Niebieski zestaw z Planeta Organica

Jak tylko zobaczyłam te niebieskie cudeńka - wiedziałam, że muszę je mieć :) Zachęcały nie tylko samym wyglądem, ale i składem: 15 minerałów z Morza Martwego, ekstrakt czerwonych wodorośli, oliwa z oliwek. Jesteście ciekawe jak ten duet sprawdził się u mnie? Zapraszam na recenzję odżywczego szamponu i odżywki z serii Morze Martwe od Planeta Organica. 



Szata graficzna kosmetyków rosyjskiej firmy Planeta Organica urzeka swoją urodą. Tym razem kolor opakowań - niebieski - nawiązuje do głównego składnika produktów czyli minerałów z Morza Martwego. Plastik jest twardy i nieprzeźroczysty, więc trudno ocenić zużycie (swoją drogą, mogliby dodać przeźroczysty pasek z boku butelki, żeby było widać ile jeszcze zostało nam kosmetyku). Nieco denerwująca jest pompka - dozuje małą porcję za jednym naciśnięciem, a dodatkowo lubi się przytkać zaschniętymi resztkami produktu, zwłaszcza odżywki. 


Kolor i konsystencję dobrze oddaje poniższe zdjęcie. Szampon jest dość gęsty, odżywka podobnie - nie spływa z dłoni ani z włosów, łatwo się ją nakłada. Oba produkty mają miły, świeży zapach, taki kwiatowo-ziołowy. 


Co nam mówi producent?
Morze Martwe posiada unikalne właściwości lecznicze. Zawarte w jego wodach naturalne minerały mają specjalną strukturę, co daje silne tonizujące i regenerujące działanie na włosy i skórę głowy.

Szampon odżywczy, stworzony w oparciu o 15 minerałów z Morza Martwego, delikatnie oczyszcza, intensywnie odżywia włosy, przywraca im gładkość, elastyczność i wspaniałą objętość.

Balsam odżywczy, stworzony w oparciu o 15 minerałów z Morza Martwego intensywnie odżywia i wzmacnia włosy, przywraca im gładkość, ułatwia rozczesywanie i układanie, nadaje im elastyczność i wspaniałą objętość.

Certyfikowane organiczne składniki szamponu posiadają silne właściwości odżywcze i ochronne, wzmacniają korzenie włosów. Czerwone  glony nasycają korzenie podstawowymi pierwiastkami śladowymi, pobudzają wzrost i pełną regenerację struktury włosa. Jordańska oliwa wygładza włosy, chroniąc przed wpływem zanieczyszczonego środowiska, zapobiega łupieżowi. (źródło)



skład

Ponieważ zawsze stosuję razem oba kosmetyki, ich działanie również oceniam łącznie. Szampon jak na kosmetyk bez SLS/SLeS dobrze się pieni i bez problemu domywa oleje za pierwszym myciem. Nie plącze włosów, łatwo się spłukuje, nie zauważyłam po nim żadnych efektów ubocznych, tj. szybsze przetłuszczanie (ale wolniejsze też nie). Przez długi czas byłam zachwycona odżywką - nałożona wg zaleceń producenta na 2-3 min i potem spłukana pozostawiała włosy gładkie, błyszczące, sypkie, po prostu ideał. Zachwyt skończył się, kiedy któregoś dnia nie miałam czasu naolejować włosów przed myciem. Po użyciu niebieskiego duetu włosy wcale nie wyglądały tak dobrze jak zazwyczaj! Były spuszone na końcach, nie układały się ładnie, takie trochę bez życia. Wychodzi na to, że bez wspomagania jakim jest u mnie olej, często emulgowany jeszcze odżywką lub maską, sam balsam nie daje rady. Skończę więc oba produkty i nadal będę poszukiwać swojego ideału ;)

Swój zestaw kupiłam w sklepie Skarby Syberii, za każdy produkt zapłaciłam 13,90zł (wciąż trwa na nie promocja). Oczywiście dostępne są i w innych sklepach internetowych oferujących kosmetyki rosyjskie. 



Pozdrawiam,


18 komentarzy:

  1. O nie... nie lubię jak coś mi puszy włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jedynie szampon i jestem z niego zadowolona ;)
    Nawet bez olejowania ładnie wygładzał włosy i sprawiał, że dobrze się rozczesywały. Nie wiem czy mam ochotę na odżywkę, ale inne produkty z niebieskiej serii nadal się do mnie uśmiechają!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś kolejną blogerką piszącą o tych niebieskich rosyjskich kosmetykach. U eve bodajże maska się sprawdziła, ale szmapon nie. U Ciebie- jest jak jest :)
    Ja z tego wnioskuję, że wygląd opakowań mi się nieziemsko podoba, ale wolałabym, żeby sam kosmetyk wyglądał lepiej. A nie tak.. zielonobrązowo. Chyba się nie skuszę jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by wyglądały, gdyby i szampon i odżywka miały błękitny kolor

      Usuń
    2. Też mnie zdziwił ten bury balsam z niebieskiej butelki ;) Też najbardziej skusiły mnie te kolory, ale moje kłaczęta nieszczególnie przepadają za solą, która jest przecież kluczowym składnikiem kosmetyków z Morza Martwego. Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję i całkowicie wyleczyłam się z tego zestawu ;)

      Usuń
  4. Ostatnio zaciekawił mnie ten szampon i nawet planowałam go zamówić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm... chyba w takim razie się na niego nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeglądałam ostatnio ich sklep , planuje ponowne u nich zakupy ale nie wiem czy na ten zestaw się skusić, może uda mi się jeszcze coś o nich więcej dowiedzieć , tzn o efektach używania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon jest dla mnie całkiem ok, tylko odżywka bez olejowania wcześniej - słabo wypada

      Usuń
  7. no i mój uśmiech znikł z twarzy... wczoraj własnie kupiłam ten balsam... ale jesli bez dodatkowego koksu sobie nie radzi to w nosie mam taką odżywkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co włos - to inaczej, zobaczysz jak się sprawdzi u Ciebie

      Usuń
  8. to ja mam chyba maskę idealną;) 30 minut i cudo z włosami;) Szkoda... naprawdę...

    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne te opakowania, kuszą jak nie wiem ;-)
    Ale skoro bez szału to raczej się nie skuszę, no chyba, że na szampon ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele odżywek u mnie nakładanych po olejowaniu i umyciu ma silniejsze działanie. Ja się już do tego przyzwyczaiłam, ale faktycznie jak nie ma się czasu na olejowanie to może być z tym kłopot. Jednak i tak jestem skuszona na wypróbowanie tych nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam tylko odzywkę i u mnie sprawdza się bardzo dobrze, tylko zazwyczaj daję kilka kropel oleju do zabezpieczenia końcówek przed szamponem, chociaż solo też daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro puszy włosy to te produkty nie są dla mnie. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może kiedyś skuszę się wypróbować te kosmetyki na swoich włosach. Aktualnie używam zestawu z Love 2 Mix z efektem laminowania i... jestem zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger