysł z połączeniem obu typu peelingów w 1 produkcie uważam za świetny!

      Usuń
  4. Ciekawy ten krem z kwasem migdałowym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten krem z Claries ale czeka na swoją kolej ;D ta sól z Isany pięknie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja muszę się w końcu wziąć za olejek herbaciany, bo go dosłownie wszyscy wychwalają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię produkty Norela:) Interesują mnie produkty Nacomi- jeszcze nic nie próbowałam i żel pod prysznic z Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ten żel z Sylveco i bardzo go lubiłam. Ten peeling mnie mocno zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje zuzyc :) Nie mialam zadnego z Twoich wydenkowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam sentyment do Color&Soin, odcień 5N to mój idealny kolor ;) No, ale teraz już nie farbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba będzie bliżej się przyjrzeć tym kosmetykom Norel.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger