Rozjaśniania ciąg dalszy - opowieść z glonem w tle


Tak właściwie, to nie wiedziałam, czy Wam to wszystko opisywać (trochę wstyd), ale może ku przestrodze się przyda? Dzisiejszy wpis na temat mojego rozjaśniania włosów - historii ciąg dalszy. 

źródło



Od ostatniego, niezbyt udanego rozjaśniania u fryzjera minął miesiąc. Przez ten czas intensywnie dbałam o włosy, a ponieważ na mojej wciąż ciemnej głowie pojawiły się odrosty - postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Do tego doszła piękna wiosenna pogoda, która wywołała u mnie wielką chęć zmian i tylko zwiększyła ochotę na jasny brąz. Po internetowej lekturze kilkunastu blogów, portali, recenzji i artykułów postawiłam na L'Oreal Eclair Clair - preparat zachwalany, jako nie niszczący, ale dobrze działający i ściągający niechciany kolor. Trochę się bałam, co z tego wyjdzie, ale "Raz kozie śmierć" i w sobotę koleżanka nałożyła mi go dwuetapowo na włosy:
I etap: na końcówki i długość, zostawiając jakieś 10 - 15 cm od głowy; na 30min
II etap: włosy przy głowie, na ok. 25 min.

Producent pisze na opakowaniu:
Eclair Clair Creme stosuje się przed farbowaniem włosów. To idealny produkt, który pozwoli Ci na uzyskanie oczekiwanego efektu koloryzacji, jeżeli masz włosy farbowane lub naturalnie ciemne.

Czy tak się stało u mnie? Nie do końca. Długość włosów, a zwłaszcza wierzchnia warstwa odbarwiła się do szaro-burego glona, włosy bliżej głowy - do jasnej, żółtawej marchewki. Nie mam zdjęć z tej katastrofy, bo byłam mega zła i powiedziałam sobie, że nie będę pisać o tym na blogu, bo to wstyd!




Ale pamiętając przygody z kąpielą rozjaśniającą - byłam przygotowana. W pogotowiu czekała już farba L'Oreal Excellence w kolorze 7.0 Blond. Miałam nadzieję, że ten neutralny odcień pomoże zatrzeć kolorystyczne różnice na długości. Tego samego dnia nałożyłam więc farbę i trzymałam na głowie zgodnie z zaleceniami producenta. Oto efekty:







  • przy głowie i pod spodem została żółta marchewka
  • na wierzchu piękny efekt duo-colour: rudy + zieleń, najmodniejsze połączenie sezonu :)

Mimo, że aparat trochę podbił i przekłamał te kolory - to jednak daleko mi było do wymarzonego jasnego brązu. Trochę spanikowałam, przyznaję. Miałam kilka pomysłów: 
  1. obciąć,
  2. nałożyć jeszcze raz rozjaśniacz na zieleń,
  3. zafarbować na ciemny brąz.
Na drugi dzień, na spokojnie wzięłam się za lekturę wszelkich porad typu "jak pozbyć się zielonego koloru po rozjaśnianiu". Najlepiej - zaatakować zieleń kolorem czerwonym, jako kolorem przeciwstawnym, leżącym na przeciw zielonego na kole kolorów (polecam ten wpis na blogu Włosowelove). Polecana jest czerwona płukanka lub koncentrat pomidorowy (ponoć źle się nakłada i strasznie śmierdzi). Ja wpadłam na inny pomysł - w Rossmanie zakupiłam saszetkę koloryzującą Palette Instant Color - jedną w kolorze ostro rudym (założyłam, że będzie miała dużo czerwonego barwnika w sobie), a dwie w kolorze czekoladowy brąz. Na umyte i wilgotne włosy nałożyłam najpierw ten rudy tylko na moją zieleń, a po 10 min dołożyłam jeszcze brąz na resztę włosów. Potrzymałam jeszcze 30 min. Oto efekty:






z lampą


Efekt zieleni został zniwelowany i w poniedziałek mogłam pójść do pracy - ja go oczywiście widzę, ale jak ktoś nie wie, to raczej nie zauważa. Mam świadomość, że szamponetka będzie się super szybko wypłukiwać i żółta marchew, a co gorsza i glon, ujawnią się na moich włosach. W przyszły weekend powtórzę chyba operację z szamponetkami, tylko po to, żeby zyskać trochę czasu i móc intensywnie odżywiać włosy. Po tych dwóch tygodniach planuję wizytę u fryzjera, spore podcięcie włosów z delikatnym cieniowaniem (żeby ściąć jak najwięcej zieloności i zniszczonych końcówek) i profesjonalne farbowanie. W ten sposób ścięcie włosów planowane na koniec wiosny (nawet zapisałam się do akcji "Zapuśćmy się na wiosnę" u Ewy) trochę się przyspieszy, ale wydaje mi się, że innej rady nie ma. 

Macie jakieś pomysły, czemu mi ten glon wyszedł na głowie? Przeczytałam wiele opisów i recenzji u dziewczyn farbujących się od lat na ciemno i żadna nie zrobiła sobie zieleni używając L'Oreal Eclair, ewentualnie wychodziły im ostre rudości. Chyba to henna się ujawniła, ostatni raz hennowałam włosy 11 miesięcy temu, więc mniej więcej to by się zgadzało.

Mam nadzieję, że wizytą u fryzjera zakończę ten odcinkowy serial o rozjaśnianiu włosów - więc stay tuned :)


Pozdrowienia,
Magda


PS
I jeszcze ostatni dopisek - wiem, jak bardzo rozjaśnianie niszczy włosy; wiem, że miałam już piękne, gładkie, ciemne włosy; wiem, że kombinuję i mogłabym sobie odpuścić - ale czasem po prostu trzeba, trzeba coś zmienić, choćby nie wiem co! Tak właśnie mam z kolorem włosów... Czy ktoś mnie rozumie?


23 komentarze:

  1. Jak farbowałaś henną z domieszką indygo to faktycznie nie dziwne, że zieleń wyszla :( u mnie po czystej hennie piękna pomarańczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Anita Barbara24 marca 2015 18:00

    Ja Cię rozumiem doskonale. Co jakiś czas chce się odmiany i to jest całkiem normalne. Szkoda, że Ci nie wyszło to rozjaśnianie, ale takie eksperymenty z włosami chyba każda przeżyła. Ja bym je teraz póki co czymś bez amoniaku wyrównała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, rozumiem doskonale :) Co dwa-trzy miesiące w kółko popełniam ten sam błąd, próbując znaleźć idealne połączenie brązu i rudości, co ZAWSZE w efekcie końcowym daje brąz z czerwienią :/ Czasami mam ochotę wrócić do swojego naturalnego... :P
    Szkoda tylko, że tak się storturowały te włosy, a ta zieleń na pierwszych zdjęciach... Łooo boziu ratuj :( Już wiem dzięki Tobie, jakiego błędu nie popełniać :D Także Twój ból przyniesie jednak jakieś plusy :)
    I tak. Sądzę, że u fryzjera spokojnie to wyrównasz. Byle bez paniki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zazdroszczę tego glona, oby udało Ci się go pozbyć ;)
    Kobietę chyba tylko druga kobieta zrozumie, ale ja też miałam swoją lekcję o i wszelkie rozjaśnianie bedę robić tylko u fryzjera :D

    OdpowiedzUsuń
  5. trochę podcięciem, trochę farbowaniem i mam nadzieję, że dam radę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki Kochana! Takie słowa otuchy są mi teraz potrzebne, bo na początku nieźle spanikowałam! Ale mam nadzieję, że będzie dobrze i fryzjer ładnie to wyrówna.

    OdpowiedzUsuń
  7. po dwóch wizytach u fryzjera porwałam się sama na rozjaśnianie na własną rękę i oto efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja preferuję fryzjerskie farby:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Anita Barbara24 marca 2015 19:32

    Bywa. Swoją drogą na słabych fryzjerów trafiłaś. Co potwierdza moją tezę, że w tym zawodzie ciężko trafić na fachowca.

    OdpowiedzUsuń
  10. Justyna Wiśniewska24 marca 2015 19:44

    Ja się farbuję tylko na marchewke wiec takie problemy mnie omijaja ;/ widac ze troche Ci sie wloski wyniszczyly a szkoda ;x

    OdpowiedzUsuń
  11. niestety, Eclair zrobił swoje :/
    teraz intensywne olejowanie i maski i podcięcie - będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam nie farbuję włosów :D W najbliższym czasie mam zamiar zrobić jedynie ombre :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeyslam dobre fluidy. Bo ja wlosowo strasznie nudna.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie to chyba henna dała znać o sobie :)
    Ja też mam już pełno siwych, czasami się zastanawiam jak bym wyglądała bez farbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja Cię rozumiem bo sama mam dośc ciemnych włosów. Na wiosnę zamarzyły mi się rude i dążę do tego. Jestem po pierwszej kąpieli rozjaśniającej. Na odrost nie nakładałam, więc mam naturalny - w kolorze mysim. Tam, gdzie warstw czarnej farby było dużo kolor zniwelował się do miedzianobrązowego. Ale na granicy odrostu i farbowanych włosów - tam gdzie czarnej farby była jedna, może dwie warstwy, mam teraz kolor żółty :-) Trochę wyrównałam to miedzianą saszetką z Marion. No i włosy wyglądają w miarę ok. Muszę przyznać, że nawet nie zniszczyły się za mocno. Nie są jakieś specjalnie szrostkie w dotyku.Po Wielkanocy planuję kolejną kąpiel, żeby jeszcze trochę rozjaśnić miedziany brąz. I wtedy ruda farba pójdzie na całe włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tez rozumiem potrzebe zmian i kombinowania...sama kolor zostawilam w spokoju ale z dlugoscia i fryzura to naprawde sama nie wiem co chce, dlugie czy bob, do ramion czy do linii stanika, ale po co dluzsze jak i tak nosze zwiazane...tak sie ciagle bije z myslami

    Natomiast z kolorem to bym ci w tylek strzelila, mialas piekne gladziutkie lsniace w slicznym kolorze, ladnie sie ukladaly i po co tak kombinujesz i jeszcze wlosy niszczysz;)

    OdpowiedzUsuń
  17. trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli!

    OdpowiedzUsuń
  18. ha, ha, nie bądź dla mnie taka groźna :)

    A jak Twoje plany z następną kąpielą rozjaśniającą - już zrobiłaś, czy odpuszczasz?

    Jeśli chodzi o długość to ja zastanawiałam się całą zimę i doszłam do wniosku, że na lato ścinam na długiego boba. Myślę, że zaraz po świętach zapiszę się do fryzjera na wyrównanie koloru i podcięcie kilku cm zniszczonych końców, potem jeszcze chwilę pozapuszczam i pod koniec wiosny będzie long bob! To taka idealna fryzura - wygląda ładnie, można i związać, i nosić rozpuszczone.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja nie planuje kapieli rozjasniajacej :) farbuje siwulce henna i poki co jestem z niej zadowolona. a long bob za mna tez dlugo chodzi, ostatnio bylam u fryzjera i bardzo mnie kusilo...ale tak soboe mysle ze w swoim wieku jak juz teraz zetne to pewnie nigdy juz nie zapuszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A, to coś mi się pomieszało z tą kąpielą :)
    E tam - przecież z long boba nie tak trudno zapuścić, po roku będziesz już mieć za łopatki. Plusem boba jest to, że włosy są równe. Ja jakieś 5 lat temu miałam krótką fryzurkę i dałam radę zapuścić - ale to było gorsze, bo kilka razy musiałam ścinać, żeby wyrównywać. A bob - to po prostu się zapuszcza i już :) Ścinaj, ścinaj - ja lubię zmiany na wiosnę, więc Cię namawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. To zes poszalala :D! Rozumiem chec zmian, sama przed laty kombinowalam ;) Najwazniejsze, ze wiesz, jak obecnie pielegnowac swoje wlosieta i chcesz to robic - zycze, zeby szybko wrocily do formy :) Zielony jak najbardziej ujawil sie po hennie, a dokladnie chyba po indygo. Dlugo wczesniej hennowalas wlosy? Akcja sie nie przejmuj, jak mus, to mus ;)! 3mam kciuki Kochana, zebys wreszcie uzyskala ten swoj wymarzony kolor :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger