Niedziela dla włosów + włosowa aktualizacja


Weekend dla włosów

Wreszcie mam trochę czasu dla siebie, więc w ten weekend postanowiłam zająć się włosami. Ostatnio nie miały ze mną lekko - zero pielęgnacji i rozpieszczania, o olejowaniu już dawno zapomniały, a maski kurzą się w kącie szuflady. Dlatego było na bogato!

W sobotę na wilgotne włosy nałożyłam maseczkę składającą się z:
1 łyżeczki mlecznej maski Biovax
1 łyżeczki miodu
2 łyżeczek aloesowej maski NaturVita
2 łyżeczek oleju z pestek winogron

Jest to takie domowo-drogeryjne all-in-one, bo mamy tu i proteiny, i emolienty, i nawilżanie. Mieszankę trzymałam na włosach zawiniętych w koczek ok. 1,5 godz. Umyłam odżywką Mrs Potter's - to u mnie nowość, włosy myję zawsze szamponem, ale teraz po konsultacji z przemiłą Kasią z bloga Kasia na fali postanowiłam wypróbować odżywkę. Mam nadzieję, że uda mi się ograniczyć szybkie przetłuszczanie (może to wina upałów, ale ostatnio z tym coraz gorzej). Po umyciu na włosach wylądowała jeszcze na ok. 20 min maska Energizing z Organique. Po naturalnym wyschnięciu włosy były dość spuszone i bardzo lekkie, dlatego na noc zawinęłam je w koczek i dziś rano wyglądają już dużo lepiej! Są jak nowe, lśniące, mięsiste, gładkie. Tego im było trzeba!







Aktualizacja

Tak się złożyło, że ostatnie zdjęcia włosów jakie publikowałam na blogu pokazywały je zaraz po wyjściu od fryzjera (na przykład tutaj - ostatnie podcięcie w maju). Oczywiście zawsze wtedy wyglądają super i nie widać prawdziwego ich stanu. Myślę, że najciekawszy u mnie jest kolor :) Po eksperymentach z rozjaśnianiem każda farba zmywa się z włosów po jakichś 2 tygodniach i wtedy zostaję z tym:

Niedziela dla włosów, włosowa aktualizacja

W cieniu włosy są całkiem ciemne, nierówności koloru są widoczne, ale nie aż tak bardzo. Za to w słońcu mają rudo-pomarańczowy odcień, przy głowie ciemniejszy, im dalej jaśniejszy, a końce nadal mają swój zielonkawy pobłysk. Mój rudo-złoto-zielony balejaż najlepiej widać tu: 



Dlatego znowu wybieram się do fryzjera na kolejne podcięcie, włosów mi nie żal, bo lubię zmiany. Jednak pogoda pokrzyżowała mi szyki: chcę mieć klasycznego boba, ale wtedy nie będę mogła wiązać ani kitki, ani koczka, a w tych upałach bez tego nie wytrzymam. Czekam więc, aż temperatura trochę odpuści i może pójdę za tydzień. Zdjęcia na pewno się pojawią, jeśli nie tutaj, to na Instagramie, na którego Was bardzo zapraszam :).



A jak stan Waszych włosów latem? Macie sprawdzone patenty na upały i letnie słońce? Dajcie znać, co robicie - z chęcią skorzystam.


Pozdrowienia,
Magda


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger