Dwa ciekawe hydrolaty do cery tłustej


Hydrolat - czyli woda kwiatowa lub roślinna, powstaje podczas produkcji olejków eterycznych w procesie destylacji roślin (całych albo części) parą wodną. Podczas tego procesu gorąca para potrafi wydobyć z rośliny drobiny olejku eterycznego, które są oddzielane od wody po jej ochłodzeniu. Sama woda, jako produkt uboczny, wciąż posiada rozpuszczone części materiału roślinnego i niewielkie ilości olejków eterycznych. Hydrolaty mają ph zbliżone do ph skóry, pachną znacznie delikatniej niż sam olejek, a ze względu na łagodne działanie (chociaż nie wszystkie) polecane są do pielęgnacji prawie każdego rodzaju skóry. 

Zapraszam Was na prezentację dwóch hydrolatów pomocnych w pielęgnacji tłustej cery, które bardzo lubię i obecnie stosuję.




Oba pochodzą ze sklepu Zrób Sobie Krem i jest to mój pierwszy zakup hydrolatów w tym popularnym sklepie (klik). Wcześniej wypróbowałam przynajmniej połowę asortymentu z Biochemii Urody (mój ulubiony - hydrolat z drzewa oliwkowego), trafiło się też kilka hydrolatów z e-naturalne. Jak widzicie - jest wiele miejsc w sieci, w których można zakupić ciekawe wody roślinne. Z kolei najpopularniejszym hydrolatem, który można znaleźć w sklepach stacjonarnych jest woda różana. 


Hydrolat z drzewa herbacianego - bezbarwny, ph 4,5 - 5,5, o właściwościach podobnych do olejku z drzewa herbacianego: normalizuje pracę gruczołów łojowych, ma działanie ściągające, regenerujące, zapobiega zakażeniom, przyspiesza procesy regeneracji. Ładnie pachnie.


Hydrolat z mięty bułgarski - odświeża, tonizuje, reguluje, wzmacnia, ochładza i rozjaśnia wszystkie typy skóry. Może być stosowany do całodziennego nawilżania cery i odświeżania makijażu zarówno latem jak i zimą.





Oba hydrolaty służą mi głównie na dwa sposoby:

1. Jako tonik lub mgiełka do twarzy - lubię przelewać je sobie do małej buteleczki z atomizerem i rozpylać na twarz po porannym lub wieczornym umyciu żelem. Pod tym względem świetnie sprawdza się wersja miętowa - pięknie pachnie słodko-miętowo i daje wspaniałe uczucie odświeżenia cery. Dodatkowo jeśli przechowujemy ją w lodówce - rano potrafi człowieka dobudzić i postawić na nogi. Obie świetnie się sprawdzają jako tonik - cera jest odświeżona i nawilżona, ale nie nadmiernie ściągnięta.

2. Do rozrabiania maseczek z glinki - zamiast mieszać glinkę z wodą, wolę użyć do tego celu hydrolatu, dzięki temu dostarczam mojej cerze trochę więcej cennych składników. Przy tym sposobie korzystam głównie z hydrolatu z drzewa herbacianego, gdyż zależy mi, żeby wzmocnić antybakteryjne i przeciwtrądzikowe właściwości maseczki (stosuję mieszankę glinki czarnej i ghassoul). Przy okazji maseczka nabiera ładnego, świeżego zapachu.


Ponieważ hydrolat herbaciany polecany jest przy trądziku, łojotoku, łupieżu, planuję używać go również po myciu włosów, jako wcierkę / tonik do skóry głowy, aby zmniejszyć jej przetłuszczanie (przypomniało mi się o tym podczas pisania tego posta :)).


Koszt butelki hydrolatu miętowego to 10,90zł, a herbacianego 12,50zł, za 200g produktu. Uważam, że to dobra cena za fajny, naturalny produkt, więc jeśli będziecie zamawiać jakieś półprodukty kosmetyczne - polecam spróbować!



Lubicie używać hydrolaty? Jakie są Wasze ulubione?


Pozdrowienia,
Magda

20 komentarzy:

  1. Do tej pory najczęściej używałam różanego ze względu na jego właściwości buforujące, ale te 2, o których piszesz, ciągle mam "w głowie" i na pewno kiedyś zamówię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych nie miałam ale uwielbiam hydrolaty, muszę znowu jakiś kupić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zamiar sobie zamówić jakiś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten z drzewa herbacianego bardzo by mi się przydał. Szkoda, że właśnie zrobiłam zamówienie w ZSK:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię kupować za każdym razem jakiś inny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że wkońcu nie będę ,,gdybać'' i kupię jakiś hydrolat na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa, czy nadałyby się też do mojej mieszanej cery.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w sumie dopiero zaczynam z hydrolatami. Mam tonik na bazie h. z zielonej herbaty z BU i jest spoko, a z innego sklepu h. lawendowy, ale tego raczej nie kupię już więcej. Mam ochotę na jakiś różany, bo używałam też wody różanej i było ekstra ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hydrolat z zielonej herbaty lubie, choć wole sam olejek, który u mnie spisuje się genialnie na wszelakie wypryski :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten z drzewa herbacianego utkwi mi w pamięci, bo lubię to drzewko, więc i hydrolat pewnie dobrze by się u mnie sprawdził. Pomyślimy, pomyślimy... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie lawendowy też nie zachwycił, następny w kolejce u mnie jest hydrolat z kadzidłowca, o którym czytałam u kilku dziewczyn.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak nie jesteś pewna to zacznij np. od miętowego, który nawilża i odświeża każdy typ cery.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubie:)) mietowy to poki co numer jeden!

    OdpowiedzUsuń
  14. Hydrolaty są ze mną od lat. Dobrze wspominam rozmarynowy, szałwiowy, z zielonej herbaty i różany. Tym Herbacianym bardzo mnie zaciekawiłaś i jeszcze myślę o o kocance.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger