Jesienne zakupy i nowości

Jesienne zakupy i nowości

Po wrześniowym banie zakupowym - w październiku przybyło mi trochę kosmetycznych (i nie tylko) nowości. Starałam się jednak nie szaleć i nie ulegać promocjom, a moje zakupy nazwałabym bardzo rozsądnymi. Zapraszam!


1. Zrób Sobie Krem:

Zazwyczaj hydrolaty kupowałam w Biochemii Urody, ale ponieważ musiałam dokupić olejki (z owoców róży i z pestek malin) oraz kwas hialuronowy - wypróbuję więc hydrolat z drzewa herbacianego oraz miętowy z ZSK. Dodatkowo, z myślą o nadchodzącej zimie, wzięłam olej kokos-czarna porzeczka, do stosowania od czasu do czasu jako krem pod oczy, balsam do ust lub krem do skórek. Buteleczka 30ml z atomizerem - idealna na podróż, do toniku lub micela.




Włosowe DIY: wcierka do skóry głowy i nawilżająca mgiełka do fal

Włosowe DIY: wcierka do skóry głowy i nawilżająca mgiełka do fal

Już od jakiegoś czasu "chodziło" za mną ukręcenie kilku własnych kosmetyków. Myślałam o olejku do twarzy i żelu hialuronowym, o wcierce do skóry głowy, o toniku, a ostatnio o nawilżającej mgiełce do włosów służącej do rewitalizacji fal na drugi dzień. W weekend zabrałam się do roboty i wyszło mi łącznie 5 kosmetyków! Dziś przedstawię Wam dwa włosowe: wcierkę oraz mgiełkę.



Pojedynek na wygładzenie, czyli Balea kontra Love2Mix Organic

Pojedynek na wygładzenie, czyli Balea kontra Love2Mix Organic

Rezultat tego pojedynku już znacie, bo co nieco się wygadałam w poprzednim poście, ale skoro wytrwale testowałam oba kosmetyki przez ostatnie tygodnie - to jednak postanowiłam kilka słów napisać. Jako posiadaczka naturalnie puszących się włosów (bo tak o sobie całe życie myślałam) zawsze poszukuję masek / odżywek o wygładzającym działaniu. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok tak popularnych gwiazd blogosfery, jak Maska do włosów zniszczonych z ekstraktem laminowania, Mango i Awokado z Love2Mix Organic oraz odżywka Balea Professional Glatt & Glanz


Pierwsza poważna próba wydobycia fal i co z tego wyszło

Pierwsza poważna próba wydobycia fal i co z tego wyszło

Postanowiłam zrobić recenzję porównawczą dwóch popularnych odżywek wygładzających włosy - testuję je, używam po i przed myciem, na krócej, na dłużej, pod turban i bez, a efekt - moje włosy są i tak spuszone. Czy jest sens w ogóle to publikować? Czy jedynie silikonowe odżywki / maski (a i to nie wszystkie) mają szansę ujarzmić mój puch? A może powinnam zmienić podejście i zamiast na siłę prostować i wygładzać - zrobić próbę wydobycia z nich jakichś fal? Wczoraj właśnie taka próba się odbyła! Ktoś ciekawy?


polki.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger