Co zabrać do bagażu podręcznego na długi lot


Lato i sezon wyjazdów zbliża się wielkimi krokami, dlatego dziś post podróżniczy o tym, co warto mieć w bagażu podręcznym podczas długiej podróży samolotem.





1. Tzw. essentials - czyli rzeczy niezbędnie niezbędne! Oczywiście paszport (ewentualnie dowód osobisty tam, gdzie to możliwe) oraz wydruki karty pokładowej, rezerwacji pierwszego hotelu, itp. Lubię korzystać z opcji wysyłania boarding pass na telefon, ale za granicą na lotniskach, gdzie może nie być wi-fi, bezpieczniej mieć ze sobą wydruk.

2. Coś do czytania - tutaj nieoceniony jest Kindle lub inny czytnik e-book'ów, bo jest lekki i pomieści pełno książek. Zazwyczaj zabieram też jakieś kolorowe gazety, których nie będzie mi żal zostawić po przeczytaniu.

3. Muzyka - mam ją wgraną w telefonie, nie chcę zabierać kolejnego gadżetu, jakim jest mp3. Warto przed wylotem odświeżyć swoje play listy lub wrzucić coś nowego, żeby się nie znudzić.


4. Wygoda i ciepło - do tej kategorii zaliczam ciepłe skarpety, przydatne zwłaszcza latem oraz ciepły szal / chustę. Pamiętajcie, że na lotnisku oraz w samolotach klima ustawiona jest czasem naprawdę nisko! Szal można złożyć i będzie służył za poduszkę, jeśli jest dość duży - to za kocyk, albo możemy nim po prostu owinąć szyję. Zabieram też dmuchaną poduszkę w kształcie rogala, bardzo fajna sprawa i zajmuje mało miejsca (bez powietrza rzecz jasna :)). Przed dłuższym lotem warto zainwestować w uciskające skarpety kompresyjne, takie same jak noszą biegacze - zapobiegają puchnięciu stóp.

5. Jedzonko - przyda się batonik typu mussli, suszone owoce, mieszanka studencka, itp. A po słodyczach koniecznie guma Orbit :) Wodę trzeba kupić na lotnisku już po przejściu security, jest to najdroższa woda jaką zazwyczaj kupuję - na Okęciu mała butelka kosztuje 6zł!



6. Higiena - bardzo przydają się gotowe, nawilżające chusteczki: oczyszczające oraz dezodoryzujące. Wiadomo - na lotniskach w podróży nie będziemy mieć szansy się umyć, a takie chusteczki szybko i sprawnie nam w tym pomogą. Poza tym mała pasta i szczotka do zębów, grzebień i gumka do włosów. Zawsze też zabieram ze sobą żel antybakteryjny do rąk. 

7. Kosmetyki - na długą drogę w ogóle nie stosuję makijażu, po kilkunastu godzinach w samolotach i po kilku przesiadkach nie chcę wyglądać jak panda :). Zabieram za to krem nawilżający (przekładam go sobie na drogę  do tego małego pudełeczka z Rossmanna), mini krem do rąk (w tej roli kremik z Balea, który nie nadaje się do mojej cery), pomadka odżywcza, ale z lekkim kolorem, puder matujący oraz krem z wysokim filtrem - do zastosowania od razu po przybyciu na miejsce.

Pamiętajcie, że maksymalna ilość pojedynczego kosmetyku płynnego, jaką można mieć w bagażu podręcznym to 100ml. Liczy się opakowanie - tzn. jeśli w butelce 200ml masz resztkę toniku, to i tak każą Ci ją wyrzuć (byłam ostatnio świadkiem takiej sceny na warszawskim lotnisku). Wszystkie kosmetyki powinny być spakowane w przeźroczysty woreczek strunowy (jeden na osobę), ale zauważyłam, że na różnych lotniskach różnie podchodzą do tego wymogu.



8. Inne - to na przykład mały notesik i długopis, nigdy nie wiadomo jakie pomysły przyjdą człowiekowi do głowy podczas podróży oraz aparat foto. A że ja będę podróżować służbowo - do tego wszystkiego dochodzi jeszcze laptop, na szczęście lekki!


Oczywiście do bagażu podręcznego można zabrać jeszcze milion innych rzeczy, ale chodzi o to, żeby był on w miarę lekki i zawierał rzeczy przydane oraz umilające nam długą podróż. 



Przychodzi Wam do głowy jeszcze coś? O czymś zapomniałam?  Bo jeśli tak - to niestety dla mnie jest już za późno, jestem właśnie w drodze do Dubaju, gdzie przesiadam się na samolot do Chennai. Spodziewajcie się więc następnych wieści z Indii, ale jeśli jesteście ze mną już trochę, to poznałyście co ciekawsze miejsca w Chennai, a zwłaszcza ich rynek kosmetyczny :)))


Pozdrowienia,
Magda


18 komentarzy:

  1. Całkiem sensowna lista :) Do kosmetyków dodałabym jeszcze wodę termalną, w wersji miniaturowej - zwłaszcza latem sie przydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę wyprawy. Jak mam być szczera to ja nigdy nie przykładam uwagi do woreczka i jeszcze nigdy go ode mnie nie wymagali.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty i te Twoje skrupulatne pakowanie :)
    Jesteś zadowolona z tej szczoteczki do zębów?

    OdpowiedzUsuń
  4. Też myślalam o małej wodzie Vichy, ale w bagażu podręcznym nie możesz wnieść aerozolu. Zamiast tego polecam ulubiony hydrolat przelany do niewielkiej butelki z atomizerem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie i zawsze się jakoś udawało, aż do wylotu z Heathrow, kiedy mnie cofnęli i kazali wszystko przepakowywać. Teraz już dmucham na zimne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka już jestem :) WIem z doświadczenia, jak to jest jak przez kilka godzin marzną ci stopy w samolocie, bo weszłaś do niego prosto z upalnej pogody i w sandałkach...
    A co do szczoteczki - to i tak, i nie. Kupiłam ją u mojej dentystki, która mnie poinstuowałą jak należy jej używać, bo nie używamy jej jak 'normalnej' szczoteczki (należy jakby 'zamiatać' nią zęby) i w tej roli jest super, bardzo mięciutka i łagodna dla dziąseł. Jednak jeśli ktoś ma problem z przestrzenią międzyzębową, w której lubi utknąć jakaś resztka pożywienia - to tą szczoteczką tego nie domyjesz. Prawidłowe mycie nią powinno wyglądać tak: nitka, szczoteczka, płyn i często mi się nie chce, więc wolę tradycyjne szorowanie zębów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat podróżuję raczej samochodem albo pociągiem. Raz zdarzyło mi się autobusem - ale nocnym, więc cała podróż przespałam. Ale i tak zawsze staram się ten bagaż podręczny ograniczać do minimum, bo z doświadczenia wiem, że z większości rzeczy i tak nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zawsze zabieram tez zmiane bielizny- odkad wlasnie podczas lotu do indii zginal moj bagaz i mial doelciec dopiero po 24 godzinach- lotem nastepnego dnia. w praktyce dotarl po prawie 2 dniach...z lotniska w delhi odbieral mnie szwagier (rodzina meza mieszka blisko 300km od delhi) . zdecydowalismy sie zaczekac na bagaz w stolicy nie do konca dowierzajac obietnicy dowiezienia go na prowincje ;) , bylam zmuszona zrobic sobie podstawowe zakupy- nie zebym miala cos naprzeciwko ale kupowanie gatek w obecnosci szwagra (zwlaszcza wezcie pod uwage wychowanego w ichniej kulturze) bylo dla nas obojga dosc krepujace.
    a podrozowanie z dziecmi to juz w ogole inna bajka ;)

    nie zdazylam ci na maila odpisac ale rodzina meza mieszka w stanie UP okolo 300km od delhi. spora jej czesc mieszka w punjabie i tam tez podrozowalismy... najdalej bylam w bangalore- spedzilismy tam okolo miesoaca plus mala wyciezka do stanu tamil nandu- plantacje herbaty, mysore, ooty

    bardzo zazdroszcze ci wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też myślałam o wzięciu zmiany bielizny (kiedyś tak rozbiłam), ale teraz optymistycznie założyłam, że Emirates nie zgubią mi bagażu i na szczęscie nic złego się nie stało :)
    Kochana, nie ma czego zazdrościć - w pracy będę spędzać całe dnie, jedynie w sobotę będę mieć wolne, to trochę po Chennai pojeździmy i jakieś zakupy porobię ;) Nie mam ani czasu, a ni z kim pojeździć po okolicy.
    Planacje herbaty zwiedzaliśmy w Kerali, pięknie i chłodno! Teraz mamy tu w Chennai 30st i pełne słońce, jedyny plus, że w hotelu jest niewielki basen, a może sobię zaszaleję i skorzystam z masażu, który tu oferują :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie wygląda to bardzo podobnie, chociaż wiadomo kilka rzeczy dodatkowych się znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Udanej podrozy! Ja bym dorzucila zel antybakteryjny:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super porady! Jak dotąd leciałam maks godzinę, ale zapiszę sobie tego posta na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, mam nadzieję, że się przyda!
    W tej podróży bardzo nas mrozili w samolotach, byłam przykryta moim szalem i samolotowym kocykiem i było chłodno.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki! Wy marzniecie w Polsce, ja się gotuję w Indiach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, pisałam o żelu antybakteryjnym, zawsze go biorę, a już zwłaszcza do Indii. Nie załapał się po prostu do zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Za szybko czytałam:D
    I niech Ci tam fajnie bedzie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny poradnik. Choć rzadko podróżuję, a jeszcze rzadziej latam, zdarzają mi się długie trasy samochodem. Taki poradnik na pewno bardzo się przyda przy najbliższej okazji.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger