O ampułce z kiwi od Alverde słów kilka

W znanej Wam już scenerii mojego balkonu, przy zielonej herbatce,  powstały zdjęcia do recenzji ampułki z kiwi o działaniu anti-aging od Alverde. Jeśli jesteście ciekawe, jak sprawdziła się na mojej cerze - zapraszam!




Ampułkę otrzymujemy zapakowaną w kartonik z okienkiem, w całkiem przyjemnej szacie graficznej - kolory żółty i zielony kojarzą się ze świeżością i z latem. Na opakowaniu znajdziemy następujące obietnice producenta:
- widoczna redukcja głębokich zmarszczek
- widoczna poprawa nawilżenia skóry w 2 godziny u 69% testujących (test na 30 osobach).

Produkt przeznaczony jest dla cer po trzydziestce, a jego działanie anty-aging opiera się na:
- 50% ekstrakcie z owoców kiwi i winogron oraz nasion hibiskusa
- zrelaksowaniu skóry przez zmniejszanie jej napięcia
- zapobieganiu zmarszczkom dynamicznym i wygładzaniu mikro-nierówności.

Ponadto czytamy, że: Intensywna kuracja pomaga skórze zatrzymać wilgoć, produkt wchłania się szybko, nie klei się i daje uczucie odświeżenia skóry. 





Aby dostać się do wnętrza ampułki należy odłamać jej górną część, która potem służy za zabezpieczającą nakładkę (mało higieniczną, bo tylko ją nakładamy, nie da się np. zakręcić). Ciekawostką jest fakt, że buteleczka posiada gumowane dno, więc nie ślizga się po umywalce / szafce. 

Sama kuracja ma postać "gęstszej wody" i bardzo delikatnie, owocowo pachnie. Stosowałam ją codziennie rano po umyciu twarzy i spryskaniu wodą Uriage. Szybko się wchłania, ale mimo obietnic producenta, zostawia klejącą warstwę na twarzy, co nie przeszkadzało mi za bardzo, bo zawsze po ampułce stosowałam krem z filtrem. Jednak dla osób, które chciałyby na niej zakończyć poranną lub wieczorną pielęgnację może być to trochę denerwujące. 


Ampułka rzeczywiście nawilża i delikatnie wygładza cerę. Mam wrażenie, że trochę też rozjaśniła moje przebarwienia, ale nie jest to duży efekt. Nie zauważyłam, żeby w jakikolwiek sposób wpłynęła na redukcję zmarszczek, ale nie przyczyniła się też do pogorszenia stanu cery (żadnego zapychania). Alkohol widniejący w składzie na piątym miejscu nic złego mojej twarzy nie zrobił, ale nie wiem jak mogłaby zareagować cera wrażliwców. Ampułka jest wydajna - przez pierwszy tydzień stosowałam ją tylko na twarz i ubyło jej mniej niż połowa, w drugim tygodniu smarowałam więc też szyję i dekolt i 10ml opakowanie skończyłam po 2,5 tygodnia. 

Gdybym miała porównać ostatnio stosowane przeze mnie sera do twarzy to ta ampułka uplasowałaby się w środku stawki: na pierwszym miejscy Flavo C Forte, potem Kiwi Alverde, a ostatnie serum Antiox z Biochemii Urody. 

Ponieważ cena nie jest wygórowana, ok. 3 EUR, można przy okazji wyjazdu i wizyty w DM skusić się i wypróbować. W Polsce oczywiście cena jest wyższa - ok. 26-27zł w sklepach internetowych.


Dla ciekawych - skład, skopiowany ze strony dm.de:
Vitis Vinifera Fruit Water*, Aqua, Actinidia Chinensis Fruit Water, Glycerin, Alcohol*, Hydrolyzed Hibiscus Esculentus Extrakt, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Dextrin, Xanthan Gum, Phytic Acid, Sodium Hydroxide, Lavendula Angustifolia Oil*, p-Anisic Acid**, Levulinic Acid**, Sodium Levulinate**, Linalool**, Geraniol**, Limonene**, Citral** *ingredients from certified organic agriculture **from natural essential oils




Miałyście? Znacie? Lubicie takie ampułkowe kosmetyki?


Pozdrowienia!


17 komentarzy:

  1. Żałuję że nie mam dostępu do DM bo skusiłabym się , może kiedyś przy okazji , gdzieś zakupię ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś, przy okazji jakiegoś wyjazdu Ci się uda!

      Usuń
  2. Jakos nigdy nie zwrocilam na nia uwagi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Też właśnie używam to serum, mam tylko jeszcze w starym opakowaniu, czyli 7 małych ampułek na 7 dni. Pierwotny zamysł tego produktu był taki, że babka 30+ robi sobie raz w miesiącu kurację tym serum. To opakowanie zupełnie do mnie nie przemawia, ale z pewnością spróbuję, taki skład do mnie przemawia. Jest jeszcze wersja z algami, też mnie kusi. Musimy spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy! Nawet nie wiedziałam, że jest też wersja algowa, trzeba się będzie rozejrzeć następnym razem.

      Usuń
  4. Mam i uzywam, ale sporadycznie. Po prostu zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze względu na ten brak zamknięcia postanowiłam zużyć szybko, zwłaszcza przy tych upalach....

      Usuń
  5. Ampułek jeszcze żadnych nie miałam ale tej pewnie nie wypróbuję ze względu na dostępność.

    OdpowiedzUsuń
  6. będę we wrześniu w dm i postaram się o tej ampułce pamiętać :) szkoda, że nie da się jej zakręcić, ale zobaczymy, może będzie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jest ta ampułka :) Tak pod krem chętnie bym ją używała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda bardzo ciekawie, ale niestety moja wrażliwa cera nie lubi się z gliceryną i alkoholem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ostatnio hialuronową ampułkę YOKO i miała podobne działanie napinające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Yoko nie słyszałam, ale skoro mają działanie napinające to powinnam się za nimi rozejrzeć ;)

      Usuń
  10. mnie zaczyna ten alkohol w alverde i alterze z letka męczyć, zbyt wyczuwalny w nosie i działaniu;)

    buziak
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomimo problemów z dostępnością i specyficznego opakowania chętnie bym wypróbowała. Bo o DM w Polsce na razie możemy pomarzyć... :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger