Porównanie 3 szamponów koloryzujących: Palette, Joanna, Delia



Jak spisały się na siwych odrostach?



Można by się zastanawiać, po co komu taka farbująca saszetka: nietrwałe to i po 4-6 myciach nie ma już na głowie ani śladu po kolorze. A jednak - saszetki z szamponem koloryzującym przydają się w kilku przypadkach, więc warto wiedzieć, czym się różnią i którą wybrać. Zapraszam Was na porównanie 3 produktów popularnych marek z szamponem w odcieniach brązu, które ostatnio stosowałam.






Szampon koloryzujący w saszetce przyda się zawsze, kiedy po prostu musisz wyglądać idealnie, a tu:
  • zapomniałaś umówić się do fryzjera, albo Twój fryzjer nie miał akurat wolnych miejsc,
  • zapomniałaś kupić farbę lub przesyłka ze sklepu internetowego się spóźnia,
  • po prostu nie masz czasu na farbowanie lub hennę,
  • nie chcesz farbować trwale, a tylko odświeżyć kolor i dodać blasku włosom,
  • zapuszczasz włosy w naturalnym kolorze i chcesz zatrzeć granicę pomiędzy częścią farbowaną a odrostem.

Takich lub podobnych sytuacji można by zapewne wymienić jeszcze kilka, mnie dotyczy punkt ostatni: w poście Farbować, czy nie farbować zdradziłam, że mam ochotę zobaczyć, jak wyglądam w moim naturalnym kolorze. Och, gdyby tak dało się to zrobić bez żmudnego zapuszczania i odrostów! Nic z tego, mam już ok. 5cm odrostu z widocznymi siwymi nitkami, a po drodze zdażyło się kilka ważnych spotkań i ślub w rodzinie - kto chciałby pokazywać się na takich uroczystościach z odrostami? Właśnie na takie przypadki szampon koloryzujący z saszetki jest de best!


Używałam produktów trzech firm w ciemnych odcieniach brązu:
  1. Joanna Multi Effect Color 010 Kasztanowy Brąz
  2. Palette Instant Color 17 Średni Brąz
  3. Delia Cameleo Szampon Koloryzujący 3.0 Ciemny Brąz



Cechy wspólne wszystkich używanych przeze mnie saszetek:
  • są to szampony koloryzujące, nie zawierają amoniaku ani środków utleniających, barwnik po prostu osiada na włosie, z którego jest stopniowo wymywany w ciągu ok. 4 - 8 myć,
  • w związku z powyższym - wszystkie ładnie pachną,
  • stosujemy je na wilgotne włosy, zaraz po umyciu ich szamponem,
  • można nakładać je fryzjerskim grzebieniem do farb albo po prostu wycisnąć z saszetki na rękę i wmasować we włosy,
  • nie przesuszają i nie niszczą włosów,
  • są łatwo dostępne i niedrogie (1 saszetka - kilka zł).

A czym różnią się poszczególne produkty i który polecam?

Najsłabsza okazała się Joanna Multi Effect Color 010 Kasztanowy Brąz (do 4-8 myć):
- siwe włosy pokryła wybiórczo -  tzn. niektóre delikatnie złapały kolor (miały kolor rudawy), a inne po prostu zostały siwe, przez co były widoczne,
- ze wszystkich trzech saszetek najkrócej wytrzymała na mojej głowie, po tygodniu (a myję włosy co drugi dzień) nie było już po niej ani śladu,
ALE
- kolor był ładny, prawdziwy głęboki kasztanowy brąz,
- 35g farby spokojnie starczyło na odrosty i dało się przeciągnąć po długości.


Drugie miejsce przyznaję Delia Cameleo Szampon Koloryzujący 3.0 Ciemny Brąz (do 4-6 myć):
- lepsze pokrycie siwych włosów, niż dawała Joanna, ale kolor i tak złapał je nieco słabiej, przez co były trochę jaśniejsze na tle pozostałych włosów,
- ciemny brąz, beż żadnych dodatkowych refleksów, ładny, głęboki,
- jest to saszetka o największej pojemności ze wszystkich testowanych, bo aż 40ml, które mi wystarczyło na zafarbowanie całej głowy (bob do ramion),
- kolor zmył się po ok. 1,5 tygodnia, czyli zgodnie z obietnicą producenta, ale podczas wymywania pokazały się fioletowy tony - szczególnie na siwych nitkach.


Zwycięzcą zostaje stary dobry Palette Instant Color 17 Średni Brąz (do 6-8 myć):
- najlepsze pokrycie siwych włosów, chociaż nie tak idealne jak przy tradycyjnym farbowaniu,
- piękny kolor - obietnica producenta "żywe, pełne blasku kolory" jak najbardziej spełniona,
- włosy błyszczące i gładkie - tylko po użyciu Palette rodzina i znajomi pytali, co robiłam z włosami, przy pozostałych saszetkach - nikt nie zauważył,
-  kolor zmył się po ok. 2 tygodniach,
ALE
- saszetka jest tragicznie mała, tylko 25ml, co starczy jedynie na odrosty, na mojego boba trzeba zużyć 2 szt, a na dłuższe włosy - pewnie ze 3 - 4 szt, przez to farbowanie Palette wychodzi najdrożej.





Mam nadzieję, że pomogłam tym z Was, które planują użyć saszetki koloryzującej lub jeszcze się nad tym zastanawiają. 

Jeśli też od czasu do czasu sięgacie po takie produkty  - podzielcie się proszę Waszymi doświadczeniami w komentarzu!


Pozdrawiam,
Magda

18 komentarzy:

  1. Świetny post. Przeczytałam z zapartym tchem :)
    Moje doświadczenia dotyczą bardzo jasnego blondu przyciemnianego do brązów, rudego czy wiśni.
    Raz miałam Palette i w istocie produktu było za mało nawet na cienkie włosy ledwo do ramion. Kolor chwycił łatkami i jeszcze gorzej się zmywał.
    Co do Joanny i Delii nie mam zarzutów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czyli masz zupełnie odwrotne doświadczenia niż ja! To ciekawe, że Palette inaczej spisuje się na włosach jasnych i ciemnych, ale warto wiedzieć. Ja chyba trochę bym się bała farbować naturalny jasny blond ciemnym kolorem Paltte - obawiałbym się, że może się do końca nie zmyć...

      Usuń
  2. Raz próbowałam joanną zafarbować włosy i po trzymaniu godzinę kolor nie złapał się wcale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Joanna złapała po przepisowym trzymaniu, ale jednak kolor utrzymał się najkrócej...

      Usuń
  3. Chciała bym z czystej ciekawości sprawdzić czy pasowały by mi inne kolory niż naturalny blond.Zastanawiam się jak działają takie saszetki z szamponami koloryzującymi i czy warto włoski moje ( w 100% 31 letnie naturalne) w ogóle "skażać" takimi produktami:) Jeśli się kiedyś w końcu zdecyduję to pamiętając ten post wybiorę Palette :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malinko przeczytaj powyżej komentarz Em - na jej naturalnie jasnych włosach Palette niezbyt się sprawdziło. Może lepiej przetestuj Delię?

      Usuń
  4. Czasem używam Palette jak chcę zmiany :D Ale już dawno nie stosowałam szamponetek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie sobie od czasu do czasu poeksperymentować z kolorem!

      Usuń
  5. Ja stosowałam szamponetkę Marionu. Wszystkie włosy idealnie pokryte, ładny efekt, jednak kolor bardzo szybko się wypłukał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam też wypróbować Marion, ale już nie zdążyłam przed wyjazdem. Jeśli jednak kolor szybko wypłukał się u Ciebie, to chyba nic straconego...

      Usuń
  6. Nie używam saszetek koloryzujących, ale lubię zwykłą farbę Joanna Multi Cream, dlatego zdziwiło mnie, że szamponetka wypadła tak słabo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farba jednak ma utrwalacze i znacznie lepiej trzyma się na włosach - a taka saszetka jest bardzo delikatna. Chociaż trwałością Palette byłam zdziwiona na plus, szczerze mówiąc.

      Usuń
  7. Kiedyś używałam szamponetek od Pallette :) Miło je wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Platte to już taki klasyk w farbowaniu i eksperymentach z kolorem :)
      Ja dawno temu namiętnie używałam ich szamponu koloryzującego (ten do 24 myć)

      Usuń
  8. Ja w tej chwili używam saszetek z Mariona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak oceniasz ich trwałość? Zadowolona jesteś?

      Usuń
  9. Kilka lat temu pofarbowałam sobie włosy szamponem koloryzującym z Joanny, "farba" wypłukała się już po pierwszym umyciu włosów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dobre! Za to ja niedawno zafarbowałam włosy fryzjerską farbą Goldwell, która w ogóle nic nie chwyciła - nie ma żadnej różnicy w kolorze!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger