Jesienne malowanie: Inglot, Zoeva





Wzięło mnie ostatnio na makijaż. Nie wiem czemu - tak mam czasami, że jak jakaś myśl / pomysł wskoczy do głowy, to siedzi i siedzi, i nie chce wyskoczyć dopóki jej nie zrealizuję :) Tak właśnie było z makijażem - od pomysłu na gotową paletę z kolorami nude / brąz (np. Urban Decay Naked Basics), do własnej kompozycji z Inglot Freedom System oraz 3 pędzelkach Zoeva!



Zaczęło się od kontuzji kolana i spędzenia części wyjazdu w Tatry na kanapie, z nogą obłożoną mrożonym groszkiem*. Jak to zwykle bywa zobaczyłam gdzieś ładny makijaż, a może to była recenzja cieni i zaczęłam szukać. Po kilku tutorialach na YT stwierdziłam, że nowe cienie są u mnie koniecznością, ale żeby się ładnie nimi pomalować potrzebuję  też nowych, dobrych pędzli! Po kolejnej godzinie spędzonej na czytaniu i oglądaniu recenzji, wybór padł na pędzle Zoeva. 





Zdecydowałam się na:

221 Luxe Soft Crease - do blendowania cieni, podkreślania załamania powieki,
227 Luxe Soft Definer - do rozcierania i mieszania cieni,
320 Smoky Liner - do rysowania miękkiej linii.

Z pędzli jestem bardzo zadowolona, świetna jakość wykonania idzie w parze z przyjemnością ich używania. Dodatkową niespodzianką okazało się miękkie etui: każdy pędzelek przybył do mnie właśnie w takim etui, dodatkowo zapakowany w woreczek. Na wyjazdy - jak znalazł!

Zakupy zrobiłam na www.ladymakeup.pl, koszt jednego pędzelka - ok. 34zł.




Wybór cieni to przeszukiwanie blogów, recenzji, You Tube'a, grafiki, itp. - w końcu stanęło na tym, że po co płacić za fajną, ale drogą paletę, z której będę używać, jak dobrze pójdzie, połowy cieni? W ten sposób zdecydowałam się na skompletowanie własnej paletki z Inglota w kolorach nude - takich codziennych, bezpiecznych. Numery cieni miałam spisane na kartce, bo oczywiście wcześniej przejrzałam wiele blogów i miałam swoje typy :)




Mój wybór





Z jakości i kolorystyki wybranych cieni jestem bardzo zadowolona. Świetnie się nakładają, mieszają i na bazie wytrzymują spokojnie cały dzień. Teraz mam ochotę jeszcze na jakiś kolorek typu jasny róż / łososiowy, żeby trochę ożywić te spokojne brązy.


 Moje nieudolne próby zrobienia swatch'y :) Nie wiem, jak inne dziewczyny to robią...






Jak się malować - to na całego! Postanowiłam zamienić mój kończący się już czarny tusz Wibo Lovely na granat i brąz. Ponoć czarny wyostrza rysy i zmarszczki przy oczach są bardziej widoczne :) I co ? Jestem zawiedziona! Brązowy Colossal się osypuje - po południu mam już ciemne obwódki pod oczami - i nie mogę się przyzwyczaić do jego grubej szczoteczki. Granatowy Max Factor nie robi praktycznie nic - ani nie wydłuża, ani nie pogrubia rzęs. Ich kolory na moich ciemnych rzęsach są praktycznie niewidoczne. Nie ma jak to Lovely za 8zł! 






A na koniec przyznaję, że nie zawsze rano mam czas, żeby zrobić ładny makijaż oka i często cienie zastępuję po prostu kredką. Jednak kreska, tusz i gotowe. Wy też tak macie?




Pozdrowienia,





*)
Znacie sposób na okład z groszku? Jest dużo lepszy i tańszy niż bajeranckie kolorowe żele, które trzymamy w lodówce i przykładamy np. do guza u dziecka lub w inne miejsce wymagające chłodzenia. Chodzi o to, żeby torebkę zwykłego, najtańszego, mrożonego groszku mieć zawsze w zamrażarce, a gdy dochodzi do jakiejś kontuzji owijamy paczkę groszku np. w ręcznik papierowy, lub ściereczkę kuchenną, itp. i przykładamy. Groszek pięknie dopasowuje się do kształtu ciała i długo trzyma zimno, znacznie dłużej niż drogi żel. Wot i cała tajemnica :) Trzeba tylko uprzedzić domowników, aby kilkukrotnie rozmrażanego i zamrażanego groszku nie użyli do obiadu...



32 komentarze:

  1. I ja bym się malowała takimi perełkami :) A groszek dobrze faktycznie mieć bo czasem na stłuczenia bierze się coś ,,pierwszego lepszego" i czasem przykłada się nawet kawał mięsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) ale zamrożoną pierś kurczaka trudniej dopasować do kształtu ciała :)))

      Usuń
  2. I ja ostatnio poszalałam pod względem malowania. Zamówiłam sobie zestawik pędzli z ebay, które są mega miękkie i jakościowo świetne - wyczytałam o tym na blogach, kupiłam pojedyncze sztuki aby sprawdzić a teraz skusiłam się na więcej. Podobnie jak Ty zainwestowałam w paletkę cieni z inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrobiłyśmy ostatnio podobne zakupy!
      Jaką kolorystykę cieni wybrałaś?

      Usuń
  3. Cienie z Inglot bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pędzli zazdroszczę, ale sa juz na mojej liscie :) cienie natomiast- znakomity wybór kolorystyczny, na pewno będą przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z cieni z Inglota byłam bardzo zadowolona, te parę lat temu, jak pracowałam blisko ich sklepu. ;) Od tego czasu już ich nie kupowałam, ale to dobry pomysł, żeby samodzielnie skompletować paletkę.

    Bardzo dobre są kolorowe cienie Diora (ach, te czasy kiedy dbało się o image!), ładnie kryją i dość długo się trzymają. To znaczy było tak tych z 5 lat temu, nie wiem jak teraz. :D

    A jak tam noga? Do przodu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fju, fju - Diora w życiu nie miałam :)
      A noga, dziękuje, jakoś dajemy radę :) Ćwieczenia na wzmocnienie mięśnia czworogłowego, aby dobrze trzymał kolano, delikatne marszobiegi, trochę roweru. Jeszcze kłuje w kolanach, ale to już nie to co było.

      Usuń
    2. Nie wiem jak teraz, wtedy te kolorowe kosztowały 50 złotych - tyle samo, co nowy loreal.
      Trzymaj się dzielnie w takim razie, i ćwicz cierpliwie dalej. :)

      Usuń
  6. Marzą mi się pędzle Zoeva :) Paletka posiada dla mnie idealne kolorki bo uwielbiam brązy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piekne masz te cienie:) ale myslalam, ze rozcieranie i blendowanie to to samo:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że rozcieranie dotyczy jednego koloru, a blendowanie to połączenie dwóch lub więcej kolorów, ale może się mylę?

      Usuń
  8. Ja jeszcze nie ogarnęłam malowania cieniami :-D póki co to dla mnie poziom hard :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Te same myśli ostatnio chodziły mi po głowie, jednak ja postawiłam na paletki :) Jutro powinny do mnie przyjść!
    A o okładach z groszku będę pamiętać!

    OdpowiedzUsuń
  10. hah fajny pomysł z groszkiem:P
    co do pędzli zoeva, mając przekrój przez te sławetne różniaste zoeva są fantastyczne... Sama mam zestaw Golden Rose i piszczę radośnie przy każdorazowym użytku:) Są takie mięciusie - będziesz z nich bardzo zadowolona:)
    Ja postawiłam na trzy palety i klika cieni solo i jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza z sigmy, z której można wyczarować każdy rodzaj makijażu i jakość jest fantastyczna, cienie są tak kremowe i tak świetnie się blędują, że przebijają Naked basic..
    a tusz mam też ten ccolosal z mabyline:)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że pędzelki Zoeva tak lubisz, ja jestem też bardzo zadowolona!
      Muszę sobie wyguglać tę Sigmę, bo mnie zaciekawiłaś :) a z Colossala czarnego byłam bardzo zadowolona, jednak brązowy to już inna bajka...

      Usuń
    2. sigma z usa... stosunkowo droga, ale tę paletę będę miała na wieki [pisałam o niej u siebie - nawet mejkap pokazałam;)] i mimo wszystkich kłopotów związanych z samą sigmą - ale to bardziej przy pędzlach (tych żałuję, no ale nie znałam zoevy - śmiem twierdzić,że zoeva ma lepsze), z palety jestem ogromnie zadowolona... świetna dla laików - choć tu może przeszkodzić nieco zaporowa cena.. jednak jeśli tylko ktoś może, to się nie zawiedzie... no mega jakość tych cieni przerasta moje wszelkie oczekiwania;)

      Usuń
    3. gdyby coś kiedyś - u mnie masz rabat 10% do sigmy...

      Usuń
  11. Pomysł groszkowy dobrze mi znany, nawet na studiach o tym miałam ;)
    Jak Twoje kolano Kochana?

    A cienie wybrałaś bardzo ładne :) Ja nie miałam nic z Inglota jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noga powolutku, powolutku lepiej. Może gdybym tak leżała cały czas na kanapie, to było by już super, ale mnie nosi :)

      Usuń
  12. Na malowaniu znam się jak przysłowiowa świnia na gwiazdach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przejmuj się, mi też swatche nie wychodzą. Mam pędzelek Zoeva 227 i bardzo go sobie chwalę. W planach mam zakup jeszcze 221 i kilku innych, ale wolę rozłożyć to w czasie ;) A co do zimnych okładów, to zawsze mam w lodówce marchewkę z groszkiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Cienie są bardzo ładne, brakuje tylko pomarańczowego i cały komplet kojarzyłby się z jesienią :) Trzymam kciuki, żeby nie brakowało Ci czasu na malowanie. Ja też rozpoczęłam przygodę z makijażem kolorowym, a już przełom nastąpił wczoraj, gdy pierwszy raz użyłam różu do policzków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczowy chyba nie dla mnie, ale delikatny róż lub lila - chętnie :)
      Trzymam kciuki za Twoje kolorowe malowanie!

      Usuń
  15. zazdroszczę pędzli :) ale ja czekam na dzień darmowej dostawy żeby sobie zamówić kilka sztuk :) co do okładu z groszku, to wczoraj tak sobie udo stłukłam, że dziś mam takiego siniaka, że łoo, na dodatek jest też lekki obrzęk, leczę się na razie Altacetem :) do tej pory nie mogę uwierzyć jaka niezdara ze mnie żeby tak wpaść na szafkę RTV :D

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie też ostatnio wzięło na makijaż. to na pewno przez zbliżającą się jesień - latem nie jest za fajnie się malować, ale ochłodzenie sprzyja zabawom z cieniami ;)
    o, też bym chciała pędzle zoeva! te 221 i 227 wyglądają super i to mniej więcej takie, jakich szukam. tylko jak zobaczyłam cenę, to odłożyłam zakup na "może kiedyś"..
    ładna masz tą paletkę, ale ja generalnie wole kolorowe makijaże i cieni nude rzadko uzywam.
    a jak rano nie mam czasu lub nie chce mi się malować.. to popostu się nie maluję ;)
    sposób z groszkiem dobry! i też chcę w Tatry <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Świeny pomysł z kolorami tuszów do rzęs- chyba wypróbuję w końcu w kolorze brązowym :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam Zoeve 221 i świetnie się u mnie sprawdza , a cienie z Inglota bardzo lubię ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger