Ultra lekki fluid La Roche Posay Anthelios XL SPF50+


Cześć Dziewczyny! Jak minęła Wam majówka? Miałyście dobrą pogodę? Ja po powrocie z Indii nawet ucieszyłam się na lekko chłodniejsze klimaty, za to majówkowa sobota i niedziela przyniosła nam piękne słońce. A że lato coraz bliżej i słońca będzie (mam nadzieję!) coraz więcej - porozmawiamy dziś o ultra lekkim fluidzie La Roche Posay Anthelios XL, czyli kremie przeznaczonym dla cery mieszanej i tłustej, o wysokim stopniu ochrony przeciwsłonecznej. 





Według producenta:

  • Bardzo wysoka, szeroka, fotostabilna ochrona przed UVA/UVB
  • Wzmocniona ochrona przed promieniami UVA, dzięki nowemu systemowi filtrów łączącego Mexoryl® SX i XL, olejek fotostabilizujący Eldew® oraz ekstrakt z Senna Alata, chroniący DNA komórkowe
  • W nowej, bardziej minimalistycznej, testowanej dermatologicznie formule: bezzapachowy, bez parabenu, z minimalną ilością filtrów chemicznych
  • Ultralekka konsystencja, nietłusta, nieklejąca
  • Odpowiedni dla skóry normalnej i mieszanej
  • Bardzo wodoodporny
Skóra z tendencją do alergii słonecznych. Skóra normalna i mieszana. Silne nasłonecznienie.

Skład znajdziecie na stronie producenta - tutaj.


 


Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to nietypowe, płaskie opakowanie (50ml). Zrobione jest w twardego, białego plastiku i wyposażone w dziubek. Pod światło da się zobaczyć, ile jeszcze produktu w nim zostało. Ciekawostką, z którą nie spotkałam się jeszcze w żadnym innym kremie oprócz Antheliosów, jest kulka w środku opakowania, która pozwala nam dobrze rozmieszać produkt. Jest to ważne, bo konsystencja to fluid (nie mylić z podkładem) - czyli lekkie, nietłuste mleczko. Dzięki zakończeniu w kształcie dziubka nie ma problemu z wydobyciem, fluid wylewa się łatwo, ale nigdy nie wylało mi się go za dużo. Jak widzicie poniżej - kolor biały nie jest widoczny na skórze, produkt szybko się wchłania, nie trzeba go pracowicie rozcierać. Wg producenta jest to produkt bezzapachowy, przeznaczony dla cer wrażliwych, jednak przy stosowaniu wyraźnie wyczuwalny jest zapach alkoholu, który w składzie znajduje się na czwartym miejscu. Mojej cerze to nie przeszkadza, w tym produkcie alkohol mnie nie przesusza, ale wspominam o tym, gdybyście się bardzo z nim nie lubiły.


A jak z działaniem? Producent zapewnia nas o szerokiej i fotostabilnej ochronie UVA i UVB (SPF 50, PPD 42) i przyznaję - to działa! Na mojej bardzo łatwo opalającej się cerze z przebarwieniami (najszybciej ciemnieją właśnie one, wystarczy mała dawka słońca bez zabezpieczenia) sprawdził się świetnie. Ostatnio stosowałam go podczas wyjazdu do Indii, gdzie kilka poranków udało mi się spędzić nad hotelowym basenem w pełnym słońcu i nie nabawiłam się żadnej nowej plamki, a po powrocie koleżanki z lekkim rozczarowaniem pytały, czemu nic się nie opaliłam. 

Produkt stosuje się bardzo przyjemnie, jeśli jeszcze pamiętacie czasy gęstych, tłustych, białych mazideł o wysokim filtrze - pora to zmienić! Anthelios jest lekki, nietłusty, nie zapycha, ani nie zostawia na cerze żadnej warstwy - raczej takie satynowe wykończenie. Nie zostawia smug. Producent nie obiecuje matu, ale fluid nie powoduje szybszego błyszczenia, a nawet dodatkowo trzyma cerę w ryzach. Oczywiście, jego aplikację powinno ponawiać się co ok. 2 godziny lub po każdej kąpieli, zwłaszcza jeśli  spędzacie czas na plaży lub nad basem. Uważam, że jest to świetny wybór, jeśli na wakacje wybieracie się gdzieś na południe Europy, albo jeśli macie bardzo wrażliwą na słońce cerę. 

Jedyną wadą tego produktu jest cena - w promocji kupiłam go za 63,19zł w SuperPharm, ale widzę teraz, że w aptekach internetowych można go kupić od 52zł. Dla mnie ochrona przeciwsłoneczna to ważny element pielęgnacji (przebarwienia + zmarszczki), więc jestem w stanie tę kwotę przeznaczyć, bo produkt jest bardzo dobry.



Jeśli ciekawią Was jeszcze inne produkty do cer tłustych i mieszanych z wysoką ochroną przed UV - zapraszam na post Ranking kremów z filtrem SPF50 dla cer mieszanych i tłustych, w którym porównałam 3 kremy: 

ZIAJA MED matujący krem do twarzy SPF 50+
LA ROCHE-POSAY Anthelios XL Żel-krem do twarzy suchy w dotyku SPF50+
VICHY Capital Soleil matujący krem do twarzy SPF50 

Fluid z LRP właśnie mi się kończy i teraz sięgnę po Vichy Capital Soleil, o którym możecie poczytać w podlinkowanym powyżej poście.




Ciekawa jestem jak Wy zabezpieczacie się przed mocnym słońcem - stosujecie filtry na co dzień, czy jedynie podczas plażowania?


Pozdrowienia,
Magda

 

16 komentarzy:

  1. Madziu, zdradziłam Vichy dla tego LRP. I niestety wracam do Vichy z podkulonym ogonem. U mnie LRP przyspiesza przetłuszczanie skóry, w moim odczuciu jest to jednak jeszcze wciąż za tłusty filtr do cery tłustej. I naprawdę nie nazwałabym go superlekkim. A dodam jeszcze tylko, że chociaż kończe, to jednak nadal stosuję kurację Atrederm 0,05, która jednak podsusza skórę, a co byłoby tak normalnie bez tej kuracji - myślę, że jednak jeszcze więcej sebum.
    Kiedyś w Twoim rankingu wygrało Vichy, a teraz?

    OdpowiedzUsuń
  2. super środek.
    http://www.idol.domenus.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Podczas większej ekspozycji na słońce. Na co dzień nie używam, bo rano spędzam na zewnątrz minutę jak idę do auta, potem garaż podziemny i robota, a potem to do domu i z minutową przerwą na przejście do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  4. To oni mają takie coś?;) też mam cerę mieszaną alkohol mi nie straszny :P ale ja sie nie opalam latwo :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile to ja się o nim naczytałam... :) Długo chciałam kupić, ale odstraszyła mnie cena, dlatego kupowałam raczej Vichy matujący. Bardzo go lubię, ale im cieplej, tym bardziej lubi mi się rolować przy nakładaniu makijażu (bo on zasycha do sucha), więc pora na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszcze takiej podrozy :)! Fajnie, ze krem sie sprawdzil, moze zaopatrze sie w niego przed latem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgarnia same dobre opinie :) Ja używam Bioderma Photoderm AKN Mat. 30SPF i faktycznie cudowny, całodzienny mat :) To mój pierwszy filtr do twarzy, potem trafiałam już tylko gorzej. A na La Roche wciąż się czaję. Cena faktycznie odstrasza, bo filtry nie są zbyt wydajnymi kosmetykami, ale skoro jest taki dobry... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam ten fluid. Rzeczywiście jest lekki. Przeważnie używa go mój Mąż, kiedy z biura przenosi się do pracy w terenie i całymi dniami jest na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wdowa Po Stalinie6 maja 2015 11:55

    wydaje się być idealny dla tłustej cery :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tego się nie spodziewałam! A na pewno miałaś tę wersję ultra-light? Może to alkohol powoduje to wzmożone przetłuszczanie?
    Ja już Vichy prawie rok nie używałam, ale bardzo, bardzo je lubiłam w zeszłym roku i mam nadzieję, że teraz się to nie zmieni (bo kupiłam już 2 tubki w promocji w SuperPharmie :)).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaczęłam chodzić do pracy pieszo - więc używam, ale jeszcze niedawno miałam dokładnie tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jak nie opalasz się łatwo to tylko jako prewencja przeciwzmarszczkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Vichy też lubię, ale ultra-light jak najbardziej polecam!

    OdpowiedzUsuń
  14. przyda się zwłaszcza przed wakacyjnym wyjazdem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie to jeden z lepszych, zaraz obok Vichy (które cenowo wypada znacznie lepiej)

    OdpowiedzUsuń
  16. W przypływie wolnej gotówki (lub atrakcyjnej promocji) się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger