5 rzeczy, których powinnyśmy się nauczyć od Turczynek - czyli dbanie o urodę rodem z Anatolii

Dziś na blogu gościnny wpis mieszkającej w Turcji Gosi, autorki bloga Rodzynki SułtańskieTo blog o kulturze, kuchni, języku tego kraju - ale też o tym, jakie dzielą nas różnice kulturowe, co nas łączy, jak radzić sobie z mieszkaniem w innym kraju. Nie brakuje ciekawostek z Turcji, ale też innych podróży - także kosmetycznych. Zapraszam! 







Pisząc bloga o Turcji i podróżach, często przywołuję naturalne metody dbania o urodę, podpatrzone u Turczynek. Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu dla niektórych z nich: długie, piękne włosy (zawsze starannie ułożone!), błyszcząca cera, uśmiech jak z reklamy... Ale też zmarszczki, które pojawiają się dość szybko lub beztroskie wystawianie skóry na słońce. Na prośbę Kociambra przedstawiam Wam 5 rzeczy, których możemy się nauczyć od Turczynek. 

Hammam, czyli turecka łaźnia: dla urody i... przyjaźni
Choć tureckie łaźnie nie są już tak popularne wśród młodego pokolenia, wizyta w hammamie to prawdziwa przyjemność. Temperatura w hammamie nie jest tak wysoka, jak w saunie; dlatego spędza się tam więcej czasu. Dokładne oczyszczenie, peeling rękawicą kessa (często połączony z masażem), nakładanie masek i balsamów - która z nas nie marzy o kilku godzinach tylko dla siebie? Wizyta w hammam jest nie tylko rytuałem pielęgnacyjnym, ale przede wszystkim okazją do spotkania w kobiecym gronie. 

Olejki, czyli nie bój się eksperymentów
Olej z migdałów, sezamu, mieszanka do pielęgnacji włosów - to podstawa, którą znajdziemy w każdym sklepie - nawet mniejszym supermarkecie. Drogerie i specjalne sklepy z produktami naturalnymi i przyprawami - baharatçi - oferują o wiele większy asortyment. Słyszałyście kiedyś o oleju z jaj mrówczych? Spowalnia odrost włosów po depilacji. A olej z węża? 

Jeśli nie jesteście na tyle odważne, w każdej drogerii znajdziecie oleje z marchewki, pokrzywy, czy te bardziej standardowe: kokosowy, masło kakaowe, z pestek winogron czy popularny arganowy. Tylko który wybrać, skoro wszystkie kuszą i wołają: "kup mnie, będziesz piękna!"?



Łączenie tradycyjnych metod z nowoczesnymi technikami
Jeśli wydaje Wam się, że Turczynki spowijają się ciężkimi perfumami z piżma, przesiadują w hammamach, malują się kholem, farbują włosy henną i pielęgnują skórę tyko olejem - jesteście w błędzie. Te czasy minęły... hmmm, z 200 lat temu? Dziś Turczynki mają pod ręką wszystkie dobrodziejstwa nowoczesnej kosmetologii. I szukają złotego środka. Stosując OCM, nie rezygnują z tradycyjnego kremu. Farbowane włosy pielęgnują naturalnym olejem. Zabiegi mikrodermabrazji czy pielęgnacji ultradźwiękami (a te zamożniejsze - botoks czy inne zabiegi medycyny estetycznej), łączą z kąpielami z dodatkiem koziego mleka. Sama próbowałam przerzucić się wyłącznie na naturalną pielęgnację, ale... Ale przecież powodzeniem można łączyć to, co daje nam natura z tym, co powstaje w laboratorium.


Depilacja od pierwszego włoska
Turczynki mają z reguły ciemne włosy (ale zdarzają się też "mysie" blondynki - kolor podobno zarezerwowany dla Słowianek!) i, co z tym się wiąże, zbędne owłosienie także jest  bardziej widoczne. Ale Turczynki od pierwszego włoska stosują wosk, pastę cukrową (najprostszą, robioną w domu!) i nitkowanie zbędnych włosków na twarzy. Nie spotkałam jeszcze żadnej Turczynki z widocznym "wąsikiem" - nawet starszej pani na wsi! A to wszystko zasługa tego, że młode dziewczyny nie sięgają od razu po maszynki i żyteltki, tylko systematycznie wyrywają, nitkują, depilują. W połączeniu z niektórymi naturalnymi olejkami, efekt jest długotrwały i mogą się cieszyć długo gładką skórą. 




Nawilżanie od środka
Być może ze względu na wyższe temperatury, w Turcji pija się więcej wody. Podaje się nią już małym dzieciom, dbając o dobre nawyki - woda orzeźwia i nawilża lepiej, niż kolorowe, słodzone oranżady czy "zdrowe" soki - niby banał, ale często trzeba o tym przypominać polskim mamom. W Turcji ogólnie pije się mniej alkoholu (częściowo ze względu na religię, częściowo - tradycję, w której główną rolę odgrywa herbata i spotkania przy szklaneczce "czaju"). 

Jak widać, Turczynki starają się dbać o urodę podobnie, jak my. Nawet, jeśli mamy dostęp do różnych olejków, czy akurat na topie są inne składniki kosmetyków - cel pozostaje ten sam -  Czuć się dobrze w swojej skórze - i nieważne, czy jest ona biała jak śnieg, piegowata czy oliwkowa. 

Czy stosujecie te metody? A może coś Was zupełnie zaskoczyło?



***

Jeśli chcecie poczytać więcej o Turcji widzianej oczami Polki to zapraszam Was na bloga Rodzynki Sułtańskie


Pozdrowienia,


33 komentarze:

  1. w sumie nic mnie nie zaskoczyło, no może z wyjątkiem ciekawych olei, ale musze przyznać, że z chęcią bym je spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super post, przeczytałam od deski do deski i teraz jestem bogatsza w nową wiedzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. olej z węża --> gdzieś w polskim sklepie internetowym, który ma w asortymencie indyjskie kosmetyki widziałam go :) nawet chciałam kupić ale był drogi bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępny w UK.Niestety,wówczas kiedy tam mieszkalam kupowałam wszystko co na porost,a teraz już nie mam dostępu. Co do tureckich past cukrowych do depilacji, się kiedyś pokusilam,kupiłam jedną z droższych, ale to walkowanie tej pasty tylko o bol mnie przyprawilo,a włoski zostały nieruszone.

      Usuń
  4. jakbym tylko miała dostęp do tego wszystkiego.. chętnie maziałabym się wszystkimi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ta sauna - rozmarzyłam się. Czasem chodzę na saunę najpierw Fińska potem turecka i dżakuzi.... hehhhh muszę się wybrać. Olej z mrówczych jajek - zainteresowało mnie... ale brzmi nie powiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hammam... ile ja bym dała, żeby w towarzystwie znajomych urządzić sobie takie spa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do marzeń ;-)
      Anomalia

      Usuń
    2. i ja też z chęcią bym się wybrała!

      Usuń
    3. I ja, i ja! :D:D:D

      Uwielbiam takie wpisy. :)

      Usuń
    4. Dziewczyny, to nie ma na co czekać, tylko trzeba zaprosić przyjaciółki... do łazienki na domowy hammam :D

      Usuń
  7. Podoba mi się post :) Lubie takie ciekawostki z różnych części świata!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekstra post! Uwielbiam ciekawostki ze świata :) Marzy mi się kiedyś sauna przy domu, bym mogła mieć swój trochę cieplejszy odpowiednik hammam :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja uwielbiam takie posty! Mam pytanko: co to za białe kuleczki na drugim zdjęciu?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu musimy poczekać, żeby Gosia odpowiedziała

      Usuń
    2. Nie jestem pewna ale obstawiam,że są to kokony bawełniane lub jedwabne do demakijażu,właśnie tego typu cuda widuje często na azjatyckich aukcjach moze w turcji też są popularne.

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, nie pamiętam ;) Ale to mogą być waciki do demakijażu albo takie kulki do wkładania do szafy, żeby ubrania nie wilgotniały i żeby nie było moli ;)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy post :) Dzięki lekturze blogów można zdobyć wiele nowych wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post:) Zazdroszczę im dostępu do takich egzotycznych olejków :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ile dobroci widzę na pierwszym zdjęciu :D zgadzam się ze stwierdzeniem, że można łączyć naturalną pielęgnację z tą bardziej chemiczną, tylko trzeba robić to z głową ;-) ja sama staram się sięgać po naturalne kosmetyki, ale nie pogardzę dobrym dermokosmetykiem, jeśli ma w porządku skład ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że owszem olejki są łatwo dostępne w Turcji, ale ja niestety nie spotkałam żadnej Turczynki, która by je stosowała :P
    A turecki hammam.. nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z takim porządnym peelingiem całego ciała :D wszystko się ze mnie "skulkowało" haha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to kto właściwie te olejki stosuje?

      marzę o spędzeniu kilku godzin w fajnym towarzystwie w hammamie - skóra po takiej wizycie musi być super gładka!

      Usuń
    2. Ja po pierwszym razie w hammam miałam wrażenie, że chyba przez 5 lat porządnie się nie myłam: no bo jakim cudem tyle ze mnie "zeskrobali"? haha :D

      Usuń
  14. hm, ten olejek z jaj mrówczych :D

    pozdrawiam
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Olejki w każdym sklepie- marzę , że kiedyś i u nas tak będzie ;-D W ogóle to chętnie wybrałabym się do Turcji ;-D

    OdpowiedzUsuń
  16. przez trzy lata mieszkałam w Stambule i tak naprawdę z tureckich kosmetyków pokochałam tylko wodę różaną - jest świetnym i niesamowicie tanim tonikiem :) lubię też ich ręcznie robione mydełka - jedyny problem to to, że bardzo rzadko można znaleźć ich skład, więc tak naprawdę nie wiem jak bardzo są "ręcznie robione" i naturalne, ale ryzykowałam i nic złego mnie nigdy nie spotkało ;) poza tym olejki faktycznie są wszędzie i warto wypróbować kilka ciekawych rzeczy ;) tak naprawdę poza kilkoma tradycyjnymi rzeczami w tureckiej drogerii baaaardzo ciężko znaleźć fajne rzeczy, wybór jest beznadziejny a ceny wysokie, a szkoda :)

    Rodzynki - pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda różana to też mój ulubiony turecki kosmetyk :)
      Co do drogerii - masz rację, ja właśnie wracam do TR z torbą... kosmetyków. Nawet mydło Aleppo kupuję w Polsce, chociaż Syria graniczy przecież z Turcją ;) Ale też jestem wierna olejkom z BIM, czarnuszce i innym wynalazkom z tekstu :) Pozdrawiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kociamber w podróży , Blogger