Moi zimowi ulubieńcy


Zima trochę nam odpuściła - u nas śnieg już się prawie całkiem stopił i coraz częściej przez okna zagląda słoneczko. Jednak ja i tak używam moich zimowych ulubieńców, czyli kosmetyków, które wyjątkowo dobrze służą mi o tej porze roku. 



Żel pod prysznic Balea z limitowanej zimowej serii, o zapachu Sternen schweif - czyli wędrująca gwiazdka. Pięknie pachnie, dobrze się pieni, jest gęsty, kremowy, wydajny - mycie nim to sama przyjemność. Szkoda, że nie ma jakiegoś łagodniejszego detergentu zamiast SLeS-u, ale od żelu za kilka złotych nie wymagajmy za wiele. 

Kolejny zimowy ulubieniec to krem z Yves Rocher z serii Cure Solution, usuwający oznaki zmęczenia. Kremy te dodawane są jako prezent do pierwszego zamówienia. Jak go otworzyłam, byłam przekonana, że oddam go mamie, bo taka gęsta i kremowa konsystencja nie będzie podobać się mojej cerze. A jednak - wspaniale otulał moją cerę podczas mrozów, nie zapchał, łagodził i nawilżał cerę po zastosowaniu kwasu migdałowego. Zawarte w nim polifenole z liści czerwonej winorośli mają stymulować mikrokrążenie i dawać zastrzyk energii naszej skórze.

Woda toaletowa z Bath and Body Works o zapachu Cashmere glow to zimowy strzał w dziesiątkę. Uwielbiam otaczać się zimą takimi słodkimi, cięższymi zapachami. Bazą zapachu jest kaszmirowe piżmo, drzewo sandałowe, wanilia i słodka masa dulce de leche. Aby złagodzić ten ciężki aromat w nucie głowy mamy różową gujawę, brzoskwinię, morelę, jagody i bergamotkę. Nuta serca jest kwiatowa: płatki konwalii, mimozy, piwonii i świeże kwiaty jaśminu. Całość tworzy owocowo-kwiatowy miks, mój ulubiony!




Zimą nie możemy zapominać o dłoniach i stopach, które łatwo przemarzają bez odpowiedniej ochrony, a skóra robi się sucha, odwodniona, szorstka. Do dłoni niezastąpiony jest kultowy już krem z The Body Shop - Hemp Hand Protector. Ten gęsty krem z olejem konopnym przeznaczony jest do suchej skóry, którą rzeczywiście nawilża, odżywia i wygładza. Na powierzchni skóry tworzy ochronny film, który wcale nie jest tłusty, a chroni nasze dłonie przed mrozem. Jedyny minus - niezbyt ładnie pachnie. 

Bardzo podobnie działa krem do stóp Balea z mocznikiem, który oprócz 10% zawartości tego składnika zawiera też glicerynę, witaminę B3 i kwas mlekowy. Pielęgnuje bardzo suchą skórę stóp i mimo gęstej, treściwej konsystencji szybko się wchłania, a rano mam stopy miękkie i gładkie. Dla odmiany - ten krem ładnie, owocowo pachnie :)


Tak wygląda lista moich ulubionych, zimowych kosmetyków. A jak to jest u Was - macie swoich zimowych ulubieńców? Dajcie znać!




Pozdrowienia,



10 komentarzy:

  1. fajne produkty,ja akurat testuje emulsję z mocznikiem 10% Isany i jestem zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U siebie w mieście śniegu już od dawna nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie zapach wędrującej gwiazdy, a jestem ciekawa ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie nieszczególnie różni się pielęgnacji zimowa od niezimowej. I tak mam suchą i wrażliwą skórę i muszę ją zabezpieczać przed wyjściem. Jedyne co to częściej używam silikonów na włosach, a ostatnio sprawdziła się i parafina w Amli od Ciebie (:*)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten żel z Balea - może nie mogę powiedzieć o nim ulubieniec, ale całkiem przyjemny był ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawił mnie ten krem z YR, lubię tą firmę, kilka razy przewinął mi się podczas robienia zamówień u nich, ale nigdy mnie nie zainteresował, bo myślałam, że nie jest dla mnie ;) Może kiedyś spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że w moje ręce nie trafił zimowy żel od Balei... uwielbiam zapachy od tej firmy!

    OdpowiedzUsuń
  8. musze koniecznie powachac ta wode toaletowa, kocham owocowo-kwiatowe zapachy!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie miałam żadnego z nich :( U mnie zima trwała w zasadzie nie więcej niż tydzień :) Od dawna wiosennie ^^

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger