Ochładzanie rudości maską z gencjaną


W ramach weekendu dla włosów postanowiłam poeksperymentować z ochładzaniem koloru dodatkiem gencjany. Ten sposób przewijał się głównie na blogach blondynek, którym zależało na schłodzeniu zbyt ciepłego odcienia i uzyskaniu platyny. Mi zależało co prawda na schłodzeniu mocno rudego odcienia, ale że gencjana nie jest droga - postanowiłam zaryzykować i kupiłam buteleczkę 2% roztworu wodnego w aptece. 

źródło




Z dnia na dzień moje włosy robiły się coraz bardziej marchewkowe, bo spłukiwał się z nich brązowy kolor saszetki Palette, więc miałam do wyboru albo użyć Orzechowego Brązu jeszcze raz, albo poeksperymentować z gencjaną. Zdecydowałam się dodać jej do maski, żeby przy okazji zapewnić włosom trochę odżywienia i nawilżenia (użyłam aloesowej NaturVita i Elseve Total Repair). Pewnym problemem była dla mnie ilość fioletu, jakiej powinnam użyć, bo blondynki dozowały go bardzo oszczędnie, żeby nie zrobić sobie różowych pasemek. W końcu po przejrzeniu dostępnych w googlowej grafice zdjęć - na 2 łyżki maski dodałam 4 krople gencjany. Taką fioletową maskę nałożyłam na umyte, odciśnięte z nadmiaru wody włosy na 20 min pod czepek. 


Ostatnie zdjęcia "przed" jakimi dysponuję, nie oddają prawdziwego koloru, bo saszetka Palette jeszcze ładnie wyrównuje odcień i zakrywa zielony poblask:


   





2 łyżki maski + 4 krople gencjany



Po spłukaniu maski włosy wyschły naturalnie i zostały jedynie przygładzone silikonowym serum na długości i końcówkach. Tak prezentują się na drugi dzień po zabiegu.


Włosy po:
























Kolor delikatnie się ochłodził i lekko przyciemnił, ale moje zieloności są nadal widoczne. Dzięki maskom nie zauważyłam żadnego pogorszenia kondycji włosów (wysuszające działanie gencjany). Przedziałek miałam nieco filetowy, ale dało się to zmyć lekko namydlonym wacikiem. Jedną rzecz zrobiłam bez sensu - nie powtarzajcie tego błędu - maskę nakładałam po umyciu włosów nad umywalką, więc od spodu i nie miałam dobrego dostępu do włosów nad czołem i na czubku głowy. W tych miejscach wyszło mi trochę nierówno, co może jakoś mocno nie rzuca się w oczy, ale ja to widzę. 


Na spore podcięcie włosów i ochłodzenie / wyrównanie koloru u fryzjera jestem zapisana zaraz po świętach, więc gencjana powinna mi pomóc jakoś wyglądać przez najbliższy tydzień, chociaż będzie się stopniowo wypłukiwać przy każdym myciu. 



Mam nadzieję, że miło mija Wam weekend! Nam wczoraj udało się wyjść na rower jeszcze przed deszczem, ale dzisiejszy dzień z pięknym słońcem zachęca do kolejnej wycieczki. Jak na razie - popijamy kawkę i zajadamy ciasteczka owsiane :)

Buziaki!
Magda






19 komentarzy:

  1. Lubię stosować gencjanę. Ostatnio jednak ciągle o niej zapominam... A przydałoby się bo za dużo rudości mi już wychodzi :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym sie bała, że wysuszy mi włosy. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. użyta w masce (a nie jako płukanka) nie wysuszyła u mnie nic a nic!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak szukałam zdjęć w googlu, to znalazłam też i Twoje eksperymenty z gencjaną :) Fajnie Ci przyciemniła kolorek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh :D tamten eksperyment był ekstremalny bo nie nawet chciałam mieć lekko fioletowe włosy xd normalnie dużo mniej jej daje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyko Fanki29 marca 2015 13:42

    Bardzo fajny efekt wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmm no zaciekawiłaś mnie w czasach mojej młodosci uzywałam tego specyfiku ale straszyli ze to niszczy włosy wiec całkiem zapomniałam o tym

    OdpowiedzUsuń
  8. teraz też straszą, że wysusza włosy - ale użyta w mieszance z maską do włosów - jest OK

    OdpowiedzUsuń
  9. to niefajnie :(
    a my się jednak ruszyliśmy na rower po kawce

    OdpowiedzUsuń
  10. wysuszenie mi akurat by pasowało:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się marzy płomienny rudy więc raczej nie skorzystam z przepisu na jego ochłodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, ze gencjana troche ochlodzila kolor. Strasznie mnie ciekawi Twoja relacja po wizycie i wyrownywaniu koloru :) Ja to jednak zamotana jestem i dopiero czytajac Twoj wpis przypomnialam sobie o tym specyfiku, gdzie moja Corka w ostatnim czasie poszalala z kolezanka (nastolatki ;)), polozyla na swoj blond jakies cuda, wyszla zolc na maksa, wiec ostatecznie przefarbowala na braz (ciemny o zgrozo :/). Mozna bylo sprobowac z gencjana..;(

    OdpowiedzUsuń
  13. To racja - mogłyście spróbować z gencjaną, ale jak znam pomysły nastolatek - to może się jeszcze przydać :) Moja córa ma 13-lat ale jeszcze na szczęście nie kombinuje z kolorem na głowie.
    Ja się strasznie nie mogę doczekać wizyty u fryzjera - a to jeszcze tydzień!

    OdpowiedzUsuń
  14. To juz tez niezla Pannica :))) Oby nie kombinowala jak najdluzej sie da ;)! Mam nadzieje, ze wizyta skonczy sie mega dla Ciebie pomyslnie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger