Lutowe denko - więcej hitów niż kitów!


Nadal walczę z nadmiarem kosmetyków, nakupowanych w czasach włosowego szaleństwa :) Lutowe zużycie, głównie w związku z wyjazdem, nie jest aż tak wielkie, ale warto pokazać co zasłużyło na miano hitu, a co kitu miesiąca. Zapraszam!





Pachnąca i odżywcza sól do kąpieli od Alverde skradła moje serce podczas wyjazdu na narty - recenzja

Ziaja, maska intensywna odbudowa - kupiłam ją pod wpływem recenzji Anwen, która zachwycała się jej siostrą do włosów farbowanych. Nie zawiodłam się! Stosowałam ją podczas naszej krótkiej zimy ze względu na zawartość silikonów - jako dodatkową ochronę przed mrozem. Maska pięknie wygładzała moje włosy i sprawiała, że były lśniące i sypkie. Na pewno kupię ją na lato, zwłaszcza, że cena jest śmieszna ok. 7-8zł.

Maseczka Delia z zieloną glinką - z wyjazdu narciarskiego wróciłam z cerą w nie najlepszym stanie, te wszystkie tłuste kremy ochronne zapchały ją, więc miałam pełno nowych grudek i zaskórników. Maseczka z Delii już po pierwszym użyciu spowodowała, że cera się uspokoiła, wygładziła, a zmiany zaczęły powoli się cofać. Niewiele maseczek daje u mnie taki szybki efekt!

No i zapomniałam dołożyć do zdjęcia hitów 2 pudełek henny Khadi: orzechowy brąz i ciemny brąz, wykończonych w tym miesiącu. Jeszcze mi nie przeszło i wciąż nakładam zieloną papkę na włosy :) 





Tu na największą uwagę zasługuje ziołowa pasta Dabur RED. Jak sama nazwa mówi pasta jest w kolorze czerwonym, co trochę dziwnie wygląda na szczoteczce :). Jest bardzo mocna, ale nie miętowa - czuć przyprawy (m.in. imbir, pieprz, goździki), mnie szczypała straszliwie, miałam uczucie jakbym najadła się chili! Nie mogłam po niej spać. Działanie jednak jest bardzo dobre - efekt czystych zębów utrzymuje się dłużej niż przy naszych pastach, mam też wrażenie, że delikatnie wybieliła zęby. Gdyby nie to szczypanie, przez które rzadziej ją używałam - znalazłaby się w Hitach miesiąca.






A tymczasem w Kitach dwie nic-nie-robiące odżywki: po Isanie nie było żadnego efektu i u mnie, i u mojej córki. Biotique to odżywka w formie zielonej, wodnistej galaretki, która również nic nie robi, a nawet mam wrażenie, że dodatkowo plącze włosy. Rozczesanie ich po niej to męka. 



I tak denko dobiegło do końca. Moja denkowa szuflada już została opróżniona i czeka na marcowe opakowania. A jak tam u Was z zużyciami w lutym?


Pozdrawiam,



27 komentarzy:

  1. Miałam tą maskę z Ziaji chyba z rok temu i ją bardzo lubiałam ,będę musiała do niej powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może się skuszę na wersję do włosów farbowanych.

      Usuń
  2. Miałam tylko to chusteczki z baby dream :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze żadnej maski do włosów z Ziaji, ale na tą, o której napisałaś mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy lubią ceramidy, a ta maska je ma. Anwen z kolei była bardzo zadowolona z wersji dla wł. farbowanych - wygląda na to, że Ziaja całkiem fajne i niedrogie maski wypuściła.

      Usuń
  4. nawet nei zdajesz sobie sprawy jak ogromną ochotę narobiłaś mi na te sole do kąpieli *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz dostępu do DM-u to możesz je zamówić na allegro, są w cenie 7-8 zł za sztukę.

      Usuń
  5. zawsze bałam się produktów ziaja do włosów... ale może warto przełamac ten strach??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo! Tylko pozytywna recenzja Anwen skłoniła mnie do zakupu (no i niska cena, stwierdziłam, że w razie wtopy nie będzie mi żal 8zł) i nie żałuję.

      Usuń
  6. Widzę, że mamy takie same odczucia co do tej pasty Red, wiązałam z nią tyle nadziei, ale to pieczenie mnie denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że o tym wspominasz, bo dziwiłam się, co ja taka wrażliwa jestem. Czyli pasta jest po prostu bardzo mocna i to utrudnia jej używanie.

      Usuń
  7. Mi odżywki Isany strasznie plączą włosy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem tej maski z Ziai, ciekawe jakby się u mnie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też polubiłam maski Ziaji, mam oliwkową, ale chcę wypróbować także inne wersje. Wzbogacona półproduktami jest naprawdę ok :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja lubię ziołową pastę Dabur z neem, nie szczypie ani nie podrażnia, a oczyszczenie ząbków jest rewelacyjne. O tej czerwonej nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. zaciekawiłaś mnie tą maską z ziaji i maseczką glinkową :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O jaka fajna pasta, zawsze chciałam spróbować takiego wybielania poprzez podbarwienie dziąseł, bo chyba tak też robi ten Dabur?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet nazbierałam trochę opakowań, ale nie ma w nich nic szczególne godnego uwagi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja odżywkę z Isany za to lubiłam, co włos to inna reakcja jak wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego Twojego denka miałam tylko odżywkę Isany i maskę Ziai, ale obie średnio się sprawdziły, właściwie to nic nie robiły z włosami.

    A co do pasty red- zainteresowałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. zaciekawiła mnie ta maska Ziaja, nigdy nie maiłam nic do włosów tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. odżywka która plącze włosy to koszmar! A isany nie lubię miałam raz mydło kuchenne - smród nie do zniesienia!

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie rośnie lista pusty opakowań z ok. 3 miesięcy ale i tak tego dużo nie ma :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger