Pojedynek na wygładzenie, czyli Balea kontra Love2Mix Organic

Rezultat tego pojedynku już znacie, bo co nieco się wygadałam w poprzednim poście, ale skoro wytrwale testowałam oba kosmetyki przez ostatnie tygodnie - to jednak postanowiłam kilka słów napisać. Jako posiadaczka naturalnie puszących się włosów (bo tak o sobie całe życie myślałam) zawsze poszukuję masek / odżywek o wygładzającym działaniu. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok tak popularnych gwiazd blogosfery, jak Maska do włosów zniszczonych z ekstraktem laminowania, Mango i Awokado z Love2Mix Organic oraz odżywka Balea Professional Glatt & Glanz




Z kwestii technicznych:
- obie maski zapakowane są w duże, 200ml plastikowe tuby,
- obie tuby są nieprzeźroczyste, więc zużycie oceniamy wagowo,
- zamknięcie czarnej L2M chodziło znacznie ciężej niż Balei i mokrą dłonią było mi czasem trudno ją otworzyć,
- warto wspomnieć, że czarna L2M Organic to maska, a fioletowa Balea to odżywka.

Składowo oba kosmetyki są dość ciekawe:
W masce z Efektem Laminowania mamy znane z innych rosyjskich kosmetyków "aqua with infusions of", więc trudno stwierdzić ile ekstraktu z mango lub oleju z awokado się w niej znajduje, ale są też hydrolizowane proteiny pszenicy i ryżu oraz 2 lekkie silikony: dimethicone i amodimethicone. 
W Balei znajdziemy glicerynę i pantenol oraz pod koniec składu hydrolizowane proteiny pszenicy, kukurydzy i soi. Silikonów brak.




Organoleptycznie:
Mango i Awokado ma gęstą konsystencję (przez to gorzej niż Balea wyciskało się z tuby) i żółto-pomarańczowy kolor, pachnie słodko-owocowo, bardzo przyjemnie, ale zapach na włosach się nie utrzymuje,
- Glatt&Glanz jest rzadszy, biały, równie ładnie pachnący i zapach - podobnie - nie zostaje jakoś specjalnie na włosach.




Działanie:
Brak! Jeśli spojrzeć na te obietnice efektu laminowania lub wygładzenia i blasku - to no brak, po prostu brak. Puszek trzyma się dobrze, nic się nie wygładza, wszystko fruwa sobie wokół głowy, jak fruwało i nie przejmuje się słowami producentów. Ale żeby nie było - to nie są złe kosmetyki! Włosy były miękkie, miłe w dotyku, łatwo się rozczesywały, a obu odżywek bardzo przyjemnie się używało. 




Wiem, że wiele dziewczyn było zachwyconych maską Love2Mix Organic, a równie dużo pozytywnych recenzji czytałam o fioletowej Balei. Moją opinię potraktujcie raczej jako wskazówkę, że czasem nie warto iść przeciw naturalnym tendencjom na naszych głowach i nawet super produkty przeznaczone do wygładzenia nie zawsze u wszystkich tak samo zadziałają. Czasami trzeba spróbować innej drogi :)

z wczoraj




Znacie te kosmetyki? Dajcie znać, czy byłyście zadowolone.



Pozdrowienia,





23 komentarze:

  1. No tak skoro 1:1 to warto zwrócić sie ku bardziej naturalnej wersji:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam żadnego z tych produktów. Bardzo fajne porównanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie tą serie z love2mix, jasne, że nie uzyskuje dzięki neij efektu tafli na włosach, ale są ujarzmione i wygładzone, satysfakcjonuje mnie ten efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne fale na ostatnim zdjęciu. :) Ekstra! :) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze powtarzam- trzeba samemu się przekonać, bo nie wszystko co wychwalane się sprawdza ;) Mam inny rodzaj włosów, więc odżywki raczej nie dla mnie, ale dobrze było poznać Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam ani tej ani tej, ale też jakiejś specjalnej ciągoty nie odczuwam;)
    Organoleptycznie - moje ulubione słowo, już u jednej blogerki je uwielbiałam haha Zostaw u siebie :prosi

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organoleptycznie - zapomniałam przy nim uśmieszku postawić :)
      Mnie to trochę bawi - jak prostą sprawę można trudno nazwać.

      Usuń
  7. A ja bym obie chętnie wyprbowała :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg, jakie cudne fale! Aż mnie skręca, żem prostowłosa, bo patrząc na to zdj sama chętnie bym przeszła na falowaną stronę mocy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze żadnej,ale kuszą mnie obie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mialam tylko te masle z Love2mix i nie bylam az tak zachwycona jak wiekszosc ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ja generalnie wśród rosyjskich kosmetyków nie znalazłam swoich ulubieńców (no może poza serią rokitnikową z PO)

      Usuń
  11. Love2Mix miałam i świetnie się u mnie spisywała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam cały czas na tą wersję od Love2Mix.
    Loki z wczoraj są świetne! Widać mega postęp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbować zawsze można, bo to dobra maska, ja się po prostu na ten "efekt laminowania" napaliłam, ale niestety u mnie nie był widoczny.
      Dzięki!

      Usuń
  13. Jak miałam długie włosy to kusiła mnie Love2Mix Organic, no ale nie zdążyłam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam puszące włosy. Jak tylko zużyję niektóre kosmetyki na pewno kupię Love2Mix Organic. Druga mnie składem nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja miałam szampon z tej serii od Love2mix , do balei nie mam w ogóle dostepu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger