Pierwsza poważna próba wydobycia fal i co z tego wyszło

Postanowiłam zrobić recenzję porównawczą dwóch popularnych odżywek wygładzających włosy - testuję je, używam po i przed myciem, na krócej, na dłużej, pod turban i bez, a efekt - moje włosy są i tak spuszone. Czy jest sens w ogóle to publikować? Czy jedynie silikonowe odżywki / maski (a i to nie wszystkie) mają szansę ujarzmić mój puch? A może powinnam zmienić podejście i zamiast na siłę prostować i wygładzać - zrobić próbę wydobycia z nich jakichś fal? Wczoraj właśnie taka próba się odbyła! Ktoś ciekawy?


polki.pl


Już wcześniej z zainteresowaniem czytałam posty i oglądałam włosy "falowanych" blogerek, ale bezpośrednim bodźcem do wypróbowania na sobie niektórych metod był ten post u Włosowelove. Pomyślałam, że może ja mam tak samo, jak bohaterka posta? Może moje włosy chcą się kręcić? Ostatnia przeszkoda, czyli brak dyfuzora, rozwiązała się sama, bo dyfuzor pasujący na moją suszarkę pożyczyłam od sąsiadki. 


Co zrobiłam? 
- najpierw włosy dostały trochę weekendowej dobroci - czyli maskę Biotique Bio Musk Root, wymieszaną z łyżką jogurtu, łyżeczką oleju YR i żelu aloesowego, przed myciem na skalp, na godzinkę,
- po myciu delikatnym szamponem Logona, nałożyłam na pół godziny pod czepek maskę wygładzającą z efektem laminowania Love2Mix Organic,
- po spłukaniu maski - mleczko b/s Balea Manog & Aloe Vera i zaraz po tym pierwsze delikatne ugniatanie z żelem Joanny na dość mokrych włosach.


Tu musiałam zrobić małą przerwę na ugotowanie pysznej kukurydzy w kolbach w ramach dzieciowej kolacji. Mniam! Mokre włosy zawinęłam w koszulkę, w coś, co miało przypominać plunking (polecam ten post u Wiedźmy), po rozwinięciu dalej odgniatałam i zaczęłam suszenie z dyfuzorem, a włosy wyglądały tak:





Dołożyłam jeszcze trochę żelu i nadal ugniatałam na przemian z suszeniem, mniej więcj tak, jak pokazuje to u siebie Kasia P tutaj. Po całkowitym wyschnięciu, poodgniataniu jeszcze sklejonych pasm i w międzyczasie wstawieniu do piekarnika ciasta ze śliwkami, oto moja głowa:





Efekt? Nawet są pierwsze, nieśmiałe fale, ale jest i puch! 



Co mam robić, żeby się go pozbyć? Poradźcie coś! Mam zamiar następnym razem użyć płukanki z żelu lnianego, może to coś pomoże. 

A i jeszcze pytanie - czy jakbym tak regularnie przeprowadzała powyższą procedurę, to myślicie, że skręt by się wzmocnił i byłby lepszy? 


Weekendowe buziaki!



PS
Niedziela rano - głowa wygląda jakby w nią piorun strzelił, część falek się rozprostowała, część została, ech, chyba dam sobie spokój z falami...

35 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wszystko zależy od włosów, bo jednak żel lniany jest stylizatorem naturalnym, więc gdyby działał prostująco byłoby to trochę dziwne ;)

      Usuń
  2. Witaj:) Mam bardzo podobne włosy:) Spróbuj użyć odżywki mocno nawilżającej: Garnier Avokado albo Markańskiej Maski Planeta Organica po umyciu włosów. Do takiej maski dołóż łyżkę zwykłego cukru, dzięki niemu włosy będą bardziej mięsiste. Trzeba potrzymać na głowie około pół godziny.

    Do stylizacji bardzo polecam czerwony krem do układania fal OSMO, niestety trochę drogi:/ http://www.sephora.pl/Wlosy/Stylizacja-Wlosow/Zele/Fluid-do-wlosow-kreconych/P1565043. Jest bardzo delikatny, ale mocno definiujący włosy:))

    Poza tym polecam: głaskanie się po herach, kręcenie loków na palcach :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rady! Cukru w maskach / odżywkach jeszcze nie próbowałam, ciekawa jestem jak u mnie zadziała.

      Usuń
  3. Myślę, że puszek może być spowodowany ugniataniem przy suszeniu, jak już suszymy włosy, to lepiej ich nie dotykać, nie ugniatać, bo puch gwarantowany prawie na 100% ;)
    Pougniataj włosięta na początku, a potem już tylko susz.

    No i najlepiej suszyć na wolnym nawiewie, za szybki też lubi rozwiewać i puszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również jest identycznie!
      Podczas suszenia nic nie dotykam i nie zataczam żadnych kółeczek dyfuzorem :)

      Usuń
    2. Właśnie to miałam napisać: pougniataj tylko mokre włosy, a potem susz jak najmniej dotykając (oczywiście możesz je włożyć do dyfuzora i potem wyjąć).

      Poćwicz, odnajdziesz swoją metodę. Na pewno stylizowanie regularnie "nauczą" się trochę skrętu, wiele dziewczyn zaobserwowało taki efekt. Cieszę się, że piękne włosy Kasi Cię zainspirowały, właśnie o to chodziło! :) Wyraźnie Twoje włosy chcą falować, jak na pierwszy raz jest OK :)

      Usuń
    3. Dzięki dziewczyny! Zastosuję się!

      Usuń
  4. Z czasem skręt powinien być silniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. He he, no w nocy trzeba uważać na fale, zawinąć w coś czy przerzucić za łóżko, bo wyglądają właśnie jakby piorun strzelił w szczypiorek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie, że się poprawi skręt! Żebyś widziała moje pierwsze próby z żelem ;) Mogłam głowa podłogę zamiatać :D
    sprawa też wygląda tak, żel mógł się włosom nie spodobać

    I wiesz, że mi sie od zawsze wydawało że ty kręcona jesteś tylko, że nie chcesz mieć loczków/fal i dążysz do wygładzenia? ;)

    I nie dawaj spokoju! Będzie lepiej :) Tylko trzeba znaleźć zestaw do stylizacji, który włosom się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, kręcona to chyba za duże słowo :) Loczki bardzo bym chciała mieć, tylko jakoś mi się zawsze wydawało, że moje włosy są zbyt proste jednak, że bliżej im do prostych niż do falowanych.

      Super by było, gdyby ten skręt się u mnie umacniał, ale obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie, bo ja rano nie będę miała czasu na te wszystkie zabiegi!

      Usuń
    2. Możliwe, że w wersji falowanej włosy będą odczuwalnie dłużej świeże. Więc efektem ubocznym tej stylizacji może być rzadsze mycie. :) W ramach eksperymentu w piątek (czy przed innym wolnym dniem) wieczorem zamotaj włosy w ślimaka - może rano się zdziwisz? ;) Najlepiej tak zrobić przed wolnym dniem, w razie gdyby się okazało, że jednak masz potrzebę je umyć. :)

      Usuń
    3. Oby, oby, bardzo chciałabym się tak pozytywnie zdziwić!

      Usuń
  7. Moim skromnym zdaniem.. a raczej- doświadczeniem, proponuję zamiast płukanki lnianej, zrobić z lnu żel :) i użyć go zamiast żelu joannowego :) u mnie efekt był wspaniały po żalu lnianym :) druga sprawa- zdecydowanie, włoski przyzwyczajają się do skrętu :) moje po mniej więcej dwóch miesiącach ugniatania, "zrozumiały" o co chodzi i same się układały w kręcioły, które później tylko lekko musiałam "podrasować" żelem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taki mam plan, bo o żelu lnianym wiele dobrego się naczytałam :) zastanawiam się tylko, czy on nie jest za słaby do lekko falowanych włosów i czy nie lepiej jednak używać mocniejszego żelu sklepowego?

      Usuń
    2. żel lniany jest cudowny,sama od niego zaczynałam,a puch na początku wydobycia skrętu miałam 50 razy większy od ciebie,a po żelu lnianym cud malinka :)

      Usuń
  8. Bardzo fajny skręt. Mój przy pierwszych próbach też był delikatny ale teraz robi się już coraz bardziej zdefiniowany. Puch jak pisała już wyżej Kasia najprawdopodobniej jest winą ugniatania przy suszeniu. Ja swoje włosy najpierw suszę z dyfuzorem w 80%, potem zostawiam do naturalnego doschnięcia i dopiero wtedy odgniatam z resztek żelu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie masz potencjał co do fal. Masz szansę wydobyć piękny skręt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobają mi się Twoje włosy. Co do puchu i fal się nie wypowiem bo moje włosy są proste jak drut :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako ratunek na puch polecam Ci odżywkę w sprayu Gliss Kur, tą z 7 olejami. Fale wyglądają bardzo ładnie i naturalnie. Nie poddawaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet efekt z odrobiną puszenia mi się podoba. Ale żel lniany faktycznie mógłby pomóc i lepiej zdefiniować loki niż produkt Joanny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam testować żel aloesowy, zobaczymy jak się sprawdzi.

      Usuń
  13. Ja się poddałam z falami. Niech sobie moje włosy żyją własnym rytmem;) ps. fajny prysznic!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny post i bardzo mi pomógł :) ja sama mam puch i od jakoś czasu próbuje wzmocnić skręt i nie prostować i nie czesać włosów i w sumie to chyba jest coraz lepiej , chodź wiadomo że łsoy maja i lepsze i gorsze dni :) U mnie suszenie dyfuzorem w ogóle się nie sprawdza ale może daltego że mam włosy przed pas :) Też czasami robię taki turbanik i nakłądam piankę ( a przynajmniej robiłam to jak ją miałam :P) od niedawna mam też wodę morską taką niebieską i ona też całkiem fajnie utrzymuje włosy i własnie służy do robienia fali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! przy długich włosach, jak Twoje, rzeczywiście dyfuzor nie sprawdzi się pewnie za dobrze. A próbowałaś koczka po myciu, na prawie suchych włosach? U mnie koczek robi fajne loki!

      Usuń
  15. Jakie śliczne włosy :D chciałabym żeby moje tak wyglądały... ;))

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. ależ Ty masz piękne włosy! Ja tam ani grama puchu nie widzę, tylko jakieś sexy cudo wow
    Ja też chcę taki piękny skręt:P, tylko nie mam tylu włosów:(
    :zazdrość

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś Pati!
      A myślisz, że ja mam tyle włosów? ;)
      To przez ten puch i fale tak się wydaje, a w rzeczywistości mój kucyk jest mizernie cieniutki.

      Usuń
  17. A moim zdaniem prezentują się super!! <3 Co do puchu, ja ma kręcone włosy i to bardzo, więc puch to standard, ale czasem wystarczy sięgnąć po odżywkę w spreju i potraktować nią już suche włosy oraz użyć jedwabiu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger