Warsztat domorosłego fotografa - czyli jak robię zdjęcia na blogaska :)


Dziś pokażę Wam w jaki sposób powstają zdjęcia (a przynajmniej ich część), które oglądacie na moim blogu. W moim "studio" tylko jeden element jest profesjonalny, reszta to prowizorka, która jednak wspaniale się sprawdza. Nie trzeba wydawać wielkiej kasy, żeby takie miejsce do fotografowania urządzić. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej - zapraszam!




Tak wyglądało moje sobotnie fotografowanie:


Dlaczego sobotnie? Wszystkim wiadomo, że aby zdjęcia dobrze i naturalnie wyszły należy je robić w świetle dziennym. Oczywiście specjaliści od ręcznych ustawień aparatu, a potem od Photoshopa, poradzą sobie w każdych warunkach, jednak ja do nich nie należę, niestety. Dlatego w weekend muszę przemyśleć cały następny blogowy tydzień i zrobić wszystkie zdjęcia w sobotę lub niedzielę, najczęściej przed południem. 


Na powyższym zdjęciu widzicie:

- kosz na bieliznę - w roli podstawki podwyższającej plan zdjęciowy. Jest to przydatne, bo czasem zdjęcie dobrze jest zrobić "od dołu" i jeśli ustawiłabym kosmetyki na podłodze - nie miałabym takiej możliwości,

- biały brystol - zakupiony w sklepie papierniczym, genialne tło zdjęciowe: jest matowe, nie odbija, idealnie białe. Oczywiście można kupić kilka sztuk w dowolnych kolorach (mam jeszcze niebieski, planuję dokupić czarny),

- szafkę - należy do niej przymocować taśmą brystol, aby się nie zsuwał,

- blendę fotograficzną - najbardziej profesjonalny element mojego "studia", służy do odbijania światła (minimalizujemy w ten sposób cienie rzucane przez kosmetyki). Moja kosztowała ok. 30zł i jest to model 5w1 (przykładowa blenda na allegro). Można ją oczywiście zrobić samemu - kartkę z bloku technicznego pokrywamy spożywczą folią aluminiową i blenda gotowa!



Plan zdjęciowy aranżuję zawsze blisko okna, aby jak największa ilość światła naturalnego doświetliła moje zdjęcia. Blendę stawiam po stronie przeciwnej do okna, odbije w ten sposób światło i zminimalizuje cienie. Teraz zostaje już tylko odpowiednio ustawić kosmetyki i robić zdjęcia.




A tak wygląda mój plan po skończeniu zdjęć. Pokazała się książka - ponieważ kosz na bieliznę ma nierówne dno, muszę używać tego albumu, żeby je wyrównać. Na zdjęciu nie ma mini statywu, którego czasem używam. 



Jeśli jesteście ciekawe co to za kosmetyki fotografowałam, to poczekajcie do wtorku, bo wtedy ukaże się aktualizacja włosowa + pielęgnacja i plany na marzec :)


Macie swoje własne sposoby na blogowe fotografie? Podzielicie się?


Pozdrowienia,


38 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę sobie w końcu kupić biały brystol :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pomysłowe :D ja zimą wyciągam z zakamarka namiot bezcieniowy chociaż bardzo nie lubię go uzywać, zdecydowanie wole zdjęcia na zewnatrz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namiot bezcieniowy powiadasz? Muszę go sobie wyguglować, bo nie mam pojęcia jak takie cudo wygląda.

      Usuń
    2. Ja swojego tak nie lubię, że go nie używam. Cieniami można się bawić na zdjęciach, nie wystrzegam się ich absolutnie.

      Usuń
    3. A jak doświetlacie przedmioty w takim namiocie?

      Usuń
    4. Mam dwie lampy na statywach.

      Usuń
    5. tak, ale te dwie lampy sprzedawane w zestawach są... tragiczne :) ja dodatkowo z góry zwykłą lampka biurkową dokładam światła i wtedy jest znośnie :)

      Usuń
  4. Moje "studio" wygląda bardzo podobnie ;-) Muszę zastanowić się nad blendą, bo czasami muszę robić niezłe piruety żeby odpowiednio oświetlić wszystko co trzeba..
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj najpierw z blendą własnej roboty, a jak Ci się spodoba - to wtedy kupisz.

      Usuń
  5. jeszcze tylko lekka obróbka dobrym programem i zdjęcia na prawdę na wysokim poziomie ;) Tutaj masz wszystko opisane, sama z tego korzystałam, banalnie proste :) http://www.jest-rudo.pl/2014/01/photoscape-darmowy-program-do-obrobki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez używam PhotoScape od niedawna. Laaata temu na własnych zdjęciach używałam Picasy, która jest bardzo podobna i równie prosta.
      Muszę zainwestować w blednę, bo nie mogę sobie poradzić z tym, że niektóre kosmetyki odbijają światło na etykiecie i tak czy siak nic rozczytać nie można:( Mam nadzieję, że to pomoże, jestem kompletnym laikiem.

      Usuń
    2. Używam Photoscape, poznałam go właśnie dzięki temu postowi Natalii z bloga Jest Rudo :)

      Usuń
    3. A ja wolę Photoshopa. Darmowe programy, no cóż. Są darmowe i jednak nie umywają się do profesjonalnych narzędzi.

      Usuń
    4. Na pewno masz rację. Mnie jednak Photoshop trochę przerasta, ale może powinnam wziąć byka za rogi i zacząć się go uczyć?

      Usuń
    5. Zacznij, bo warto. Na shopie pracują profesjonaliści, może kiedyś będziesz potrzebowała takich umiejętności. Poza tym nie od razu Kraków zbudowano, to normalne, że na początku będzie Cię męczył.

      Usuń
  6. kurcze, fajnie, że się podzieliłaś tymi pomysłami :)

    kupię wkrótce brystol :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo!
      Sama korzystam z kilku programów do obróbki zdjęć, które poznałam dzięki innym dziewczynom, więc stwierdziłam, że też podzielę się swoim sposobem :)

      Usuń
  7. Bardzo pomysłowo! : ) A ja zawsze zastanawiałam się jak to się dzieje, że zdjęcia są takie profesjonalne i w ogóle! Teraz już wszystko wiem i może też zacznę fotografować... Kto wie : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Robię podobnie tylko, że... dysponuje jedynie oknami dachowymi :D Ale jakoś sobie radzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja swoje zdjęcia robiłam na tle monitora, ale mój nowy aparat nie chce z nim w żaden sposób współpracować.
    Czas na nowe tło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z monitorem to też fajny pomysł!
      Obawiam się tylko, że ja i aparat odbijalibyśmy się w monitorze....

      Usuń
  10. Najgorzej jak jest szaro na dworze, wtedy nie ma mowy u mnie o jakimkolwiek robieniu zdjęć . Mi przydałby się w końcu aparat bo nadal meczę się komórka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, pogoda nas nie rozpieszcza ostatnio, ale przed poludniej przy samym oknie da się coś obfocić ;)

      Usuń
  11. Lubię podglądać warsztat :) Można się nieźle zdziwić, kiedy człowiek widzi, jak to wygląda w całości.
    Mnie najbardziej teraz męczy brak profesjonalnego aparatu. Niestety taki wydatek musi poczekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię jak ktoś uchyla trochę rąbka tajemnicy i zdradza jak coś powstało

      Usuń
  12. wow, nie wiedziałam, jak to wszystko wygląda od kuchni : ) ciekawe, ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cały czas noszę się z chęcią zrobienia blendy, widziałam mnóstwo fajnych tutoriali. Bardzo nadaje się np. folia termiczna (złota z jednej strony, srebrna z drugiej); za 5 zł można kupić bardzo dużą płachtę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, mam kilka takich w domu, świetna podpowiedź! :)

      Brystole wszystkie ukradła mi Zo, pogniotła i pogryzdała. W dzień nie śpi i nie ma szans, żebym pstrykała zdjęcia bez niej - więc są, jakie są. Jeśli są akurat znośne, to zawdzięczam to photoscape'owi, o którym Dziewczyny piszą. Jest bardzo prosty i w zupełności wystarcza na moje potrzeby. Nadrabia to, że zdjęcia robię na zmianę starym popsutym aparatem i starym popsutym telefonem ;)

      Usuń
    2. folia termiczna - super sposób i bardzo dużą powierzchnię pokryje :)

      Usuń
  14. Pomysłowy Twór z Ciebie. U mnie też rządzi bristol. Lubię jak zdjęcia są ładne, a to niestety czasami wymaga bardzo dużo pracy.

    PS Cudne ramy okienne i podłoga.

    OdpowiedzUsuń
  15. też mam tą książkę o sałatkach ;) muszę wypróbować Twój zdjęciowy patent :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przydatny post. Chyba też z czasem zaopatrzę się w brystol bo tak naprawdę to nie mam gdzie robić zdjęć, wychodzą nieciekawe.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger