Wieczorna pielęgnacja cery tłustej i dojrzałej



Po poście o pielęgnacji porannej zapraszam Was dziś na opis schematu pielęgnacji wieczornej oraz na minirecenzje używanych kosmetyków. Jeśli myślicie o wprowadzeniu do Waszej rutyny delikatnych kwasów - to niektóre produkty mogą Was zainteresować!







Na zdjęciach nie ujęłam demakijażu, ostatnio mało się maluję ze względu na tureckie upały (wciąż mamy tu ok. 37st C), ale jak mi się już zdarzy, to używam płynu micelarnego Biolaven to usunięcia tuszu / cieni. Zazwyczaj też dodatkowym wacikiem przemywam całą twarz, aby zmyć resztki podkładu. 
Wieczorne oczyszczanie twarzy zawsze robię przy użyciu żelu i wody, nie potrafię sobie wyobrazić, że można się umyć jedynie wacikiem lub nawilżaną chusteczką (no, ewentualnie w podróży). Ostatnio używany żel Biosiarczkowy się już skończył i aktualnie używam Avene Cleanance - polecanego przez wiele osósb. Żel ten jest bardzo delikatny, nie zawiera siarczanów (SLeS-ów, SLS-óe), dobrze myje i w ogóle nie wyszusza skóry. Jego stosowanie to sama przyjemność dla cery tłustej, która nie powinna być zbyt mocno odtłuszczana, aby nie zareagować w odwecie gwałtownym przetłuszczaniem. Żel ładnie pachnie, praktycznie się nie pieni, duża butla powinna starczyć mi na długo (kupiłam go na promocji za 25zł).
Po umyciu zawsze przecieram twarz tonikiem - przywracając skórze właściwe ph. Kończę już tonik Lirene z serii Wybielanie, który podobnie jak żel Avene kupiłam pod wpływem pozytywnych blogowych recenzji. Jednak mnie tonik jakoś szczególnie nie zachwycił - zawartość kwasu migdałowego okazała się zbyt mała, żeby rozjaśnić posłoneczne plamki i przebarwienia, więc jedna z obietnic producenta nie została spełniona. Pozostałe dwie: oczyszczenie i tonizowanie na plus, ale generalnie nie widzę w tym toniku nic szczególnego i specjalnie pozytywnego dla mojej przyzwyczajonej do kwasów cery. Myślę, że będzie to dobry wybór dla wszystkich rozpoczynających przygodę z kwasami, z cerą normalną / mieszaną. Tonik nie piecze, nie szczypie w oczy, przyjemnie pachnie, delikatnie nawilża (ma w składzie pantenol), ale u mnie nie spowodował efektu wow.



Podczas gdy tonik wysycha sobie na twarzy, ja sięgam po odżywkę do rzęs Bodetko Lash. Kupiłam ją dzięki koleżance z pracy, która ma piękny wahlarz naturalnych rzęs i twierdzi, że to właśnie dzięki tej odżywce. Planuję na jej temat (odżywki, nie koleżanki :)) osobny wpis, ale zdradzę Wam, że nie spodziewałam się u siebie takich efektów!
Po nałożeniu odżywki odczekuję chwilę, aby zdążyła się wchłonąć (zazwyczaj w tym czasie myję zęby) i aplikuję krem z retinolem Redermic R Eyes z La Roche-Posay. Krem już powoli się kończy, ale jest niesamowicie wydajny, wystarczy kropla do rozprowadzenia na dolnej powiece i wokół oka. Pisałam o nim w poście o pielęgnacji okolic oczu, stosowałam go wtedy w połączeniem z serum Ava Peptyd Biomimetyczny i mam wrażenie, że razem z serum działał lepiej i efekty były wyraźnie widoczne. Teraz, stosując krem samodzielnie, efekty są trochę słabsze i często czuję, że sam krem niedostatecznie odżywia delikatną skórę wokół oczu. Działanie retinolu jest jednak widoczne - zmarszczek nie mam wiele i te mniejsze zniknęły. Krem więc polecam - tubka starczyła mi na ponad pół roku, więc cena ok. 100zł nie powinna Was odstraszać.




Kolejny i często u mnie ostatni krok, to słynne serum z Bielendy Super Power Mezo Serum w wersji zielonej, dla cer tłustych. Serum było już recenzowane na tylu blogach, że aż głupio się powtarzać. Jestem zadowolona, już po kilku pierwszych dniach dało się zauważyć różnicę - skóra wyraźnie gładsza i napięta, nie tworzą się nowe zaskórniki, cera się uspokoiła. Serum nie drażni, nie piecze, nie szczypie, pachnie charakterystycznie dla produktów z kwasem migdałowym, jest wydajne, zostawia delikatnie lepką warstwę. No i szklane opakowanie z pipetką dopełnia listę pochwał :). Szkoda tylko, że podobnie jak tonik, niewiele zdziałało w kwestii rozjaśniania. Jak najbardziej polecam wszystkim cerom normalnym, mieszanym, tłustym. Nie jest to produkt bardzo silny, nie oczekujmy po nim złuszczania, tzw. wylinki, serum będzie idealne właśnie teraz: po lecie, jako wstęp do ewentualnych dalszych kuracji z kwasami.

Mimo, że najczęściej moją wieczorną pielęgnację kończę na serum z Bielendy, to od czasu do czasu sięgam po nawilżający krem Neutrogena Visibly Clear. Ma on lekką, beztłuszczową formułę, szybko się wchłania i niejako zamyka cały wieczorny rytuał. Dobrze nawilża i nie obciąża cery. Swoją tubkę kupiłam podczas wizyty w Londynie i chyba w żadnej polskiej drogerii nie widziałam tego kremu. Jeśli jednak szukacie lekkiego nawilżacza do cery przetłuszczającej się - to zapraszam Was na starszy wpis z porównaniem kremów Biodermy i Eucerinu.


I to na tyle - niewiele, ale skutecznie (pomijając kwestię przebarwień). Tych kilka produktów stosowanych systematycznie pozwala mi cieszyć się czystą i gładką cerą, nawet błyszczenie udało się opanować. Następnym krokiem będzie próba rozjaśnienia plamek po słońcu: kupiłam jeszcze w Polsce serum Iwostin na przebarwienia z kwasem glikolowym, ale czekam z jego rozpoczęciem do skończenia serum z Bielendy i do zmiany pogody (Tureckie słońce jeszcze nie pozwala na wprowadzenie mocniejszych kwasów). Znacie to serum? Działa / nie działa?
Mam nadzieję, że wpis przyda się przy planowaniu Waszej wieczornej pielęgnacji i przypomni, że to już czas zacząć myśleć o kwasach lub wprowadzać te delikatniejsze, aby przyzwyczaić skórę. Dajcie znać, czego używacie lub co macie w planach na jesień!
Pozdrowienia,
Magda

29 komentarzy:

  1. Nie znam żadnego z tych produktów ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. NIc nie znam z tych kosmetyków, ale serum z Bielendy na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem sucharek, więc moja wygląda zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to u Ciebie będzie zupełnie inaczej, moje kosmetyki by Ci tylko zaszkodziły....

      Usuń
  4. Kusisz serum z Bielendy :) Moja cera w wakacje miała się dosyć dobrze ale najwyraźniej koniec wolnego jej nie służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kuszę, kuszę - kup :) jest niedrogie i efekty są!

      Usuń
  5. To serum z Bielendy będzie moje tej jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro to serum takie polecane to może i ja wypróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kojarzę ten żel i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. moja cera należy do suchych i po wieczornym umyciu delikatnym żelem konieczny jest krem. do tej pory na noc stosowałam krem z kwasami owocowymi z Iwostinu (tak, w wakacje! :) ) i najpierw byłam zachwycona - skóra miękka, czyściutka, nic nie zapchane, żadnych niespodzianek. jednak pod koniec opakowania znów wyskoczyło kilku nieprzyjaciół - ale za to akurat obwiniam kurację drożdżową ;) co do złuszczenia, to skóra nie schodziła płatami, lekkie przebarwienia pozostały, ale cera była wyraźnie czysta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a zdradzisz nazwę tego kremu z Iwostinu?

      Usuń
    2. był to dokładnie ten krem: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=67270 :)

      Usuń
    3. Dziękuję, może kiedyś wypróbuję!

      Usuń
  9. Mam odżywkę z Bodetko - po 2 miesiącach po umalowaniu rzęs sięgają mi brwi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podobnie :)
      muszę się wreszcie zabrać za porobienie zdjęć, żeby pokazać efekty na blogu!

      Usuń
  10. Czytam kolejną, dobrą opinię na temat tego serum z Bielendy. Chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dobrych opinii o nim jest naprawdę dużo, co widać nawet tutaj w komentarzach.

      Usuń
  11. Na ta wersje iwostinu absolutnie sie nie pisze, ma 12%glikolu- tak tez mial znienawidzony przeze mnie glyco peel a ktory mi masakre na twarzy zrobil. Ale przymierzam sie do wersji reliftin do cery dojrzalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli ja wypróbuję glikol, a Ty - reliftin i podzielimy się wrażeniami :)

      Usuń
  12. Serum Bielendy mam chęć wypróbować, niestety akurat tych wszystkich produktów nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam jedynie krem z La Roche-Posay.

    OdpowiedzUsuń
  14. O, też uważam, że waciki/chusteczki na wieczorne mycie to za mało! Ewentualnie, jak nie mam makijażu, a padam z nóg, ale wtedy czeka mnie porządne oczyszczanie rano.
    Też teraz uzywam delikatnie kwasowego toniku, tego z ziaji, ale w sumie nie zauważam, żeby działał jakoś lepiej niż inne toniki. Chyba tych kwasów musi być bardzo mało.
    Na jesień chciałabym zacząć coś z retinoidami, to obczaję ten krem pod oczy. O i serum z Bielendy też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kremik LRP polecam obczaić, jak jest promocja w SuperPharmie - zamiast stówy kosztuje wtedy ok. 80zł, a wydajność jest świetna.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger