Ulice i sklepy Chennai - duuużo zdjęć!

Oto ulice i sklepy miasta Chennai, które zobaczyłam podczas ostatniego wyjazdu. Część z nich widziałyście u mnie na Facebook'u, a części jeszcze nie publikowałam:

pisałam już, że Chennai do najpiękniejszych nie należy?




Tzw. Street food - jadłam i przeżyłam, było całkiem dobre!




Po deszczu - o tej porze roku był on dla miejscowych prawdziwym zaskoczeniem:



Szkoda, że zdjęcie nie oddaje odgłosów i zapachów indyjskiej ulicy!





Sklepowe szaleństwo:



Kolory, kolory, kolory!




Piwny szampon już prawie kupiłam, ale miał w składzie silikony, więc odłożyłam na półkę





Każdy szanujący się sklep ma swój ołtarzyk


Piętro z ubrankami dla chłopców

oraz osobne piętro - dla dziewczynek

 Sklep ze złotem - prawdziwym

Oraz sklep ze złotem udającym to prawdziwe :)
zobaczcie ich włosy!!!

sztuczna biżuteria ślubna

Plaża i targ rybny




Piękna, długa i szeroka plaża. Okrutnie zaśmiecona.

W sobotę zerwaliśmy się z łóżek o 6:15, żeby zobaczyć targ rybny i przy okazji zrobić zakupy:



nawet małego rekina można było kupić

i różne inne morskie stwory



czyszczenie i oprawianie ryb

Dwie świątynie:


świątynia żony boga Shivy (nie pamiętam, jak się ta żona nazywała)







oraz piękny kościół św. Tomasza




Uff, wystarczy na dziś, nie chcę Wam zwiesić Bloggera taką ilością zdjęć :)
Jeszcze kilka mi zostało + moje zakupy, więc niedługo się możecie ich spodziewać!


Pozdrowienia,


30 komentarzy:

  1. ale tam brudno :D świetna sprawa tak pozwiedzać i zobaczyć inny świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj brudno, brudno :)
      ale ciekawie zobaczyć inną kulturę

      Usuń
  2. Ah te piękne warkocze z kwiatami :) czekam na haul zakupowy jeśli będzie mniejszy niż 30 pozycji to się zdziwię bo ja chyba kogoś na ulicy musiałabym wynająć żeby mi rzeczy na pocztę dodźwigal.Kosciol faktycznie piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym razem będzie mniejszy :)
      w zeszłym roku zaszalałam i przywiozłam do domu pół stoiska Biotique i Himalaya Herbals, tym razem byłam bardziej rozsądna :)))

      Usuń
  3. Jak kolorowo w sklepach!
    Piwny szampon ma świetne opakowanie. Zdecydowanie przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. faktycznie nie za bardzo atrakcyjne miejsce i czemu tam tak brudno:( szkoda, bo mogłoby być tak pięknie... a te rybki z targu dobre?
    w sklepach za to ładnie...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto rzeczywiście nie jest zbytnio ciekawe, nie ma takiego typowego centrum typu rynek, czy jakiś plac, tylko ulice, hałas, bardzo duży ruch, upał. Ufff, aż się zmęczyłam.
      Rybek akurat nie jadłam - były przeznaczone na inną imprezę, niż ta, na której byłam ja :)

      Usuń
  5. Śmieci okropne, chociaż w Polsce wcale nie jest o wiele lepiej. Zachwyciły mnie kolorowe ubrania dla wszystkich. I włosy na tym zdjęciu w biżuteryjnym sklepie. Fajne te Twoje podróże służbowe! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie, u nas naprawdę jest dużo lepiej jeśli chodzi o czystość, a włosy - cud miód :)

      Usuń
  6. Wiesz jakiego bóstwa ołtarze są w sklepach, to bardzo ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sklepach bardzo kolorowo. Widoki niestety niezbyt piękne.

    OdpowiedzUsuń
  8. całkiem inny świat :) zdjęcia cudne ;) chciałabym kiedyś wybrać się w podróż do Indii ;) uwielbiam te włosy hindusek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre dziewczyny miały warkocz grubszy niż moje ramię!

      Usuń
  9. Świetne zdjęcia, chciałabym pojechać na wycieczkę do Indii, bardzo interesuje mnie ich kultura :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, a ja jak byłam w Bombaju, to nigdzie nie trafiłam na takie fajne sklepy z ciuchami, czy z kosmetykami :( Tylko na takie mniejsze sklepiki, a tam zdecydowanie mniejszy wybór (a ciuchy nie miały takich żywych kolorów :/ )... To była jakaś galeria handlowa w Chennai, tak?
    PS. Szkoda, że Beer Shampoo ma silikony w składzie! Byłam na niego ciekawa, widziałam w ichszej TV śmieszną reklamę, hehe :D
    https://www.youtube.com/watch?v=4Oz9R64yYY4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te sklepy to w galerii handlowej oraz na handlowej ulicy T.Nagar.
      Fajna ta reklama :) Wynika z niej, że to szampon dla facetów, pewnie dlatego stoi zaraz koło farb do włosów dla panów.

      Usuń
  11. Jestem w szoku - facet na opakowaniu farby do włosów! :D
    Cudowna fotorelacja, miło choć otrzeć się o taką egzotyczną wyprawę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farby specjalnie dla Panów :)
      Czy u nas też takie są? W Indiach dość popularne jest farbowanie włosów przez facetów.

      Usuń
    2. Na myśl o farbowaniu włosów przez hindusów pierwsze co stanęło mi przed oczyma wyobraźni to czarny jak asfalt gość robiący sobie blond na rozjasniaczu w jakimś salonie...boże uchroń tak piękną mają tą czerń. Będąc tam często widujesz bardziej egzotyczne kolory na głowach miejscowych pań? Bo czy to w filmach czy na zdjęciach zawsze widzę czerń/bardzo ciemny brąz.Niby tyle tej henny tam używają, ale rude czy czerwonej hinduski jeszcze nie widziałam, może coś przegapilam? U mnie na czekoladowym brązie chwyciła czerwień więc teoretycznie jest to możliwe. chciałabym zobaczyc taki gruby hinduski warkocz w wersji rudej, ciekawe jak ten kolor komponował by się z ich karnacja

      Usuń
    3. Nie, nie ma egzotycznych kolorów, ale farbowanie jest chyba bardziej popularne wśród panów - kobiety mają po prostu czarne włosy, a faceci farbują na brązy, zwłaszcza jak zaczynają siwieć, więc pasma siwizny są na dodatek brązem jasnym, a reszta głowy brązem ciemnym. Wygląda to dość zabawnie :)

      Usuń
    4. Tak właśnie myślałam.No cóż kiedy już tam pojadę w najgorszym wypadku moją rudo czerwoną głowę uznają za jakiś pomiot szatana przybyły z piekieł...w sumie Polska i piekło są siebie bliskie.Widac, że nawet w całym tym budzie ujętym na zdjęciach faceci dbają o siebie bardziej niż większość dresiarzy z Krakowa...ale i tak wiadomo kto jest "brudasem" eh aż mi się słabo robi mieszkając tutaj i patrząc na to wygórowane mniemanie o sobie i unikanie mydła jak środka terroru.

      Usuń
    5. Masz rację, niestety, ale o naszym szowinizmie można by pisać i pisać.
      A panowie w Indiach zawsze w czystej i odprasowanej koszuli chodzą, mimo +45st C na termometrze (bo żona siedzi w domu, pierze i prasuje, ale o roli kobiety tam - również można by pisać i pisać...). Czytałaś "Lalki w ogniu" Pauliny Wilk?

      Usuń
    6. Nie czytałam, ale chętnie to nadrobię i poszukam w bibliotekach. Kobiety faktycznie mają tam ciężko pod względem braku możliwości wyrażenia własnego zdania (związki aranżowane etc), ale czasem mam wrażenie, że ich rola po ślubie jest taka jak u nas-niewolnica posprząta poda i ugotuje z jedną różnicą u nas musisz to zrobić po 8h ciężkiej pracy kiedy masz dosyć tam robisz to co masz zrobić a mąż zarabia czyli zasadniczo jest to podział ról a nie wyzysk pana i władcy. To chyba jedyny aspekt, w którym "mają lepiej".Chociaż teraz w dużych miastach kobiety też zaczynają garnąć się do pracy, trochę mnie to dziwi, że chcą być podwójnie wykorzystywane chociaż osobiście znam kilka, których do pracy wypchnąć się nie da mimo dzieci i rozwodu na karku- a co tam rodzinka podtrzymuje. Jedni mają tam przesrane za przeproszeniem, a inni są skrajnie nieodpowiedzialni czyli nic nowego jest tak jak u nas tylko trochę goręcej. Chcę zaznaczyć, że nie twierdzę jak to wszystkie kobiety w Polsce są ucisnione, ale duża grupa musi się zmagać z kochanymi polaczkami-pijaczkami wgapiajacymi się w telewizor "bo on jest po pracy" taa...twoja żona wcale po niej nie jest 8h siedziała na produkcji i oglądała jak jadą kartoniki w międzyczasie malując paznokcie. Mam też wrażenie, że u nas podejście do kobiet jest dużo bardziej przedmiotowe, zawsze mamy być piękne i chętne inaczej znajdzie sobie inną (kolejną naiwną, która na świnie poleci) z tego co zauważyłam tamtejsze kobiety są mniej zestresowane swoim wyglądem (może dlatego, że z natury piękne?) I nawet faceci jakoś tak bardzo nacisku na to nie kładą. Wiadomo dalej są wzrokowcami jak ich natura stworzyła, ale doceniają też inne rzeczy.Sama mam chłopaka bengalczyka od kilku lat i nawet kiedy wyglądałam tak, że własnego odbicia bałam się w lustrze (bardzo mocny i dlugi atak tradziku ropnego nadal walczę ze sladami ale jest lepiej)wciąż mnie pocieszal i ani razu nie dał mi po sobie poznać, że go to obrzydza do czego miałby pełne prawo (inni z niego chętnie korzystali)

      Usuń
    7. Książkę polecam, mnie trochę zdołowała - bo pokazuje życie kobiet bez ubarwiania i jeśli nawet porównujesz nasze żony pijaczków, to to jest tylko jakaś część kobiet w PL, a wg tej książki tam ma przesrane większość kobiet, przez tradycję, kasty, poniżanie kobiety i traktowanie jej jak prywatnej niewolnicy i to wcale niekoniecznie męża, ale teściowej!

      Usuń
  12. Świetne zdjęcia, też chciałabym zobaczyć Indie na własne oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny wyjazd, marzy mi się taki. Ta mnogość kolorów na ulicach, nawet jeśli same ulice są brzydkie i zanieczyszczone. Szkoda, że nie możesz nam pokazać zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja Droga, na przyszłość to nie pytaj mnie o kosmetyki, ale o rozmiar, bo z pewnościa zdecydowałabym sie na kilka sukienek, są po prostu piekne.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger