Wieczorne pichcenie kosmetyczne

Od pewnego czasu zastanawiałam się, co by tu zrobić z zapasem moich półproduktów, którym powoli kończy się ważność. Dodatkowo oprócz półproduktów miałam kilka pootwieranych maseł i olei, na których zużycie w tych temperaturach zupełnie nie miałam ochoty. I tu jak z nieba spadła mi Balbina Ogryzek i jej post o wykorzystaniu półproduktów zalegających w szafce. Bingo! - pomyślałam - to jest właśnie to, czego i ja potrzebuję! Zgapiwszy więc niecnie i bezczelnie ten super pomysł od Balbiny, wczorajszy wieczór spędziłam w kuchni mieszając, podgrzewając i łącząc różne składniki w aromatyczną całość :)




Zaczęłam od rozpuszczenia i wymieszania maseł i olei. Do szklanki poszły resztki masła shea karite, kremu nr 4 Fitomed, masła kakaowego, oleju kokosowego, resztki olejków Alverde: różanego oraz arganowo-migdałowego. Dodałam tez łyżkę oliwy z oliwek. W ten sposób uzyskałam bogatą mieszankę olejową, którą całkowicie wykorzystałam.





Potem przejrzałam olejki eteryczne zastanawiając się, co i jak ze sobą połączyć, żeby efekt był przyjemny dla nosa :)



No i zaczęło się kombinowanie - jaką przyjemność można by tu sobie zafundować? Postawiłam na peeling solny oraz kawowy:



Tak wyglądała kuchnia:



A to już moje dzieła:
1. peeling solny z ekstraktem z młodego jęczmienia i nasionami bzu czarnego
2. peeling solny z glinką ghassoul i spiruliną
3. peeling solny z ekstraktem z truskawki  i niacynamidem
4. peeling kawowo-cukrowy
Każdy zawiera też wit. E oraz różne olejki eteryczne.





Dzięki tej radosnej twórczości moje półproduktowe pudełko wygląda teraz znacznie lepiej, wiele opakowań wyrzuconych (sól nową trzeba kupić!), a z resztek mieszanki olejowej wyszły mi jeszcze dwie kostki peelingujące:



Moje pachnące cuda będę trzymać w lodówce i w miarę możliwości szybko wykorzystywać, bo nie są niczym konserwowane. Od razu czuję się lżej i lepiej - tyle produktów zużytych / dokończonych za jednym razem :)


Dziewczyny, czy Wy też wpadłyście kiedyś w taki półproduktowy szał? Bo ja swego czasu robiłam naprawdę wielkie zakupy i stąd tyle tego jeszcze mi zostało.



Pozdrowienia w ten gorący dzień!



20 komentarzy:

  1. Ja się ze wstydem przyznam, że półproduktów u mnie jak na lekarstwo. Nigdy nie zrobiłam większych zakupów, bo nie umiałam się skonkretyzować w którym kierunku moje zakupy mogły by pójść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to może i lepiej? W półproduktowe zakupy bardzo łatwo "wpaść po uszy", bo każdy składnik wydaje się niezbędny :)

      Usuń
  2. Zużywam moje półprodukty na bieżąco, chociaż tutaj zakupowo zachowałam rozsądek. :) Peelingi wyglądają ciekawie (jak na peelingi) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie używania truskawkowego i muszę przyznać, że pachnie pięknie!

      Usuń
  3. bardzo podoba mi się pomysł:) i jakie kolorowe te peelingi...
    nie wiem czy szał, ale raz zrobiłam porządne zakupy w zsk i raz e-naturalne + drobiazgi na bieżąco...
    ale też widzę, że mi kończy się ważność all in one:(

    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy chyba z jednej partii, bo mi all-in-one też się kończy ważność, dlatego dodawałam je do każdego peelingu :)

      Usuń
    2. też się teraz staram, gdzie mogę, ale wiem, że nie zużyję już całości:(
      nie lubię marnować, no ale co zrobić...
      gdybym się prędzej zorientowała, to bym się z kimś chociaż podzieliła...

      Usuń
  4. Ile tego :D. Ja robiłam sama jedynie peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja niewiele więcej - kostka peelingująca to resztki maseł i olej + wosk + kawa, okazała się całkiem łatwa do wykonania.

      Usuń
  5. ja nie kupuję półproduktów właśnie w obawie, że nie wykorzystam :) ale pomysły miałaś świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z półproduktów mam wyłącznie keratynę hydrolizowaną, więc nie zaszaleję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po półprodukty sięgam często, ale zwykle używam solo, bo nie chce mi się ich mieszać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna sprawa, ale bałabym się że zrobię sobie krzywdę...za mało mam wiedzy i doświadczenia na takie zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś miała jednak ochotę to zmieszaj ze 2łyżki soli, łyżkę miodu, łyżeczkę soku z cytryny i zalej to wszystko oliwą lub olejem, jaki posiadasz. Wspaniały, naturalny peeling! Sól możesz zastąpić cukrem luz mieloną kawą.

      Usuń
    2. dzięki za przepis! Chętnie wypróbuję... mam nadzieje, że nie podrażni, bom wrażliwiec...

      Usuń
  9. nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę dostępu do półproduktów! mam w domu dwie książki z przepisami na domowe mydła kulę do kąpieli toniki, czyściki nawet perfumy! bardzo chciała by się zabrać za miksowanie ale... mieszkam w Irlandii i żeby kupić cokolowiek to się trzeba naszukać, w sklepach ze zdrową żywnościa i organicznymi produktami olejki eteryczne czy nawet głupie wody kwiatowe są tak drogie że się odechciewa wszystkiego. jak tylko jestem w polsce to sobie zamawiam hydrolaty peelingi i inne takie z biochemi urody ale za dużo nie moge w walizce też przywieźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ZSK nie wysyla do Irlandii? Półprodukty mają malutkie buteleczki (jeśli nie weźmiemy największej pojemności), więc kiedyś zamiast w BU zrób sobie zamówienie w ZSK lub e-naturalne, super wybór, rozsądne ceny :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy pomysł! :)
    Mam sporo półproduktów, ale zużywam je na szczęście na bieżąco, do twarzy i do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie kusi takie kosmetyczne domowe laboratorium ale jakoś nie mogę się zaprać za zakupy bo wiem, że nie miałabym czasu teraz ich przygotować i zużyć bo mam za duże zapasy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger